sobota, 4 czerwca 2016

25.

Zdecydowałam.
Doprowadzę historię do końca :)
__________________________________________________




*Destiny*

Obie z Cindy chodziłyśmy nerwowo po pokoju, czekając na wynik rozmowy chłopaków.
- Myślisz, że się pobili? - zgadywała zestresowana przyjaciółka.
- Nie wydaje mi się - zaprzeczyłam bez przekonania. - Przyjaźnią się.
- Co z tego? - Zmarszczyła czoło.
Zrobiłam głupią minę, na co zareagowała śmiechem. Nasze przekomarzanie przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Obie wyskoczyłyśmy na mały korytarz, gdzie natknęłyśmy się na zadowolonego Nialla.
- Pójdę wesprzeć Liama - rzuciła dziewczyna i zniknęła za drzwiami.
Złapałam Horana za ramię i wprowadziłam w głąb pokoju. Zatrzymałam się na środku i złapałam jego twarz w obie dłonie.
- Nic ci nie zrobił? - zapytałam i uważnie prześledziłam każdy centymetr jego przystojnego oblicza.
- Nie - mruknął, a ja go puściłam. - Jestem zbyt przekonujący.
Chciałam się odsunąć, ale blondyn mi to uniemożliwił. Złapał mnie za biodra i przysunął bliżej siebie.
- W czym mogę panu pomóc? - zapytałam zaczepnie.
- Nie wiem, czy wypada powiedzieć to na głos. - Uśmiechnął się zadziornie.
Wsunął palce pod moją koszulkę, na co zareagowałam gęsią skórką. Chłopak pochylił się, żeby dać mi buzi, ale specjalnie się odchyliłam.
- Lepiej powiedz, co powiedział ci Liam - wyszeptałam, obserwując jego usta.
Kuszące.
- Teraz chciałbym zająć usta czymś innym - marudził.
- Na pewno? - Uniosłam brwi.
- Mhm. - Skinął głową.
- W takim razie, przyniosłam ci kilka przekąsek. Mam nadzieję, że będą ci smakowały. - Szybko odpakowałam i wepchnęłam mu w usta cukierka, którego miałam wcześniej w kieszeni.
Dzięki temu szybko wywinęłam się z jego objęć.
- Nie to miałem na myśli. - Skrzywił się zawiedziony i sięgnął w moim kierunku, ale się odsunęłam.
- Musimy iść spać, żeby wypocząć, bo jutro idziemy dalej. - Wzruszyłam ramionami z niewinną miną.
- Wiem, ale co z tego?
- Więc zrób siusiu i kładź się spać.- Posłałam mu najsłodszy uśmiech, jaki umiałam zrobić i weszłam do łazienki.
Wykonałam wieczorną toaletę, przebrałam się w coś wygodnego do spania i wróciłam do pokoju. Niall zajął łazienkę, a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku. Chłopak wrócił w samych spodenkach i z wilgotnymi włosami.
- Widzę, że poczułeś się dużo swobodniej niż ostatniej nocy - zauważyłam z przekąsem.
- Myślę, że ty też powinnaś spróbować. - Puścił mi oczko i wlazł pod kołdrę.
Przeglądałam telefon, ale Niall zechciał mi przeszkodzić i zawisł nade mną.
- Słucham? - Uniosłam brwi, udając że nie obchodziło mnie to, co właśnie robił.
- Nie mów słucham, bo...
Zasłoniłam mu usta dłonią i zmrużyłam groźnie oczy.
- Po pierwsze, nie kończ - przerwałam mu. - Po drugie, to dziecinne.
Zaczął coś seplenić, ale nie mogłam go zrozumieć, więc cofnęłam rękę.
- Chciałem buziaka na lepszy sen - powiedział.
- Zastanowię się nad tym. Byłeś dzisiaj bardzo niegrzeczny. - Zrobiłam minę zimnej suki i odłożyłam telefon na stolik obok łóżka.
- W porządku - odsunął się na swoją połowę. - Żebyś czasem czegoś nie chciała.
Przez chwilę leżeliśmy w ciszy, ale nie wytrzymałam. Zarzuciłam nogę na uda Horana i przykleiłam się klatką piersiową do jego boku.
- Chodź tutaj, marudo - mruknęłam i przyciągnęłam jego twarz do swojej, żeby móc podarować mu długi pocałunek.
Z chęcią odwzajemnił mój gest i go przeciągnął. Położył dłoń na moim udzie i lekko je ścisnął. Nie mogłam być bliżej, bo się nie dało.
- To jest takie dobre - wymamrotał, przekręcając nas i schodząc pocałunkami na moją szyję.
- Za dobre - przytaknęłam z westchnieniem.
Po chwili zabawy przy mojej skórze, blondyn wrócił wzrokiem do moich oczu.
- Czemu tak długo zwlekaliśmy? - zapytał.
- Nie mam pojęcia. - Wydęłam usta, które cmoknął.
Roztapiałam się ze słodyczy.
- Dobranoc - wyszeptał i zeskanował wzrokiem moją twarz.
Zmarszczyłam czoło zdezorientowana. Nie spodziewałam się, że to on przerwie nasze małe zabawy. Nie dyskutowałam. Po prostu wtuliłam się w jego ciepły bok.
- Dobranoc, Niall - odpowiedziałam, uśmiechając się.
Zapowiadała się miła noc.

***

12 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Destiny*

O godzinie ósmej rano wszyscy byliśmy na nogach, co nie zmieniało faktu, że wszyscy byliśmy prawie nieprzytomni. Żadne z nas nie zaznało tyle snu ile potrzebowało, ale nie mogliśmy dłużej czekać. I tak zostaliśmy w jednym miejscu na dwie noce, co było naprawdę szalonym posunięciem.
- To gdzie teraz? - zapytałam i popatrzyłam na twarz każdego z towarzyszów.
- Chyba mam pomysł - zaczął Niall.
Trzy pary oczu wgapiały się w jego zamyśloną twarz. Czekaliśmy, żeby ujawnił nam swoje myśli.
- Niedaleko stąd mieszkał mój wujek. Jest bratem mojej mamy, ale ostatnio kontaktowali się bardzo rzadko. Po śmierci taty często przyjeżdżał, żeby ćwiczyć ze mną moje umiejętności - wyjaśnił.
- Jesteś pewien, że wiesz, gdzie to jest? - zapytał Liam.
- Tak, ale nie mam pewności, że nadal tam mieszka - odpowiedział szczerze.
- To idziemy? - odezwałam się, przestępując z nogi na nogę.
- Nie mamy wyjścia. - Przyjaciółka wzruszyła ramionami.
Zabraliśmy swoje bagaże, oddaliśmy klucze recepcjonistce i wyszliśmy na świeże, poranne powietrze. Zamiast siedzieć na lekcjach w szkole, szlajaliśmy się po nieznanych nam miejscach. Nigdy nie sądziłam, że tak skończę.

***

Szliśmy już jakąś godzinę i nie było widać końca. Wyprzedziłam wszystkich i podziwiałam uroki otaczającej nas przyrody, co było jedyną rozrywką w tym momencie. Tylko to nas otaczało. Nie było tu żadnych domów, ani w ogóle żadnych budynków.
- Psst - usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się przez co wpadłam na tors Horana. Zaśmiał się cicho i złapał mnie za ramiona, przytrzymując przy sobie.
- Co ty robisz? - wyszeptałam gorączkowo i próbowałam się wyszarpnąć. - Zobaczą nas.
- Są zbyt zajęci sobą - odpowiedział cicho, przenosząc dłonie na moje biodra.
- Nie Niall - jęknęłam i w końcu się uwolniłam. - Jeśli nie zobaczą to usłyszą. Doskonale wiesz, jak działa wilczy słuch.
Wywrócił oczami, kiedy zrobiłam duży krok, żeby iść w sporym odstępie od niego.
- Przecież cię nie zgwałcę - westchnął ciężko. - Chciałem tylko...
- Co się tam dzieje? - zainteresował się Liam.
Para odwróciła się w naszą stronę, trzymając się za ręce.
- Po prostu jest głupkiem - odpowiedziałam niewinnie.
Cindy zmarszczyła czoło, pytając mnie spojrzeniem o prawdę, ale że była ze mnie niezła aktorka, to posłałam jej nieszczere, ale uspokajające spojrzenie.
- Daleko jeszcze? - zapytałam dla odwrócenia uwagi.
- Niall czemu twoje oczy...? - zaczęła Cindy, ale nie skończyła, bo tuż obok usłyszeliśmy trzask złamanej gałęzi.
Otworzyłam szeroko oczy, a Niall złapał moją dłoń i pociągnął za sobą. Nic nie mówiąc, pognał przed siebie, a Liam i Cindy ruszyli tuż za nami. Z wysiłku zabrakło mi tchu. Nie mogłam złapać powietrza, ale nie zatrzymywałam się. Wręcz przeciwnie, wyrównałam krok z blondynem.
- Co to było? - wydusiłam, rozglądając się na boki.
- Nie mam pojęcia, ale do celu już niedaleko - odpowiedział, zerkając na mnie.
Jego oczy świeciły na niebiesko, ale majaczył się tam też złoty.
W pędzie skręciliśmy w polną ścieżkę, myśląc że zgubiliśmy niebezpieczeństwo. Myliliśmy się...
Zza drzewa wyskoczyła postawna postać z kapturem na głowie i łukiem w reku.
- Kurwa, to... - wydusiłam.
- Łowca - dokończył za mnie Niall. - Uważajcie! - krzyknął do pozostałych.
- Wreszcie was znalazłem - powiedział zadowolony mężczyzna. - Co powiecie na małe spotkanie zapoznawcze? Obiecuję, że będziemy się świetnie bawić. No, przynajmniej ja.
- Spierdalaj! - krzyknęłam z przerażenia.
Cieszyłam się, że jednak organizm zrezygnował ze znieruchomienia mnie.
- Czyżby niewyparzony języczek? - Udał zaskoczenie.
Nim zdążyłam odpowiedzieć mężczyzna rzucił się do przodu. Horan mocno mnie odepchnął a sam wystąpił przeciwko wrogowi.

*Niall*

- Nie złamaliśmy żadnej reguły - wysyczałem, siłując się z nim.
- Nie przybyłem w tej sprawie. Nie jestem typowym Łowcą.
- Wynajął cię, prawda?
Jego odpowiedzią był cios prosto w szczękę, co sprawiło że moje wilkołacze moce samoistnie się uruchomiły. Poczułem jak zmienił się mój wygląd. Na dłoniach pojawiło się owłosienie oraz długie i grube pazury.
- Przegiąłeś - warknąłem.
Rzuciłem się na łowcę i powaliłem go na ziemie. Był na tyle zręczny, że udało mu się wywinąć zanim podarowałem mu cios w szczękę. Skierował się w kierunku reszty, ale powstrzymałem go, podcinając mu nogi. Nasza walka zaczęła być naprawdę poważna. Myślałem, że nie dam rady się więcej bronić, kiedy nagle Liam powalił napastnika na ziemię.
- Dzięki - wydusiłem, podnosząc się na nogi.
Szybko sprawdziłem czy z dziewczynami wszystko było w porządku i wróciłem do walki.

*Destiny*

Chłopaki starali się, jak mogli, ale tak naprawdę nie mieli szans z wyszkolonym Łowcą.
Ja i Cin z napięciem przypatrywałyśmy się walce. Naprawdę chciałam im pomóc. W pewnym momencie mężczyzna odepchnął Liama tak, ze ten wpadł na drzewo i nieprzytomny osunął się na ziemię.
- Liam! - krzyknęła moja przyjaciółka, chcąc do niego podbiec.
Powstrzymałam ją i złapałam jej dłoń.
- Wyleczy się - uspokoiłam ją.
- Jeśli Niall nie da rady... - zaczęła drżącym głosem.
Nie chciałam, żeby skończyła zdanie.
- Obroni nas - powiedziałam z przekonaniem.
Odetchnęłam głęboko i zamknęłam na chwilę powieki. Skierowałam myśli do Horana, chcąc żeby wiedział, że w niego wierzę i że obie na niego liczymy. Chłopak jakby od dotknięcia czarodziejską różdżką, ryknął przeraźliwie głośno i jednym uderzeniem wysłał łowcę kilkanaście metrów dalej. Nie byłam pewna czy tamten przeżył upadek.
- Co mu się stało? - zapytała zaniepokojona Cindy, patrząc z szokiem na blondyna.
Nie odpowiedziałam, obserwując chłopaka, który wziął swojego przyjaciela na plecy i podszedł do nas. Poznałam odpowiedz dopiero po zobaczeniu oczu Nialla.
- Matko jedyna - wydusiła zaskoczona Cin. - Twoje oczy są...
- Masz krwisto czerwone tęczówki, Niall - powiedziałam z uśmiechem, ale i podziwem. - Wiesz, co to oznacza?
Horan odstawił Liama, którym zajęła się Cindy i razem odeszliśmy kawałek dalej.
- Jesteś Prawdziwym Alfą - odezwałam się, zanim on to zrobił.
- Ale żeby być Prawdziwym Alfą muszę mieć własne stado, na którego czele miałbym stać. - Zmarszczył czoło, zdezorientowany.
- Masz je. - Wskazałam na siebie, Liama i Cindy. - I właśnie przed chwilą stanąłeś w jego obronie.
- Jednak to nie to sprawiło, że udało mi się go pokonać. - Potrząsnął głową.
- A co?
- To co usłyszałem - odparł, patrząc mi prosto w oczy.
- Nikt się nie odzywał.
- W myślach - dodał z tajemniczym uśmiechem. - Usłyszałem to w głowie.
Na samą myśl, że nasze dopasowanie miała aż taką moc, zrobiło mi się słabo.
Przecież usłyszał moje myśli, tak?
- Dziękuję - powiedział, przerywając ciszę.
- To ja dziękuję, że nas obroniłeś. - Zrobiłam krok ku niemu.
Wiedziałam, że Cindy jest zbyt zajęta swoim ukochanym, żeby zwrócić na nas uwagę. Przytuliłam się do blondyna, wtulając głowę w jego klatkę piersiową. Dopiero teraz mogłam odetchnąć z ulgą. Objął mnie ramionami i mocno przytulił.
- Cieszę się, że jesteś cały - wyszeptałam.
- Prócz kilku siniaków, nic mi nie jest - odparł, dysząc jeszcze.
Podniosłam na niego wzrok i zatopiłam się w jego ciągle rubinowych oczach.
- Są takie piękne - przyznałam z zachwytem. - Ale i tak wolę te jaskrawo niebieskie.
Niall uśmiechnął się i pochylił lekko. Wiedziałam do czego zmierzał i nawet miałam zamiar mu to dać, kiedy usłyszeliśmy hałas niedaleko nas. Oboje czujnym wzrokiem przeszukaliśmy las.
- Widzisz coś? - zapytałam i odsunęłam się od niego.
- Nic, ale wydaje mi się...
- Dobrze ci się wydaje - odezwał się nieznany mi wcześniej męski głos.
- Wujek! - Niall podbiegł do mężczyzny, który pojawił się dosłownie znikąd.
Przywitali się, po czym podeszli do nas.
- Nie ma czasu, dzieciaki - powiedział poważnie. - Musimy się stąd oddalić.
- Dlatego uciekliśmy ze szkoły - wyjaśniłam. - Jestem Destiny Smith - przedstawiłam się.
Mężczyzna uścisnął moją dłoń.
- Znam twojego tatę - odparł.
Uśmiechnęłam się szeroko i odetchnęłam z ulgą.
- Niall, pomóż mi - zawołała Cindy, zwracając na siebie naszą uwagę.
Blondyn przydźwigał Liama i razem dołączyliśmy do wuja Horana.
- Przechowam was i przygotuję do samoobrony, chociaż z tego co miałem okazję widzieć, wnioskuję, że moje nauki nie poszły na marne.
Niall uśmiechnął się szeroko, co sprawiło że moje serce podskoczyło.
- Pan też jest wilkołakiem? - zapytałam, a Cin złapała mnie pod rękę.
- Byłem nim.
- Co się stało z pańską mocą? - wtrąciła się Cindy.
- Zostały mi odebrane za niesubordynacje - odparł, jakby to nie było nic wielkiego. - Jako młodziak nie podjąłem właściwej decyzji i przystawałem z nieodpowiednimi ludźmi.
- Teraz pan przystaje z właściwymi? - zaciekawiłam się.
- Można tak powiedzieć. - Posłał mi mały uśmiech, po czym znowu popatrzył przed siebie. - Ale od zawsze czułem, że jest mi przeznaczony los samotnego wilka.
Słowa wypowiedziane przez mężczyznę brzmiały tak tajemniczo, ze aż wpadłam w zamyślenie. W kompletnej ciszy, spowodowanej zmęczeniem, ruszyliśmy w drogę do domu pana Horana.

3 komentarze:

  1. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę, że postanowiłaś skończyć to ff!!!! Już teraz czekam z zniecierpliwieniem na kolejny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. O maj gad kochana... Oni są tacy uroczy *o*
    Cieszę się, że jest kolejny rozdział i jeżeli Ty tak piszesz nie mając weny to ja Ci zazdroszczę. Mimo ,że widzę jakby mniej opisów uczuć co u Ciebie było zawsze to wszystko się czyta cudownie i z lekkością. <3
    Do następnego kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest cuudowne! Uwielbiam to ff!!I tak się cieszę że chcesz to skończyć<3

    OdpowiedzUsuń