środa, 27 kwietnia 2016

10.

Nie wierzę, że w piątek kończę szkołę... 
:(
Która maturzystka/maturzysta łączy się ze mną w bólu?

#maturatobzdura 
____________________________________________________






17 PAŹDZIERNIKA 2016r.
*Destiny*

Zwlokłam swoje zwłoki z łóżka i zaczołgałam się do łazienki. Nastał poniedziałek, a ja miałam ochotę umrzeć. Nie cierpiałam poniedziałków, nawet na tak fajnej uczelni. Tym bardziej, że czekał mnie trening, prawdopodobnie siłowy. Miałam nadzieję, że nie będziemy musieli kończyć meczu piłki nożnej, który zremisowaliśmy ostatnio.
- Des, pospiesz się! - krzyknęła Cindy, czekając na swoją kolej do łazienki.
Własnie skończyłam nakładać tusz na rzęsy. Poprawiłam włosy, użyłam perfum i wyszłam gotowa na spotkanie ze szkołą. W czasie gdy przyjaciółka szykowała się w łazience, ja przygotowałam książki.
O równej ósmej byłyśmy pod odpowiednią salą. Po wejściu do środka rozlokowaliśmy na naszych stałych miejscach.
- Dzień dobry - przywitała nas pani profesor. - Na dobry początek dnia wyciągniemy karteczki.
Załamałam się. Kto robił kartkówki na studiach?! Przez ostatni weekend, oprócz balu, leniuchowałam. Nie miałam ochoty na otworzenie książek, a ona akurat teraz musiała zrobić jakąś głupią niezapowiedzianą kartkówkę.
Szmer niezadowolenia rozszedł się po sali. Jedni zawodzili, inni jęczeli, a jeszcze inni mieli na to wywalone. Byłam w tej trzeciej grupie. Pani podyktowała pytania i zaczęła odliczać czas. Przeczytałam uważnie każde z zadań i stwierdziłam, że stał się cud. Umiałam odpowiedzieć na każde z pytań. Pamiętałam jak mama opowiadała mi o tym okresie dziejów w życiu istot nadprzyrodzonych. Szybko wypełniłam całą kartkę moim prawie zgrabnym pismem i zadowolona wyprostowałam się,  czekając, aż pani zbierze kartki i w końcu zacznie lekcję.
- Mam nadzieję, że nikt nie dostanie oceny niższej niż dwa - westchnęła nauczycielka. - Ta praca była jedną z najprostszych. Czekają was o wiele gorsze rzeczy, więc radzę się przygotować. Jeśli tego nie zaliczycie, to nie radzę wam startować do zaliczenia sesji.
Sesji!?
- To nas pani pocieszyła - prychnął jedne z chłopaków, siedzących na końcu rzędu.
Klasa parsknęła śmiechem.
- Proszę o ciszę! - podniosła głos i uderzyła dłonią w biurko.
Poza tym incydentem, reszta historii minęła dość spokojnie.

***

*Niall*

- Myślę, że powinniśmy powiedzieć o tym Destiny - powiedział Liam. - Nie możemy tak tego zostawić.
Cały dzień chodził z głową w chmurach. Nie poznawałem go.
- Dlaczego akurat jej? - zdziwiłem się.
- Bo... No bo... - motał się. - Musimy i tyle. Wiem, że one też wiedzą coś, czego nam nie powiedziały.
- To niech nie mówią. Nie interesuje mnie to - fuknąłem.
Szczerze nie interesowało mnie, co wymyśliła sobie tamta laska, a tu nagle Payne wyjeżdża mi z tym, że mam z nią pogadać o sprawie z dyrektorem i tym co słyszałem na początku roku szkolnego.
- Niall, ja nie żartuję - jęknął i wywrócił oczami.
- Ja też nie - uparłem się.
- Niall.
- Chyba cię pogięło! - uniosłem się. - Nie będę z nią rozmawiał o moich sprawach!
- Uspokój się, okey?
Przewróciłem oczami, a potem wziąłem głęboki wdech.
- Skoro ona zapytała cię o twojego ojca to znaczy, że miała jakiś powód - ciągnął swoje rozmyślania.
- Albo po prostu jest wścibska.
- Niall, do cholery! - wkurzył się i wyrzucił ramiona w górę.
- Liam daj spokój. - Przetarłem twarz dłońmi, chcąc dać upust napięciu.
- Nie, kolego. Nie mogę dać sobie spokoju, bo... To znaczy... Nie, nic.
- Payne? - zacząłem podejrzliwie. - Czy ty wiesz coś, czego ja nie wiem?
Przyjaciel zawahał się, starając się unikać mojego wzroku. Nagle zadzwonił dzwonek oznajmiający początek kolejnego wykładu.
- Chyba musimy już iść - rzucił pospiesznie i podrapał się w kark.
Widziałem jak westchnął z ulgą. Pędem znalazł się w klasie i już się do mnie nie odezwał.

***

*Destiny*

- Dostałam trzy z matematyki! - pisnęła Cindy, kiedy jadłyśmy lunch.
- Naprawdę? Ile miałaś punktów? - zainteresowałam się, przeżuwając frytki.
- Chyba piętnaście.
Wzruszyłam ramionami, niby bez zainteresowania.
- Kujon - bąknęłam żartobliwie.
Dziewczyna się zaśmiała, a ja odsunęłam od siebie pusty talerz.
- Ile zostało nam do końca przerwy? - zapytałam, bo byłam zbyt leniwa, żeby wyciągnąć telefon z kieszeni mundurka.
- Jeszcze dziesięć minut.
Cindy prawdopodobnie nie chciała przegapić żadnego SMS-a od swojego ukochanego, więc trzymała komórkę pod ręką. Przewróciłam na to oczami i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wszyscy świetnie się bawili, rozmawiając i śmiejąc się. Zauważyłam też kilka uroczych par, które całowały się po kątach.
Czy to nie było tutaj zabronione?
- Przystojniaki na trzeciej - szepnęła Cindy, uśmiechając się od ucha do ucha.
Wzrok miała utkwiony w kimś za moimi plecami. Spojrzałam w tym samym kierunku.
- Will - odparłam na wdechu.
Dlaczego znowu zrobiło mi się gorąco?
- Idzie tutaj - przyjaciółka szepnęła z podekscytowaniem.
- Mylisz się. - Wzruszyłam ramionami, kiedy chłopak skierował się w stronę wyjścia.
- Jeste...
Urwała, bo Will pomachał do mnie, a potem jeszcze mrugnął i wyszedł z pomieszczenia.
- On ewidentnie z tobą flirtuje! - Klasnęła w dłonie, prawie spadając z krzesełka.
Westchnęłam ciężko i wywróciłam oczami na jej zapędy. Z Willem nic mnie nie łączyło i łączyć nie będzie.
Nie będzie, prawda?
- Witam drogie panie - usłyszałam głos, którego nie chciałam słyszeć. - Co to za rumieńce na waszych policzkach?
Oto Szanowny Pan Niall Horan.
Wzięłam jeden głęboki wdech dla uspokojenia i automatycznie potarłam twarz. Nie obchodziło mnie, co mógł sobie pomyśleć, ale nie chciałam dawać mu powodów do żartów.
- Mhm - rzuciłam i odwróciłam wzrok.
- Hej - przywitał się Liam, po czym dał całusa Cindy. - Co słychać?
- Wszystko w porządku - odparła przyjaciółka.
Towarzystwo pogrążyło się w rozmowie, a ja bujałam w obłokach. Miałam wrażenie, że nagle cały gwar ucichł i wszystko zniknęło. Znalazłam się w stanie, którego nie potrafiłam wyrazić.
- Des. - Zostałam szturchnięta w bok. - Destiny!
- Co? - syknęłam, odwracając się twarzą do Horana i jego uporczywego łokcia. - Czego chcesz?
- Co ty taka niemiła? - Głupio się uśmiechnął.
- Nie twój interes - mruknęłam.
Mierzyliśmy się przez chwilę twardymi spojrzeniami. Niemą walkę przerwał nam dopiero głos Liama.
- Przyjdźcie do nas po kolacji - poprosił.
- Po co? - Uniosłam brew, posyłając mu zdziwione spojrzenie.
- Musimy o czymś porozmawiać.
Payne popatrzył srogo na Nialla, który prawie niezauważalnie kiwnął głową na znak zgody.
- Będziemy - zapewniła Cin.
- Muszę? - jęknęłam żałośnie.
Nie miałam ochoty przebywać w jednym pomieszczeniu z Horanem zbyt długo.
Drażnił mnie.
Skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej w geście buntu. Długa przerwa się skończyła, a my rozeszliśmy się do właściwych sal. Już nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będę mogli porządnie się wybiegać.

***

Zapukałam do znanych mi już drzwi i usłyszałam niedbałe "proszę". Skinęłam głową na Cindy i razem weszłyśmy do środka. Usiadłam tam gdzie zwykle, czyli na fotelu przy biurku Liama.
Payne i moja przyjaciółka siedzieli na jego łóżku, a Niall na swoim.
- To o co się rozchodzi? Coś ważnego, czy mogę już iść? - zapytałam.
Okres właśnie mi się zaczął, więc mogłam być w naprawdę skrajnych nastrojach. Cindy doskonale o tym wiedziała. Ciężko znosiłam ten etap bycia kobietą.
- Des, daj spokój - skarciła mnie Cin.
Uniosłam ręce w geście poddania, postanawiając, że więcej się nie odezwę.
- Ktoś tu chyba ma okres - blondyn bąknął pod nosem.
Mam nadzieję, że zgadywał, a nie wywąchał bo um... Fuj!
- Przejdźmy do tematu - Liam zwrócił naszą uwagę na siebie. - Niall ma wam coś do powiedzenia.

*Niall*

Wszystkie oczy skierowały się na mnie.
Lubiłem być w centrum uwagi, ale nie w takich poważnych momentach, a poza tym, to nie był łatwy temat dla mnie. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić. Powiedziałem wszystko, od pielęgniarki zaczynając, na spotkaniu z dyrektorem kończąc. W międzyczasie wspomniałem trochę o moim tacie.
- To się układa w zgrabną całość - wydukała Cindy.
Zmarszczyłem czoło na znak, że nie bardzo wiem o co jej chodzi.
- Jak to w całość? - zapytałem.
- Już wszystko rozumiem.
Dziewczyna mówiła jakby była w jakimś transie.
- O co chodzi, kochanie? - dopytywał Liam. - Powiedz nam.
Wodziłem wzrokiem po każdym obecnym, ale moją uwagę przyciągnęła Destiny. Ona też coś odkryła. Widziałem to w jej oczach i tak jakby...
Wyczułem to?
- Ja powiem - odezwała się.

*Destiny*

Zdecydowałam, że jednak się odezwę. Nie mogłam dłużej się powstrzymywać.
Zaciekawione oczy Liama i Niall wpatrywały się we mnie, a ja czułam się jak pod ostrzałem. Opowiedziałam im o podsłuchiwaniu dyrektora i pielęgniarki, która okazała się być tą badającą Nialla. Fakty o "tajemniczym" zgadzały się z blondynem, co w pełni potwierdził.
- To dlatego pytałaś mnie o ojca.- powiedział w zamyśleniu.
Przytaknęłam głową i spuściłam wzrok. Mimo wszystko było mi głupio.
- Ale co to znaczy, że mam znaleźć swoją Omegę i że wtedy będą przegrani? - Chłopak spojrzał niezrozumiale na swojego przyjaciela.
- Cóż... - Szatyn podrapał się po czole. - Myślę, że skoro przejąłeś w jakimś stopniu potęgę swojego ojca, to w połączeniu z Omegą, z którą się dopasujesz, moc jeszcze się zwiększy.
- Omegą? Serio?
Niall widocznie nie dowierzał, że takie coś istniało. Ja byłam tego świadoma, bo mama opowiadała mi o swoich znajomych, którzy byli naprawdę potężną parą. Niestety zostali złapani przez odwiecznego wroga wszelkich stworzeń nadprzyrodzonych - Myśliwych zwanych też Łowcami. Istniała ich naprawdę duża (czyt. ogromna) zjednoczona grupa. Wiedziałam tylko tyle, że byli niesamowicie dobrze szkoleni.
- Tak, Omegą. - Przewróciłam oczami.
- Czyli, że to miałaby być jakaś dziewczyna ze szkoły? - dopytywał Niall.
- Najprawdopodobniej.
Byłam pod wrażeniem stoickiego spokoju i cierpliwości Liama.
- I mam ją znaleźć, czy lepiej nie?
- Dla dyrektora byłoby lepiej gdybyś tego nie robił, ale myślę, że powinieneś ze względu na niebezpieczeństwo w jakim możesz się znajdować.
- Rozumiem.
- Jeszcze jedno - zaczął Payne niepewnie.
- Co się stało? - Zmarszczyłam czoło skonsternowana. - Jest coś jeszcze?
- Myślę, że ja i Liam odnaleźliśmy twoja Omegę, Niall. Wydaje nam się, że sam ją odnalazłeś. - Cindy była tak poważna, jak nigdy.
To była naprawdę poważna sprawa. Być może nawet na śmierć i życie.
- Kim ona jest? - Niall zmarszczył czoło.
- Chyba nie będziesz zadowolony.
- Mów, do cholery - warknął zniecierpliwiony.
- To jest... Jakby ci to powiedzieć? Ona jest...
- No? - ponaglił.
Chwilowa cisza napełniła mnie przerażeniem. Napięcie rosło z sekundy na sekundę.
- To Destiny.
Co?!
W szoku poderwałam się z krzesła i wybiegłam z pokoju.

*Niall*

Po tych słowach zamarłem.
Jak Destiny Smith mogłaby być moją Omegą?
Przecież my się nawet nie lubiliśmy. Wręcz miałem wrażenie, że sobą gardziliśmy.
- Mówiłem, że nie będziesz zadowolony - powtórzył Liam, wzdychając.
- Ale jak to ma być ona? Jak to możliwe?
Wstałem z łóżka i zacząłem niespokojnie krążyć po pokoju.
- Tak wyszło - bąknęła Cindy. - Nikt nie ma na to wpływu.
- To wszytko jest uwarunkowane w naszych genach, Horan. Nie masz się co unosić. Ja na przykład chciałbym być dopasowany z Cindy, ale nie jestem. Gdzieś na świecie żyje Omega, z którą jestem dopasowany. Oczywiście są różne stopnie dopasowania.
O, proszę. Włączył mu się tryb mądrali.
- To mogła być jakakolwiek inna dziewczyna - jęknąłem, łapiąc się za głowę.
- Tak wyszło - mruknął przyjaciel.
- Przecież nie musicie od razu być parą! - uniosła się Cin. - Lepiej do niej pójdę, bo jeszcze coś sobie zrobi.
Wyszła z pokoju, a ja obrzuciłem chłopaka czujnym spojrzeniem.
- Od kiedy o tym wiesz?
- Od ostatniej pełni - zawahał się. - Znaczy wtedy zacząłem podejrzewać, a później to wywnioskowałem.
- Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś?
- Bo wiedziałem jak zareagujesz, ale kiedy z Cindy nad tym debatowaliśmy stwierdziliśmy, że musimy powiedzieć wam obojgu. Sytuacja okazał się być bardziej niebezpieczna, niż myśleliśmy.
- Czyli ona też wcześniej nic nie wiedziała? - męczyłem go.
- Nie, nie wiedziała.
- Zajebiście - mruknąłem i przeczesałem dłonią włosy. - Musze ochłonąć, a ty lepiej wymyśl dobry dowód na to, że się nie mylisz.
Zostawiłem chłopaka samego i wyszedłem na papierosa do odkrytej niedawno palarni. Wilkołak też musiał czasami przykurzyć.

*Destiny*

Siedziałem bez słowa już jakieś pół godziny. Przyjaciółka wpatrywała się we mnie bolesnym wzrokiem i szukała jakichkolwiek oznak życia.
- Wiedziałam, że ktoś taki pojawi się w moim życiu, ale żeby on?- wyszeptałam, nie dowierzając.
- To wina naszych genów. Nikt nie potrafił tego przewidzieć. Chciałabym być dopasowana z Liamem, ale niestety nie jestem i mam świadomość, że kiedyś odnajdziemy dopasowane nam osoby.
- Czyli, co? Mam się zacząć z nim umawiać? - Wykrzywiłam twarz w grymasie. - Chodzić za rączki i tak dalej?
- Oczywiście, że nie - zachichotała.
Odetchnęłam z ulgą. Trochę przesadnie.
- Oczywiście najlepiej by było gdybyście zaczęli się dogadywać i spędzać razem czas, żeby się nie rozdzielać. Nie wiemy, co planuje dyrektor, ale Niall prawdopodobnie jest w niebezpieczeństwie. Tylko ty możesz zwiększyć jego moc.
- Samą obecnością? Przecież jeszcze nie nauczyliśmy się panowania nad naszą mocą.
- Tego jeszcze nie rozpracowaliśmy, ale sądzę, że wyjdzie w praniu. - Uśmiechnęła się niepewnie.
Przecież byliśmy tylko węszącymi dzieciakami, prawda?
- Ciężki jest mój żywot. - Przetarłam twarz rękoma i podniosłam się z podłogi, a przyjaciółka podniosła się zaraz za mną. - Lepiej znajdź jakiś dobry dowód na potwierdzenie waszej teorii.
Pogroziłam jej palcem i uśmiechnęłam się złowieszczo.

***

21 PAŹDZIERNIKA 2016r.
*Destiny*

Minęło kilka dni zanim Liam i Cindy wymyślili dobry argument, żeby do końca przekonać mnie i Nialla o naszym "przeznaczeniu". Spotkaliśmy się na korytarzu przy mojej szafce podczas długiej przerwy.
- I co? - zaczęłam temat, patrząc czujnie na zakochanych.
- Macie coś? - zapytał obojętnie Niall.
- Chyba mamy, ale będziecie musieli nam w tym pomóc. - Od Payne'a biła ogromna powaga.
- Zaczynam się bać - rzuciłam dla żartu.
Niestety nikomu nie było do śmiechu, więc spochmurniałam.
- Co znowu będziemy musieli zrobić? - zainteresowałam się.
- Nie tutaj - szepnęła Cindy i kątem oka popatrzyła w róg sufitu. - Kamery.
Zgodnie przytaknęliśmy głowami i przeszliśmy w jedyne miejsce bez kamer, którym była palarnia.
- Nie możemy zostać tutaj długo - ostrzegł Liam. - Długa przerwa nie trwa wiecznie i w końcu zorientują się, że nie ma nas na stołówce.
- Więc co wymyśliliście? - ponagliłam.
- Niall uderz pięścią w ścianę.
Uniosłam brwi w zdziwieniu na słowa Liama, ale się nie odezwałam. Blondyn zrobił zdziwioną minę, ale wykonał polecenie. Poczułam przeszywający ból w prawej dłoni. Zgięłam się w pół, dociskając rękę do brzucha. Jęknęłam cicho i zacisnęłam mocno powieki.
- Co do kurwy? - wydukałam.
- To był jeden z naszych dowodów, że jesteście dopasowani.
- Ale jak? - Niall zmarszczył czoło, masując swoje kostki.
Przyjaciółka podeszła do mnie i sprawiła, że się wyprostowałam. Mimo, że najgorszy ból minął, ciągle czułam pulsowanie w kostkach prawej dłoni.
- Kiedy Horan uderzył ścianę, Destiny też to poczuła. To jest jedna z wad mocno dopasowanych wilkołaków. Raniąc jedno cierpią oboje, chyba że będą na tyle potężni, że znajda sposób na kontrolowanie tego. Ponoć jest to możliwe.
- O kurwa - bąknął Niall, oglądając swoją rękę. - Czy ty też czujesz mocne pulsowanie? - zwrócił się do mnie.
Popatrzyłam na moją dłoń, która nie miała żadnej rany. Nawet malutkiego draśnięcia.
- Tak.
- To jest dziwne. - Zdezorientowany Horan podrapał się po głowie.
- Macie jeszcze jakieś inne argumenty? - zapytałam Liama.
Chyba przerosła go jego własna teoria, bo trząsł się z przejęcia.
- Jest taki jeden, ale wątpię żebyście chcieli go sprawdzać - odpowiedział, uciekając wzrokiem.
- Po prostu to powiedz - westchnął Niall. - Chyba nie mamy nic do stracenia, prawda?
Wahał się kilka sekund, a ja myślałam, że Horan za chwile rozniesie go na strzępy. Wszyscy ostatnio byliśmy strasznie nerwowi.
- Liam - ponagliłam go uprzejmie. - Powiedz nam.
- Bo wy...
- Macie się pocałować - dokończyła moja przyjaciółka.
Wytrzeszczyłam oczy na Cindy, myśląc że to była tylko moja wyobraźnia.

2 komentarze:

  1. Fajnie napisany, ciekawy rozdział :) Ciekawe co będzie dalej ;3

    Zapraszam serdecznie:
    http://carousel-lottie.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Omega i Alfa, Desstiny i Niall!! Będzie pocałunek, będzie pocałunek ^^

    OdpowiedzUsuń