czwartek, 9 czerwca 2016

27.

Kocham Was za te wszystkie przemiłe komentarze!!!! <3
Czytając je, nie mogłam przestać się uśmiechać no :)

Kocham!!! xxx

P.S. Skoro jak poprzedni rozdział Wam się podobał, to uważajcie teraz ;)
_________________________________________





*Destiny*

Wieczorem Liam, Cindy ja i Niall postanowiliśmy spotkać się w ustronnym miejscu, więc wyszliśmy na zewnątrz. Znaleźliśmy przewalone drzewo na którym usiedliśmy. Na dworze było wyjątkowo ciepło. Payne wziął moją przyjaciółkę na kolana i objął ją ramionami. Rzuciłam Horanowi skrępowane spojrzenie, ale spuścił wzrok.
- Słyszeliście, że od jutra będziemy spać na dole? - zapytała Cin z poważną miną.
- Tam gdzie Stróże? - upewniłam się.
Skinęła głową, potwierdzając informację.
- Wujek coś wspominał - odparł Niall.
- Rozmawiałeś z nim? - Zmarszczyłam czoło. - Kiedy?
Zastanawiałam się, czemu wcześniej mi o tym nie powiedział. Myślałam, że byłam pierwszą osobą, z którą chciałby podzielić się czymś takim.
- Jakiś czas temu. - Wzruszył ramionami.
- Powiedział ci coś ważnego? - dopytywałam.
Blondyn tylko wzruszył ramionami i skierował wzrok gdzieś przed siebie. Zdezorientowana zamknęłam usta. Powiedziałam coś nie tak?
- Jak wrażenia po pierwszym treningu? - Liam zmienił temat, za co miałam ochotę go wyściskać.
- Bolą mnie nogi - jęknęłam i potarłam kończyny od góry do dołu. - Wreszcie czuję, że mam mięśnie.
- Bywało gorzej - mruknął Niall.
- Ja jestem wykończona i ledwo się ruszam - powiedziała Cindy z wielkim żalem.
- Jestem aktywną osobą, ale ich ćwiczenia poważnie dały mi w kość - przyznał szatyn, krzywiąc się.
Zaśmiałam się, a przyjaciółka poszła w moje ślady. Nie wiem, co mnie rozbawiło. Chyba po prostu byłam za bardzo zmęczona na jakąkolwiek inną rekakcję. Pragnęłam zakopać się w pościeli i zasnąć na kilka lat.
- Czasami jesteście dziwne - rzucił Payne, a dziewczyna cmoknęła go w policzek.
Uspokoiłam się i wzięłam głęboki wdech. Wbrew pozorom moja uwaga była skupiona na blondynie, który zachowywał się nad wyraz dziwacznie. Praktycznie się nie udzielał i patrzył w odległy punkt. Zaniepokoiła mnie jego postawa.
- Jak tam twój trener? - wtrąciła Cin, posyłając mi jednoznaczne spojrzenie.
Zawstydziłam się na wspomnienie napinających się mięśni Logana i opuściłam głowę.
- Nie wiem, co masz na myśli - wybełkotałam, udając że czyszczę spodnie z okruszków.
Które nie istniały, tak tylko wspomnę.
- Jasne, jasne - prychnęła. - Widziałam, jak cię dotykał, kiedy pokazywał właściwe pozycje. Nie mógł oderwać od ciebie rąk. Kleił się do ciebie jak pszczoła do miodu. Bardzo przystojna pszczoła.
Liam wytrzeszczył oczy na swoją dziewczynę i uszczypnął jej boki. Pisnęła i z niewinną miną pogłaskała go po policzku.
- Przestań - upomniałam ją, czując się źle w obecności Nialla. - Wcale tak nie było.
- Nie musisz się wstydzić. Wszyscy się przyjaźnimy, więc możesz nam powiedzieć że zauroczyłaś się w Loganie, a on w tobie. To widać na kilometr - wypaliła, a mi zaparło dech w piersiach.
Nim zdążyłam zareagować, Niall poderwał się na równe nogi i szybkim krokiem opuścił miejsce naszego spotkania. Zacisnęłam żeby i zmusiłam się, żeby zostać na swoim miejscu, kiedy tak naprawdę miałam ochotę rzucić się za nim w pościg. Nie mogłam zignorować jego wściekłego spojrzenia i zaciśniętych pięści. Aż czułam kłucie w środku.
- Co go napadło? - Przyjaciółka odprowadziła Nialla zdezorientowanym wzrokiem.
- Odkąd tu jesteśmy ma swoje humorki - odpowiedział jego przyjaciel.
Nie zamierzałam tego komentować. Gdzieś podświadomie wiedziałam, co mogło być tego przyczyną.
- Co myślisz, Des?
Kurwakurwakurwakurwa.
- Skąd mam niby wiedzieć? - prychnęłam, wybierając granie niezainteresowanej.
Zapadła niekomfortowa cisza i wymiana podejrzanych spojrzeń między kochankami. Poczułam się źle z myślą, że Horana coś trapiło, więc odchrząknęłam i wstałam z pnia.
- Wybaczcie, ale już sobie pójdę. Dam wam trochę prywatności - usprawiedliwiłam się.
Pożegnałam ich szerokim, prawie autentycznym uśmiechem i wróciłam do budynku. W duchu gratulowałam sobie tak zręcznego wywinięcia się od ewentualnej rozmowy na temat blondyna. Pierwszym miejscem, do którego się skierowałam, była kuchnia. Zachciało mi się kakao na odstresowanie i nie miałam zamiaru odpuścić. Przed snem było w sam raz. Musiałam się porządnie zrelaksować.
- Co taka ładna dziewczyna robi o tej porze sama w kuchni? - usłyszałam z progu.
Odstawiłam kubek na blat i odwróciłam się do niespodziewanego gościa.
- Wystraszyłeś mnie - odetchnęłam, widząc Logana .
- Wybacz.
Był bardzo oficjalny i skryty, co sprawiało, że coś ciągnęło mnie do niego. Nie w taki sam sposób, jak do Nialla. Logan sprawiał, że byłam zainteresowana jego osobą w dużym stopniu. Wiedziałam, że nie powinnam, ale jednak.
- Dobrze, ale nie rób tak więcej - skarciłam go, żartując.
Skinął głową i wszedł głębiej do pomieszczenia. Zajrzał mi przez ramię i mruknął z uznaniem.
- Kakao - rzucił, robiąc krok w tył. - Dobry wybór.
- Najlepsze na sen. - Wzruszyłam ramionami.
- To prawda - przyznał.
Uśmiechnęłam się, ale nie dostałam tego samego w zamian.
- Co tu robisz? - wypaliłam głupio.
To kuchnia, idiotko!
- Szukam pana Horana - wyjaśnił.
Och.
- Nie widziałam go od treningu. - Zmrużyłam oczy, myśląc. - Coś się stało?
- Po prostu muszę z nim pogadać. Podstawowe rzeczy.
Wzięłam gotowy napój i skierowałam się do wyjścia. Z racji, że czasami byłam naprawdę niezdarna, potknęłam się o własną nogę i straciłam równowagę. Logan zareagował naprawdę szybko i złapał mnie za łokieć, dzięki czemu kakao się nie wylało, a ja nie wylądowałam twarzą na podłodze.
- Dziękuję - wymamrotałam speszona jego bliskością.
Zanim się odsunął, popatrzył mi prosto w oczy.
- Do usług - wyszeptał, a ja miałam wrażenie jakby ukrył w tym jednym słowie tajemnicę.
Wstrzymałam powietrze, bojąc się że usłyszy jak bardzo biło moje serce. Nagle poczułam niemiłe ukłucie w skroni, więc niekontrolowanie syknęłam.
- Coś nie tak? - zaniepokoił się.
- Jest zakaz obściskiwania się w miejscach publicznych - odpowiedział ktoś trzeci.
Szkoda, że doskonale wiedziałam, kto to był i że to przez niego rozbolała mnie głowa.
Dupek.
- Miło cię znowu widzieć, Niall. - Logan upewnił się, że stanęłam stabilnie, puścił mnie i odsunął się na bezpieczną odległość.
Horan zmierzył go surowym spojrzeniem i nonszalancko podszedł do lodówki, z której wyciągnął sok.
- Już wam nie przeszkadzam - rzucił z udawaną uprzejmością.
Mijając mnie, jego oczy zaświeciły się na mocno niebieski, ale zaraz wróciły do normalnego koloru. Jakby próbował mi coś przekazać. Poczułam się źle, ale nie potrafiłam być nieuprzejma dla osobistego trenera.
- Muszę szukać pana Horana - odezwał się Logan i czym prędzej opuścił kuchnie.
Zostałam sama, ale nie na długo. Poszłam w ślad za blondynem, który zdażył już zaszyć się u siebie w pokoju. Weszłam do niego bez pukania, bo po co? Wiedział, że przyjdę.
- Niall, ja... - zaczęłam, odstawiając kubek na mały stolik.
- Nie musisz się tłumaczyć - przerwał mi surowym tonem. - W ogóle nie musisz ze mną przebywać.
Leżał na łóżku i przeglądał telefon. Nie zaszczycił mnie nawet krótkim spojrzeniem. Nie tolerowałam bycia bezczelnym, ale musiałam opanować emocje, bo przy nim wymykały się spod kontroli.
- O co ci znowu chodzi? - westchnęłam.
- O nic.
- Zachowujesz się, jak kobieta podczas okresu - prychnęłam i wywróciłam oczami.
- Nie mam humoru na twoje gierki i tyle - wymamrotał, nie odrywając spojrzenia od komórki.
- Gierki? - Uniosłam brwi w zdziwieniu.
- Wiesz, że nie można mieć wszystkiego? - zapytał, a ja musiałam się zastanowić nad głębszym znaczeniem tego zdania.
Oświeciło mnie dopiero po jakiej minucie.
- Ja tylko - zacięłam się. - To nie tak, że ja z Loganem... Wiem, że trochę głupio wyszło.
- Trochę głupio? - zironizował.
- No może bardziej niż trochę, ale...
- Daruj sobie - syknął i rzucił telefon na szafkę obok łóżka.
Wlepił we mnie groźne oczy i czekał. Ale na co? Miałam się tłumaczyć? Miałam mu powiedzieć, że Logan mnie zaintrygował? Nigdy w życiu. Poszedłby do niego w minucie, kiedy skończyłabym zdanie i osobiście by go rozszarpał.
- Przestań być taki. - Potarłam czoło ręką i przymknęłam oczy.
- Jaki? No słucham? - Poderwał się na równe nogi, przez co przestąpiłam z nogi na nogę.
- Chodzisz obrażony i wyżywasz się na mnie.
Uniósł wysoko brwi ze zdziwienia.
- Słucham?
- Jesteś nieswój odkąd tu przyszliśmy - sprecyzowałam.
- Gdybyś nie śliniła się do Logana... - warknął, ale uciął. - Nieważne.
Jego słowa sprawiły, że miałam mętlik w głowie. Niall był o mnie zazdrosny?
- Jesteś zazdrosny? - prychnęłam, co wyszło bardziej niegrzecznie niż chciałam.
- Żartujesz sobie? - zironizował.
Auć, zabolało.
Skołowana oparłam się o drzwi i złapałam rękami za głowę.
- Mógłbyś mi coś wytłumaczyć, bo chyba jestem za głupia, żeby to zrozumieć? - poprosiłam.
- Czego nie rozumiesz? - Horan powoli podszedł i zatrzymał się tylko kilka centymetrów przede mną.
- Tego. - Wskazałam na przestrzeń między nami.
- Pomyśl trochę, bo jesteś inteligentną osobą. - Zwilżył wargi językiem. - Gdybyś nie obiecała próby identyfikowania więzi ze mną, nie kazała mi tego ukrywać, a potem nie śliniła się do innego faceta, to wszystko byłoby inaczej, nie sądzisz? Trzeba było nie pakować się w coś, co ci nie leży. Nie mam ochoty patrzeć jak się miziacie podczas treningów. Weź go sobie, a mnie zostaw w spokoju. Sprawę dopasowania rozwiążemy w międzyczasie.
Zaniemówiłam, bo tak naprawdę to ja tu zawiniłam. Obiecałam mu spróbować odnaleźć się w tym co nas łączyło, co i tak ukrywaliśmy, a teraz nie potrafiłam powstrzymać się od wzdychania do innego. Byłam totalną kretynką.
- Przepraszam - wyszeptałam zawstydzona. - Naprawdę nie chciałam cię zranić. To nie miało tak wyjść. Nie wiem, co mnie napadło.
- Powiedz mi, że cię nie zainteresował - zażądał.
- Niall, przestań - jęknęłam.
- Powiedz to.
Opuściłam głowę. Nie mogłam mu odpowiedzieć. Nie chciałam skłamać.
- Wiedziałem - powiedział ze słyszalnym zawodem.
- Przepraszam - wyszeptałam.
- Czy już trochę nie jest za późno by przepraszać? - Cofnął się do łóżka.
Przysiadł na brzegu i zwiesił głowę.
- Co mam powiedzieć? - westchnęłam, siadając obok niego.
Gwałtownie się wyprostował i wlepił we mnie zbolałe spojrzenie.
- Powiedzieć? - podniósł głos. - Zastanów się nad tym, co robisz, bo chyba nie do końca jesteś świadoma swoich czynów.
Szybko pozbierałam myśli i zdecydowałam się ratować to, co zostało.
- To ciebie chcę - powiedziałam wyraźnie. - Nie Logana.
Popatrzył na mnie sceptycznie.
- Mówię szczerze - dodałam. - Ty jesteś moim Alfą. To z tobą chcę rozmawiać i przebywać. Mogę się nawet z tobą kłócić, ale musisz uwierzyć, że zawsze wybrałabym ciebie.
- Jesteś pewna? - zapytał. - Słyszałem twoje serce, kiedy trzymał cię w ramionach. Czerwienisz się na jego widok.
Byłam pewna?
- Tak, Niall, jestem pewna - potwierdziłam. - Coś mnie w nim zaintrygowało, bo jest tajemniczy, ale nie łączy mnie z nim więź, która mam z tobą. Nawet jeśli nie umiemy tego nazwać. Łączy nas dopasowanie i to ono wszystko potęguje, wszystkie te emocje i doznania.
Chłopak wziął głęboki oddech i położył się na łóżku. Nie byłam pewna, czy udało mi się go przekonać. Cokolwiek myślał, mówiłam szczerze.
- To wszystko kiedyś przyprawi mnie o zawał - westchnął ciężko.
- Dopasowanie daje się we znaki? - zapytałam cicho.
- Tak jakby, ale nie tylko - bąknął.
- W taki razie, nie tylko ty masz problemy.
Jak na zawołanie gęsia skórka obsypała moje ciało, aż się wzdrygnęłam.
- Znowu to samo - wymamrotałam pod nosem.
- Co? - Wrócił do siadu.
Zapomniałam, że oboje mieliśmy wyczulony słuch.
- Znowu mam gęsią skórkę - odparłam, pocierając ramiona.
- Zimno ci? - Uniósł brwi.
- No właśnie nie.
-  Jak często ci się to zdarza?
- Jakby od jakiegoś czasu.
- Kiedy tak masz?
- Za każdym razem, gdy jesteś blisko i pomyślę o...  - urwałam, nie będąc pewną tego, co chciałam powiedzieć.
- Pomyślisz o czym? - zainteresował się, wpatrując się w moją twarz.
Pokręciłam głową, bo byłam zbyt speszona. Miałabym powiedzieć mu, że myślę o nim w inny sposób? Że tak bardziej niegrzecznie? Na pewno nie.
Niall przysunął się bliżej i schował twarz w zagłębienie między moim ramieniem a szyją. Okey, nie spodziewałam się tego.
- Co ty robisz? - wymamrotałam zaskoczona.
- Shh.
Zdezorientowana czekałam na kolejny ruch z jego strony, którym było wąchanie mojej skóry.
- Wybacz, ale poczułem coś dziwnego - odsunął się i zakłopotany podrapał się po karku.
Skrzyżowaliśmy spojrzenia i momentalnie zaczęliśmy równo oddychać. Czułam, jak moje ciało garnie się do Nialla, a oczy niekontrolowanie zmieniają kolor.
- Czemu to jest aż takie silne? - jęknęłam, nie mogąc oderwać od niego wzroku.
Miałam poważne problemy z oddychaniem w takich momentach z nim.
- Nie mam, kurwa, pojęcia - rzucił, jakby był w transie.
Zadziwiał mnie fakt, że ja też wprawiałam go w taki stan. Wyciągnęłam rękę i powoli wsunęłam palce w blond włosy chłopaka. Mruknął cicho i złapał mnie w pasie. Pociągnął mnie na swoje kolana, co sprawiło, ze usiadłam na nich okrakiem. Szarpnęłam go za miękką czuprynę, odchyliłam mu głowę i zaatakowałam usta. Odwzajemnił pieszczotę z taką sama siłą. Wkrótce po tym dołączyliśmy też języki. Ręce Nialla przesuwały się po moich plecach.  Zatraciliśmy się w geście pełnym pretensji, ale i pozytywnego uczucia, jakim było przywiązanie i troska. Popchnęłam go do tyłu, a on pociągnął mnie za sobą. Wszystko działo się bardzo szybko. Chłopak pozbył się swojej koszulki, a potem mojej. Westchnęłam w jego usta, kiedy poczułam jak zaciska dłonie na moich pośladkach.
- Idealne - wymruczał zadowolony. - I moje.
Przygryzł moją dolną wargę, a ja jęknęłam z rozkoszy, którą aktualnie odczuwałam i która była obezwładniająca. Blondyn przerzucił mnie pod siebie i ułożył się między moimi nogami. Z pewnym zaskoczeniem zarejestrowałam wybrzuszenie w jego spodniach. Cóż... Nie byłam do tego przyzwyczajona.
- Nie próbujesz tego zatrzymać? - zapytał, dysząc z podniecenia.
Przeniósł usta na moją szczękę, a potem schodził w dół.
- To czuć tak dobrze, że nie mam serca cię powstrzymywać - wyznałam pochłonięta nim.
Zaskoczony moimi słowami, popatrzył mi prosto w oczy, które z pewnością jarzyły się na niebiesko.
- Ty i Logan w kuchni - zaczął z bólem, a ja wstrzymałam na moment oddech. - Jego ramiona wokół ciebie... Miałem wrażenie, jakbyś wbiła mi nóż w plecy.
Przygryzłam wargę odrobinę za mocno. Całkiem jakbym chciała się w ten sposób ukarać.
Nie mogłam wytrzymać jego zbolałego spojrzenia, więc go pocałowałam. Przeturlałam nas, dzięki czemu siedziałam mu na biodrach. Dopiero kiedy natrafiłam na właściwe miejsce, jakim było jego krocze, zaczęłam się delikatnie poruszać. Działam intuicyjnie.
- Co ty...? - urwał, wciągając łapczywie powietrze.
Zacisnął palce na moich biodrach i wlepił we mnie szeroko otwarte oczy. Położyłam mu palec na ustach i mrugnęłam zaczepnie. Chłopak podniósł się do siadu, objął mnie ramionami w pasie i schował głowę w zgięciu mojej szyi.
- O kurwa - westchnął, a ja modliłam się, żeby to było z przyjemności.
Byłam kompletnie świadoma tego, że właśnie starałam się doprowadzić Nialla do orgazmu, nie mając bezpośredniej styczności z jego przyjacielem. Mogło się wydać dziwne, ale byłam z siebie dumna. Ciągle nie pozbyliśmy się naszych spodni i nic nie wskazywało na to, żeby to miało ulec zmianie.
- Dość - warknął i zrzucił mnie na łóżko.
Ulokował się tak, żeby teraz on mógł sprawiać mi przyjemność.
- Moja kolej - wydusił drżącym głosem.
Zaczął się nade mną poruszać, a ja mogłam odczuć, jak bardzo to było właściwe. Nie mogłam zebrać myśli. Im Niall dłużej się poruszał, tym bardziej odpływałam. Bez przerwy całowałam jego szyję i szczękę. Kusiło mnie zrobienie mu śladu, ale nie pamiętałam, żeby to go kręciło. Nie byłam pewna, czy jemu by się to spodobało, więc zrezygnowałam.
Doszedł pierwszy ale ku mojemu zaskoczeniu nie zaprzestał ruchów. Sprawił, że doszłam niedługo po nim. Podziękowałam mu namiętnym i długim pocałunkiem, który zdawał się nie mieć końca.

Kto spodziewał się, że tak skończy się nasza kłótnia?


7 komentarzy:

  1. Ok to było... łoł... Dziewczyno co tu się dzieje??? On jest o nią zazdrosny!! Ha ha wiedziałam, że mu na niej zależy!!! Już czekam na następny!!! Co powiesz na mały maraton???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Zastanowię się nad tą kuszącą propozycją ;)

      Usuń
  2. Kurcze...Się dzieje!!Dziewczyno szalejesz!!A ja tak kocham twoje opowiadanie że chba umre jak nie dodasz następnego!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż... to było zajebiste... jestem w szoku...
    Końcówka wyszła ci genialne. Można było wczuć się w sytuację i wydawało się to całkiem realne.
    WIEDZIAŁAM że coś się między nimi rodzi! To w romansidłach uwielbiam najbardziej: jak główni bohaterowie zaczynają coś do siebie czuć. Cała ta sprawa z ich więzią i brakiem pełnej kontroli wychodzi ci powalająco dobrze.
    Czekam na next. Byle szybo bo będę się tym zadręczać w czasie wolnym i podczas nauki do poprawek z matmy! (Błagam zlituj się - Ja chcę zdać O.O)
    Weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serducha! <3

      (Powodzenia z matmą! Trzymam kciuki baaardzo mocno!)

      Usuń
  4. Podoba mi się ! Kocham ten typ facetów jakim jest Nialler <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ALE zAJEBISTY<3 Kocham twoje opowiadania.Dodaj kolejny jak najprędzej!!!

    OdpowiedzUsuń