niedziela, 19 czerwca 2016

33.

Tak mi się zachciało wstawić kolejną część o godzinie 01:40, a co!

Tym razem bez grafiki, więc wybaczcie :)

Dziękuję za piękne komentarze! xxx
____________________________________________

! Rozdział streszcza tydzień po porwaniu Nialla !

*****

NARRATOR

11 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Dwójka silnych mężczyzn zaciągnęła blondyna do dużego, czarnego samochodu. Związali mu ręce i nogi oraz przewiązali oczy materiałem, a potem bez wahania wrzucili do środka. Po chwili pojawiło się więcej mężczyzn, którzy usiedli na ławkach osadzonych na bokach samochodu. Niall leżał na podłodze po środku, a dyrektor zajął miejsce pasażera.
- Gdzie mnie, kurwa, zabieracie?! Co tu się dzieje?! - krzyknął zdezorientowany Horan.
- Zamknij się, szczylu - odezwał się któryś z mężczyzn.
- Spierdalaj, cwelu - warknął blondyn w odpowiedzi.
Natychmiast poczuł silny ból w okolicach żeber. Został mu wymierzony cios czymś twardym i prawdopodobnie był to ciężki but jednego z towarzyszy podróży. Niall kasłał, zwijając się, żeby chronić narządy wewnętrzne. Na szczęście kolejne uderzenie nie nadeszło. Był zdezorientowany i oszołomiony. Nie pozostało mu nic, jak tylko czekać na właściwy moment do ucieczki. Wiedział, że musiał się wyrwać za wszelką cenę i wrócić do domu wujka.
Do niej.
- Porwanie ciebie było prostsze niż mi się wydawało - rzucił dyrektor z zadowoleniem.
Horan zacisnął zęby, warcząc.
- Spokojnie, piesku - zarechotał gruby mężczyzna, który zajmował miejsce najbliżej drzwi.
- Liczyłem, że wywiąże się jakaś walka - westchnął zawiedziony Logan.
- Och, zamknij się już - warknął dyrektor.
Resztę drogi spędzili w milczeniu. Kiedy samochód się zatrzymał, Niall automatycznie zerwał się do siadu na tyle, na ile mógł. Przed ucieczką powstrzymały go dwie silne ręce, szarpiąc za sobą. Chwilę później chłopak poczuł na skórze zimno, a potem ukłucie w ramię i stracił przytomność.

***

12 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Obudził się w głuchym i zimnym pomieszczeniu. Leżał na betonowej podłodze, a wokół panowały egipskie ciemności. Próbował przełknąć ślinę, ale miał zbyt sucho w ustach. Podniósł się do siadu, próbując przyzwyczaić oczy do ciemności. Próbował coś zobaczyć, ale mu się nie udało. Nie rozumiał dlaczego nie mógł uruchomić wilczych oczu. Jakby ktoś zablokował mu funkcję wilkołaka.
- Dzień dobry. - Do środka wszedł dyrektor. - Jak się spało?
Nawet nie był w stanie porządnie warknąć na wroga.
- Dlaczego nie mogę...? - wychrypiał.
- Patrzeć wilczymi oczami? - dokończył za niego ze śmiechem. - Wstrzyknąłem ci substancję, na którą jesteś uczulony. Być może nie wiesz, co to takiego. Nie pytaj, jak do tego doszedłem, ale było naprawdę ciężko. Informacje o tobie są bardzo tajne. Na szczęście mam swoich zaufanych ludzi. To coś, co udało mi się stworzyć na bazie wilczego zioła, blokuje wszystkie twoje wilkołacze moce. Niestety nie robi tego na zawsze, co jest moją osobistą porażką.
- Jak to? - Zmrużył oczy przez światło, które dobiegało z korytarza.
- Za dużo by wyjaśniać. - Wzruszył ramionami. - Pewnie chce ci się pić.
Niall nie odezwał się słowem. Substancja w jego organizmie sprawiała, że był wykończony i stopniowo tracił siły.
- Nie będę taki okropny. Znaj moją litość - powiedział dyrektor i postawił przed chłopakiem butelkę z wodą. - Na zdrowie, chłopcze.
Wyszedł i dopiero wtedy Niall zdał sobie sprawę, że miał wolne ręce i nogi. Natychmiast dopadł butelkę i wysączył do ostatniej kropli. Chwilę później zapadł w sen.

***

Kilka godzin później Horan został brutalnie obudzony, otumaniony kolejnym zastrzykiem i zaciągnięty do innego pomieszczenia. Było przygotowane według myśli dyrektora i miało unieszkodliwić młodego Alfę na długi, długi czas. Jeśli nie na zawsze... Zawierało wszystko, czego potrzebował i o co starał się bardzo długo. Zaplanował to bardzo dokładnie i osobiście zadbał o każdy ważny szczegół. Był doskonale przygotowany na pokonanie tego, który miał zacząć mu zagrażać w drodze do władzy. Doskonale wiedział o tym, ze stary Horan uruchomił wszelkie środki, żeby znaleźć dzieciaka. Mimo wszystko dyrektor miał wystarczająco czasu, żeby unieszkodliwić młodzieńca.
- Teraz wszystko stanie się prostsze, chłopcze - zapewnił, dotykając ramienia blondyna, który siedział bezwładnie na krześle na środku pomieszczenia. - Do zobaczenia później.

***

13 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Niall obudził się w pokoju o białych ścianach, których jasność potęgował reflektor stojący w jednym z rogów. Zmrużył oczy, czując zawroty. Nie mógł utrzymać głowy w górze dłużej niż kilkanaście sekund. Nie pamiętał poprzedniego dnia, ani tego, co z nim robiono. Nie kontrolował własnego ciała. Przez większość czasu był nieświadomy wszystkich czynności.
- Witam - odezwał się męski głos gdzieś za plecami Nialla.
Chłopak ledwo odróżniał dźwięki na jawie od tych w wyobraźni. Uwierzył dopiero, kiedy dyrektor stanął przed nim.
- Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś? - zapytał z ironicznym uśmieszkiem.
Dłonie miał splecione za plecami i był ubrany w odpowiednio dopasowany garnitur. Niall mruknął coś niewyraźnie.
- Słucham? Coś mówiłeś? - drwił. - Czyżbyś chciał już zacząć zabawę?
Blondyn niespokojnie rozejrzał się na boki. Nie kontrolował swojego ciała, więc nie miał pewności, ze wyjdzie z tego cało. Wiedział, że dyrektor był nieprzewidywalny i na pewno przygotował coś, co miało go zranić.
- Spokojnie - zaśmiał się. - To nie będzie bolało. Znaczy na początku na pewno, ale potem się przyzwyczaisz. Musisz współpracować, wtedy całość pójdzie gładko.
Męskie ręce ubrane w czarne, gumowe rękawiczki rozdarły koszulkę blondyna, rzucając ją na podłogę i zajęły się przypinaniem małych rzeczy do skóry Nialla. W końcu powstała z nich siatka, która okryła całą powierzchnię skóry. Chłopak powoli wodził wzrokiem po urządzeniu, którym go oplątano. Nic nie rozumiał i zaczynał bać się na poważnie.
- To nie twoja wina. Nie ty wybrałeś sobie taki los - mruknął pod nosem dyrektor. - A teraz mnie posłuchaj. Już nigdy więcej nie zbliżysz się do swojej Omegi. Nie dotkniesz jej i nie będziesz z nią rozmawiał. Nie wolno ci nawet o niej myśleć. Zrozumiałeś?
Horan podniósł powoli głowę i zmarszczył czoło. Nie zamierzał grać w głupie gierki psychopaty. Musiał być twardy. Jego przeznaczenie tego wymagało. W końcu był Prawdziwym Alfą.
- Pierdol się - syknął groźnie ostatkiem sił.
Potem poczuł już tylko przeszywający ból i nastała ciemność.

***

Odzyskał przytomność. Znajdował się w tym samym pomieszczeniu, na tym samym krześle i z tymi samymi kablami na klatce piersiowej. Jednak coś uległo zmianie. Na ścianie przed nim zawieszone były fotografie. Oblepiały całą ścianę,  nie zostawiając wolnego miejsca. Jedne były mniejsze, inne większe. Jedne ostre, inne bardziej rozmazane.
- Wstań - rozkazał gruby, męski głos, który z pewnością nie należał do dyrektora.
Niall spróbował dźwignąć się z krzesła, ale od razu na nie opadł. Nie miał siły w nogach. Z wysiłku, aż zaczął się trząść.
- Wstań! - wrzasnął facet, popychając mocno ramię chłopaka.
Blondyn ponowił próbę, wykorzystując maksimum siły. Tym razem chwiejnie stanął na prostych nogach. Głowa mu pulsowała i miał zaburzony zmysł słuchu.
- Podejdź do ściany. - Kolejny rozkaz.
Wykonał polecenie. Wykonywał je wszystkie. Nie miał innego wyboru.
- Przypatrz się im, ale ich nie dotykaj. Poznajesz dziewczynę? Czyżby to była twoja biedna Omega? Wiesz jak teraz cierpi?
Niall uważnie przyjrzał się pierwszym fotografiom i ze zdziwieniem zauważył, że reszta zawierała taką samą treść. Na każdej z nich widniała Destiny. Co prawda była w trakcie różnych zajęć i w różnych sytuacjach, ale jej twarz pojawiała się na każdym zdjęciu. Na jednej z wielu znajdował się on sam. Wtedy dyskutowali o czymś na dziedzińcu szkolnym. Automatycznie wyciągnął rękę, żeby dotknąć opuszkami fotografię.
- Powiedziałem, żebyś nie dotykał! - wrzasnął mężczyzna i natychmiast przesłał impuls.
Ciało Niall wygięło się jak łuk w reakcji na niesamowity ból. Prąd przeszył jego ciało od stóp do głowy. Na moment utracił zdolność oddychania. Opadł bezsilnie na podłogę, ale facet kazał powtórzyć mu wszystko od początku.
Oglądanie zdjęć.
Tęsknota.
Wyciągnięcie ręki.
Ból.
Za każdym razem Niall kończył tak samo. Instynkt był zbyt silny i chłopak nie potrafił opanować chęci dotknięcia twarzy Destiny nawet, jeśli to był tylko papier.

***

14 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Niall obudził się poważnie obolały. Dostał pożywienie, pozwolono mu skorzystać z łazienki, a potem zataszczono go do białego pokoju ze zdjęciami. Tam powtórzono schemat z poprzedniego dnia. Za każdym razem Niall był rażony prądem, co przyprawiało go o najgorszy ból, jaki tylko mógł sobie wyobrazić. Chciał walczyć z napastnikami, więc torturowano go do utraty przytomności. Próbował oderwać od siebie kable, ale były mocno wczepione w jego skórę. Nie umiał powstrzymać się przed dotykaniem fotografii z Destiny. Rozłączono dopasowane wilkołaki...
To było silniejsze od niego.
- Kiedy przestaniesz się opierać? - westchnął dyrektor, uważnie oglądając półprzytomnego blondyna.
Przez głowę przebiegła mu myśl, że chłopak mógłby się nie poddać. Że dopiero śmierć by go złamała.
- Jak tak dalej pójdzie, to wykituje  - stwierdził facet, który przeprowadzał cały eksperyment.
- Trudno - mężczyzna zaśmiał się w odpowiedzi.
- Nie chcę mieć jego krwi na rękach.
- Nie dbam o to. Nikt nie pytał cię o zdanie - rzucił dyrektor i z szyderczym uśmiechem opuścił pomieszczenie.

***

15 PAŹDZIERNIKA 2017r.

- Jeśli nie nauczysz się, że nie możesz się do niej zbliżać, to będziesz odczuwał ból. Nie rozumiesz? - tłumaczył zirytowany dyrektor.
Niall od wczoraj nie dostał trucizny, wiec miał większą kontrolę nad samym sobą i rozumiał dużo więcej. Nadal nie mógł przełączyć się na moc wilkołaka, ale mimo wszystko czuł się lepiej. Oddychał ciężko po małej dawce powitalnego impulsu.
- Wal się - warknął w odpowiedzi.
Nie chciał się poddawać mimo swojej tragicznej sytuacji. Miał zamiar walczyć do końca.
Dla Destiny.
- Gówno mnie obchodzi, że ci się tęskni do tej gówniary! - wrzasnął zdenerwowany mężczyzna. - Mam ją głęboko w dupie! Nie rozumiesz, że to ty jesteś problemem, który muszę rozwiązać?! Zrób wszystkim przysługę i się poddaj!
Dyrektor tracił cierpliwość. Nie sądził, że taki ktoś jak Horan da rade znosić impulsy za każdym razem. W jakiś sposób znajdował w nim cechy, które łączyły go z jego potężnym ojcem. Obaj byli silni i uparci. Ale do czasu...
- Odpierdol się od niej i ode mnie! - krzyknął Niall.
Tracił zmysły i tylko wspomnienie uśmiechniętej twarzy dziewczyny pomagała mu trwać w walce.
- Nie wrócisz do niej, jeśli dalej będzie się opierał! Prędzej tutaj zdechniesz, jak kundel!
- Nigdy nie przestanę z tobą walczyć! Nie będę się płaszczył przed takim skurwielem, jak ty!
To przeważyło szalę. Dyrektor skazał go na pobyt w białym pokoju przez resztę dnia. Chłopak tracił przytomność z bólu, ale nie przestawał się opierać.

Upadał wiele razy i tym razem dużo szybciej.

***

16 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Niall nie mógł podnieść się z podłogi. Sługa dyrektora torturował go prądem resztę poprzedniego dnia i całą noc. Każdy nerw jego ciała emanował bólem. Dzisiaj nikt się nie zjawił, żeby ubrać go w elektrody, które na koniec poprzedniej sesji mu zdjęto. Niestety działo się coś, czego Horan obawiał się najbardziej. Poddawał się.
Poddawał się, nie mogąc znieść dopasowania, które wiązało się z karaniem impulsami.

Był w stanie się poddać, żeby tylko uciec od cierpienia.

***

17 PAŹDZIERNIKA 2017r.

Blondyn nie mógł patrzeć na zdjęcia umieszczone na ścianie przed nim. Nie był w stanie na nie patrzeć dłużej, niż sekundę. Odwracał głowę, ale silne dłonie kierowały ją ponownie na ścianę. Przymuszony do patrzenia zaciskał powieki. Odrzucało go na myśl tego, że miałby się do nich zbliżyć, a potem znów poczuć impuls.
- Jestem zdziwiony, chłopcze - przyznał przeprowadzający eksperyment. - Nie sądziłem, ze uda mi się złamać twój zapał. Po takim czasie straciłem nadzieję. Twardy skurwiel z ciebie.
Kolejna próba tego dnia, którą przeszedł pomyślnie. Mężczyzna stał uśmiechnięty nad zmęczonym chłopakiem, którego posadził na krześle, żeby w końcu odetchnął.
- Brawo, Niall - pochwalił dyrektor z szerokim uśmiechem. - Cel osiągnięty! - Wyszedł, trzaskając drzwiami.
A Niall miał w głowie tylko jedną myśl...
Nigdy więcej nie chciał JEJ spotkać.

***

18 PAŹDZIERNIKA 2017r. 

Nie jadł.
Nie pił.
Nie ruszał się.
Nie mówił.
Nie spał.
Jego myśli wypełniał ból.
Jego ciało wypełniał ból.
Jego dusze wypełniał ból.
Jedyne na czym się skupiał, to ból.
Ból, czyli Omega, której na obecną chwilę pragnął nie mieć.

4 komentarze:

  1. Matko to było..straszne!Cały czas kiedy to czytałam byłam przerażona!Dziewczyno jak ty piszesz taki rozdział to ciarki przechodzą!Masz wielki talent!Czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
  2. O moj boze... czytajac to czulam wszystko co Nialler... cholerniw mi sie podoba ! Czekam na kolejny mam nadzieje ze mniej okrutny :( ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam załamanie psychiczne i chce mi się płakać... nw jak masz zamiar naprawić to wszystko, ale musisz to zrobić!!! Czekam na kolejny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku boskie! Naprawdę mi się podoba. Masz mi napisać ze 100 rozdziałów!

    OdpowiedzUsuń