sobota, 14 maja 2016

18.

Za takie piękne komentarze aż muszę dodać kolejny rozdział :) 

Uprzedzam, że będą się pojawiały dłuższe, ale krótsze również. Nie mam jakiegoś ustalonego systemu dodawania rozdziałów. Póki co mam napisane duuużo do przodu, więc mogę pozwolić sobie na dodawanie codziennie. 

Cieszę się, że Wam się podoba.
Miłego czytania! xxx
___________________________________________________



*Destiny*

Stałam nad zlewem, chcąc uspokoić skołatane nerwy. Sam widok Horana  wprowadzał mnie w pewien rodzaj nieuzasadnionej paniki. Od zdarzenia w garażu nie mogłam przestać o tym wszystkim myśleć. Zajmował każdą część mojego mózgu.
Odwróciłam się do wyjścia, gdzie zobaczyłam sylwetkę blondyna nonszalancko opartego o futrynę. Gapił się na mnie z tym swoim głupawym uśmieszkiem.
- Idiota - mruknęłam.
Miał doskonały słuch, ale co z tego? Musiałam pyskować.
- Na twoim miejscu uważałbym na słowa - odezwał się.
Zatarasował mi wyjście, wiec postanowiłam zostać tam, gdzie stałam do tej pory.
- Po co za mną przylazłeś? Znudziło ci się podlizywanie moim rodzicom? - zironizowałam.
W odpowiedzi wzruszył tylko ramionami. Zacisnęłam zęby, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoś, co wywołałoby jego agresje. Czasami miałam wrażenie jakby był niezrównoważony psychicznie.
- Cały czas o mnie myślisz, prawda? - Zaczął iść powoli w moim kierunku. - I zgaduję, że ci się to nie podoba. Mam rację?
Odwróciłam głowę w bok, nie chcąc na niego patrzeć. Niewytłumaczalnie od razu mój wzrok wędrował na jego usta.
- Coś się stało? - droczył się. - Już nie jesteś taka rozgadana?
Zacisnęłam pięści i starałam się powstrzymać od uderzenia go.
- Wiesz, że wyczuwam twoje emocje, prawda? Serce wyrywa cię się z klatki.
Miałam dość jego gadania. Najchętniej bym go uciszyła.
Pięścią.
Prosto w twarz.
- Nie stresuj się tak w mojej obecności - zaszydził. - Przecież znamy się już tyle czasu.
- Zostaw mnie w spokoju - powiedziałam spokojnie. - Rób swoje, a ja swoje. Nie wchodźmy sobie w drogę.
- Nie do końca pasuje mi ten układ. - Pogładził się po brodzie, jakby się nad czymś głęboko zastanawiał.
Pieprzony filozof.
- Dlaczego? - Uniosłam jedną brew prowokująco.
- Słyszałem jak mówisz o mnie niemiłe rzeczy, kiedy chwilę wcześniej rzuciłaś się na mnie i mnie pocałowałaś.
- Ten pocałunek był zwyczajnym impulsem - tłumaczyłam się, czego nie powinnam robić.
Podobało mu się.
Mi też.
O czym tu dyskutować?
- W naszym przypadku nic nie jest zwyczajne. - Pokręcił powoli głową. - A ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
- Chcesz się na mnie zemścić, czy co? - Wywróciłam oczami.
- Czy co - prychnął.
Nie wytrzymałam. Nie mogłam dłużej dławić emocji.
- Wal się - warknęłam.
Zrobiłam krok, żeby go ominąć ale wtedy zostałam przyparta do blatu. Ręce uwięził mi za moimi plecami, mocno je przytrzymując. Twarz Nialla znalazła się kilka centymetrów od mojej.
- Czy to była twoja dwuznaczna propozycja? - Oblizał wargi i przygryzł dolną.
Przestałam oddychać, kiedy jego klatka piersiowa dotknęła mojej. Nie mogłam się skupić przez jego bliskość.
Idiota.
- Nie wiem, co właśnie robisz, ale wiedz, że nie dam się nabrać na te twoje głupie gierki - rzuciłam mu prosto w twarz, dodając sporą dawkę jadu.
- Nic nie robię.
- To dlaczego nie mogę przestać o tobie myśleć? - podniosłam głos. - Odwal się od moich myśli.
- Cicho - skarcił mnie, zerkając na wejście. - Sama to sobie robisz. To nie moja wina, że na mnie lecisz.
Prawie zakrztusiłam się własną śliną. Czy ja dobrze usłyszałam?
- Słucham? - Wytrzeszczyłam oczy. - Myślisz, że na ciebie lecę?
- Dobrze słyszałaś i wiesz, że mam rację.
Właśnie, kiedy miałam zdzielić go otwartą dłonią w twarz, do pomieszczenia wszedł tata. Horan szybko zgarnął mnie w ramiona i zaczął głaskać po głowie. Próbowałam się wyrwać, ale szepnął mi do ucha "poczekaj", więc się uspokoiłam.
- Już wszystko w porządku, panie Smith - odezwał się do mojego ojca. - Mały kryzys egzystencjalny.
Tata bezszelestnie opuścił kuchnie, a ja wreszcie uwolniłam się od blondyna. Odepchnęłam go od siebie i skrzyżowałam ramiona na piersi.
- Przestań zachowywać się jak dzieciak - syknęłam i zmroziłam go wzrokiem.
Nic nie powiedział. Na szczęście zanim zdążyłam go obrazić, zaszyłam się w swoim pokoju.
Czy ten idiota w końcu mógłby zacząć zachowywać się jak na dwadzieścia dwa lata przystało?

***

25 WRZEŚNIA 2017r.
*Niall*

Za równy tydzień mieliśmy wrócić do szkoły. Wakacje dobiegały końca, a sprawa z dziwnym zdarzeniem w lesie nie została ujawniona. Destiny ciągle mnie unikała, a przynajmniej bardzo się starała. Lubiłem jej to utrudniać. Poza tym cieszył mnie sposób w jaki się zawstydzała, kiedy torturowałem ją bliskością i dwuznacznymi słowami.
Miałem problem z zaśnięciem, co powtórzyło się trzeci raz z rzędu. Miałem chore wrażenie, jakby ktoś mnie obserwował. Przymknąłem powieki, starając się rozluźnić, kiedy nagle poczułem narastający strach i niepokój. Najgorsze było to, że te uczucia nie należały do mnie. Zerwałem się z łóżka i pobiegłem do pokoju dziewczyny. Zastałem ją siedzącą sztywno na łóżku i próbującą zaczerpnąć powietrza.
- Co się dzieje? - wyszeptałem, nie chcąc nikogo obudzić.
Dosiadłem się i położyłem dłoń na jej plecach.
- Co tu robisz? - wydusiła, oddychając ciężko. - Idź sobie.
Jej głupota była w tym momencie uderzająca.
- Przyszedłem sprawdzić, co się dzieje. - Wywróciłem oczami, czego nie mogła zobaczyć bo było zbyt ciemno.
- Wszystko w porządku - westchnęła, podciągając kołdrę pod samą szyję.
Złapała mnie za ramię i pchnęła. Prawie spadłem na podłogę, ale w porę zorientowałem się, co chciała zrobić i się zaparłem.
- Nie popychaj mnie - syknąłem i odtrąciłem jej dłoń.
Nie protestowała. Odsunęła się na drugi koniec łóżka i zamilkła. Położyłem się wygodnie i wsunąłem dłonie pod głowę.
- Nie wyjdę dopóki nie powiesz mi, co spowodowało twój strach - oznajmiłem.
Nie musiałem długo czekać, co mnie zdziwiło.
- Wydawało mi się, że ktoś był za oknem - powiedziała cicho.
- Przecież twój pokój jest na piętrze, więc jakim cudem ktoś miałby stać w twoim oknie? - Zmarszczyłem czoło zdezorientowany.
- Nie chcesz, to  nie musisz mi wierzyć. Chciałeś usłyszeć powód, więc ci powiedziałam, a teraz możesz sobie iść.
- Samo "wydawało mi się" nie doprowadziło by cię do takiego stanu - uparłem się.
Nie to, żeby mi zależało. Po prostu chciałem to wyjaśnić, żeby móc spokojnie iść spać.
- Co cię to obchodzi? - warknęła, rażąc mnie wściekłym spojrzeniem.
- Jesteśmy połączeni. - Zrobiłem głupią minę. - Zapomniałaś już?
- Wal się - mruknęła i odwróciła głowę w przeciwną stronę.
- Powiedz to w końcu i będę mógł iść spać - jęknąłem i ułożyłem się wygodniej. - Chyba, ze chcesz żebym spał z tobą.
- Upadłeś na głowę?
- Powiedz mi - nalegałem.
Westchnęła i też się położyła. Przerwa między nami miała długość mojego ramienia.
- Smacznie sobie spałam, aż poczułam ukłucie w klatce piersiowej. Obudziłam się, ale zanim otworzyłam oczy poczułam nieznany mi zapach. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju, ale nie znalazłam nic podejrzanego i... - zatrzymała się na chwilę. - Wtedy popatrzyłam na okno.
Kiedy mówiła, jej wzrok skierowany był na sufit.
- I?  - pospieszyłem ją.
- Zobaczyłam kogoś - dokończyła ledwie słyszalnym szeptem.
Nie zareagowałem. Byłem zaskoczony tonem jej głosu, kiedy to powiedziała. Musiała mówić prawdę. Czułem, że mówiła prawdę. Jak mogłem jej nie wierzyć? Przecież czułem jej strach.
- Widziałam kogoś za oknem pokoju, które znajduje się na piętrze. Ktoś stał za oknem, albo wisiał, albo fruwał albo nie wiem - mówiła gorączkowo. - Przeraziłam się, Niall. Nigdy wcześniej nie czułam takiego strachu. To nie była normalna reakcja.
- Ja też bym się wystraszył - próbowałem dodać jej otuchy.
Miałem nadzieję, że jutro nie przyjdzie jej do głowy wypominać mi mojej uprzejmości.
- Nie wystraszyłam się tego, że ktoś stoi za oknem. - Wbiła przerażony wzrok w moją twarz. - Jestem istotą nadnaturalną i spotkałam się z wieloma dziwnymi rzeczami, ale to był pierwszy raz, kiedy moje wnętrze wszczęło alarm. To coś, co było na zewnątrz wywołało we mnie takie uczucie. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć.
Wierzyłem jej. Wierzyłem jej, jak cholera.

*Destiny*

Obserwowałam reakcję Nialla na moje słowa. Jego wyraz twarzy pozostał poważny, wiec nie wziął tego za głupi żart.
To nie był głupi żart.
Byłam przerażona.
- Musisz powiedzieć swojemu tacie - odezwał się nagle.
- Może to dziwnie zabrzmi, ale mam wrażenie, ze to ma związek z tą strzałą w lesie - powiedziałam niepewnie. - To na pewno nie był przypadek.
- To mógł być Łowca?
- Raczej nie. Oni nie zbliżają się do naszych domów i rodzin, jeśli nie zerwaliśmy reguł.
Dziwne, że nie wiedział tak oczywistej rzeczy.
- Może mu jakoś podpadłaś?
- Niby kiedy? - prychnęłam ironicznie. - Podczas biegania po lesie? Robiłam to wiele razy.
- Sam nie wiem. - Przetarł twarz dłońmi i wziął głęboki oddech
Zlustrowałam ciało chłopaka, modląc się, żeby mnie na tym nie przyłapał. Poczułam się lepiej, kiedy przyszedł, ale nie mogłam mu tego powiedzieć. Jego ego zwiększyłoby się trzykrotnie.
- Zostaniesz ze mną? - przerwałam głuchą ciszę.
Nie odpowiedział od razu. Nawet nie spojrzał na mnie wytrzeszczonymi oczami, co myślałam, ze zobaczę. Wyglądał jakby poważnie się nad tym zastanawiał.
- Naprawdę tego chcesz?
- Tak - przytaknęłam bez wahania. - Boję się, a kiedy jesteś obok to...
Urwałam.
Co właściwie chciałam powiedzieć?
- To? - Uniósł brew.
- Czuję się bezpieczniej - dokończyłam, a moje policzki zapłonęły rumieńcem.
Niall przeturlał się tak, że prawie nade mną zawisnął.
- Nie chcesz mnie zgwałcić? - wyszeptał z głupawym uśmieszkiem.
Jego lewa ręka spoczęła przy moim prawym boku. Nie chciałam się ruszać, żeby nie zmniejszyć dzielącego nas dystansu. Nie wiem jakim cudem udało mu się zachować odstęp pomiędzy naszymi ciałami. Miałam wrażenie, jakby prawie na mnie leżał.
- Nie schlebiaj sobie. - Wywróciłam oczami.
Po części byłam mu wdzięczna, że odwrócił moją uwagę od gęstniejącej atmosfery.
- Zostanę - zgodził się, patrząc mi prosto w oczy.
Nie byłam pewna czy widział cokolwiek, bo w moim pokoju panowały egipskie ciemności odkąd przerażona zaciągnęłam roletę.
- Dziękuję. - Posłałam mu lekki uśmiech i odruchowo przeniosłam wzrok na jego kuszące usta.
Przyciąganie między nami z każdym dniem przybierało na sile. Czasami miałam wrażenie, że za chwilę się na niego rzucę i rozszarpię, żeby tylko poczuć jego ciało przy moim.
Nic nie mówiąc, wrócił do poprzedniej pozycji. Zanim zdążyłam przekręcić się na bok, przyciągnął mnie za szyję i mocno pocałował. Odepchnęłam go, jak tylko odzyskałam władze nad ciałem i mózgiem.
- Ej - oburzyłam się. - Co to miało być?
Chciałam na niego nawrzeszczeć, ale wtedy pobudziłabym resztę członków rodziny.
- Ale co? - Udał głupiego.
Chyba nawet nie musiał udawać...
-  Jesteś okropny - bąknęłam zła. - Teraz to ty rzuciłeś się na mnie. Jesteśmy kwita.
- Widziałem to błaganie w twoich oczach - rzucił obojętnie, jakby zrobił mi przysługę.
Gdzie się podział miły i opanowany Niall sprzed kilku minut?
- Tu jest ciemno jak w du...
- Jestem wilkołakiem - przerwał mi. - W ciemności widzimy lepiej niż ludzie. Aż dziwne, że tego nie zauważyłaś.
- Ja nic nie widzę.
- Bo nie umiesz tego włączyć - wymądrzał się.
- Trudno - prychnęłam, chociaż prawie zaczęłam błagać go, żeby mnie tego nauczył. - Dobranoc, Niall.
Nie odpowiedział, ale wiedziałam że przywołał ten swój głupawy, szeroki uśmieszek.
Ugh!

***

26 WRZEŚNIA 2017r.
*Destiny*

Mój sen przerwało natarczywe pukanie w okno. Z myślą, że to tylko głupia gałąź, chciałam znowu zasnąć. Otworzyłam szeroko oczy, jak tylko uprzytomniłam sobie, że koło mojego okna nie było żadnego drzewa.
Usiadłam gwałtownie i zaczęłam desperacko nabierać powietrza. Odbywała się ta sama sytuacja, co poprzedniej nocy. Tym razem nie było przy mnie Nialla. Musiał wrócić do domu na kilka dni przed pierwszym października.
Ostrożnie wyszłam z łóżka i podeszłam do okna. Przystawiłam nos do szyby, co było bardzo niemądrym posunięciem, ale nie mogłam zrobić nic innego. Moje wilkołacze zmysły wariowały przez dziwny impuls, który unosił się razem z pobudzającym ciarki zapachem. Przyjrzałam się okolicy, ale nie zauważyłam nic podejrzanego. Powoli odsunęłam się od okna i odwróciłam, żeby wyjść z pokoju. Złapałam za klamkę i przystanęłam, tchnięta przeczuciem, żeby spojrzeć za siebie. Zrobiłam to i znieruchomiałam.
Za oknem pojawiła się ciemna postać w kapturze. Miałam wrażenie, że słyszałam charczenie. Zachłysnęłam się własną śliną i dopiero po kilku sekundach udało mi się wypaść z hukiem na korytarz. Leżałam przez chwilę na zimnej podłodze.
Cała się trzęsłam.
- Mój Boże! - zawołał tata, jak tylko mnie zobaczył. - Co się stało?
Podniósł mnie z podłogi, ale nie mogłam ustać na własnych nogach, wiec usiadł ze mną pod ścianą. Szczękałam zębami, nie mogąc opanować drżenia.
- Córeczko, skarbie- mówił łagodnie. - Oddychaj, kochanie.
- T-tam. - Skinęłam brodą na mój pokój.
- Co tam się stało?
Po kilku chwilach oczekiwania, opowiedziałam ojcu wszytko, co przydarzyło mi się do tej pory. Oczywiste było, ze omijałam intymne sceny z Horanem. Opowiedziałam o strzale w lesie i o poprzedniej nocy.
- Córeczko... - zaczął i wbił wzrok w ścianę. - Musisz wrócić do szkoły.
- Ale są wakacje - wydusiłam, dysząc. - Poza tym tam też nie jest bezpiecznie.
- Przyjmują uczniów już tydzień przed rozpoczęciem - wyjaśnił, ku mojemu zdziwieniu. - Tu też nie jesteś wystarczająco bezpieczna.
- Ale...
- Tym bardziej, że Niall musiał wyjechać - kontynuował ze zmartwioną miną.
- Tato, przerażasz mnie - wychlipałam. - Co to było? To za oknem...?
- Mam podejrzenia, ale nie jestem do końca pewien.

Czy teraz ktokolwiek będzie bezpieczny?

6 komentarzy:

  1. Kochana to było cud, miód, malina. Kocham cię za to opowiadanie! <3 Serio jesteś świetna. Trzymaj tak dalej;)
    JESTEŚ MOIM NUMEREM 1 *.*
    Po prostu GENIUSZ!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko mam zawał... co to było? Teraz przez to nie zasne... Genialne fanfiction!! Czekam na następny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko bosko, co to było. Dobrze, że możesz dodawać codziennie, bardzo dobrze :D I mam pytanko to bedzie długie bardziej jak Completly different czy Just a dream?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy będzie miało 90 rozdziałów jak "Completely different...", ale planuje zrobić je dłuższe niż "Just a dream" :)

      Zawiłe, ale na ten moment nie potrafię jednoznacznie określić ile rozdziałów wena pozwoli mi stworzyć. Póki co mam już 40 ;)

      Usuń
  5. Po prostu cuudoowneee!!!Jak ja kocham takie opowiadania! Zakochałam się w twoim<3 A uwierz mi dużo już różnych opowiadań przeczytałam :D

    OdpowiedzUsuń