niedziela, 15 maja 2016

19.

Jak już jutro wstawię 20 rozdział, to potem nie będę dodawała codziennie, bo zbyt szybko ta historia dobiegnie końca. Będziecie musieli się trochę niecierpliwić, żeby lepiej się potem czytało ;)
________________________________________________




27 WRZEŚNIA 2017r.
*Niall*

Mama zachorowała poważniej, niż wydawało się lekarzom. Musiałem opuścić dom Horanów i przyjechać do domu, z którego zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy dla mamy. Zamknąłem frontowe drzwi i mój telefon zadzwonił. Nie rozpoznałem numeru, ale odebrałem.
- Słucham?
- Niall? - odezwał się mężczyzna w słuchawce.
- Kto mówi?
- Smith Horan.
Wytrzeszczyłem oczy ze zdziwienia, że do mnie zadzwonił. Na pewno nie dzwonił bez powodu.
- Co się stało? - zapytałem, przyspieszając kroku.
Wsiadłem do samochodu mamy i go odpaliłem.
- Od ostatnich dwóch dni z Destiny jest coś nie tak.
- Mówi pan o jej pobudkach w środku nocy? - Zmarszczyłem czoło i wyjechałem na ulicę.
- Tak. Skąd wiesz? - zdziwił się.
- Byłem świadkiem jednej z takich sytuacji. To było dzień przed moim wyjazdem.
- Co się wtedy wydarzyło?
- Spałem i nagle poczułem dziwny impuls w środku, więc kierując się instynktem, wylądowałem w jej pokoju. Siedziała przerażona na łóżku. Wtedy powiedziała mi, że...
- Ktoś był za oknem - dokończył za mnie.
- Tak.
- Myślę, że ona cię teraz potrzebuje - powiedział, a ja zaniemówiłem.
- Jak to?
- Tworzycie dla siebie wzajemną ochronę. Razem jesteście silniejsi - odpowiedział gorączkowo.
Od razu poznałem, ze nie chciał tracić czasu i bał się o swoją jedyną córkę.
- Ale my nawet nie panujemy nad swoimi mocami i instynktami, więc jak mam jej pomóc?
- Destiny wszystko mi opowiedziała.
Otworzyłem szeroko usta, nie mogąc wydusić odpowiedzi. Byłem zaskoczony faktem, że zwierzyła się swojemu ojcu, przed którym tyle czasu to wszystko ukrywała.
- Przybądź najszybciej, jak tylko będziesz mógł - poprosił i rozłączył się.
Będąc w szoku, dojechałem do szpitala, błądząc myślami przy dziewczynie. 
Poszedłem odwiedzić schorowaną matkę z mętlikiem w głowie.

***

28 WRZEŚNIA 2017r.
*Destiny*

Spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i czekałam na dalszą decyzję rodziców. Od wyjazdu Nialla minęło już kilka dni, a moje koszmary zdarzały się każdej nocy. Wiedziałam, że to nie był tylko zwykły koszmar. To musiało dziać się na jawie.
- Nie możemy dłużej na niego czekać - odezwała się przejęta mama. - Musisz jechać do szkoły sama.
- Ale... - chciałam zaprotestować, jednak szybko mi przerwano.
-  Nie - odezwał się tata. - To nie ty tutaj decydujesz. Tu chodzi o twoje życie. Tu chodzi o wasze życie, twoje i Nialla.
Zacisnęłam wargi, chcąc powstrzymać płacz, ale i tak jedna łza spłynęła po moim policzku. Szybko się jej pozbyłam i gotowa wstałam z kanapy.
- Chodźmy - rzuciłam, nie patrząc na rodziców.
Bez słowa pomogli mi przerzucić bagaże do samochodu, po czym mocno mnie wyściskali. Kazali informować ich o każdym dniu spędzonym w szkole. 
- Do zobaczenia, córciu. - Mama ucałowała oba moje policzki i zrobiła miejsce dla taty, który pocałował czubek mojej głowy.
Wzięłam głęboki oddech i wsiadłam do auta.

***

Cindy miała wrócić do szkoły dopiero za trzy dni.
Znudzona przesiadywaniem w pokoju postanowiłam przejść się po budynku. Oprócz mnie, w szkole było jeszcze kilku zanudzonych na śmierć uczniów, którzy snuli się po korytarzach. Kiedy przechodziłam obok części dla chłopaków, usłyszałam rozmowę, ale jakby jednostronną. Ktoś rozmawiał przez telefon. Cicho poszłam w tamtym kierunku, nasłuchując źródła dźwięków. Z zaskoczeniem okazało się, że dobiegały one z pokoju Liama i Nialla. 
Czyżby Payne przyjechał wcześniej niż planował?
Zapukałam i niecierpliwie czekałam na odzew. Kiedy drzwi się otworzyły, zmarłam. Przede mną stał Horan we własnej osobie. Otworzyłam szeroko usta z zaskoczenia i rzuciłam się w jego kierunku. Wskoczyłam na niego, a on podtrzymał mnie za uda i wszedł w głąb pokoju, stopą popychając drzwi, żeby się zamknęły.
- Niall - wymamrotałam, jakbym sama nie wierzyła, że tu był i wtuliłam twarz w jego szyję.
Zachowywałam się inaczej, ale właśnie to podpowiadało mi serce.
Stanęłam na podłodze i dopiero wtedy blondyn objął mnie ramionami i przytulił, jak nigdy wcześniej. Nasze powitanie było pierwszym tak emocjonalnym powitaniem. Byliśmy rozłączeni przez cztery dni i być może właśnie to wpłynęło na nasze emocje.
- Tak bardzo mi cię brakowało - przyznałam cicho, kiedy już spojrzałam mu w oczy.
Cały czas staliśmy objęciu na środku pokoju.
- Może to dziwne, ale też za tobą tęskniłem, a przede wszystkim strasznie się martwiłem.
Co my właściwie wyrabialiśmy? 
Przecież dopiero co byliśmy bardzo pokłóceni.
- Co ty tutaj robisz? - Zmarszczyłam czoło, wpatrując się w jego zmęczoną twarz.
- Twój tata chciał, żebym jak najszybciej do ciebie przyjechał, ale musiałem zostać trochę u mamy. Potem instynkt podpowiedział mi, żebym koniecznie tu wrócił, więc tak zrobiłem - wyjaśnił.
- Dziękuję - powiedziałam z powagą.
- Za co? - zdziwił się.
- Za to, że wtedy przyszedłeś i za to, że jesteś tu teraz. Za to, że ostatnio byłeś przy mnie za każdym razem, kiedy cię potrzebowałam, nawet jeśli o tym nie wiedziałeś.
- Musimy się trzymać razem, pamiętasz? - Uśmiechnął się pokrzepiająco.
Zrobiłam krok w tył i skrzyżowałam ramiona na piersi.
- A teraz musisz się przespać, bo wyglądasz jak trup - nakazałam stanowczo.
- Nie trzeba. - Machnął dłonią lekceważąco. - Czuję się dobrze.
- Niall, przecież widzę - westchnęłam.
- Przez ostatnie dni siedziałem w szpitalu przy mamie - wyznał ściszonym głosem i opuścił głowę.
- Jest bardzo źle, prawda? - zapytałam, choć wiedziałam, że takie stwierdzenie bardzo go zaboli.
Podniósł oczy na mnie i prawie niewidocznie przytaknął. Zacisnął usta, po czym odwrócił wzrok. Bez wahania podeszłam bliżej i złapałam go za rękę. Zaprowadziłam go do łóżka i pchnęłam, żeby się położył. Zrobił to, ale nie chciał puścić mojej ręki. Posłałam mu pytające spojrzenie, ale on pozostał obojętny. 
Właśnie w ten sposób ukrywał emocje, co strasznie irytowało.
- Zostań - powiedział zanim się odezwałam.
To była prośba, którą chciałam spełnić, ale...
- Przecież dopiero ze sobą walczyliśmy - powiedziałam, czując mętlik w głowie. - To nieodpowiednie, Niall.
- To już przeszłość - rzucił i mocniej ścisnął moją dłoń, patrząc na mnie z dołu. - W obliczu zagrożenia musimy odrzucić dziecinne zachowania. To wszystko stało się zbyt poważne. Potrzebujemy siebie.
Zastanowiłam się przez chwilę i stwierdziłam, że naprawdę miał rację. Nic nie mówiąc, położyłam się obok chłopaka. 
- Mogę? - zapytał, kiedy już wygodnie się ułożyłam.
Uniosłam brwi na jego pytanie, a Niall położył głowę na moim brzuchu i przerzucił swoje ramię przeze mnie. Ciepło w brzuchu sprawiło, że poczułam się o wiele przyjemniej niż przypuszczałam. Przesunęłam palce na jego kark i zaczęłam go delikatnie głaskać. Westchnął, a ja zauważyłam małe ciarki na jego bladej skórze.
- Dziękuję - bąknął pod nosem.
- Za co? - zapytałam zaciekawiona.
- Po prostu.

***

*Niall*

Musiałem usnąć, bo jak otworzyłem oczy ona dalej tutaj była. Ciągle leżałem na jej brzuchu i niekoniecznie spieszyłem się do zmiany pozycji. To cale dopasowanie sprawiało, ze ciągnęło nas do siebie jak muchy. To działo się samoistnie. Mimo, ze nie żywiliśmy do siebie głębszych uczuć.
Uniosłem lekko głowę i popatrzyłem na drzemiącą dziewczynę. Musiałem przyznać, że wyglądała uroczo i nad wyraz spokojnie. Po chwili ponownie umieściłem głowę na jej miękkim brzuchu i przymknąłem powieki.
- O Boże - usłyszałem ciche jęknięcie.
Uśmiechnąłem się szeroko, ale udawałem, ze śpię.
- Niall? - odezwała się szeptem.
Pozostałem cicho. Wsunęła palce w moje włosy i podrapała mnie po głowie, na co mruknąłem.
- Kłamczuch - rzuciła oburzona.
Westchnąłem ciężko i wstałem, podpierając się na łokciu. Miałem twarz na wysokości jej cycków.
- Co chciałaś? - zapytałem z miną niewiniątka.
- Muszę iść, bo jak mnie przyłapią, to będę miała konsekwencje z przebywania sam na sam z chłopakiem.
- Już nie pierwszy raz jesteś ze mną sam na sam w pokoju. - Zmarszczyłem czoło, nie bardzo ją rozumiejąc.
- Chodzi o miejsce gdzie jesteśmy. - Wywróciła oczami. - Leżymy w łóżku. Jakby... Przytuleni.
- I co z tego? - Wzruszyłem ramionami nieprzejęty.
Dziewczyna wymamrotała coś pod nosem i mnie odepchnęła. Na początku nie chciałem ustąpić, ale postanowiłem jej nie denerwować i pozwoliłem jej zejść na podłogę. Podobał mi się sposób w jaki zareagowała na mój widok i nie chciałem tego zepsuć.
- Idę coś zjeść - oznajmiła, poprawiając pogniecione ubranie. -Idziesz?
Zwinnie zeskoczyłem z łóżka, poprawiłem potargane włosy, sprawdziłem się w lustrze, po czym otworzyłem dla niej drzwi.
- O proszę. - Uniosła brew zaskoczona. - Jaki dżentelmen.
- Nie musisz dziękować - westchnąłem teatralnie i zamknąłem za nami pokój. - Jest jedna sprawa.
- Tak? - zainteresowała się, ale nawet na mnie nie spojrzała.
- Od dzisiaj możesz częściej miziać mnie po karku i przeczesywać moje włosy - powiedziałem bez skrępowania i przerzuciłem rękę przez jej ramiona.
Odtrąciła mnie i obdarzyła groźnym spojrzeniem. Powiedziałem coś nie tak?
- Nie możesz mówić takich rzeczy - jęknęła, trącając moje ramię, na co się zaśmiałem.
Przyspieszyła kroku, a jak tylko ją dogoniłem podarowałem jej klapsa w tyłek. Pisnęła zszokowana i odskoczyła. Gdyby wzrokiem można było zabijać, już bym leżał na podłodze w kałuży krwi.
- Ja mogę wszystko - skomentowałem i ruszyłem przed siebie, zostawiając oniemiałą dziewczynę krok za sobą.

***

*Destiny*

Posiłek z Niallem przebiegł bez zbędnych komplikacji. Pożegnaliśmy się na klatce schodowej i udaliśmy się do swoich pokoi, żeby móc przygotować się do snu. Jak tylko podeszłam do odpowiednich drzwi, moje serce mało nie wyrwało mi się z piersi.
Bałam się.
- Uspokój się. Tu jesteś bezpieczna - powiedziałam do siebie.
Nacisnęłam klamkę i ostrożnie zajrzałam do środka. Nim zdążyłam cokolwiek zobaczyć, włączyłam światło. Odetchnęłam z ulgą i spokojna weszłam do środka. Bałam się sama spać, ale nic nie mogłam na to poradzić. Musiałam wytrzymać aż Cindy do mnie dołączy i razem będziemy mogły rozpocząć nowy rok szkolny na Mystic College.
Po odbyciu wieczornej toalety, ułożyłam się w łóżku i ziewnęłam. Byłam wykończona mimo drzemki u Nialla. Zdążyłam przykryć się kołdrą kiedy ktoś wszedł do pokoju.
- Kto tam? - zapytałam szeptem, wpatrując się w gęstą ciemność.
Nie dostałam odpowiedzi.
- Halo?
Głupie było, że we własnym pokoju nie udało mi się nikogo zobaczyć, mimo że ewidentnie drzwi zostały otwarte i zamknięte. Byłam pewna, że słyszałam ostrożne kroki. Wstrzymałam oddech i sięgnęłam żeby zapalić lampkę nocną. Niestety moja ręką została złapana i odciągnięta w drugą stronę. Pisnęłam z przerażenia, ale potem poczułam ogarniający mnie spokój. 
Tak czułam się tylko przy jednej osobie...
- Niall, idioto - wydusiłam.
W odpowiedzi usłyszałam ciche mruknięcie, a potem poczułam jego ciepły oddech na szyi.
- Znowu włączył ci się instynkt? - spanikowałam.
- Ćśś... - uciszył mnie i dotknął nosem mojej żuchwy.
- Pokaż oczy - nakazałam.
- Przywołaj swoje wilcze oczy - zachęcił mnie. - Wtedy będziesz mogła mnie zobaczyć.
- Nie umiem - jęknęłam i wyrwałam rękę z jego uścisku.
Usiadłam na łóżku i pewnie cudem nie zderzyłam się z chłopakiem. Czułam, że był tuż przede mną.
- Wystarczy się skupić - mówił.
- Och, zamknij się - wymamrotałam pod nosem. - Pokaż oczy.
Na moją prośbę uchylił powieki. To co zobaczyłam, sprawiło, że nie wiedziałam co myśleć.
- Twoje oczy są niebieskie i świecące - wydusiłam z niedowierzaniem. - Przecież nie ma pełni, a ty...
- To się nie dzieje tylko podczas pełni. Zauważyłem, że mam takie oczy za każdym razem kiedy jestem z tobą i przerzucę się na wilcze oczy - wyjaśnił. - Nie musisz się mnie bać. Jestem w pełni świadomy swoich czynów.
- Więc co tu robisz?
Nie odpowiedział na moje pytanie. Skupiłam się i wytężyłam swój wilczy zmysł, żeby móc patrzeć inaczej. Otworzyłam oczy i... Udało się. Mogłam widzieć Nialla.
- Widzę cię - ucieszyłam się.
Skinął głową i spuścił wzrok na swoje dłonie. Od razu poznałam, że coś zjadało go od środka. Być może miał wyrzuty sumienia, albo po prostu potrzebował ciepła w sytuacji, w której się znajdował.
- Co się dzieje? - zapytałam, przysuwając się bliżej niego.

*Niall*

Nie byłem pewien czemu przyszedłem do jej pokoju, ale to było silniejsze ode mnie. Kiedy już siedziała przede mną, patrzyła na mnie swoimi niebieskimi oczami i pytała co się dzieje, nie umiałem się odezwać.
Zamiast tego złapałem jej twarz w obie dłonie i pochyliłem się, łącząc nasze usta. Zaskoczona dziewczyna na początku nie oddała pieszczoty, ale po kolejnym muśnięciu przez moje wargi udało mi się przekonać ją do współpracy.

*Destiny*

Niall mnie pocałował.
Całowaliśmy się spokojnie i delikatnie. Żadne z nas się nie spieszyło. Horan delikatnie gładził kciukiem mój policzek, a ja oplotłam dłońmi jego szyję. Kiedy już skończyliśmy, Niall spojrzał mi prosto w oczy.
- To było silniejsze ode mnie - powiedział skrępowany.
Zacisnęłam zęby, nic nie mówiąc.
Dlaczego mi się to podobało? 
Dlaczego byłam zawiedziona, że przestał?
- Coś kazało mi tu przyjść, a kiedy już cię zobaczyłem i poczułem twoją skórę przy sobie nie mogłem się opanować.
W odpowiedzi znowu zaatakowałam jego usta i pociągnęłam go, kładąc nas na łóżku. Zawisł nade mną, opierając się łokciami po bokach mojej głowy. 
- Czemu ty...? - zaczął, ale przerwał mu kolejnym dotykiem warg.
Nie chciałam, żeby się odzywał. Chciałam żeby był. 
Leżał na mnie częściowo, a ja delikatnie ściągnęła jego koszulkę i rzuciłam ją na podłogę. Nie chciałam robić z nim TEGO. Chciałam poczuć jego gorącą skórę tuż przy mojej. 
Jęknął, kiedy przygryzłam skórę na jego szyi. Z uśmiechem przerzuciłam go na łóżko i usiadłam mu okrakiem na biodrach. Oparłam dłonie na jego torsie i pochyliłam się z cwaniackim uśmieszkiem.
- Teraz ja tu rządzę - wyszeptałam.
- Co ci się stało? - zdziwił się z szeroko otwartymi oczami.
Zmieszana nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Uleciała ze mnie cała śmiałość.
- Nie pasuje ci to, co teraz robimy? - zapytałam zaskoczona i zsunęłam się na miejsce obok.
- Nie to miałem na myśli. - Odwrócił się w moją stronę.
- Nie, to nie - wymamrotałam, wyszarpnęłam rękę i odwróciłam się tyłem do niego.
Bez zaskoczenia stwierdziłam, że jednak nie miał zamiaru wyjść z mojego łóżka, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Chodziło mi o to, żeby ze mną został, ale oczywiście jako dziewczyna kazałam mu się tego domyślić. Miał szczęście, że był wilkołakiem i byliśmy dopasowani. Właśnie dlatego było mu łatwiej wyczuć moje zachowania. 
Przy nim czułam się bezpieczniej. 
Przysunął się do moich pleców i objął mnie w pasie, mocno przytulając do siebie. Schował nos w mojej szyi i mruknął z zadowolenia. Obezwładniający spokój ogarnął moje ciało i mój umysł. Zmęczona i z lekkim uśmiechem na ustach zamknęłam oczy.

Czy mogłoby kiedykolwiek coś z tego być?

3 komentarze:

  1. Oooo *.* to jest takie słodkie!!! Mam fangirl!!! Proszę dodaj jak najszybciej następny!! Uzależniłam się od tego ff!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny, nie spodziewałam się czegoś takiego. Szczerze mówiąc na początku opowiadania sądziłam i trochę bałam się, że będzie to romans w stylu One Direction - banalny, mdły i w ogóle do dupy. A tu prosze - miła niespodzianka :* Kocham cię po prostu, jesteś boska.

    OdpowiedzUsuń
  3. superaśny<3 Kocham ten fanfiction!!!!!

    OdpowiedzUsuń