wtorek, 17 października 2017

66.

WIEM, ŻE MAŁO WAS TUTAJ, ALE DLA SPOKOJU DUCHA DOKOŃCZĘ TĄ HISTORIĘ ;)

Miłego czytania! xxx

________________________________________





1 LUTY 2018r.

*Destiny*

Widziałam go zanim auto wjechało w bramę hotelu. Stał przy samochodzie, tyłem do mnie. Serce o mały włos, a wyrwałoby się z mojej piersi. Praktycznie byłam skłonna umrzeć na zawał, a przynajmniej tak się czułam. Gdzieś w mojej głowie dudniła myśl, żeby jak najszybciej go dotknąć.
Żeby w końcu go poczuć.
Miałam ogromną ochotę zanurzyć się w jego ramionach i zostać tam już na zawsze.
- Jesteśmy, proszę pani - odezwał się kierowca i popatrzył na mnie przez ramię, oczekując zapłaty.
Rzuciłam mu banknot, nie czekając na resztę i czym prędzej wygramoliłam się z samochodu. To była najmniej elegancka rzecz jaką zrobiłam w ostatnim czasie, ale nie chciałam się tym przejmować. Stałam na chodniku z walącym sercem, patrząc na troje młodych ludzi i nie mając pojęcia co zrobić dalej. Gapiłam się na nich tak samo, jak oni na mnie.
Najważniejsze było, że patrzyłam na niego.
A on patrzył na mnie.
Nie wierzyłam, że to wszystko doszło do skutku. To się działo.
Miałam ich wszystkich na wyciągnięcie ręki.

*Niall*

Zamurowało mnie.
Autentycznie nie byłem w stanie kontrolować swojego organizmu. Coś jakby wybuchło w moim wnętrzu i cholernie bardzo spodobało mi się to uczucie. Czułem się jak po zażyciu mocnych tabletek pobudzających.
Wyczuwałem tą piękną dziewczynę każdą komórką ciała.
- Dlaczego nie podchodzi? - Cindy zmarszczyła czoło, nie spuszczając wzroku z Destiny.
- Prawdopodobnie też ją zamurowało - odparł Liam i popatrzył na mnie znacząco.
Wywróciłem oczami i zacisnąłem pięści. Zrobiłem krok w przód, ale w tej samej chwili moja Omega pospiesznie wyciągnęła komórkę z kieszeni spodni i przyłożyła ją do ucha. Wytężyłem słuch, ale wycofałem się, wiedząc że mogłaby się za to zezłościć.
Nie wolno było podsłuchiwać.
- Jest zaniepokojona i okropnie szybko bije jej serce - powiedziałem, mrużąc oczy.
- Mam nadzieję, że nie podsłuchujesz rozmowy. - Przyjaciel zlustrował mnie od góry do dołu.
Pokręciłem głową i machnąłem na niego dłonią. Byłem skupiony tylko i wyłącznie na niej.
- To mogą być jej rodzice - zauważyła Cin, a Liam objął ją delikatnie. - Może właśnie wracają do domu i będzie musiała...
- Nie kończ - warknąłem.
- Ale Niall... -  zaczęła.
- Daj spokój, on jest w swoim świecie - przerwał jej Payne.
Miał rację. Byłem.
Nagle Destiny skończyła rozmawiać, wsunęła telefon do kieszeni i zerwała się biegiem w naszą stronę. Automatycznie zrobiłem to samo, jakby ciało samo wiedziało co robić. Im bliżej byliśmy tym mocniej czułem przyciąganie.
Moja Omega...

*Destiny*

Nie powstrzymywałam odruchów własnego ciała. Chciałam, żeby to mój instynkt decydował o tym, jak miałam się wobec Nialla zachować. Im bardziej się do niego zbliżałam, tym większy szloch targał moją klatką piersiową. Wiedziałam, że w jakiś sposób jesteśmy połączeni, ale nie potrafiłam rozszyfrować tej więzi. Bardzo chciałam przypomnieć sobie moje życie sprzed wypadku.
Wpadłam w jego ramiona tak gwałtownie, że na sekundę straciłam oddech. Przytulił mnie najmocniej jak umiał, a ja oddałam uścisk z wzajemnością.
Płakałam.
- Tak kurewsko za tobą tęskniłem - wyszeptał tuż przy moim uchu.
Zacisnęłam powieki, nie mogąc wydusić słowa. Mój organizm potrzebował go bardziej niż się tego spodziewałam. Mogłam zapewnić, ze zwyczajny człowiek nie czuł nigdy czegoś tak wielkiego i wspaniałego.
- Już zapomniałem jak to jest trzymać cały świat we własnych ramionach - dodał ciszej.
Nie byłam w stanie oderwać się od jego ciała. Nie chciałam tego robić. Mogłabym trwać tak po wieczność. Niechętnie odchyliłam głowę, żeby móc spojrzeć w jego zmęczone oczy, które jarzyły się na jaskrawy niebieski kolor.
- Niall - westchnęłam cicho.
- Desti.
Opuszkami palców dotknęłam jego policzka, a on pochylił głowę przez co mógł przytulić policzek do mojej dłoni. Zamknął oczy i odetchnął z ulgą.
- Jesteś.
- Jestem - przyznałam.
- Będziesz?
Zawahałam się przy odpowiedzi. Będę?
- Nie wiem, Niall. Nie chcę nic obiecywać. Żadne z nas tak naprawdę nie wie, co nas czeka.
Chłopak skinął głową ze smutkiem i popatrzył mi głęboko w oczy.
- Cieszę się, że jesteś - powiedział. - Wariuję z radości i jestem bardzo oszołomiony tym, co dzieje się wewnątrz mnie. Nigdy czegoś takiego nie odczuwałem. Wystawiłaś mnie na cholernie ciężką próbę. Byłem już gotowy ze sobą skończyć.
- Nie mów tak - poprosiłam cichutko.
Przestaliśmy się odzywać, kiedy nasze oddechy się zsynchronizowały a oczy nie mogły się od siebie oderwać. Zacisnęłam palce na jego bluzie, aż mnie zabolało.
- Destiny - zaczął niepewnie i zmrużył oczy. - Twoje oczy są... One...
- Co z nimi nie tak? - Zmarszczyłam czoło.
- Nie świecą, nie zmieniły koloru tak jak moje - wyjaśnił.
Momentalnie opuściłam głowę, gapiąc się na chodnik.
- To nie twoja wina. - Delikatnie złapał mnie palcami za brodę i sprawił, że znowu widziałam jego przystojną twarz. - Nie martw się tym. Najważniejsze, że jesteś przy mnie.
Serce topniało mi od nadmiaru uczuć i wrażliwości jaką Niall emanował. Dlaczego los postanowił rozdzielić nas na tak długo?
- Chodźmy do reszty, bo zapewne się niecierpliwią - zaśmiał się krótko i zerknął przez ramię.
Skinęłam głową i splotłam moje palce z palcami blondyna.
- Nie puścisz mnie? - Zapytałam szpetem, bojąc się, że wszystko zepsuję. - Nie pozwolisz mi odejść?
Popatrzył na mnie ze szczerością w oczach i na moment zacisnął zęby.
- Nigdy więcej - odparł.

***

*Niall*

Zameldowaliśmy się w hotelu zaraz po przyjeździe Destiny. Chciałem, żebyśmy dzielili pokój, ale Liam stwierdził, że bezpieczniej będzie osobno.
Teraz i tak siedzieliśmy w pokoju dziewczyn, gadając od dobrych kilku godzin i obżerając się jedzeniem na wynos. Był środek nocy.
- Nie wiem dlaczego się na to zgodziłem - wymamrotałem do przyjaciela, kiedy dziewczyny zniknęły w łazience.
- Na co? Wytrzeszczył oczy zdziwiony. - Co znowu zrobiłem?
- Nawet nie wiesz ile bym dał, żeby zasnąć z nią w jednym łóżku.
- Co to, to nie. - Pogroził mi palcem. - Nie widzieliście się zbyt długo. Moglibyście zrobić sobie krzywdę
- Ona nie odczuwa pragnienia tak jak ja, Liam - przypomniałem.
- Jednak wiesz, że...
- Przestań - warknąłem.
Obrzuciłem go groźnym spojrzeniem, ale po chwili i tak zanieśliśmy się śmiechem. W tym samym momencie dziewczyny wróciły do pokoju.
- Co zażywaliście i czemu się nie podzieliliście? - Zapytała Cin z pretensją.
Nie byliśmy w stanie odpowiedzieć. Prawie nie oddychałem, a brzuch i żebra aż zaczęły mnie boleć.
- To pewnie tylko ich głupota - westchnęła Cin i pociągnęła Desti za sobą w stronę wolnego łóżka.
Uspokoiłem się i zwróciłem całą swoją uwagę na moją Omegę. Wytężyłem zdolności telepatyczne, chcąc ją zawołać, ale nie zareagowała. Dalej zwyczajnie wsłuchiwała się w historię opowiadaną przez Cin. Zmarszczyłem czoło, nie mogąc uwierzyć, że mieli rację.
Nie była taka jak dawnej.
Z zamyślenia wyrwały mnie jej piękne oczy zwrócone na moja twarz.
- Chodź do mnie - mruknąłem i wyciągnąłem dłoń w jej kierunku.
Destiny uśmiechnęła się nieśmiało i ze spuszczonym wzrokiem przesiadła się tuż obok mnie.
- Hej - rzuciła dziwnie zadowolona.
W odpowiedzi objąłem ją w talii i przysunąłem jeszcze bliżej. Nie potrzebowałem nic więcej.
Jej obecność, jej zapach, jej dotyk - tym było moje szczęście.
Niestety naszą niezobowiązującą grupową dyskusję przerwał nagły dźwięk dzwonka. Pomyślałem o najgorszym i po wyrazie twarzy Desti wiedziałem, że miałem rację.

Dzwonił jej telefon...