środa, 25 maja 2016

23.

No to teraz dostaniecie zawału! xxx
________________________________________________




11 PAŻDZIERNIKA 2017r.
*Niall*

Obudziłem się tuż nad ranem. Nie mogłem ponownie usnąć, więc zacząłem rozmyślać.
Na przykład zastanawiałem się, czemu Destiny się ode mnie nie odsunęła. Była we mnie wtulona bardziej niż na początku. Nie chodziło o to, że było mi źle.  Po prostu nie przywykłem do tego.
Jej głowa leżała na moim ramieniu, a rękę przerzuciła przez mój brzuch. Wiedziałem, że chciała się ogrzać, bo poczułem na własnej skórze, że motel oszczędzał na ogrzewaniu.
- Niall? - usłyszałem szept dochodzący z krótkiego przejścia do drzwi.
- Nie śpię - odpowiedziałem, starając się nie obudzić dziewczyny.
Liam wszedł głębiej i jak tylko zobaczył mnie i dziewczynę w dość dwuznacznej pozycji mało nie wybuchnął śmiechem.
- Zamknij się - ostrzegłem, zanim powiedziałby coś, czego by pożałował.
- Myślałem, że wam się nie układa. - Wzruszył ramionami z niewinną miną.
- Nie jesteśmy razem - wyjaśniłem.
- Ale... No wiesz. - Wskazał na łóżko.
- Nie twój interes - burknąłem.
- Dobra, uspokój się bo ją obudzisz - wycofał się z dyskusji.
Wywróciłem oczami i zbadałem sytuację. Nie wyglądała na obudzoną.
- Chciałem wyjść zapalić, a skończyły mi się fajki - powiedział, rozglądając się po pomieszczeniu.
Niespodzianka! Liam Payne palił papierosy i to dłużej niż ja.
- Są w mojej torbie - westchnąłem i przetarłem twarz ręką. - Nie możesz na mnie poczekać?
- Nie wiem kiedy twoja księżniczka się obudzi, więc nie - zironizował.
Spiorunowałem go spojrzeniem, co zrozumiał jako "spierdalaj" i wyszedł z głupawym uśmieszkiem na ustach. Przez chwilę zastanawiałem się, czy ją obudzić, bo miałem kurewską ochotę zapalić, ale było mi jej szkoda. Była taka spokojna i cicha.

W końcu sam usnąłem.

***

*Destiny*

Przeciągnęłam się, mrucząc. Wyspałam się, jak nigdy. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam brudny sufit. Czując, że ciepło ciągle na mnie oddziaływało, więc domyśliłam się, że ja i chłopak byliśmy blisko. Jego dłoń leżała na moim brzuchu, a jak tylko spojrzałam w lewo napotkałam jego twarz. Gdybym odrobinę wychyliła głowę i usta mogłabym go na spokojnie pocałować. Co?
Nie, nie to miałam na myśli. Po prostu mogłabym, ale nie pocałuję, bo mi nie wypada, to znaczy nie chcę, ale... Nieważne.
W momencie, kiedy mu się przyglądałam, oczy Nialla się otworzyły, a ja pisnęłam.
- Witam - uśmiechnął się leniwie.
Czemu ten uśmiech musiał być taki seksowny?
Dlaczego należał akurat do Horana?
- Hej - mruknęłam zmieszana. - Czy mógłbyś? - Skinęłam głową na swój brzuch, wskazując co miałam na myśli.
- Przeszkadza ci to? - Zmarszczył czoło.
- No wiesz... Bo my... - motałam się. - Chyba nam nie wypada.
- Rano leżeliśmy w zupełnie innej pozycji - rzucił obojętnie i podniósł się do siadu.
- Co masz na myśli? - Dołączyłam do niego, przyciskając kołdrę do klatki piersiowej.
Pod piżamą nie miałam stanika i czułam się niesamowicie niekomfortowo.
- Przytulałaś się do mnie - odparł, jakby nigdy nic.
- Chyba sobie żartujesz! - oburzyłam się.
- Jestem całkowicie poważny. Nie chcesz, to nie musisz mi wierzyć.
- Ale... - zacięłam się. - Ty i ja... To nie tak miało być.
Złapałam się za głowę i zacisnęłam powieki. Niall westchnął głośno i wyszedł z łóżka.
- Nic się nie wydarzyło, nie przeżywaj. - Ubrał koszulkę. - Musimy iść na śniadanie.
Wcale na niego nie zerkałam!
- Mhm - przytaknęłam.
Jak tylko zniknął w łazience, podbiegłam do swojego plecaka i odnalazłam odpowiednie rzeczy. On wyszedł z pokoju, a ja zajęłam łazienkę i mogłam się spokojnie przygotować. Po tej nocy czułam się bardziej niezręcznie niż po naszym pierwszym pocałunku.

***

- Jak wam się spało? - zagadnęła zaspana Cindy.
- Pewnie lepiej niż wam. - Poruszyłam brwiami jednoznacznie.
Spiorunowała mnie wzrokiem, więc nabrałam jajecznicy do buzi, chcąc uniknąć dalszej rozmowy. Niall miał inny zamiar.
- Było dobrze, ale Destiny mogłaby się bardziej postarać - powiedział z cwanym uśmieszkiem.
Puścił mi oczko i wrócił do przeżuwania tosta. Odchrząknęłam i odłożyłam widelec.
- Nic się nie wydarzyło - sprostowałam z poważną miną.
- Nie wnikam. - Przyjaciółka próbowała się nie uśmiechnąć, ale słabo jej to wyszło.
- Jesteście okropni - bąknęłam i wstałam zbyt ostentacyjnie.
Z gracją odeszłam od stolika i udałam się do wyjścia z motelowej stołówki. Z racji, że było jeszcze przed południem, owinęło mnie świeże powietrze. Odetchnęłam głęboko i zamknęłam oczy. Miałam dosyć tych wszystkich insynuacji względem mnie i Horana. Nic między nami nie było, nie licząc dopasowania. Z tym musiałam się pogodzić, bo nie miałam na to wpływu. Nie mogłam tego cofnąć.
Byłam z góry skazana na życie z nim.
- Czemu uciekłaś? Przecież nikt nie powiedział nic złego. - Niall stanął tuż obok i wyciągnął paczkę z papierosami.
- Smakowało ci śniadanie? - zmieniłam temat. - Całkiem dobre produkty jak na takie ceny.
- Wiem, co próbujesz zrobić. Nie wymiguj się.
Wywróciłam oczami i skrzyżowałam ramiona na piersi.
- Czego chcesz? - westchnęłam.
- Wyszedłem zapalić.
- Okey - mruknęłam i odwróciłam wzrok.
Czemu zależało mi na jego uwadze? Nie lubiłam go aż tak bardzo.
-  Nie obrażaj się na nich - odezwał się po dłuższej chwili milczenia.
- To nie twój interes - odpowiedziałam oschle.
- Denerwuje mnie to uczucie, które odczuwam, jak masz zły humor - wyznał ku mojemu zdziwieniu.
- Naucz się z tym żyć, bo to nie ostatni raz, kiedy będziesz czuł coś takiego - odparłam obojętnie.
- Och zamknij się już - jęknął. - Ciągle tylko narzekasz.
- Jak mam nie narzekać skoro znaleźliśmy się w tak beznadziejnej sytuacji?! - podniosłam głos, nie zważając na ludzi dookoła.
Niestety, ale nie byliśmy sami przed budynkiem motelu. Z racji, że Niall nie zamierzał kontynuować naszej rozmowy, szybkim krokiem odeszłam w głąb parkingu i usiadłam na osamotnionej ławce.
- Myślisz, że będę za tobą ganiał? - usłyszałam, jak tylko zdążyłam zrobić jeden spokojny oddech.
- To po co tu jesteś? - Zmrużyłam oczy, patrząc na niego uważnie. - Nie kazałam ci ze mną iść.
- Jasne. - Zaciągnął się papierosem.
- Spierdalaj - warknęłam. - Jesteś coraz gorszy. Nie dość, że zachowujesz się jak dzieciak, to jeszcze masz się za mądrale. Nie mam ochoty cię oglądać, a tym bardziej cię słuchać.
Wzrok blondyna uległ nagłej zmianie. Wpatrywał się w moją twarz, a papierosa upuścił prosto na chodnik. Widziałam jak zacisnął szczękę i pięści.
Nie bałam się.
-Nie mów tak o mnie nigdy więcej - syknął, zmniejszając odległość między nami. - Nie znasz mnie.
Złapał mnie boleśnie za ramiona i pociągnął do góry, przez co musiałam wstać z ławki.
- Puść mnie - zażądałam, patrząc mu głęboko w oczy, które zaświeciły się na złoto, a zaraz potem na niebiesko.
- Nie możesz mi rozkazywać. Nie należę do ciebie.
- Ja do ciebie też nie, więc mnie puść.
Nie zareagował.
- Puść mnie, Niall - powtórzyłam.
- Jeśli jeszcze raz zasugerujesz, że jestem głupi, to... - powiedział ostrzegawczo, ale nie dokończył.
- Puść mnie - dobrze zaakcentowałam każde słowo.
Chłopak wypuścił z siebie drżący oddech i zacisnął palce na moich ramionach. Syknęłam z bólu, ale nie spuściłam wzroku.
- To boli - powiedziałam cicho.
Dopiero po tych słowach się otrząsnął. Zrobił dużo krok w tył, potrząsając głową. Rzucił mi niepewne spojrzenie i oddalił się w kierunku motelu.

Co się właściwie wydarzyło?

***

Od trzech godzin siedziałam z Liamem i Cindy w ich pokoju, udając, że Niall mnie nie interesował. Sprawiałam wrażenie, że miałam na niego wyjebane. Cóż... W rzeczywistości niestety tak nie było.
- Sprawdzałeś co z Niallem? - Cindy zwróciła się do Liama.
- Nie, a ty?
- Nie - pokręciła głową.
Czekałam aż ich oczy wylądują na mnie. Nie musiałam długo czekać. Oboje popatrzyli na mnie wymownie.
- Mam sprawdzić, co się z nim dzieje? - Uniosłam brwi. - Że niby mnie to obchodzi?
- Przestań - westchnęła ciężko przyjaciółka. - Po prostu to zrób.
- Słucham? - Zmarszczyłam czoło.
Wydawało mi się, czy właśnie mi rozkazała?
- Przecież każdy obecny w tym pokoju wie, że Niall nie jest ci obojętny - wyjaśniła spokojnie. - Ty też nie jesteś mu obojętna. Po co się oszukiwać?
- Nieprawda - prychnęłam. - Nie zależy mi na nim w TEN sposób. Po prostu jest...
- Tak, tak - mruknęła. - Jest tylko twoim Alfą. Znamy już tę śpiewkę.
- Nie wmawiaj mi czego, czego nie ma - momentalnie się zdenerwowałam.
- Tylko nie umiem pojąć jednego - zrobiła dramatyczną pauzę. - Dlaczego ciągle jesteście dla siebie niemili, skoro już nie raz się całowaliście i nie raz ze sobą spaliście. W szkole nawet całkiem dobrze się dogadywaliście. Nie rozumiem, co się zmieniło?
Zamknęła mi usta. Ja też nie wiedziała, czemu się tak zachowywaliśmy. Nie znałam przyczyny i podejrzewałam, że Horan też jej nie znal. Tak wyszło po prostu.
- To jest bardziej skomplikowane, niż wam się wydaje - wydusiłam.
Czy naprawdę było aż tak skomplikowane?
Nie powiedziałabym, ale trzeba było obrać jakąś wersję.
- Wy to sobie komplikujecie - odezwał się Payne.
Poczułam się, jakbym była bombardowana. Popatrzyłam raz na jedno, potem na drugie i odchrząknęłam.
- Pójdę już - bąknęłam pod nosem i opuściłam ich pokój.
Zatrzymałam się w połowie drogi do mojego pokoju. Nie byłam pewna, czy powinnam tam iść. Co jeśli będzie jeszcze gorzej? Może tak naprawdę nie powinniśmy być sobie przeznaczeni?
Może to pomyłka?
- Weź się w garść Smith - powiedziałam do siebie, idąc powoli w kierunku drzwi.
Dziwne byłoby pukanie do własnego pokoju, wiec tego nie zrobiłam. Weszłam ostrożnie, bo bałam się, że natknę się na coś dziwnego. W środku panowała niepokojąca cisza, która przyprawiła mnie o ciarki na ciele.
- Niall? - odezwałam się względnie cicho.
Nie uzyskałam odpowiedzi.
- Jesteś tu? - Weszłam głębiej i dopiero wtedy zobaczyłam, jak leży na łóżku z twarzą schowaną w dłoniach.
W odpowiedzi usłyszałam słabe warknięcie.
- Niall - westchnęłam.
- Nie podchodź - wymamrotał.
- Co ci jest?
Podeszłam bliżej i uważnie zeskanowałam jego postać. Nie zarejestrowałam niepokojących oznak przemiany. Poza tym dzisiaj nie wypadała pełnia.
- Mogę zrobić ci krzywdę, więc lepiej wyjdź z pokoju. - Podniósł się do siadu.
W momencie kiedy mnie zobaczył, jego złote oczy zmieniły się w niebieskie. Wiedziałam, że moje nabrały identycznego koloru. Taka kolej rzeczy.
- Coś jest nie tak - powiedział lekko przejętym głosem. - Nie umiem zapanować nad swoim pragnieniem.
- Pragnieniem? - zdziwiłam się.
- To właśnie powiedziałem - rzucił ironicznie.
Powstrzymałam się od wywrócenia oczami i zrobiłam dwa kroki w kierunku blondyna.
- Wytłumacz mi to - poprosiłam. - Może coś wspólnie na to poradzimy.
- Wydaje mi się, że... - zaczął.
- Tak?
- To pragnienie... - nie mógł znaleźć odpowiednich słów.
- Powiedz mi czego pragniesz?
Na te słowa Niall znieruchomiał i wlepił we mnie swój piękny, niebieski wzrok. Patrzył na mnie w sposób, którego wcześniej nie widziałam. Dopiero po chwili połączyłam kawałki układanki.
Już znałam odpowiedz.
- Ciebie - odparł przerażająco cicho. - Pragnę własnie ciebie i nie umiem tego powstrzymać.
Moje serce przestało na chwile bić, a potem zerwało się do galopu.
- To niemożliwe, żebyś ty... Mnie? Nie, to nie tak. Musisz się mylić - motałam się.
- Uwierz mi, chciałbym się mylić - powiedział szczerze.
- Co teraz?
- Myślę, że jest tylko jeden sposób. - Odwrócił wzrok i przygryzł wargę.
- Czy to jest to, o czym właśnie pomyślałam? - zapytałam drżącym głosem.
- Wydaje mi się, że myślimy o tym samym - przyznał.
- Musimy to zaspokoić - powiedziałam jakby do siebie.
Horan skinął głową, nie odrywając wzroku ode mnie.
- Poczułaś to, prawda? - zapytał.
- Tak.
Bez wahania, jakby coś ciągnęło mnie do przodu, zbliżyłam się do Nialla. Położył swoje ręce na moich biodrach, a ja usiadłam okrakiem na jego kolanach.
- Nie panuje nad własnym ciałem - przyznałam cicho, nie wierząc w to, co własnie robiłam.
- Mam to samo - przyznał, jakby go to bolało. - Tak bardzo cię...
- Nie - przerwałam mu. - Nie kończ.
- Czemu? - Zmrużył oczy.
- Jeśli to powiesz, nie będę miała wyboru jak przyjąć to do wiadomości, a wtedy będę musiała ulec. Nie chcę tego. To dzieje się zbyt szybko i tak niekontrolowanie.
- Wiesz, że nic z tym nie zrobimy?
- Właśnie, kurwa, tej kwestii nienawidzę - jęknęłam żałośnie.
- Po prostu daj temu płynąc - odparł szczerze.
- Nie! - Zerwałam się na równe nogi.
- Dlaczego?
- Nie mogę. To nie jest to, co powinniśmy teraz robić.
- Co masz na myśli?
- Powinniśmy planować ucieczkę i martwić się o bezpieczne schronienie, a nie zaspokajać nasze pragnienia.
- Czasami człowiek powstrzymuje się zbyt długo, a wtedy boi się jeszcze bardziej. Dlatego co jakiś czas powinno się ulec swojemu pragnieniu - powiedział spokojnie, czym mnie zaskoczył.
Skinęłam głową i odpuściłam dalszej walki.
Złapał moje dłonie i przyciągnął mnie do siebie. Znowu siedziałam na jego kolanach. Wplotłam palce w jego włosy, bawiąc się nimi. Pochyliłam się, a Horan złączył nasze usta. Wiedziałam, że mnie pragnął. Nie mógł opanować okropnego pragnienia, które zjadało go od wewnątrz.
Skąd wiedziałam jak się czuł?

Odczuwałam to samo.

4 komentarze:

  1. Hej!
    Powiedziałam Ci ,że w przeciągu kilku dni pojawi się rozdział ,jednak to chyba było kłamstwo. Skończyłam to czytać w jeden dzień. Mam teraz wolne od szkoły ,więc mam czas a ty po prostu powinnaś zostać zamknięta bez komputera i telefonu ,by nie zabierać ludziom czasu. Oczywiście żartuje bo Twoje opowiadania są cudowne i trudno mi zdecydować ,które jest najlepsze ,jednak zostanę nadal przy opinii ,że to pierwsze o Zaynie i Jess. Uwielbiam Cię dziewczyno i to w jaki sposób wszystko opisujesz. Masz lekkie piórko i czyta się to wszystko w zaledwie 2 minuty jeden rozdział. Podziwiam naprawdę. Podoba mi się taka odsłona Nialla ,mimo że główna bohaterka czasem w moim odczuciu jest dziwna. Każde opowiadanie ,które piszesz jest inne niż poprzednie i nie ma w nich pewnego rodzaju schematu. Łapka w górę dla Ciebie :) Z niecierpliwością czekam na kolejny i zapraszam do mnie. Z racji tego ,że dopiero jest prolog mam nadzieję ,że się nie zniechęcisz ,jeżeli w ogóle będziesz chciała zajrzeć.
    Pozdrawiam i do zobaczenia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak piękny (i długi) komentarz <3

      Sama uważam, że pierwsze opowiadanie wyszło mi najlepiej xD
      Uwielbiałam Zayna i Jessy i strasznie za nimi tęsknię. Kolejne opowiadania pojawiły się tylko dlatego, że chciałam spróbować czegoś innego, nowego. Wiem, że wychodzi mi to, jak wychodzi, ale postaram się doprowadzić to opowiadanie do końca.
      Dziękuję za miłe słowa i szczerą opinię :)
      Na pewno zajrzę, jak tylko będę miała chwilę czasu! xxx

      Usuń
  2. Ostatnio trochę mi się zapomina o komentowaniu, ale już jestem :D Rozdział idealny, zwłaszcza końcówka. Mam nadzieję, że po tym wszystkim Des nie będzie szukała głupich wytłumaczeń na to,że tak naprawdę to się kochają ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojoj to jednocześnie było słodkie jak i zadziwiające... ona go kocha i on ją też, tylko cały czas to wypierają. Jak powiedział tato Destiny: Alfę i Omege musi łączyć prawdziwa miłość, inaczej zniszczy ich, ich moc...
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział... Ta opowieść już od dawna znalazła się w moim serduszku jako ulubiona... dziękuję, że to piszesz <3

    OdpowiedzUsuń