poniedziałek, 2 maja 2016

11.

TRZYMAJCIE KCIUKI 4, 5 i 6 MAJA !!!!!
_______________________________________________





*Destiny*
- Nie ma mowy! - od razu zaprotestowałam. - Uwierzyłam wam, dobra? Koniec prób i udowadniania. Koniec!
- Jestem aż tak odpychający? - Niall uniósł jedną brew.
Przewróciłam oczami, krzywiąc się.
Robił to celowo.
- Nieważne - mruknęłam.
- My was do niczego nie zmuszamy - powiedział uspokajająco Liam. - Chcieliście argumentów, to je wam przedstawiliśmy. Nie musicie tego robić.
- Wierzycie nam teraz, że jesteście dopasowani? - zapytała Cindy, patrząc raz na mnie raz na blondyna.
- Tak - odpowiedzieliśmy zgodnie.
Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Przypadek czy nie?
- Tylko - zaczął Liam - obawiam się, że to nie jest zwyczajne dopasowanie. Objawy w przypadku Nialla są bardzo silne.
- Czy to źle?
- Nie wiem, Destiny. Z wilkołaczymi mocami wszystko jest możliwe.
- Mam dosyć na dzisiaj. - Pomasowałam palcami skronie, chcąc zmniejszyć ból głowy wywołany nadmiarem informacji. - Pozwólcie, że się oddalę.
- Des - przyjaciółka mnie zatrzymała. - Od dzisiaj nie możecie się rozdzielać na zbyt długo.
- Jak zaczniemy wszędzie bywać razem, to dyrektor od razu się połapie - stwierdził Niall.
Miał rację, a ja mu to przyznałam. Co prawda, nie głośno, ale zawsze.
- Będziemy trzymać się w grupie, tak jak do tej pory, tylko częściej. Lepiej zacznijcie się dogadywać, bo nie mam zamiaru ciągle was uspokajać.
- Liam - jęknął Horan.
Chciałam się odezwać, ale zadzwonił dzwonek. Grzecznie rozeszliśmy się do swoich. Ja i Cindy  czekałyśmy na nauczycielkę.
- Dzień dobry. - Weszła z rozmachem.
Klasa odpowiedziała zbiorowo, co niezmiernie ją ucieszyło. Musieliśmy się trochę podlizać, żeby jakoś przejść do następnej klasy. Te wykłady naprawdę były ciężkie, a do tego nieprzydatne w naszym przypadku.
- Dzisiaj odbędą się zajęcia z praktykantami. Przedstawiam wam zdolnych młodzieńców, którzy są na trzecim roku. Oto Caleb Winstorf i Will Mahone.
Po zapowiedzi do sali wszedł przystojny chłopaka z balu i chłopak ze sklepu, którego doskonale znałam. Obaj ubrani byli w długie, białe fartuchy. Caleb był poważny, a Will szeroko się uśmiechał. Kiedy natrafił wzrokiem na moją osobę wypowiedział bezgłośne "cześć". Zarumieniłam się, dlatego zaczęłam udawać, że czytałam w podręczniku coś bardzo ważnego.
- Uszanujcie gości i dajcie poprowadzić im lekcje. - Pani wygodnie rozsiadła się na krześle stojącym przy ścianie.
Wzięła ze sobą jakąś książkę i okulary do czytania. Już wiedziałam, co miała zamiar robić przez resztę lekcji.
- Cześć. - Caleb zwrócił na siebie naszą uwagę, mówiąc dosyć głośno. - Jestem Caleb, a to Will. Zostaliśmy wytypowani do prowadzenia zajęć z nowymi studentami. Z tego, co zauważyłem jesteście inteligentni i bystrzy, a własnie takich ludzi potrzebujemy w tej szkole. Nieoficjalnie powiem, że wasz rocznik ma wyjątkowo śliczne dziewczęta.
Czy ja się przesłyszałam?
Dlaczego mówiąc to, przeniósł na mnie swój wzrok?
Miałam zacząć panikować?
Nawet Will posłał mu zdziwione spojrzenie.
- Destiny, on się na ciebie gapi. - Cindy szturchnęła mnie łokciem.
Bazgrałam w zeszycie, udając że mnie to nie obchodziło. Na moje szczęście lekcja się rozpoczęła, a dziewczyny chętnie się zgłaszały, więc uniknęłam kontaktu z Calebem.

***

- Hej! - usłyszałam za plecami.
Skrzywiłam się na moment, ale odwróciłam się z uśmiechem na ustach. Umiałam kryć emocje.
- Cześć, Caleb.
- Co słychać? Jak po balu? - Zatrzymał się dwa kroki przede mną.
Odchrząknęłam, czując się niezręcznie.
- W porządku. Świetnie się bawiłam - przyznałam, rozglądając się na boki. - Co wy robicie na naszych wykładach? Naprawdę zostaliście przydzieleni do takiego projektu?
- Mamy praktyki, które prowadzimy tylko z pierwszakami, więc tak wyszło, że padło też na waszą grupę.
Chłopak napawał mnie dziwnym lękiem i obawą. Tylko nie wiedziałam, dlaczego.
- Właśnie miałam zostawić cześć książek w szafce. - Wskazałam palcem za swoje plecy.
Caleb zrobił smutną minę i wzruszył powoli ramionami.
- Niestety muszę już wracać na kolejny wykład.
Zdezorientował mnie ton jego głosu. Chciał żebym go zatrzymała, czy co?
- Okey. - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Do zobaczenia - pożegnał się.
- Do zobaczenia.
Kiedy się rozeszliśmy, przed moją szafką dołączył do mnie Niall. Oparł się o szafkę obok.
- Kto to był? - zapytał, marszcząc brwi.
Zmarszczyłam czoło skonsternowana, rzucając na niego okiem.
- Obserwujesz mnie?
- Chciałabyś - prychnął. - Po prostu Liam kazał mi cię znaleźć i odtransportować do pokoju. Cindy jest z nim na dziedzińcu.
- Miło - bąknęłam pod nosem. - Zaczynam czuć się jak dziecko.
- Być może nim jesteś - mruknął pod nosem.
Rzuciłam mu groźne spojrzenie, zabrałam potrzebne rzeczy, a potem przeszliśmy na teren mieszkalny.
- To był Caleb - powiedziałam nagle. - Ten chłopak, z którym rozmawiałam na korytarzu. Pytałeś o niego.
- Caleb?
- Caleb Winstorf - dodałam. - Trzecioroczniak, jest druidem. Razem z Willem ma praktyki z naszą klasą.
- Willem?
- Ten wampir ze sklepu.
- To ciekawe - odparł podejrzliwie.
- Jak to?
- Nie, nic. Nieważne.
- Mów.
Otworzyłam kluczem drzwi pokoju i weszliśmy do środka. Oczywiście Horan przepuścił mnie w drzwiach. Czasem umiał mnie zaskoczyć.
- Powiesz czy nie? - ponagliłam.
- Skoro w jakiś sposób jesteśmy połączeni, to chyba nie ma sensu, żebym coś zatrzymywał dla siebie - westchnął.
- Czuję, że coś jest nie tak, więc przestań grać w gierki.
- Kurwa mać - syknął. - I tak będzie cały czas? Będziemy czuć swoje emocje i myśleć podobne rzeczy?
- Nie panikuj - westchnęłam. - Bycie wilkołakiem wiąże się z wyczuwaniem rytmu serca, dzięki czemu można odgadnąć emocje. To nie musi być coś nadzwyczajnego.
Chłopak pokręcił głową i podrapał się po karku.
- Minąłem go dzisiaj kilka razy i i za każdym razem miałem co do niego złe przeczucie. Nie lubię go.
- Złe przeczucie?
- Mhm.
- I od razu go nie lubisz? - prychnęłam.
- Nie jestem tobą, żeby kleić się do każdego chłopaka, który okazuje jakiekolwiek zainteresowanie.
Auć.
- Ja też czułam coś dziwnego, będąc przy nim. Napawał mnie strachem i obawą. Nie czuję się z nim komfortowo - zmieniłam temat.
- Mam tego wszystkiego dość. Miało być tak pięknie. Najpierw ty, potem przeznaczenie i teraz jakieś głupie przeczucia.
Blondyn rzucił się na moje łóżko i głośno jęknął.
- Nie pozwalaj sobie! - oburzyłam się.
Podniósł się do siadu z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Wyluzuj, koleżanko.
- Odwal się - rzuciłam i rozpakowałam plecak.
W międzyczasie, kiedy Niall usypiał, zdążyłam się przebrać w codzienne ciuchy i doprowadzić do ładu po całym dniu nauki. Z westchnieniem ulgi klapnęłam na fotel przy biurku.
- Niall, śpisz?
- Mhm - mruknął.
- Dlaczego jeszcze tu jesteś?
- Nie wiem.
- Miałeś mnie tylko odprowadzić.
- Wyganiasz mnie? - wymamrotał z nosem w mojej poduszce.
- Nie chcę być niegrzeczna, ale tak.
Usiadł ociężale i przyjrzał mi się z tajemniczym uśmieszkiem.
- Nie musisz udawać, że na mnie nie lecisz. Jesteśmy sami w pokoju.
- Nie lecę - odparłam z pogardą.
- Jasne. - Puścił mi oczko. - Jako moja Omega musisz coś do mnie czuć, prawda?
- A ty jako powiązany ze mną Alfa też powinieneś na mnie lecieć. - Uniosłam jedną brew.
- Przecież nikt nie powiedział, że nie lecę.
Tą odpowiedzią zamknął mi usta. Zaskoczył mnie, co widocznie go rozbawiło. Nie odpowiedziałam, a on się zaśmiał i wstał.
- Będę się zbierał.
- Dzięki za odprowadzenie.
Skinął głową i chwycił klamkę.
- Jeszcze jedno... - zaczął.
Spojrzałam na niego z ciekawością i przygryzłam wargę.
- Na kartkówce z biologii kazałaś mi wyobrazić sobie czyjeś ciało...
- No tak.
- Wyobraziłem sobie twoje ciało - powiedział z zadziornym uśmieszkiem.
Mrugnął do mnie zaczepnie i wyszedł.
Tak po prostu.

***

- Powiedział tak?! - Cindy zapiszczała. - Niemożliwe!
- Tak właśnie powiedział.
Starałam się wbić jej to do głowy piętnasty raz.
- Oszukujesz.
- Nie, Cindy, nie oszukuję - westchnęłam. - Jak mi nie wierzysz, to nie. Jakoś przeżyję.
Odwróciłam się do niej plecami. Było późno, a mi zachciało się spać, więc teraz leżałam w łóżku gotowa do snu.
- Może rzeczywiście na ciebie leci.
Oburzona gwałtownie usiadłam na materacu.
- Oszalałaś?!
- No co? Chłopak jak każdy inny. - Wzruszyła ramionami. - Pasujecie do siebie. Oboje tak samo uparci i zawzięci.
- Zazwyczaj to przeciwieństwa się przyciągają - warknęłam zła.
Zakryłam twarz kołdra. To nie mogła być prawda.
Ja i Niall?
Nigdy w życiu.
Zapadłam w sen szybciej niż mi się wydawało.

"- Nic nie wiedzę. - szepnęłam. - Co się dzieje?
- Musimy iść.
- Dlaczego?
- Po prostu się nie zatrzymuj - szeptał.
- Zimno mi.
- Poczekaj chwilę.
Stanęłam w miejscu, dygocząc. Moje zęby szczękały, a wokół widziałam tylko gęstą ciemność.
- Jesteś? Halo?
- Masz.
Nagle poczułam na plecach ciepło i przyjemny zapach. Otuliłam się szczelniej okryciem, które na pewno nie należało do mnie.
- Co się dzieje? Dlaczego musimy iść?
Zatrzymał nas. Wiedziałam, że stoi tuż przede mną, bo czułam jego oddech na twarzy. Położyłam dłonie na jego klatce, nie chcąc stracić go w tej czarnej dziurze.
- Wiem, z tam jesteście! - usłyszałam krzyk za naszymi plecami.
- Szybko - ponaglił,
Zostałam pociągnięta za rękę, po czym znalazłam się na jakiejś polanie.
- Nie wiem, czy uda nam się uciec... - zaczął zaniepokojonym głosem.
Teraz mogłam dostrzec jego twarz w lekkiej poświacie księżyca. Wyglądał na bardzo zmęczonego.
- Ale? - dopytywałam, trzymając go kurczowo za koszulkę.
- Mimo wszystko pamiętaj, ze...
Urwał w połowie zdania. Na początku nie wiedziałam, co się stało, ale później wpadłam w panikę. Usłyszałam hałas w krzakach, poczułam zapach krwi. 
Strach. 
Szybkie tętno. 
Natłok myśli i...
Te oczy. "

Obudziłam się zlana potem. Najpierw sprawdziłam, czy nie obudziłam przyjaciółki, ale na szczęście spała jak zabita. Wzięłam głęboki oddech i mocno zacisnęłam powieki.
Co mi się, do cholery, śniło?

***

5 CZERWCA 2017r.
*Destiny*

Te kilka miesięcy zleciało jak z bicza strzelił. Był początek czerwca, co oznaczało wakacje. Jedyna wada była taka, że musieliśmy być na każde skinienie szkoły bez względu na to, gdzie się znajdowaliśmy. Mogliśmy być na Hawajach, a oni i tak mogli nagle kazać nam pojawić się w szkole. Na szczęście nigdy to się nie zdarzyło, więc raczej się o to nie martwiłam.
Jeśli chodziło o mnie i Horana, to staraliśmy się dogadywać. Nie szło nam to najlepiej, ale zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem. Przychodził do mnie po zajęciach i razem odrabialiśmy lekcje. Dyrektor i pielęgniarka nie patrzyli na to przychylnym okiem. Pewnie domyślili się, dlaczego tak robimy, ale my musieliśmy udawać, że to wcale nie miało związku z mocą Nialla.
- Widzimy się dzisiaj? - Cindy zapytała Liama, kiedy odkładała książki do szafki.
Chłopak czekał na nią cierpliwie, trzymając opiekuńczo dłoń na jej talii.
- Ty do mnie, czy ja do ciebie? - Uniósł brew, uśmiechając się.
- Może teraz ty do mnie?
Po tych słowach jednocześnie spojrzeli na mnie.
- Co? - zdziwiłam się.
- Wiesz że cię kocham, prawda? - odezwała się Cindy dość przesłodzonym głosikiem.
- Dobra, gdzieś się ulotnię - jęknęłam.
Zawsze musiałam się podporządkowywać. Zapewne i tak miałam wylądować u Horana, bo niby gdzie miałam się podziać?
Jak przewidziałam, tak się stało. Cindy i Liam zamknęli się w naszym pokoju, a ja byłam zmuszona oglądać twarz blondyna. W sumie, tak naprawdę nie miałam na co narzekać, bo jego twarz była dość przystojna.
No co? Nie mogłam uważać, że był przystojny? Przecież to nie była żadna zbrodnia.
- To znowu ty? - te słowa usłyszałam od niego na powitanie.
- Cześć, Niall. Również miło cię widzieć.
- Widzieliśmy się w szkole - westchnął i mnie wpuścił.
- Co z tego? Lepiej przywitać się dwa razy, niż wcale - rzuciłam, zajmując fotel stojący przy biurku.
Chłopak usiadł na łóżku i dopiero teraz zauważyłam, że odrabiał lekcje.
- Co masz? - zapytałam i przysiadłam się do niego.
- Matematyka - jęknął. - Kompletnie nie ogarniam tego działu.
- Pokaż.
Przeanalizowałam zadanie, które nie wydawało się trudne. Przypomniało mi się, że przerabiałam je w zeszłym tygodniu.
- Patrz tutaj. - Podsunęłam mu treść ćwiczenia pod nos. - A teraz słuchaj uważnie.
Tłumaczyłam mu w kółko każdą zasadę, ale po jego wyrazie twarzy niezmąconym myślami, powoli rezygnowałam.
- Skup się, bo nic z tego nie będzie - westchnęłam.
- Nie mogę - bąknął zrezygnowany.
- Dlaczego?
- Rozpraszasz mnie.
- Ja? - Wytrzeszczyłam oczy, pokazując na siebie palcem.
- Siedzisz stanowczo za blisko.
- Twoje hormony szaleją? - prychnęłam.
- Coś w tym stylu.
Zastanowiłam się przez chwile.
- Ej, ale wcześniej tak nie było.
- Wcześniej nie przebywaliśmy aż tak blisko siebie.
Niall popatrzył między nas. Powędrowałam za jego wzrokiem, dzięki czemu sama mogłam się przekonać, że miał racje. Siedzieliśmy ramie w ramię. Nawet się nimi dotykaliśmy, tak samo jak kolanami. Gdybyśmy podczas tłumaczenia podnieśli jednocześnie głowy, to może nawet doszłoby do przypadkowego pocałunku.
Na samą myśl serce zabiło mi trochę szybciej.
- Lepiej się odsuń - ostrzegł poważnie. - Nie chciałbym zrobić ci krzywdy.
- Jasne - zmieszałam się.
Szybko przesiadłam się na fotel, który zajmowałam wcześniej. Atmosfera się napięła, a ja poczułam się trochę niekomfortowo.
- Może lepiej będzie jak już sobie pójdę - zaproponowałam.
- Daj im się sobą nacieszyć. - uśmiechnął się jak zboczeniec.
Wywróciłam oczami. Umiał rozluźnić atmosferę.
- Wracasz do domu na wakacje? - zmieniłam temat.
- Jasne. A ty?
- Też.
Niezręczna cisza trwała około pięciu minut. Zdążyłam dobrze przyjrzeć się profilowi chłopaka.
- Myślisz, że się domyślili?
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Dyrektor i pielęgniarka.
- A o to ci chodzi. - Klepnęłam się w głowę. - Mi wydawałoby się dziwne, że nagle dwoje uczniów którzy nie pałają do siebie sympatią zaczęło spędzać razem więcej czasu.
- Tak, rzeczywiście - zaśmiał się.
Rzuciłam głupi temat, a reszta rozmowy potoczyła się sama. Niall wcale nie był takim burakiem i idiotą za jakiego go miałam na początku. Miał chamskie i zboczone odzywki, ale można było pogadać z nim na naprawdę wysokim poziomie.

Czyżbym źle go oceniła?

3 komentarze:

  1. Matko,zakochałam się w tym ff!!!!
    Kiedy kolejny rozdział??? Czekam zniecierpliwością!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie było buziaka :/ ale i tak jest fangirl ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na Maturach!!! Trzymam kciuki ✊✊

    OdpowiedzUsuń