poniedziałek, 6 czerwca 2016

26.



*Destiny*

Droga była bardziej męcząca niż sądziłam, że będzie. Miałam wrażenie jakbyśmy przeszliśmy już cały kontynent, a tak naprawdę ciągle brodziliśmy przez gęsto porośnięty las.
- Daleko jeszcze? - zapytałam, jęcząc ze zmęczenia. - Nogi zaczynają mi odpadać.
- Jesteśmy wilkołakami - przypomniała Cindy.
- Tak, wiem, ale to nie zmienia faktu, że padam z nóg. Nawet będąc wilkołakiem potrafię się zmęczyć.
Niall rzucił mi spojrzenie, które mówiło "daj spokój, dziewczyno", na co wywróciłam oczami.
- Wytrzymajcie jeszcze chwilę - odezwał się wujek blondyna.
Tak jak obiecał, tak było. Kilka minut później staliśmy przed małym, niepozornym, drewnianym domem, który nie przerażał wielkością. Stał w samym środku lasu i z daleka ciężko było go zauważyć.
- To tutaj? - zdziwiłam się.
- Yeah - odpowiedział uśmiechnięty Niall. - Nie spodziewałem się, że dalej tu mieszkasz - zwrócił się do mężczyzny.
W środku dom nie wyglądał na jakąś specjalną kryjówkę. Pan Peter, pozwolił nam rozejrzeć się po pomieszczeniach i jedyne co mogłam wywnioskować, to że bardzo ładnie się urządził.
- Wszyscy gotowi? - zapytał nagle mężczyzna i spojrzał na każdego z osobna.
Cindy posłała mi zdziwione spojrzenie, a Niall pomógł Liamowi wstać z kanapy. Chłopak przyjaciółki był poważnie obity. Współczułam mu dużej ilości czasu na pozbieranie się do kupy. Nadal nie przyjmowałam do wiadomości, że byłam w skromnym stadzie Nialla, który był prawdziwym Alfą.
- Zabiorę was do miejsca, które sam stworzyłem i jestem z niego bardzo dumny. Mam nadzieje, że pozwólcie mi przedstawić je w jak najlepszym świetle.
Pan Peter z ogromnym uśmiechem na twarzy wszedł w głąb domu, a my posłusznie poszliśmy za nim. Szłam ramię w ramię z Cindy, której serce prawie wyleciało z klatki piersiowej. Nie rozumiałam, czemu aż tak się stresowała.
- O co chodzi? - zapytałam w końcu.
- Boję się - wyszeptała.
- Czego?
Zanim odpowiedziała, wzruszyła ramionami.
- Tego co chce nam pokazać.
Zmarszczyłam czoło, myśląc przez chwilę. Jednak zanim zdążyłam ponownie się odezwać, pan Horan wpuścił nas przez ciasne, drewniane drzwi, za którymi znajdowały się schody w dół. Niepewnie podążyłam za Niallem i Liamem, którzy powoli szli tuż przed nami. Mężczyzna zamykał pochód.
- Cały czas prosto - poinstruował.
Chwilę potem weszliśmy do ogromnej. Rozpoznałam ją jako salę treningową Pomieszczenie było pełne worków przyczepionych do niewysokiego sufitu oraz kolorowych mat na każdym kawałku podłogi. Na samym środku stał ring, a w przeciwnym końcu był kolejny korytarz.
- Co to jest? - zapytał Liam ochrypłym, zmęczonym głosem.
Dosłownie padał z nóg, ale dzielnie próbował to ukryć. Łowca musiał go nieźle uszkodzić.
- Sala treningowa - odpowiedział Peter.
Czyli miałam rację. Jak zawsze.
- Tyle to i ja zauważyłem - prychnął blondyn.
Wywróciłam oczami i czekałam na dalsze wyjaśnienia.
- Kiedy została wyrzucony z grupy i pozbawiony mocy, postanowiłem założyć własną szkole. Oczywiście nie mogłem zrobić tego jawnie. Są tu wszyscy młodzieńcy, którzy zbuntowali się takim ludziom jak dyrektor Mystic College, chcąc ratować swoje życie. Nazywamy się Nocnymi Strażnikami i uczymy się przetrwania. Walczymy, szpiegujemy, chronimy i obserwujemy. Nikt nie domyśla się, że stary, pozbawiony mocy wilkołak, mogłoby wymyślić coś takiego. Uczymy się również zasad, które utrzymujemy względem siebie i istot, które mamy chronić.
Słuchałam go z otworzonymi ustami. Ciężko mi było uwierzyć, że mógł wpaść na taki pomysł. To było genialne!
- Czemu nas tu wprowadziłeś? - odezwał się Niall.
- Skoro wymknęliście się dyrektorowi, to chce żebyście do nas dołączyli - odpowiedział wujek.
- Na razie nie widzę tutaj kogoś więcej, niż tylko nas. - Cindy rozejrzała się zdezorientowanym wzrokiem po pustej przestrzeni, nawiązując do uczniów, o których wspomniał.
- Aktualnie wszyscy są na codziennym patrolu okolicy - wyjaśnił mężczyzna.
Skinęłam głowa na znak zrozumienia i podeszłam do jednego z worków.
- Korzystałaś kiedyś z takiego czegoś? - Pan Peter podszedł z drugiej strony, zostawiając resztę grupy, żeby też mogli się rozejrzeć.
- Nie - przyznałam szczerze. - Nigdy nie myślałam, że tak skończę.
- Chciałabyś spróbować?
- Nie jestem pewna, czy to dla mnie. - Wzruszyłam ramionami, krzywiąc się.
- Sama musisz się przekonać. Wyczuwam w tobie duże pokłady energii, która mogłabyś dobrze wykorzystać.
- Okaże się czy ma pan rację - wymamrotałam.
Bez słowa wróciliśmy do reszty i weszliśmy na górę.
- Teraz zaprowadzę was do waszych pokoi. Na pewno jesteście wykończeni po tak długiej wędrówce. Szczególnie ty, Niall.
Jego wuj nawiązał do bitwy, która miała miejsce kilkadziesiąt minut temu. Wtedy przypomniałam sobie o rubinowych oczach Horana i ponownie się rozpłynęłam. Chciałabym zobaczyć je jeszcze raz.

***

Pomieszczenia, w których nas ulokowano znajdowały się we właściwym domu, a nie na dole. Skończyłam rozpakować swój plecak i wzięłam prysznic. Przebrałam się w czyste ciuchy i napisałam do przyjaciółki:

Zajęta?

Chciałam wpaść do jej pokoju, ale wolałam się upewnić.

Liam - odpisała.

Taka odpowiedź była równoznaczna z "nie przeszkadzaj". Z nudów zdecydowałam odwiedzić inna osobę. Zapukałam do ciemnych, drewnianych drzwi i czekałam na odpowiedź.
- Proszę - usłyszałam ze środka.
Uchyliłam drzwi i wślizgnęłam się do pokoju.
- Cześć - przywitałam się z głupawym uśmieszkiem.
- Hej.
- Co tam?
- Właśnie wróciłem z łazienki i chyba zgubiłem fajki - odpowiedział, szperając w plecaku.
- To źle? Palenie szkodzi zdrowiu - Usiadłam na łóżku.
- Gadka szmatka - zironizował.
- Jak sobie chcesz. Nie mam zamiaru cię pouczać - mruknęłam niby obojętnie.
Nie było mi obojętne. nie chciałam, żeby marnował swoje zdrowie. Mimo tego, że byliśmy bardziej wytrzymali na takie rzeczy niż normalni ludzie, nie powinien karmić się takim świństwem.
Niall odłożył bagaż, odwiesił mokry ręcznik na grzejnik i dołączył do mnie.
- Co cię do mnie sprowadza? - uśmiechnął się, udając łobuza.
- Nuda - odparłam.
- Naprawdę? - Uniósł brwi.
Zaskoczyłam go?
- Mhm.
- To dobrze. - Uśmiechnął się półgębkiem.
- Czemu?
- Bo mam pewne plany.
- Jakie? - Zmarszczyłam czoło.
Niall przesunął się jeszcze bliżej i pochylił swoją twarz ku mojej.
- Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?
Pokiwałam twierdząco głową. Nie mogłam oderwać wzroku od jego ust. Potem nasze oczy zajarzyły się na niebiesko. Nie rozgryzłam dopasowania, ale potrafiło zaskoczyć mnie na każdym kroku. Myślałam, że oczy zmieniają kolor tylko gdy działo się coś poważnego. Widocznie się myliłam...
- Zdaje się, że myślimy o tym samym - szepnął i złączy nasze usta w pocałunku.
Nie wiedziałam, jak mi tego brakowało, póki tego nie zrobiliśmy. Jego miękkie usta sprawiały, że się rozpływałam i pragnęła więcej. Nic nie odprężało mnie bardziej niż dotyk Nialla na mojej skórze.
- Zwolnij - poprosiłam cicho, czując że idziemy za daleko.
Jęknął gardłowo, zatrzymując palce na moim policzku.
- Wiesz że musimy przerwać, zanim posuniemy się za daleko i będziemy żałować - przypomniałam trzeźwo. - Mieliśmy to ostrożnie identyfikować.
Chłopak puścił mnie niechętnie, odsunął się  i położył plecami na łóżku.
- Kiedyś w ogóle im powiemy? - zapytał nagle.
Zaskoczył mnie tym pytaniem. Zająknęłam nim odpowiedziałam.
- Przecież dopiero zaczęliśmy próbować.
- Wiem, ale wiesz... Czasami mam ochotę po prostu cie dotknąć, ale nie mogę, bo wiem, że oni patrzą - przyznał.
Serce podskoczyło mi na to wyznanie. Może lubił mnie bardziej, niż sądziłam?
- To nasza słodka tajemnica. Wiesz, że zamęczyliby nas na śmierć swoimi gadkami o miłości i tak dalej - spróbowałam pokazać mu zalety ukrywania się.
- Czego się nie robi dla kobiet i przyjemności? - westchnął i dźwignął się na łokcie.
Zdezorientowana dziwną odpowiedzią chłopaka, nie odezwałam się. Zadawał się ze mną tylko ze względu na przyjemność, czy to było dla niego jakby bonusem?
Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
 - Cindy jest z Liamem? - przerwał ciszę.
- Tak.
Niall wyciągnął dłoń, złapał mnie za łokieć i przyciągnął do siebie, dzięki czemu praktycznie na nim leżałam. Zaciągnęłam się przyjemnym zapachem i przymknęłam oczy.
- Zdecydowanie jesteś typem pieszczocha - stwierdziłam, chcąc go rozdrażnić.
Wspominałam, że uwielbiałam, kiedy się wkurzał? Jeszcze bardziej lubiłam, kiedy z tego powodu cicho warczał. To było takie pociągające.
- Nie - odpowiedział szybko.
- Jasne, że tak - rzuciłam z przekonaniem.
- Nie jestem pieszczochem - warknął.
Cel osiągnięty. Chyba się podnieciłam.
- Jesteś - upierałam się.
- Przestań się kłócić, bo będę zmuszony uciszyć cię siła.
Zakryłam sobie usta dłonią a Horan się roześmiał. Klepnęłam go w klatkę piersiową, ale nie wziął tego do siebie. Westchnęłam ciężko i wtuliłam nos w jego szyję.
- Umieram z głodu - przyznałam po chwili ciszy.
- Ja też. Chodźmy na kolacje.
Razem opuściliśmy pokój, poza którym nie utrzymywaliśmy już takiej bliskości. Lubiłam spędzać czas z tym słodkim i miłym Niallem, ale uwielbiałam tez objawy tej jego zbuntowanej wersji.
Ciągnęło mnie coś do złych chłopców.

***

13 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Niall*

Po obfitym obiedzie zebraliśmy się w głównym pomieszczeniu domu, którym był niewielki salon ze sporą kanapą.
- Teraz zejdziemy na dół, gdzie poznacie moich podopiecznych - oznajmił wujek.
Przygryzłem wargę i posłusznie dołączyłem do reszty. Zeszliśmy do sali treningowej tą samą drogą. Jak tylko przekroczyliśmy wejście, zobaczyłem spora grupę młodych ludzi. Na moje oko było ich około dwunastu osób.
- Nocni Stróże, zapraszam do mnie! - zawołał Peter.
Momentalnie wszyscy ustawili się w szeregu, stając tuż przed nami. Na czoło wysunął się wysoko i dobrze zbudowany chłopak, który mógł być w podobnym wieku jak my. Gdybym powiedział ze był przystojny,  to wyszedłbym na geja, ale nie mogłem się oszukiwać. Od razu zauważyłem jak Destiny tępo się na niego gapiła.
- Przedstawia wam Logana. Jest dowódcą grupy i głównym Stróżem. Jest ze mną od początku. Pomógł mi zwerbować resztę członków.
Po kolei przedstawiliśmy się Stróżom, których twarze pozostały kamienne. Dwoje z nich wyglądało naprawdę młodo. Odwdzięczyli się tym samym, ale nie byłem w stanie zapamiętać wszystkich imion.
- Od jutra będziecie trenowali pod ich okiem - oznajmił wuj, patrząc na nas uważnym wzrokiem. - Zgadzacie się przynależeć do Nocnych Stróżów?
- Tak - odpowiedzieli jednocześnie Liam i Cindy.
Pewnie przedyskutowali to już wcześniej. Czasami zachowywali się, jak stare małżeństwo.
- Myślę że to będzie najlepsze wyjście - dodał Payne.
- Destiny? - Peter zwrócił jej uwagę na siebie.
- Um, tak. Może w końcu poczujemy się bezpieczniejsi.
Zdziwiony jej zdecydowaniem, nie wiedziałem co powiedzieć. Myślałem, że miała do tego sceptyczne podejście, ale widocznie zmieniła zdanie, jak tylko zobaczyła Logana.
Nie mogłem zostawić jej w tym samej.
- Ja też jestem za - powiedziałem, mierząc wzrokiem przywódcę grupy.
Zastanawiałem się, czy dałbym mu radę. Przecież byłem Prawdziwym Alfą. W tej chwili nie było istotne, ze nie panowałem nad sobą w skrajnych sytuacjach. Nie znałem też swoich możliwości. Po prostu chciałem go uderzyć.
- Świetnie! - Wujek klasnął w dłonie. - Musicie się wyspać, bo pobudka będzie bardzo wczesna.
Niezadowolony zmarszczyłem czoło, ale powstrzymałem się od komentarza. Wróciliśmy na górę, zostawiając Stróżów w spokoju.
- Oni maja pokoje na dole - odezwał się mężczyzna, zanim zdążyłem zapytać.

***

*Destiny*

Z racji, że wykąpałam się przed obiadem, postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę. Udało mi się nie natrafić na obecność Liama, co w pewnym sensie mnie ucieszyło. Słabą stroną pobytu tutaj było to, że mieliśmy pojedyncze pokoje.
- Hej, kochanie - zawołałam, siląc się na słodycz.
- Jak miło, że wpadłaś, Des - przywitała mnie szerokim uśmiechem.
Zajęłam miejsce na jej łóżku i skrzyżowałam nogi.
- Stęskniłam się - poskarżyłam się.
Zmarszczyła czoło na moje słowa.
- Mogłaś przyjść wcześniej?
- Nie mogłam, bo nie chciałam przeszkadzać tobie i Liamowi. - Spuściłam wzrok na dłonie.
- Nigdy nie będziesz nam przeszkadzać. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nic nie sprawi, że cię opuszczę. Liam pojawił się w moim życiu później niż ty. Zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. Do końca życia, pamiętasz?
Serce mi podskoczyło, a wnętrze oblało się przyjemnym ciepłem.
- Do końca życia - powtórzyłam dla zapieczętowania.
- Więc masz dla mnie coś konkretnego, czy po prostu chciałaś ze mną posiedzieć? - zapytała i usiadła obok mnie.
Niepewna swoich odczuć, nie wiedziałam jak zacząć niezręczny temat.
- Widziałaś Logana, prawda? - zagadnęłam niby spokojnie, ale mój puls galopował.
- Ciacho z niego - przyznała z ogromnym uśmiechem.
- Już się tak nie śliń, jesteś zajęta - upomniałam żartobliwie.
- Wiem, wiem - westchnęła, a jej optymizm jakby wyparował. - Za to ty jesteś piękna, młoda i całkowicie wolna.
Zachłysnęłam się powietrzem, ale dla niepoznaki zaśmiałam się głośno. Zapomniałam, że ona ciągle nie wiedziała o próbie zidentyfikowania więzi między mną a Horanem.
- Dokładnie - mruknęłam speszona.
- Myślę, że wpadłaś mu w oko - dodała.
- Co? Skąd wiesz? - Uniosłam brwi zaskoczona.
- Nie mógł oderwać od ciebie oczu.
- Żartujesz sobie ze mnie. - Machnęłam na nią dłonią i odwróciłam wzrok.
Czy ja własnie miałam wypieki?
- Oj nie bądź taka skromna. Jesteś ładna, więc nic w tym dziwnego. Will został w szkole, wiec spokojnie możesz zabrać się za Logana.
- Daj spokój. Nie rób ze mnie dziwki - rzuciłam, chcąc wypaść na niezainteresowaną.
- Nie przesadzaj - oburzyła się.
- Ciekawe, czy też jest wilkołakiem - zamyśliłam się.
- To ty nie wiesz?
- Czego nie wiem?
- Jest upadłym Alfą - wyszeptała, co było głupie bo przecież nikt nas nie podsłuchiwał.
- Upadłym Alfą? Jest coś takiego? Przecież to Niall jest Alfą, a do tego Prawdziwym.
Już nic z tego nie rozumiałam. Prawdziwy Alfa... Upadły Alfa... Eh.
- Tak, wiem. Tylko, że ja się dokładnie na tym nie znam. Liam mi powiedział, że to jest możliwe jeśli wilkołak, który miał być potencjalnym Alfą wybierze niewłaściwą stronę w Wielkiej Bitwie, oraz po tym jak jego stado się od niego odwróci i przejdzie do innego przywódcy.
W głowie zakręciło mi się od natłoku informacji.
- Czyli Logan musiał być starszy od Nialla co najmniej rok, bo przecież w każdym roczniku może trafić się tylko jeden Alfa, który zdoła dojść do władzy - analizowałam.
- Fakt.
- To za dużo jak na moją biedną głowę - jęknęłam i opadłam plecami na łóżko.
- Ja tez tak zareagowałam, kiedy Liam próbował mi wszystko wyjaśnić - przyznała zmartwiona.
- Mam nadzieję, że to nie zagraża życiu Nialla - powiedziałam cicho, jakbym wypowiadała życzenie.
- Kiedy zaczęłaś się nim aż tak martwić?
Ups?
Ugryzłam się w język, zanim powiedziałabym coś, czego bym żałowała. Obiecałam sobie, że utrzymam mnie i Nialla w tajemnicy i tak miało pozostać.
- Nie rozumiem, o co ci chodzi. - Wzruszyłam ramionami, grając obojętną.
W udawaniu byłam coraz lepsza, więc musiała to kupić.
- Już ty dobrze wiesz. - Pogroziła mi palcem. - Czy coś się między wami wydarzyło?
- Nie, skąd! - zaprzeczyłam szybko.
Za szybko.
- Powiedziałabyś mi, gdyby się wydarzyło?
- Śmiesz o to pytać? - odbiłam piłeczkę w jej stronę. - Byłabyś pierwszą osobą.
Musiałam zmienić temat rozmowy i to jak najszybciej.
- Czasami cię nie rozumiem - westchnęła ciężko. - Ale i tak cię kocham.
- Ja ciebie też, przyjaciółko. - Cmoknęłam ją w policzek.
Potem leżałyśmy w ciszy, a ja zastanawiałam się czy Cindy byłaby w stanie zabić mnie za kłamstwo, jakie własnie jej sprzedałam.

***

*Niall*

Noc przebiegała spokojnie. Wszystko grało i czułem się świetnie, ale nie mogłem zasnąć. Nic mnie nie niepokoiło, ani nie miałem koszmarów. To coś w mojej głowie mówiło, żebym nie spał. Byłem tym lekko zaniepokojony.
- Niall? - usłyszałem zza drzwi głos wujka.
- Nie śpię - odparłem.
Mężczyzna cicho wszedł do środka i usiadł na brzegu łóżka.
- Coś się stało? - zapytałem, obserwując jego zmęczoną, podstarzałą twarz.
- Wszystko w porządku - upewnił mnie. - Chciałem sprawdzić czy to z tobą wszystko w porządku.
- Dlaczego miałoby nie być?
- Zauważyłem jak zareagowałeś na Logana.
Posłałem mu pytające spojrzenie.
- Twoje oczy się zaświeciły - kontynuował. - Najpierw na złoto, a potem na niebiesko - wyjaśnił.
- Naprawdę? - zdziwiłem się, bo nic wtedy nie poczułem.
- Tak i oczywiście zorientowałem się, że jesteś dopasowany z jedną z dziewcząt, które wam towarzyszą.
- Jeśli nawet, to co? - włączyłem tryb obronny.
Bo po co miałby sobie ze mnie żartować?
Wujek zaśmiał się cicho, po czym podarował mi rozbawione spojrzenie.
- Pogadamy o tym jutro. W cztery oczy.
- Jestem zdezorientowany - przyznałem, łapiąc się za głowę.
- Nie możesz spać? - zapytał z troską.
- Nie bardzo. - Skrzywiłem się.
- To przez dopasowanie - uznał bez zająknięcia. - Nie jesteś pewien bezpieczeństwa swojej Omegi i starasz się zachować czujność. Troszczysz się o nią.
- Skąd to wszystko wiesz?
- Przeżywałem wszystko od początku, tak samo jak ty - odparł i uśmiechnął się smutno. - Niestety los pozbawił mnie i mocy i ukochanej.
Nim zdążyłem coś odpowiedzieć, wujek wyszeptał "dobranoc" i zniknął za drzwiami.
Co to wszystko miało znaczyć?

***

*Destiny*

Nie mogłam zasnąć. W pewnym momencie, wkurzona i zmęczona, podniosłam się z łóżka i wyszłam na korytarz. Ostrożnie  i na paluszkami dawałam każdy krok, żeby tylko pozostać niezauważoną. Bez pukania otworzyłam odpowiednie drzwi i wślizgnęłam się do środka. Nie odezwałam się tylko podeszłam do łóżka i po prostu na nie weszłam.Udało mi się wpełznąć pod kołdrę i ułożyć przy boku osoby, która sprawiała, że wszystko wydawało się łatwiejsze.
Usłyszałam warknięcie i momentalnie przestałam oddychać.
- Wystraszyłaś mnie.
- Wybacz, Cin - wyszeptałam.
Przytuliłam się do ciepłego ciała przyjaciółki, która mi na to pozwoliła. Spałyśmy tak za każdym razem, kiedy u siebie nocowałyśmy. Robiłyśmy to od małego. Wtedy czułyśmy się bezpieczniej.
Wszystko zaczęło się od zakazanego filmu o duchach obejrzanego w wieku sześciu lat. Potem przez pewien czas przestrzegałyśmy wszystkich zakazów danych przez rodziców. Na szczęście teraz też zrobiłam się senna.

***

14 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Destiny*

Kolejnego dnia po śniadaniu pan Horan zaprowadził nas na salę treningową i zostawił pod opieka Stróżów. Grzecznie ustawiliśmy się w szeregu.
- Witam ponownie! - głos Logana zawładną uszami wszystkich zebranych. - Przedstawiam wam moją asystentkę. - Wskazał na dziewczynę po swoim prawym boku. - Ma na imię Sarah i będzie pomagała mi was szkolić. Każdy z was będzie miał swojego trenera, ale nie oznacza to, że nie będzie musieli stawić czoła reszcie załogi.
Mój żołądek ze stresu zacisnął się w małą kuleczkę. Nienawidziłam tego uczucia.
- Liam, twoim trenerem będzie Bratt - wskazał na smukłego, opalonego bruneta o ciemnych oczach.
Jak tylko stanęli razem, zauważyłam, że byli tego samego wzrostu.
- Cindy, twoim trenerem będzie Morgan - skinął na szczupłą blondynkę.
- Niall, twoim trenerem będzie Sarah - pokazał na swoją asystentkę, a mi odebrało mowę.
Dlaczego przydzielił Niallowi najseksowniejszą dziewczynę w tym pomieszczeniu?!
- Destiny, twoim trenerem będę ja - zakończył, posyłając mi uważne spojrzenie zielonych oczu.
Te oczy, jasna karnacja i brązowe, krótkie włosy idealnie ze sobą współgrały. Przynajmniej nie byłam w gorszej sytuacji niż Horan, który aktualnie uważnie na mnie patrzył. Czułam jak siłą próbował opanować instynkt związany z dopasowaniem i starał się powstrzymać zmianę koloru oczu. Miałam dokładnie to samo.
- Rozgrzejcie się i za chwilę zaczynami - poleciła Sarah i ich grupa oddaliła się w głąb sali.
Zrobiliśmy tak, jak zalecili. Byłam w trakcie rozciągania nóg, kiedy blondyn stanął tuż obok. Wyprostowałam się i poprawiłam rozwichrzone włosy.
- Hej - przywitałam się prawie radośnie.
Jego mina zmniejszyła mój poziom dobrego humoru.
- Czy oni zrobili to celowo? - zapytał, a ja musiałam chwilę zastanowić się nad odpowiedzią.
- Oczywiście, że masz na myśli naszych trenerów - mruknęłam i wywróciłam oczami.
- Brawo, geniuszu - mruknął nerwowo.
- Co z nimi nie tak?
Posłał mi spojrzenie, które było w stanie zabić.
- Żartujesz sobie ze mnie? - Uniósł brwi.
- Żadnych pogaduszek! - krzyknął Logan z daleka.
Ja i Niall zaczęliśmy udawać, że wspólnie się rozgrzewamy. Tak naprawdę prowadziliśmy bardzo ważną dyskusję.
- Nie mieliśmy na to wpływu. - Wzruszyłam ramionami i rzuciłam okiem na swojego trenera.
- Ja też nie, ale to nie zmienia faktu, że moje instynkty będą miały silne oddziaływanie. Boję się, że w końcu nie dam rady się powstrzymywać przed rozszarpaniem go. Wiesz, że nasze dopasowanie jest silniejsze od normalnego, a ja nie znam swoich granic.
- Przecież nic złego nie zrobił. - Zmarszczyłam czoło zdezorientowana.
- Mój wewnętrzny wilk szaleje ze złości, jak tylko na ciebie spojrzy - wyznał cicho. -To chore.
Zaskoczona zaniemówiłam.
- Rozmawiałeś o tym ze swoim wujkiem? - zapytałam, chowając zaczerwienianą twarz.
Jego słowa robiły na mnie wrażenie za każdym razem, ale zdawał się tego nie zauważać. Nie był świadomy tego, co mówił i jak ja to odbierałam.
- Jeszcze nie, ale zamierzam.
- Zrób to - rzuciłam i zrobiłam krok w tył. - Zdecydowanie powinieneś to zrobić.
Odchrząknęłam, czując się dziwnie nieswojo.
- Co jest? - Pochylił głowę, przyglądając mi się.
- Wystarczy już tej rozgrzewki - zaśmiałam się dla niepoznaki.
Chłopak od razu załapał, że co innego było przyczyną mojego nagłego zachowania. Przysunął się bliżej i złapał mnie za podbródek, unosząc moją głowę.
- Twoje tętno - mruknął. - Czymś cię zawstydziłem?
Zacisnęłam zęby i wzięłam głęboki wdech, chcąc uspokoić galopujące serce.
- To nic - wydusiłam. - Po prostu ostatnio mój organizm strasznie dziwnie się przy tobie zachowuje.
- To znaczy? - drążył.
- Mam wrażenie, że...
- Uwaga! - przerwano mi. - Podejdźcie do czerwonej maty!
Głos Logana sprawił, że twarz Nialla przybierała surowy wyraz, a ja nie słyszałam nic innego. Mogłam śmiało stwierdzić, że w pewien sposób byłam oczarowana.
Najgorsze było to, że nie dotyczyło to Nialla.
- Dzisiaj skupimy się na podstawowych manewrach samoobrony - głos starszego chłopak wyrwał mnie z rozmarzenia. - Przystąpcie do swoich trenerów.
Horan warknął pod nosem jakieś przekleństwo, podarował mi znaczące spojrzenie i odszedł. Kilka sekund później przede mną pojawił się postawny szef grupy.
- Witam. - Logan podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
Bałam się na niego patrzeć, mając bolesną świadomość, że zapewne wyglądałam jak burak.
- Cześć - odpowiedziałam onieśmielona.
Był ode mnie dużo wyższy, a już na pewno dużo silniejszy. Miałam z nim jakiekolwiek szanse?
- Mam nadzieję, że będziesz zadowolona ze współpracy ze mną - powiedział poważnie.
- A ja mam nadzieję, że nie będziesz miał powodu, żeby się ze mnie śmiać - wypaliłam.
Zareagował na moje słowa ledwo widocznym uniesieniem kącika ust, co sprawiło, że jeszcze bardziej mnie zawstydził. Był bardzo przystojny i taki... Męski? Tak, zdecydowanie był bardzo męski.
- Zaczynajmy - powiedział i zaczął tłumaczyć która postawa była tą właściwa.

*Niall*

Sarah wydała mi się naprawdę w porządku. Jej twarz była ładna i na szczęście nie wyglądała jak rasowa suka. No i miała naprawdę fajne ciało, co pokazywał jej opięty kombinezon. Prawdopodobnie miał służyć do treningów.
Racja?
- Miło mi cię poznać, Niall. - Uścisnęliśmy swoje dłonie na początek.
Wydawało mi się, że jej policzki się zaróżowiły.
- Mi również miło cię poznać - podarowałem jej mały uśmiech.
- Słyszałam, że trenował cię sam Peter Horan - zauważyła z podziwem. - Zazdroszczę i biję pokłony.
- To mój wujek, więc nie było wyboru - zażartowałem, a ona zachichotała.
Uroczy dźwięk. Naprawdę.
- Wśród Strażników Nocy tylko Logan miał zaszczyt trenować z panem Horanem - powiedziała ze smutkiem. - Szczęściarze z was. Pan Peter to świetny nauczyciel i mentor.
- Miałem szanse się o tym przekonać - prychnąłem żartobliwie. - Uwielbia też dać popalić.
Pokręciła głową, po czym z uśmiechami zaczęliśmy ćwiczyć pierwsze ruchy. Całkowicie zapomniałem o Loganie, który ćwiczył z Destiny.
Skupiłem się na swojej partnerce i tym jak zwinnie się poruszała.

7 komentarzy:

  1. Ja nie moge!!!??? Kiedy kolejny??? Nie mogę się już doczekać??? Co ty masz jeszcze w zanadrzu?? Nie spodziewałam się takich akcji... Jeszcze raz ogromne dzięki za to, że dalej to piszesz... Jesteś wspaniała!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku! Właśnie odkryłam twojego bloga i jestem oczarowana! Bardzo się cieszę że postanowilaś go skończyć! Oczywiście wszystko przeczytane :D (w jeden dzień)
    Czytałam też ostatnią notatkę i chcę dodać coś od siebie odnośnie całości. Uważam że idzie ci świetnie. Temat wcale nie jest taki nudny, nie przesadzasz z akcją, wszystko rozwijasz w dobrym tempie, świetnie opisujesz emocje, a twój styl jest lekki i rozdziały szybko się czyta.
    Oczywiście zajrzę na twoje pozostałe opowiadania, bo uwielbiam Zazę. :D
    Co do samego rozdziału to mam nadzieję że Sarah i Logan przesadnie nie namieszają... i oczywiście świetny :)
    Tak więc przyłączam się do komentujących i czytających.
    Powodzenia, dużo czasu i weny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. WoW...
    Nie mogę uwierzyć ,że potrafisz tak wbić człowieka w osłupienie. Nagle tak z dupy tyle się dzieje o mój boże... Gdybyś była reżyserką filmową zdecydowanie uwielbiałabym oglądać Twoje filmy naprawdę. Kocham tego Nialla i jestem już w pełni przekonana do tej historii bo tak jak wcześniej Ci mówiłam miałam wątpliwości co do fantasty.
    Uwielbiam to jak i Ciebie <3
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie no, jak oni będą ze swoimi trenerami to padnę. Czekam na następne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie no, jak oni będą ze swoimi trenerami to padnę. Czekam na następne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku masz szybko dodać kolejny rozdział!Jestem zakochana w tym ff!!Zawsze mnie ciągneło do fantasy a ty piszesz cuuudowniee!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Cie!!!! Uwielbiam twoje opowiadanie!!Musisz napisać przynajmniej ze 100 rozdziałow.Proszę<3

    OdpowiedzUsuń