sobota, 11 czerwca 2016

28.

EDIT: Mini Maraton będzie we wtorek (3 rozdziały) xx




-----------------------------------------------------------------------------------

BOOM!
I jest kolejny rozdział z przygodami Nestiny (jeeeeej!)

Jeśli wykażecie się aktywnością (i odpowiecie w komentarzach czy chcecie), to zrobię Wam MINI MARATON, który będzie zawierał trzy rozdziały publikowane co dwie godziny ustalonego dnia!
________________________________________________



*Destiny*

Niall położył się obok mnie i odetchnął z wysiłku. Przez chwilę nie mogłam unormować urywanego oddechu. Nagle pokój wypełnił śmiech Horana.
- Co cię tak rozśmieszyło? - Popatrzyłam na niego ze zmrużonymi oczami.
- To ja powinienem zapytać, czemu ciebie to nie śmieszy - odparł rozbawiony.
- To, czyli co?
- My.
Uniosłam się na łokciu, żeby mieć lepszy widok na twarz blondyna.
- Mógłbyś rozwinąć swoją myśl? - zapytałam, wywracając oczami.
Widząc moje zniecierpliwienie, uspokoił się i przetarł twarz dłońmi.
- Nienawidzimy się, a potem zaczynami czegoś próbować. Kłócimy się, a potem uprawiamy suchy seks, jakby no wiesz, przez ubrania.
- Teraz przynajmniej wiem, co miałeś na myśli - bąknęłam pod nosem i znowu się położyłam. - Myślałam, że śmiejesz się ze mnie i z tego co przed chwilą robiłam.
- Za kogo mnie masz? - spojrzał na mnie z powagą.
Zakryłam twarz dłońmi i nie odpowiedziałam. Horan pochylił się nade mną i czekał na słowo wyjaśnienia.
- Jestem głupia, przepraszam - powiedziałam, nie zabierając rąk.
- Spójrz na mnie - poprosił, co bardziej zabrzmiało jak rozkaz.
Zaprzeczyłam ruchem głowy i przygryzłam wargę. Niall westchnął zniecierpliwiony i złapał mnie jedną dłonią za oba nadgarstki. Bez trudu odciągnął moje ręce od twarzy i pokręcił głową z niezadowoleniem.
- Musimy rozmawiać, bo inaczej to wszystko nie wypali - zauważył.
Miał całkowitą rację, ale teraz byłam zbyt zawstydzona, żeby z nim rozmawiać. Dopiero teraz dotarło do mnie, to co zrobiliśmy i nie do końca byłam z siebie dumna. Może w trakcie tak, ale po fakcie już nie.
- Destiny - westchnął.
- Możemy o tym nie rozmawiać? - zapytałam, patrząc na sufit.
Wlepiał we mnie swoje jarzące, niebieskie oczy, które uwielbiałam. Walczyłam ze sobą, żeby w nich nie utonąć.
- Musimy o tym porozmawiać.
- Odpuść - jęknęłam.
- Bardzo podoba mi się, kiedy jęczysz, ale teraz nie na tym mi zależy - odparł z lekkim uśmiechem.
Próbował mnie sprowokować do kłótni.
Głupek.
- Słysząc, że śmiejesz się chwilę po... No wiesz... Po naszym intymnym momencie, pomyślałam że to coś związanego ze mną, ale jeśli nie to dobrze. Nie ma o czym rozmawiać. - Wzruszyłam ramionami.
Horan położył mi dłoń na policzku i zmusił mnie do patrzenia na niego.
- Chciałem się dowiedzieć, czy wszystko w porządku i czy było ci dobrze - wyjaśnił, czym zawstydził mnie jeszcze bardziej.
Jak ja miałam mu odpowiedzieć na tak szczere pytanie?
- Wszystko w porządku - odpowiedziałam. - I tak, było mi dobrze. Naprawdę dobrze. - Czułam jak zaczynam się czerwienić. - Zadowolony?
Uśmiechnął się tym swoim zadziornym uśmieszkiem i zabrał dłoń.
- Jak najbardziej. Jestem mile zaskoczony tym, co między nami zaszło i było mi kurewsko dobrze. Kurwa no, nie spodziewałem się tego.
Zakryłam oczy dłonią, śmiejąc się z zażenowania. Jego nie owijanie w bawełnę kiedyś przyprawi mnie o zawał.
- Wychodzę - oznajmiłam i gwałtownie podniosłam się na nogi.
Zachwiałam się lekko, ale szybko opanowałam błędnik i otrzepałam ubrania.
- Zaczekaj. - Złapał mnie za rękę i zatrzymał w połowie kroku.
Podszedł bliżej, nie puszczając mojej dłoni, po czym zgarnął mnie do uścisku. Pocałował mnie w skroń, na co przymknęłam oczy i wsłuchałam się w bicie jego serca.
- Nie kłóćmy się więcej, dobrze? - poprosiłam.
- Jeśli mamy godzić się w ten sposób, to będę wywoływał jak najwięcej kłótni - odparł z rozbawieniem.
Miałam nadzieję, że żartował. Chociaż z drugiej strony... To było kuszące.
- Jesteś głupi - mruknęłam i zrobiłam krok w tył.
- Uwielbiasz to we mnie. - Puścił mi oczko. - Odprowadzę cię do pokoju.
Razem dotarliśmy do pomieszczenia które zajmowałam. Już niedługo będziemy musieli przenieść się na dół, do sali treningowej. Nie zastaliśmy w pokoju przyjaciółki i Liama, więc pewnie zostali na dworze.
- Może zostanę jeszcze na chwilę? - zaproponował, a ja domyśliłam się co chodziło mu po głowie.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł - pokręciłam głową rozbawiona.
- Jesteś pewna? - Uniósł brew, wpatrując się we mnie swoimi cudnymi niebieskimi tęczówkami.
Jego nie zgasły, a ja zadrżałam i wiedziałam, że moje oczy też świecą.
- Przestań. - Tupnęłam nogą jak mała dziewczynka.
- Czasami jesteś słodka, wiesz?
- Czasami? Myślałam, że cały czas. - Wydęłam wargę niezadowolona.
- Wpadłabyś w samouwielbienie, gdybym to przyznał.
- Jak sobie chcesz, a teraz idź bo jeszcze ktoś nas nakryje - przypomniałam.
Odruchowo zerknęłam na drzwi.
- Na chwilę zapomniałem, że wciąż jesteśmy tajemnica.
- Niall - zaczęłam, widząc jego wyraz twarzy.
- Jest w porządku. - Uśmiechnął się sztucznie, a jego oczy momentalnie zgasły.
Nie odezwałam się. Przyciągnęłam go za kark i mocno pocałowałam. Włożyłam w ten gest całą siebie.
- Wytrzymaj jeszcze trochę - wyszeptałam, kiedy z przymkniętymi oczami oparł swoje czoło o moje. - Musimy to odpowiednio rozpracować, a potem wszystko się ułoży.
Kiwnął głową i ostatni raz cmoknął moje usta. Zdążyliśmy się od siebie odsunąć, kiedy ktoś zapukał do pokoju. Otworzyłam drzwi i zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć.
- Logan - prychnął Niall z pogardą. - Czyżbyś pomylił pokoje?
- Nie sądziłem, że cię tu spotkam - odparł chłopak uprzejmie. - Coś często ostatnio na siebie wpadamy.
- Nie bierz tego do siebie - zironizował blondyn i spojrzał na mnie. - Do zobaczenia później.
Wyszedł, a ja wpuściłam Logana do środka.
- Co cię do mnie sprowadza? - zapytałam z wymuszonym uśmiechem.
Poczułam się, jakby prześwietlił mnie na wylot i znal wszystkie moje sekrety. Łącznie ten związany z Niallem.
- Pomyślałem, ze będziesz chciała wiedzieć, co będziemy robić na jutrzejszym treningu.
- Nie zastanawiałam się nad tym, ale skoro już tu jesteś, to czemu nie?
Wyglądał jakby przez moment nie wiedział, co powiedzieć.
- Wybacz, ze zapytam, ale czy ty i Niall... Jesteście razem? - odezwał się nagle.
Poczułam się trochę niezręcznie, więc zaśmiałam dla niepoznaki.
- Żartujesz sobie? - odparłam z rozbawieniem.
- Widziałem, jak na ciebie patrzył wtedy w kuchni. Teraz spotkałem go w twoim pokoju, więc nie dziw się, że właśnie to jako pierwsze przyszło mi na myśl.
- Przyjaźnimy się. - Machnęłam ręką lekceważąco. - To co z tym treningiem?
Logan dał się odwieść od tematu i zaczął z zaangażowaniem opowiadać o ćwiczeniach. Częściowo go słuchałam, ale częściowo wracałam myślami do zdarzenia, które miało miejsce jakieś dwadzieścia minut temu w pokoju Horana.

Czy kiedykolwiek miało szansę się powtórzyć?

***
21 PAŹDZIERNIKA 2017r.
*Niall*

Po tygodniu treningów widziałem efekty. Zwiększyła się moja siła i zwinność, które i tak już wcześniej były na dość wysokim poziomie. Wujek patrzył na mnie z dumą i uznaniem, a Sarah nagradzała mnie pochwałami i pięknym, szerokim uśmiechem. Z Destiny widywałem się naprawdę rzadko. Ze względu na codzienne treningi, które rozkładały nas na łopatki nie mieliśmy czasu spędzić nawet kilku minut na osobności. Zamiast tego złapałem dobry kontakt z moją trenerką. Była miła, inteligentna, a do tego bardzo ładna. Nie mogłem narzekać. Właśnie szedłem korytarzem do pokoju, który od tygodnia zajmowałem.
- Niall, chłopie! - Usłyszałem za plecami krzyk Liama, więc się odwróciłem. - Kopę lat, przyjacielu!
Podszedł do mnie z otwartymi ramionami i zagarnął mnie do uścisku.
- Gdzieś ty się podziewał? - zapytał i odsunął mnie na odległość swoich rąk.
- A ty, stary? - zapytałem z uśmiechem.
- Daj spokój - westchnął. - Ostatnio nie miałem czasu nawet się po tyłku podrapać.
Zaśmiałem się z jego słów, a on po chwili dołączył do mnie.
- Pytałem serio - spoważniał.
- Ja też.
- Wiesz dlaczego byliśmy tak ciśnięci przez ostatnich kilka dni? - zapytał, mrużąc oczy.
- Wujek nic mi nie powiedział, ale niestety nawet nie miałem jak i kiedy go o to zapytać.
- Słyszałem szepty, ze szykuje się "coś dużego". Teraz pytanie brzmi: co to takiego? - Podrapał się po głowie.
- Nie mam pojęcia. - Wzruszyłem ramionami. - Gdzie zgubiłeś Cindy?
- Nie widziałem się z nią od trzech dni - jęknął i od razu posmutniał.
Pokręciłem litościwie głową, ale w środku kurewsko zatęskniłem za moją Omegą. Nie widziałem się z nią już dłuższy czas. Pomijając pragnienie, brakowało mi jej.
- Po co ci była ta cała miłość? - zapytałem z sarkazmem.
Gdyby tylko wiedział, kto chodził mi po głowie od dłuższego czasu. Czasami nie umiałem się skupić na najprostszej rzeczy.
- Ty też mógłbyś sobie kogoś znaleźć, Niall - upomniał surowo. - Jesteś coraz starszy. Zauważyłem, że Sarah robi do ciebie maślane oczy od jakiegoś czasu.
- Słucham? - Prawie zachłysnąłem się własną śliną.
- No tak - przytaknął. - Jestem wyśmienitym obserwatorem.
- Chyba się czegoś nawciągałeś - prychnąłem.
- Czyli uważasz, ze jest brzydka i głupia? - stwierdził podstępnie.
- Nie, ja tylko... - motałem się. - Sarah jest ładna i mądra, ale...
Liam podparł się pod boki i czekał.
- No słucham? Co masz na swoje usprawiedliwienie? - ponaglił mnie.
- Czy to jakiś wywiad? - oburzyłem się, chcąc odwrócić uwagę od tematu. - Co cię obchodzi moje życie uczuciowe? To moja sprawa.
- Jesteśmy przyjaciółmi, gdybyś zapomniał. - Postukał mnie palcem w czoło.
Odepchnąłem jego rękę i odwróciłem się na pięcie.
- Lepiej skorzystaj póki możesz - zawołał. - Słyszałem, ze ma na ciebie ochotę.
Zacisnąłem zęby i zamknąłem się w pokoju. Jak on mógł mówić mi takie rzeczy? Wiedziałem, jak postępować z własnymi uczuciami i gdzie je lokować. Gdyby wiedział, nie musiałbym się z nim użerać, ale Destiny zażyczyła sobie gównianych sekretów. Kurwa mać!
Do tego jeszcze wujek coś kombinował, a słuch o pościgu dyrektora zaginął, co mogło oznaczać tylko ciszę przed burzą.

***

*Destiny*

- Wydaje mi się, że na dzisiaj skończyliśmy - powiedział Logan, a ja odetchnęłam z ulgą.
Naprawdę podobały mi się te treningi. Mogłam się porządnie wyżyć i nikogo nie uszkodzić. Nauczyłam się wielu pożytecznych rzeczy i w związku z tym czułam się o wiele pewniej. Moja kondycja również uległa zmianie na lepsze.
- Umieram - wydusiłam zdyszana.
- Możesz iść odpocząć. - Poklepał mnie po ramieniu, po czym zaczął się oddalać. - Do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia! - rzuciłam zanim zniknął na schodach, prowadzących do właściwego domu, gdzie zazwyczaj przebywał pan Peter.
Wróciłam do swojego pokoju. Każdy miał oddzielny, niewielki pokój zaraz obok rozległej sali treningowej. Mój znajdował się między pokojem Bretta i Cindy. Minusem była wspólna łazienka na końcu korytarza. Zrzuciłam przepocone ciuchy, owinęłam się ręcznikiem i zabierając kosmetyczkę poszłam pod prysznic. Kąpiel zajęła mi najwyżej dziesięć minut.
- Hej, mała - odezwał się męski głos, kiedy zdążyłam stanąć na dywaniku przez kabiną.
Zaskoczona pisnęłam i odszukałam wzrokiem właściciela.
- Kurwa - warknęłam.
- Też kobieta, tylko cipa płatna. - Wzruszył ramionami.
Pokręciłam litościwie głową i wzięłam głęboki wdech.
- Co się stało? - zapytał z uśmiechem, mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Nie skradaj się tak nigdy więcej - skarciłam go poważnym głosem.
Wyminęłam go w przejściu, chcąc wydostać się na zewnątrz. Chłopak miał inny plan i złapał mnie za łokieć.
- Zaczekaj. - Przyciągnął mnie bliżej siebie.
- Czego dusza pragnie? - zapytałam i odetchnęłam.
Byłam bardzo zmęczona i planowałam uciąć sobie małą drzemkę.
- Dawno się nie widzieliśmy - stwierdził, pochylając się bliżej mojej twarzy.
Zostawił dłoń na moim biodrze, co w zupełności mi odpowiadało.
-  Widujemy się codziennie na posiłkach. - Zmarszczyłam czoło, udając głupią.
Wiedziałam, co miał na myśli, ale hej, uwielbiałam się z nim droczyć.
- Nie rób tego - zagroził, powstrzymując uśmiech.
- Czego?
- Nie drażnij mnie.
- No popatrz! - Uniosłam brwi, udając zaskoczenie. - Akurat tego nie możesz mi zabronić.
Posłał mi groźne spojrzenie, na co wybuchłam śmiechem.
- No chodź tutaj - mruknęłam i pociągnęłam go za koszulkę w dół.
Zaatakowałam jego usta, na co mruknął mile zaskoczony. Chciałam się odsunąć, ale przytrzymał mnie za boki, dociskając do swojego ciała.
- Napaliłeś się czy co? - zapytałam, kiedy udało mi się na chwilę od niego oderwać.
- Czy co - mruknął i znowu zaczął mnie całować.
Nie umiałam się oprzeć... Ale musiałam.
- Wystarczy. - Zaparłam ręce na jego klatce piersiowej i stanowczo go odepchnęłam.
Skrzywił się, ale ustąpił. Doskonale wiedział, że nie mógł mnie do niczego zmusić, więc nie walczył.
- Musze się ubrać - wyjaśniłam.
Wyszliśmy na korytarz i poszliśmy się w tym samym kierunku. Zatrzymałam się przed drzwiami pokoju i popatrzyłam znacząco na blondyna.
- Czemu nie wchodzimy? - zapytał zdezorientowany.
- Z tego, co się orientuje, to masz swój pokój - rzuciłam, uśmiechając się niewinnie.
- Darujmy sobie głupie wstępy - wymamrotał i złapał za klamkę.
Wpuścił mnie pierwszą, a potem zamknął za sobą drzwi. Rozsiadł się na łóżku i wodził za mną wzrokiem.
- Skąd to się tu wzięło? - zdziwiłam się, widząc męską koszulkę, która wisiała na oparciu krzesła.
Nie dostałam upragnionej odpowiedzi, ale podejrzewałam do kogo należała. Nie chciałam wyjść na wariatkę, więc powstrzymałam się przed zaciągnięciem się jej zapachem. Na pewno była czysta i wyperfumowana.
- Jest twoja, prawda? - Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
Skinął głową i uważnie obserwował moją reakcję. Nic nie mówiąc, zabrałam ją i wyciągnęłam jeszcze kilka ubrań z szafy, żeby skompletować strój do snu.
- Zamknij oczy - nakazałam.
- Muszę? - zapytał z błagalną miną.
- Nie mam na sobie bielizny, Niall - westchnęłam.
- Nie mam z tym problemu.
Przestałam na chwilę oddychać, kiedy dostrzegłam jarzące, niebieskie tęczówki.
- Najlepiej to połóż się brzuchem na łóżku i zakryj głowę poduszką - powiedziałam lekko rozkojarzona, bo cholera, znowu mnie hipnotyzował.
Wywrócił oczami, ale wykonał moją prośbę. Szybko założyłam na siebie wszystkie elementy garderoby. Tak jak zakładałam, koszulka chłopaka pachniała męskimi perfumami i leżała na mnie idealnie, a przynajmniej tak się w niej czułam. Z chytrym uśmiechem wskoczyłam na blondyna, siadając na jego tyłku.
- Ej! - oburzył się, co oznaczało, ze udało mi się go zaskoczyć.
- Wio, koniku! - zawołałam i zaczęłam lekko podskakiwać.
Warknął i dźwignął się do góry, przez co straciłam równowagę i spadłam na materac obok niego. Zlustrował mnie wzrokiem i mruknął z aprobatą.
- No co? - Uniosłam brwi.
- Wiedziałem, że będziesz wyglądała w niej tak, jak to sobie wyobrażałem.
- Jesteś zboczony. - Zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
Niall złapał za kraniec bluzki i pociągnął lekko, odsłaniając mój pępek. Klepnęłam go w dłoń, co wywołało śmiech chłopaka.
- Jednak wolałbym teraz ją z ciebie zdjąć - przyznał.
Przełknęłam ciężko ślinę i odchrząknęłam. Zniżył głos, co sprawiło, że się podnieciłam.
- Przestań być taki - skarciłam go, czując jak moje speszenie sięga zenitu.
- Bo co mi zrobisz?
Zrobił błąd, wyzywając mnie do udowodnienia. Popchnęłam go tak, że wylądował na brzuchu, po czym znowu dosiadłam jego tyłka.
- W sumie nic, ale będziesz moją poduszką - oznajmiłam, szczerząc się.
Zaklął pod nosem i zaczął się ruszać, więc straciłam równowagę. Żeby tym razem nie spaść, złapałam się ramion chłopaka i przytuliłam do jego pleców.
- Teraz lepiej - ucieszył się.
Nie odzywaliśmy się przez jakiś czas. Ja byłam przyklejona do niego, a on wtulił się w poduszkę, którą wcześniej musiał trzymać na głowie.
- Mogłabyś mnie pomasować? - wymamrotał z twarzą w poduszce.
- Może - zachichotałam i wyprostowałam się do siadu.
Jego tyłek był miękki i wygodny. Nie mogłam narzekać.
- Znowu to robisz - westchnął.
- Nic nie robię.
- Drażnisz się ze mną. - Spojrzał na mnie przez ramię, dzięki czemu mogłam zobaczyć jego świecące tęczówki.
- Twoje oczy zmieniają się tylko dlatego, że gadam głupie rzeczy? - Zmarszczyłam czoło.
- Właśnie. - Położył głowę i zamknął oczy. - Gadasz głupie rzeczy.
- Sam się pomasuj - bąknęłam, ale nie zamierzałam zmieniać pozycji.
- Mała, przestań się dąsać i zrób mi przyjemność - powiedział wyraźnie zirytowany.
W milczeniu jarałam się nową ksywką. Z jego ust to brzmiało gorąco.
- Poproś - rozkazałam stanowczo.
- Chyba śnisz - prychnął.
Pochyliłam się, zbliżając usta do boku głowy chłopaka.
- Musisz poprosić - wyszeptałam i pozwoliłam sobie polizać płatek jego ucha.
- O kurwa - wydusił zaskoczony i mocniej zacisnął powieki.
- To jak? - droczyłam się, nie zaprzestając kontaktu warg z jego skórą.
- Proszę, kurwa, bardzo ładnie - warknął, a ja wiedziała, że się nakręcił.
Wypełniłam obietnicę i wyprostowałam się, żeby zacząć masować spięte plecy blondyna. Mama nauczyła mnie odpowiednich chwytów, jak byłam młodsza, więc teraz mogłam je wykorzystać. Na dowód, że dobrze sobie radziłam, miałam westchnięcia zadowolenia ze strony Horana. Nie spodziewałam się, że tą piękna i relaksująca chwila zostanie nam przerwana.
- Hej, Destiny. - Drzwi otworzyły się z rozmachem. - Chciałam...
Cindy urwała, widząc nas leżących na łóżku.

Jak bardzo miałam przechlapane?

7 komentarzy:

  1. Wreszcie to się wyda hahaha W ogóle Logan wkurza mnie jak cholera :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Heeej misia!
    To znowu ja! Tym razem jestem pierwsza. :)
    Wyszło ci - jak zawsze - bardzo fajnie. Zaczynam się powoli martwić o tę ich znajomość... jest dziiwna... 0.0 :) Ciekawa jestem co oni teraz zrobią z Cindy... Horan powinien się wkurzyć, wykorzystać sytuację i pocałować Destiny... (to tylko moje wyobrażenia, pisz po swojemu)
    Gratuluję długości rozdziału bo poprzedni był króciutki. :(
    Odnośnie maratonu to oczywiście jestem za! Z ogromną przyjemnością i kiedy tylko zechcesz :D (tylko nie w poniedziałek bo wracam późno po treningu i nie będę miała siły czytać...) Tylko jak ty to wszystko napiszesz? Wiesz... żebyś nie straciła później zapału.
    Pozdrawiam cieplutko i wracam do zakuwania matmy. ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. jejciu!Ale cudny rozdział.Jak zawsze tobie wychodzi przecudownie.A z maratonem to jestem 100 razy na TAK!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie to się wyda hahaha W ogóle Logan wkurza mnie jak cholera :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuper!Ta końcówka<3 Chce kolejny Rozdział! I tak,zrób maraton!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. O BOŻE KURWA JA JEBIE?!
    Jak ja ich kocham bosz XD
    Ten pierwszy moment... Kiedy od zaczął się śmiać ,boże jak ja ich kocham. To jak Nialler z nią rozmawia bosz... Czekam z niecierpliwością na kolejny i już nie mogę się doczekać MARATONU! Jestem jak najbardziej za! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko *.* masz bardzo, bardzo przechlapane koleżanko... Może wreszcie nie będą się ukrywać??? Muszę to wiedzieć!!!
    Jednak skusiłaś się na ten pomysł ^^ Jestem BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO ZA!!! Już czekam na kolejny!!!

    OdpowiedzUsuń