wtorek, 17 maja 2016

20.

Miłego czytania! xxx

Jutro część druga rozdziału ;)

P.S. Trzymajcie jutro o 8:00 kciuki, bo mam ustny angielski! <aaaaaaaaa!>
____________________________________________________


1 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Destiny*

Przez kolejne dni ja i Niall udawaliśmy, że tamta wspólna noc nie miała miejsca. Rozmawialiśmy ze sobą coraz więcej, ale wyczuwalne było duże napięcie między nami, na które musieliśmy uważać.
- Dzisiaj pojawią się Liam i Cindy, racja? - zapytał blondyn, przeżuwając frytki.
Właśnie kończyliśmy jeść obiad. Moje frytki dojadał Horan, bo nie byłam w stanie ich w sobie zmieścić.
- Tak - odpowiedziałam bez entuzjazmu.
- Nie cieszysz się? - Zmarszczył czoło i szybko skończył jeść.
Odwróciłam wzrok w drugą stronę i skrzyżowałam ramiona na piersi.
- Czemu miałabym?
- Nie widziałaś się ze swoją przyjaciółką już dłuższy czas.
- No i? - prychnęłam.
Niall westchnął ciężko i złapał za moje krzesełko. Bez większego wysiłku przyciągnął mnie bliżej siebie i pochylił się do mojego ucha.
- Powiedz mi, co się dzieje. - To zdecydowanie nie była prośba, a ja i tak zaprzeczyłam ruchem głowy.
- Czuję, że coś się dzieje i jeśli zaraz mi tego nie wyjaśnisz to szlak mnie trafi - syknął zły.
Przygryzłam wargę na jego ostre słowa. Nagle wstał i mocno pociągnął mnie za rękę.
- Chodź na stronę - mruknął.
Garstka ludzi siedzących na stołówce patrzyła na nas z zaciekawieniem. Już od zeszłej klasy huczały o nas plotki. Rzekomo byliśmy ze sobą odkąd się poznaliśmy.
Ha! Co za bujdy!
My nawet po tylu przejściach ciągle nie byliśmy ze sobą.
- Puść mnie - jęknęłam, starając się uwolnić rękę. - To boli.
Niall zaprowadził mnie do altanki, w której zwykł palić papierosy. Ze względu na jej stan i wygląd nie była użytkowana praktycznie wcale. Tym bardziej nikt jej nie sprawdzał.
Zostałam pchnięta na spróchniałą ławeczkę, przez co prawie się połamała. Niall stanął przede mną i oparł dłonie na biodrach.
- Mów - rozkazał tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Wal się - bąknęłam pod nosem.
- Przestań zachowywać się jak bachor! - krzyknął wkurzony.
Na jego szyi mogłam zobaczyć pulsującą żyłkę.
Ups?
Wstałam i mocno go od siebie odepchnęłam.
- Sam zachowujesz się jak bachor! Przychodzisz do mnie w nocy, pozwalasz zdecydowanie na zbyt wiele, śpisz ze mną, a rankiem nagle znikasz! Tak się zachowuje dojrzały człowiek?! - wyrzuciłam mu prosto w twarz.
- Co? - Zmarszczył czoło zdezorientowany moimi słowami.
- To co słyszałeś!
Na widok jego oczu zacisnął mi się żołądek. Zacisnęłam zęby, żeby nie wypomnieć mu już nic więcej. W końcu wyszłoby, że mi zależy.
- Destiny... - zaczął niepewnie.
- Daruj sobie - przerwałam mu i pobiegłam w stronę szkoły.
Zaszyłam się w pustym pokoju i usiadłam na podłodze przy łóżku. Oparłam głowę na kolanach i pozwoliłam emocjom opuścić moje spięte ciało. Wiedziałam, że gdybym czegoś nie czuła, to bym tak nie zareagowała. Moje serce reagowała na Horana mimo sprzeciwów mojego mózgu. Teraz już nie byłam taka pewna, czy to było tylko dopasowanie, czy może czułam coś więcej...

***

*Niall*

Po aferze z Destiny wróciłem do swojego pokoju w marnym nastroju. Sprawiła, że czułem się winny.
Rozebrałem się z koszulki z zamiarem ucięcia sobie drzemki, ale moje zamiary przerwał niespodziewany gość.
- Siema, stary! - usłyszałem, jak tylko przekroczył próg.
- Liam! - ucieszyłem się i od razu do niego podszedłem.
Uścisnęliśmy się i nie mogliśmy przestać się uśmiechać.
- Czekałem na ciebie, stary - zaśmiałem się, odrzucając koszulkę na bok.
- Domyśliłem się, że będziesz tęsknił, ale żeby od razu szykować dla mnie striptiz - zażartował.
- Oj Liam - westchnąłem z uśmiechem na ustach. - Przygotuj się na seans, bo na pewno będziesz chciał wiedzieć przez, co musiałem przejść przez ostatnie trzy miesiące.
Czy były powody do radości? Nie sądzę, ale nie chciałem go martwić.
- Daj mi się rozpakować i odpocząć. - Poklepał mnie po ramieniu i podszedł do swojego łóżka.
Sam położyłem się na swoim i włożyłem ręce pod głowę. W tym czasie, kiedy Payne ogarniał swoje rzeczy, ja zdałem mu relację z nocy spędzonej z Destiny dwa dni temu.
- Naprawdę to zrobiliście? Spaliście ze sobą? - Wytrzeszczył oczy.
- Nie w tym sensie. - Wywróciłem oczami. - Tylko spaliśmy. Rano od razu wyszedłem.
- Ale to nie zmienia faktu, że wymienialiście się śliną i z tego, co przed chwilą usłyszałem, było całkiem namiętnie - zauważył Liam i poruszył znacząco brwiami.
- Spadaj - prychnąłem. - Odwaliło jej dzisiaj.
- Jak to?
- Normalnie. - Wzruszyłem ramionami, chociaż tego nie zobaczył. - Zaczęła się na mnie drzeć, że zachowuję się jak bachor, bo przyszedłem do niej w nocy i pozwoliłem na chwilę intymności, po czym zostawiłem ją zanim się obudziła - opowiedziałem w skrócie. - Kompletnie jej nie rozumiem. Przecież nic sobie nie obiecywaliśmy. Już wcześniej zdarzały nam się takie sytuacje.
Liam skończył się rozpakowywać, schował walizkę i stanął przodem do mnie. Z dumnym uśmiechem skrzyżował ramiona na piersi.
- Co? - zapytałem zaskoczony jego dziwnym zachowaniem.
- Myślę, że po prostu się jej podobasz - odpowiedział najnormalniej w świecie.
Wyśmiałem go, po czym nic nie mówiąc odwróciłem się na drugi bok i udałem, że zasypiam. Tak naprawdę odechciało mi się jakiejkolwiek drzemki. Zastanawiałem się nad stwierdzeniem przyjaciele i własnymi, skomplikowanymi uczuciami.

***

2 PAŻDZIERNIKA 2017r.
*Destiny*

Poniedziałkowe wykłady upłynęły wyjątkowo szybko ze względu na to, że był to pierwszy dzień na uczelni po wakacjach. Już za kilka dni będę mogła wybrać sobie zajęcia, na które sama mam ochotę chodzić.
Podczas głównego apelu, który miał zakończyć nasz dzień szkolny, obserwowałam dyrektora. Miał rozbiegany wzrok, jakby kogoś szukał, nerwowo splatał i rozplatał swoje palce, a całego efektu dopełniała spocona twarz. Szturchnęłam Cindy w bok.
- Czego? - Zwróciła na mnie zniecierpliwione spojrzenie.
- Popatrz na dyrektora.
Zmarszczyła czoło.
- Po co?
- Po prostu spójrz na niego - syknęłam.
Przyjaciółka wywróciła oczami i namierzyła wzrokiem mężczyznę. Po chwili jej usta przypominały literę "o".
- I co? - wyszeptałam do jej ucha.
- On się czymś denerwuje - rzuciła. - I to na pewno nie jest związanie z rozpoczęciem roku szkolnego.
- Myślisz, że ma to związek z...? - zaczęłam, obawiając się swojej racji.
- Tak - odpowiedziała nim skończyłam.
W momencie, kiedy obie zlustrowałyśmy dyrektora, kiwnął on głową na dwóch potężnych mężczyzn, którzy zniknęli w tłumie uczniów. Spotkałyśmy się przejętymi spojrzeniami.
- Pójdę po niego - wymamrotałam i zaczęłam przepychać się przez tłum, w kierunku blondyna, który zajął miejsce na samym końcu sali balowej.
Dotarłam do niego w możliwie najszybszy sposób i złapałam go za ramię.
- Co robisz? - zapytał zdziwiony.
Nic nie mówiąc, pociągnęłam go za sobą i wyszliśmy na zewnątrz. Skierowałam nas do naszej altanki, po czym pchnęłam Nialla na starą ławkę. Dziwiłam się, że dzielnie to wszystko wytrzymywała.
- O co ci chodzi? - odezwał się zdenerwowany moim dziwnym zachowaniem. - Chciałaś się ze mną pomiziać, to trzeba było powiedzieć.
W tej chwili miałam ochotę uderzyć go w twarz za brak powagi. Ale jak mógł być poważny skoro nic mu nie powiedziałam?
Głupia ja.
- Dyrektor cię szuka i prawdopodobnie wysłał po ciebie dwóch goryli - wyjaśniłam. - Jego zachowanie na rozpoczęciu nie było normalne. Strasznie się czymś przejął, bo aż oblał go pot.
- No i?
- Niall - upomniałam go. - Skup się.
- Jestem skupiony - warknął. - Nie rób ze mnie głupka.
- To mnie posłuchaj! - wrzasnęłam, będąc na granicy nerwów. - Przestań gapić się na mnie, jakbyś widział mnie pierwszy raz w życiu i daj mi wszystko wytłumaczyć!
- Twoje oczy - zająknął się.
- Co? - Zmarszczyłam czoło. - Co z nimi nie tak?
- Są niebieskie. Mocno niebieskie i świecące.
Zaklęłam pod nosem i zacisnęłam pięści.
- Niall - westchnęłam. - Oboje wiemy, że dyrektor chce ci coś zrobić i zapewne rozpoczął swój plan już dzisiaj. Czuję niepokój.
- Mądra wypowiedz - prychnął.
- Mój Boże, jesteś takim idiotą - jęknęłam i złapałam go za nadgarstek. - Musimy się schować.
Niall nie zaprotestował. Grzecznie szedł za mną do samego budynku warsztatów, należących do szkoły.
- Myślisz, że tu nas nie znajdą? - zapytał, rozglądając się nerwowo.
Czyżby w końcu zrozumiał powagę sytuacji?
- Nie mam pojęcia - powiedziałam zrezygnowana. - Nie wiem, co powinniśmy zrobić.
-  Może wrócę do domu? - zaproponował, patrząc mi w oczy.
Zaprzeczyłam głową gwałtownie i mocniej ścisnęłam jego rękę.
- Tam zaczną cię szukać na pierwszym miejscu.
- Twój dom?
- Pewnie podejrzewają, że już się dopasowaliśmy. Nie mogę narażać rodziców.
- Kurwa. - Przygryzł wargę.
Jego oczy zaczęły zmieniać kolor. Najpierw były złote, a potem na mocno niebieskie. Zapatrzyłam się w przepiękny kolor, o którego nie mogłam oderwać oczu.
- Co? - zapytał, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Twoje oczy są... - nie mogłam wydusić.
Zrobiłam krok w jego stronę i wolną ręką przytrzymałam się jego ramienia. Stanęłam na palcach i złączyłam nasze czoła. Niall uwolnił swój nadgarstek z mojego uścisku i oplótł mnie jedną ręką w pasie. Zagłębiłam się w błękicie jego tęczówek.
- Wspaniałe - dokończyłam szeptem.
Horan pochylił się, trącając nosem mój policzek. Westchnęłam z zaskoczenia i wsunęłam palce w jego włosy. Kiedy jego usta zetknęły się z moja żuchwą, usłyszeliśmy jak ktoś woła nasze imiona. Gwałtownie oderwaliśmy się od siebie i powoli wyszliśmy z ukrycia. Nikogo nie zauważyliśmy, więc weszliśmy na ścieżkę i złączyliśmy dłonie, udając parę na spacerze.
- Niall i Destiny? - zapytał ktoś za nami.
Obróciliśmy się jednocześnie, gotowi do ewentualnej obrony.
- To my - odpowiedziałam, uważnie obserwując postawnego mężczyznę.
Był wysoki i umięśniony. Wyglądał groźnie, wręcz przerażająco.
- Dyrektor chciałby się z wami widzieć - oznajmił, nie spuszczając z nas wzroku.
Skinęliśmy głowami i poszliśmy za nim. Bałam się, przez co mocniej ścisnęłam dłoń chłopaka. W odpowiedzi pochylił się i musnął ustami moją skroń. Wypuściłam wstrzymywane powietrze i trochę się rozluźniłam. Dotarliśmy do gabinetu, do którego od razu nas wpuszczono. Oprócz nas znalazł się tam również opiekun mojej i Nialla grupy.
- Witam moich drogich studentów - odezwał się dyrektor placówki. - Usiądźcie, proszę.
Zrobiliśmy grzecznie to, o co poprosił.
- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego was wezwałem - zaczął z uśmiechem. - Od waszych opiekunów dowiedziałem się, że robicie duże postępy w swoich grupach i chciałbym was jakoś wynagrodzić.
- Wynagrodzić? - zdziwiłam się. - Naprawdę jest taka potrzeba?
- Z chęcią to zrobię, dlatego pozwalam wam uczestnictwo w zbliżającej się wycieczce-niespodziance.
Niall zmarszczył czoło i posłał mi spojrzenie, które mówiło "on coś kombinuje".
- Dziękujemy. - Uśmiechnęłam się. - Jednak myślę, że są uczniowie, którzy bardziej na to zasłużyli.
- Sprawdziłem to - odparł mężczyzna i wydał się być jakby bardziej zirytowany.
- W porządku - przytaknął Niall. - Dostaniemy więcej szczegółów?
- Już niedługo.
Ustaliliśmy jeszcze kilka mało ważnych spraw i mogliśmy odejść. Bez gadania udaliśmy się do pokoju chłopaków, w którym czekał Liam i Cindy. Opowiedzieliśmy im wszystko od początku do końca.

***

- Dziewczyny wszczęły panikę - skwitował Payne, kiedy skończyłam mówić.
- Nieprawda - oburzyła się przyjaciółka. - To nie jest normalne. Kto organizuje wycieczkę-niespodziankę dla wybranych uczniów?
- I "przypadkiem" trafiło na mnie i Nialla. - Zrobiłam szeroki gest dla ukazania wagi całej sprawy. - Musimy wymyślić jakiś plan.
- Po pierwsze, na pewno nigdzie nie jedziemy - zaznaczył Horan.
- Popieram. - Podniosłam rękę wysoko.
- Zróbmy burzę mózgów - zarządził Liam.
Po około czterdziestu minutach intensywnego myślenia doszliśmy do wniosku, że musimy zaczekać na ruch dyrektora. Póki co mieliśmy zachowywać się tak, jak do tej pory.
- Czyli udawaliście przed nimi parę? - zapytała nagle Cindy.
Oboje skinęliśmy głowami.
- Dlaczego? - Zmrużyła oczy. - Czy ja o czymś nie wiem?
Na początku nie wiedziałam, co miała na myśli, mówiąc to, ale potem...
- Nie! O Matko! Nie! - zaprzeczyłam szybko, zrywając się z krzesła. - Nie jesteśmy razem!
- Spokojnie - mruknęła. - Tak tylko zapytałam.
Odetchnęłam i ponownie usiadłam. Spojrzałam na blondyna, który uważnie mi się przyglądał. Zapytałam bezgłośnie "no co?", ale nawet nie mrugnął.
- Myślę, że na dzisiaj koniec. Mózg mnie boli - odezwała się przyjaciółka.
- Super - bąknęłam i jako pierwsza praktycznie wybiegłam z pomieszczenia.
To coś między mną i Niallem zaczynało być nie do zniesienia. Kiedy zaprzeczyłam naszemu związkowi, nie sądziłam, że on mógłby mieć inne zdanie na ten temat. Ale przecież...
Nie, na pewno nie o to mu chodziło.

***

9 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Destiny*

Tydzień minął bez atrakcji. Dyrektor, ani jego ludzie się nie wychylali. Zauważyłam, że mieli nas na oku przez większą część czasu, ale nauczyłam się to ignorować.
Co do Nialla... Nie dogadałam się z nim. Praktycznie go nie widywałam.
- Gdzie masz swojego ukochanego? - zaczepiła mnie przyjaciółka, kiedy kierowałyśmy się na stołówkę.
Podobno mieli podać pyszny obiad, a ja umierałam z głodu.
- Nie mam pojęcia. - Wzruszyłam ramionami. - Zapytaj Liama.
- Mieliście się nie rozdzielać.
- Jemu to powiedz. Obraził się, a ja nawet nie wiem dlaczego.
- Czemu sądzisz, że się obraził? Może po prostu ma cię dość?
Otworzyłam usta zaskoczona jej słowami, a potem szturchnęłam ją łokciem w bok. Zaśmiała się i złapała mnie pod rękę. Zajęłyśmy nasz stały stolik i oczywiście musiałyśmy poczekać na dwie dodatkowe osoby. Codzienna rutyna.
- Już jestem - wydyszał Payne. - Ten gburowaty profesor mnie zatrzymał.
Klapnął ciężko na siedzenie obok Cin i cmoknął jej policzek.
- Co tam? - zwrócił się do mnie.
W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i wróciłam do przeglądania telefonu.
- Może ty wiesz, gdzie podziewa się Niall? - zapytała dziewczyna.
- Włóczył się gdzieś po korytarzu. Nie jestem jego niańką - odparł obojętnie.
Czyżby też mieli konflikt. Ehh.
Musiałam się tym zająć.
- Wybaczcie - rzuciłam, wstając.
- Gdzie idziesz? - odezwali się jednocześnie.
- Muszę siku - skłamałam i czym prędzej ewakuowałam się z pomieszczenia.
Zatrzymałam się na środku holu, żeby pomyśleć. Mogłabym sprawdzić pokój chłopaków w pierwszej kolejności, ale byłam pewna, że tam bym go nie znalazła. W zamian tego skierowałam się do dobrze znanej mi miejscówki.
- Wiedziałam, że cię tu znajdę. Musisz zmienić miejsce - powiedziałam, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
Stał w tym samym miejscu altanki, w którym zawsze palił papierosa.
- Wyrzuć to świństwo, bo chcę z tobą porozmawiać.
Nie patrząc na mnie, spokojnie dokończył palić i wyrzucił peta, którego przydeptałam.
- Już? - zapytałam zniecierpliwiona.
Przeniósł na mnie obojętne spojrzenie i przechylił głowę.
- Czego chcesz? Nudzi ci się? Chcesz się miziać? Potrzymać za rączkę? Przytulić? Wypłakać? - wyliczał.
Uniosłam brwi i podeszłam bliżej.
- Zachowujesz się gorzej niż ja przed okresem - rzuciłam zaczepnie.
- Coś jeszcze?
- Od tygodnia masz wszystkich w dupie. Co się z tobą dzieje? - Zmarszczyłam czoło.
- Nie powinno cię to obchodzić.
- Wiesz, co? Wal się - warknęłam. - Chciałam pogadać, bo to zazwyczaj robiliśmy w takich momentach, ale skoro wolisz zgrywać zbuntowanego dzieciaka, to proszę bardzo. Nie będę się wysilać ani prosić.
Odwróciłam się na pięcie i wróciłam do budynku. Miałam go głęboko w poważaniu.
- Destiny? - usłyszałam za plecami.
Zatrzymałam się gwałtownie, przez co prawie upadłam. Zwróciłam się do towarzysza, którym okazał się być nikt inny jak...
- Caleb. - Uśmiechnęłam się nieszczerze. - Hej.
- Dawno się nie widzieliśmy. Jak po wakacjach?
- Dobrze - rzuciłam.
Moim planem były krótkie odpowiedzi, które miały go zniechęcić do dalszej rozmowy.
- Wybrałaś już wykłady?
- Mhm.
Zapadła niezręczna cisza.
- Pewnie się spieszysz, a ja cie tutaj zagaduje - odezwał się, drapiąc palcami kark.
Poczuł się niezręcznie.
- Trochę - skłamałam.
- W takim razie do zobaczenia.
- Tak. - Pomachałam mu na pożegnanie i zniknęłam w budynku uczelni.
Spacerowałam korytarzem, myśląc, że tylko jeszcze jednego mi brakowało do kompletu.
- Kogo moje oczy widzą?
No i proszę!
- Cześć, Will - przywitałam się z lekkim uśmiechem.
Jego akurat lubiłam, ale strasznie mnie onieśmielał.
- Jak ci mija życie? - Skrzyżował ramiona na piersi i wlepił intensywny wzrok we mnie.
- W porządku, naprawdę.
- Świetnie! - ucieszył się. - Słuchaj, może chciałabyś wyskoczyć ze mną dzisiaj na wieczór filmowy?
- Wieczór filmowy? - zdziwiłam się.
- Organizuje je kółko filmowe. Prawdopodobnie na sali balowej. Chcesz iść?
Przewiercał mnie na wylot swoimi pięknymi oczami. Nie mogłam odmówić.
- Z przyjemnością - zgodziłam się, ale coś w środku mówiło mi, że to nie była dobra decyzja.
- Wpadnę po ciebie o siódmej trzydzieści - odparł i zrobił coś, czego kompletnie się nie spodziewałam.
Pocałował mnie w policzek i krótko przytulił, a potem zniknął za rogiem.
Dlaczego musiałam mieć takiego pecha w sprawach facetów?
Najpierw fochy Horana, potem natarczywy Caleb, a teraz onieśmielający Will.

Cudownie.

1 komentarz:

  1. Łoł co tu się dzieje?? Już nie mogę się doczekać kokejnego! Musze się dowiedzieć o co chodzi Niall'owi!!!

    OdpowiedzUsuń