czwartek, 30 czerwca 2016

39.

No to za ten rozdział, to musicie mnie już ubóstwiać :)
Sama jestem z niego dumna i bardzo mi się podoba.
xxx

P.S. Trzymajcie cię krzeseł (lub czegokolwiek, na czym siedzicie)!

P.S.2 Jest godzina 00:20, ale nie mogłam się doczekać xD
_________________________________________________________






10 LISTOPADA 2017r.
*Destiny*

Mama i tata wczoraj odjechali do domu. Obiecali kontrolować sytuację i w razie problemów byli na zawołanie. Obecność mamy bardzo podniosła mnie na duchu i pozwoliła zobaczyć całą sytuację z innej strony. Cały czas miałam w głowię historię miłości, którą mi opowiedziała. To co nieco rozjaśniło mi wszystkie zdarzenia, jakie do tej pory przytrafiły się mi i Horanowi.
- Dostaliśmy pozwolenie na wyjście wieczorem - powiedziała Cindy, siadając na łóżku.
Odłożyłam książkę i spojrzałam na nią, jak na pozbawioną rozumu.
- Wyjście? Gdzie?
- Do uniwersyteckiego klubu.
- Chyba sobie żartujesz - prychnęłam. - Nie ma czegoś takiego.
- Jest - westchnęła i odgarnęła włosy z twarzy.
- Jasne - zaśmiałam się.
To z pewnością był nieśmieszny żart.
- Nie chcesz, to nie musisz mi wierzyć, ale ja, Liam i Niall tam idziemy. Zostań w pokoju i czytaj książkę, skoro to jest lepsze od zabawy - wymamrotała obrażona.
Uważnie obserwowałam jej zachowanie. Najpierw przebierała ciuchy w szafie, nie mogąc się zdecydować na żaden z wybranych zestawów. Potem poszła się wykąpać, a kiedy wróciła zaczęła się malować.
- Ej - zaczepiłam, ale nawet na mnie nie spojrzała.
Była zbyt zajęta tuszowaniem rzęs.
- Cindy? - spróbowałam jeszcze raz.
- Tak? - mruknęła.
- Ty tak serio z tym klubem? - Uniosłam jedną brew i odłożyłam książkę na stolik nocny.
- Mhm.
Usiadłam na brzegu łóżka i poważnie zastanowiłam się nad jej propozycją.
- Zaproszenie nadal aktualne? - zapytała, uśmiechając się niewinnie.
Przyjaciółka odwróciła się przodem do mnie i wywróciła oczami.
- Tylko się pospiesz - rzuciła i zabrała się za suszenie włosów.
Udało mi się i byłam gotowa w dwadzieścia minut, łącznie z makijażem.
- No, nie spodziewałam się tego po tobie. - Cindy z uznaniem poklepała mnie po ramieniu. - Twój rekord w najkrótszym czasie przygotowywania się do wyjścia.
- Nie wierzyłaś we mnie?! - oburzyłam się trochę zbyt teatralnie.
- Ależ skąd, moja droga przyjaciółko. - Zrobiła przerażoną minę.
Wybuchłyśmy śmiechem i w takim stanie wyszłyśmy z pokoju. Na dole zameldowałyśmy się u opiekuna i dołączyłyśmy do czekających przy wejściu chłopaków. Jak się okazało, oprócz Liama zebrało się więcej osób niż oczekiwałam.
- Widzę, że zrobiła się mała wycieczka - zażartowała Cindy.
- Trochę. - Liam podrapał się po karku, posyłając swojej dziewczynie przepraszające spojrzenie. - Ale Niall zrezygnował.
Posmutniałam, licząc na obecność blondyna. Na szczęście nikt tego nie zauważył. Przyjaciółka pocałowała Payne'a na pocieszenie i pociągnęła za rękę do wyjścia. Zostałam na końcu grupy, co wcale mi nie przeszkadzało.
- Nie sądziłem, że się wybierzesz. - Obok mnie pojawił się Will.
- Ty też idziesz? - Zaskoczona wytrzeszczyłam oczy.
- Namówili mnie - bąknął pod nosem z obrażoną miną, a ja się uśmiechnęłam.
- Przeżyjemy to razem. - Poklepałam go po ramieniu dla pocieszenia.
W gwarze rozmów przeszliśmy wokół budynku, a potem jeszcze jakiś kawałek w głąb posiadłości.
- Dlaczego nie wiedziałam, że tutaj istnieje jakikolwiek klub? - Zmrużyłam groźnie oczy, na co Will zareagował śmiechem.
- Pewnie dlatego, że wcześniej był nieczynny. Remontowali go - wyjaśnił.
- Ten uniwersytet rządzi! - pisnęłam i podbiegłam do przyjaciółki.
Złapałam ją pod rękę i przytuliłam policzek do jej ramienia.
- Co jest? - zapytała, odrywając się na chwilę od swojego chłopaka.
- Dzięki, że mnie wyciągnęłaś.
- Wiedziałam, że nie dasz się prosić. - Uśmiechnęła się szeroko i cmoknęła mnie w czoło.
Rozczulona jej gestem raźnie pomaszerowałam przed siebie. Póki co, moje myśli zajęte były zamiarem dobrej zabawy, a nie brakiem mojego Alfy.
Chciałam, żeby pozostało tak cały wieczór.

***

- Źle się czujesz? - zapytała zmartwiona przyjaciółka, kiedy zobaczyła mnie siedzącą samą przy stoliku.
Zajęłam miejsce najbardziej oddalone od parkietu, bo chciała chwilę odpocząć.
- Wszystko w porządku - rzuciłam dla odczepki.
- Już znam to twoje "wszystko w porządku" - zironizowała. - Mówiłaś tak samo, kiedy umierałaś z bólu po porwaniu Nialla.
Westchnęłam ciężko i wskazałam głową na wolne krzesło obok mnie. Cindy bez wahania się przysiadła i wlepiła we mnie uważne spojrzenie.
- Dopadła mnie jakaś chandra - wyznałam ze smutkiem.
- Nie wiem dlaczego nie chciał z nami przyjść - odparła i pogłaskała mnie po ręce.
- Czemu zakładasz, ze o niego chodzi? - Uniosłam brwi.
- Powiedz mi, że tak nie jest.
Miała rację. Brakowało mi go tutaj i właśnie dlatego miałam ochotę wybiec stąd, znaleźć go i mocno przytulić.
- Wszystko powoli się układa. Zobaczysz, ze niedługo znowu będziecie miziać się po kątach - powiedziała pewnym głosem. - A teraz chodź zatańczyć, przyjaciółeczko!

***

12 LISTOPADA 2017r.
*Destiny*

Niedziela dzień lenia. To moje motto przewodnie od jakiegoś czasu. Poza tym byłam zmęczona po wczorajszych próbach zidentyfikowania problemu Nialla. Liam bardzo się starał, ale Horan w dalszym ciągu krzywił się z bólu, kiedy zbliżał się do mnie.
Odpuściliśmy.
Po wczorajszej kolacji spieszyłam się do pokoju i na korytarzu zderzyłam się z nikim innym jak z blondynem. Niespodziewany dotyk był czymś, na co nie wpadliśmy. Wymuszając zbliżenie się do mnie, chłopak momentalnie się blokował. W tym przypadku było inaczej. Przez chwilę nawet przytrzymał mnie, żebym nie upadła, ale sekundę później szedł już w innym kierunku, zaciskając pięści.
Taka drobna rzecz przywróciła mi nadzieję na poprawę sytuacji.

***

13 LISTOPADA 2017r.
*Destiny*

- Dlaczego przeciągnęli nam dzisiaj wykłady aż do samego treningu? - jęknęłam i opadłam na łóżko.
- Na szczęście skończyły się i wykłady i trening. Nie uważasz, że facet dzisiaj przegiął z tą musztrą? - Cindy zawzięcie wachlowała twarz dłonią.
- Definitywnie - zgodziłam się.
Trener miał dzisiaj gorszy dzień i wyżył się na nas.
- Niall gapił się na ciebie przez całą lekcję - dziewczyna przerwała ciszę.
- Naprawdę? - Podniosłam się do siadu zaciekawiona spostrzeżeniem.
- Mhm. - Skinęła głową.
Uśmiechnęłam się szeroko i trochę rozmarzyłam.
- Przestań bujać w obłokach i idź się wykapać, bo cuchniesz na kilometr - przerwała mi rozmyślanie. - W takim stanie Niall na pewno nie będzie chciał cię dotykać.
Wystawiłam język w jej stronę i zaczołgałam się do łazienki. Musiałam doprowadzić się do porządku.

***

Po wspólnej kolacji Liam i Cindy gdzieś zniknęli, zostawiając mnie z Niallem. Nie mogłam narzekać, ale nie byłam pewna czy odpowiadało to również jemu. Zaszyliśmy się w pokoju chłopaków i rozmawialiśmy.
Bardzo długo.
- Jak myślisz, ile to jeszcze potrwa? - zapytał, zmieniając temat na bardziej drażliwy.
- Mam nadzieję, że nie długo - odparłam szczerze.
Po co miałam go oszukiwać? Pragnęłam go w każdy możliwy sposób.
- Musimy coś z tym robić, bo inaczej będziemy stać w miejscu - stwierdził.
- Co ty nie powiesz, Sherlocku? - zakpiłam i wywróciłam oczami.
Niall warknął pod nosem i gwałtownie zerwał się z łóżka, na którym do tej pory siedział. Zatrzymał się dopiero przy mnie, opierając się o podłokietniki obrotowego krzesła.
- Denerwujesz mnie, wiesz? - syknął, mrużąc świecące już oczy.
- Ups?
Uwielbiałam go droczyć i od jakiegoś czasu mogłam znowu sobie na to pozwolić.
- Wiesz, że teraz bardziej mogę się do ciebie zbliżać?
- Wiem. - Skinęłam głową, przeciągając litery.
Popatrzył mi głęboko w oczy, nic nie mówiąc przez dłuższy moment.
- Zróbmy coś z tym - odezwał się nagle zachrypniętym głosem. - Pomożesz mi?
Jego wzrok niebezpiecznie zjechał na moje usta i został tam na chwilę. Z podniecenia przygryzłam wargę na co wciągnął głośno powietrze. Pragnął mnie, a ja jego. Byłam w stanie zgodzić się, żeby mu pomóc.
- Mam ci podać pomocną dłoń? - zapytałam zaczepnie.
- Oczekiwałem czegoś innego niż dłoń.
- Czego?
Jego wzrok ewidentnie znowu zjechał na moje usta, przez co wstrzymałam oddech. Przechylił głowę i westchnął, przymykając oczy.
- W sumie to wszystkiego - odparł.
- To na co czekasz? - Uniosłam brew zaczepnie.
Kurwa. Tak bardzo chciałam go pocałować.
- Nie tak szybko - ostudził mój zapał.
- Niall - jęknęłam żałośnie, zdradzając swoje podniecenie.
Zaśmiał się krótko, a ja odepchnęłam go od siebie, robiąc groźną minę.
- No co? - Wzruszył ramionami niewinnie.
- Najpierw sprawiasz, że... - zacięłam się.
Nie chciałam zdradzać, jakie uczucia we mnie wywołał. To byłoby jednoznaczne z polegnięciem w walce.
- Sprawiam, że co? - Skrzyżował ramiona na piersi, patrząc wyczekująco.
- Nieważne - syknęłam. - Wychodzę.
Nie wyszłam. Stałam tam, jak idiotka i czekałam aż mnie powstrzyma.
Nie zrobił tego.
Patrzył, jak w końcu złapałam za klamkę i wyszłam na korytarza. Byłam zdezorientowana.
Najpierw zachęcił do robienia jednoznacznych rzeczy, a potem zwyczajnie dał mi odejść. Zdecydowanie poprzestawiało mu się w głowie.

***

Nie mogłam zasnąć. Był środek nocy, a ja przekręcałam się z boku na bok. Coś sprawiało, że nie mogłam się uspokoić i zrelaksować. Gdzieś wewnątrz mnie czułam uścisk, jakby miało stać się coś złego. Nie znałam tego uczucia. Po raz setny przekręciłam się na plecy i głęboko odetchnęłam. Pogodziłam się z myślą, że za cztery godziny będę musiała wstać, nie mrużąc wcześniej oka. Już widziałam, jak odsypiałam na każdym wykładzie. Cindy poruszyła się na łóżku obok i chrapnęła. Miałam ochotę się zaśmiać, ale bałam się, że bym ją obudziła. Zamknęłam oczy i starałam się wyciszyć.
Nagle usłyszałam szmer i zanim zorientowałam się o co chodzi, zostałam pociągnięta za nogę do brzegu łóżka, a potem dwie ręce uniosły mnie w powietrze. Pisnęłam cicho i złapałam się kurczowo ramion nieznajomego.
- Niall - wydusiłam, jak tylko przełożył mnie sobie przez ramię, więc mogłam poczuć jego zapach i poznać rytm serca. - Zidiociałeś?
Wyszedł na korytarz i szybkim krokiem, jakbym była piórkiem, znalazł się na dole.
On mnie dotykał, do cholery!
- Jestem w piżamie - zauważyłam ironicznie, kiedy zobaczyłam, ze kieruje się do wyjścia.
- Ogrzeję cię - odparł zachrypniętym głosem.
To oznaczało, że musiał wcześniej spać. Co go zmusiło do porwania mnie z cieplutkiego łóżeczka, w którym i tak nie mogłam zasnąć?
- Przestaniesz zachowywać się jak głupek i postawisz mnie na ziemi? - Wywróciłam oczami z pełną świadomością, że tego nie widział.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo wychodzimy, a ty nie masz butów - wyjaśnił, jak jakiemuś kretynowi.
Jak tylko przekroczył próg szkoły, co było fartem, bo nikt nas nie złapał, poczułam przenikliwy chłód. W końcu był początek listopada, prawda?
- Jestem w piżamie - pisnęłam, drżąc.
Cwaniak ubrał się w spodnie i kurtkę. Nawet nie starałam się zrozumieć, co nim kierowało. Miałam nadzieję, że nie odbije się to na moim zdrowiu.
- Jesteś wilkołakiem, Destiny - przypomniał sarkastycznie, klepiąc mnie w gołe udo.
- Samice mają słabo wykształconą tą cechę i nie możemy się same ogrzewać - odparłam groźnie. - Własnie od tego mamy samców.
- Ups?
W napływie złości uderzyłam go pięścią w plecy, co przyniosło mi tyle, co nic. Zignorował mnie i mój nastrój.
- Nie odzywam się do ciebie - fuknęłam.
Na prawdę miałam taki zamiar.
- Właśnie to zrobiłaś.
- Nie prawda - odpysknęłam, ale chwilę później ugryzłam się w język.
Próbował mnie sprowokować. Niestety nie byłam taka łatwa, jak mu się zdawało. Zbyt zajęta moją złością nie zauważyłam, że doszliśmy do doskonale znanego mi miejsca.
- Dlaczego przyniosłeś mnie do altanki w środku nocy? - zapytałam, próbując rozgrzać ramiona przez pocieranie.
- Zadajesz za dużo pytań - westchnął. - Poza tym miałaś się nie odzywać.
- Możesz mnie puścić? - zignorowałam jego uwagę.
- Nie?
- Niall - jęknęłam. - Niewygodnie mi na twoim kościstym ramieniu.
- Tak? - mruknął. - Dobrze.
Usiadł na ławce. A ja? Oczywiście, że posadził mnie sobie bokiem na kolanach.
- Nie to miałam na myśli. - Wywróciłam oczami.
Splotłam swoje palce razem i położyłam je na kolanach. Zmarzłam. Wtedy ponownie doznałam olśnienia.
- Dlaczego mnie dotykasz? - wyszeptałam, jakby to była jakaś tajemnica.
- Bo mogę? - odszeptał, przedrzeźniając mnie.
- Możesz?
- Mhm. - Skinął głową z lekkim uśmieszkiem.
- Ale... Jak to?
- Normalnie. - Zrobił głupią minę.
- Nie rób ze mnie idiotki - warknęłam. - Dobrze wiesz, że dopiero co nie mogłeś się do mnie zbliżyć, a teraz mnie obłapujesz.
- Przeszkadza ci to?
- Co ci się stało, do cholery?! - krzyknęłam i uderzyłam do w ramię.
Niall bez słowa położył mi palce na wargach i rozejrzał się uważnie.
- Nie hałasuj, bo nas złapią - powiedział cicho.
Siedziałam tam zmarznięta, skołowana i jednocześnie podniecona.
- Jest mi zimno - rzuciłam z pretensją. - Zabierz mnie do MOJEGO pokoju, skoro nie masz zamiaru zdradzić mi swojego niecnego planu.
- Mam lepszy pomysł. - wymamrotał pod nosem i zdjął kurtkę.
Miałam na niego nakrzyczeć, żeby się nie wygłupiał tylko wrócił ze mną do środka, ale kiedy otuliło mnie ciepło i jego zapach postanowiłam zamknąć usta na kłódkę. Na szczęście miał na sobie jeszcze dość ciepłą bluzę.
- Moje nogi dalej zamarzają - wspomniałam niby od niechcenia.
- Jesteś straszną marudą - zaśmiał się.
- Próbuję ci coś przekazać - westchnęłam zmęczona.
- Co takiego?
- Żebyś mnie ogrzał, debilu.
Nie potrzebował większej zachęty. Zgarnął mnie w swoje długie, ciepłe ramiona i przysunął bliżej swojej klatki piersiowej. Automatycznie oparłam głowę o jego obojczyk i przymknęłam oczy. Żeby dopełnić dobrego uczynku ułożył rozpostarte dłonie na moich gołych nogach i przesuwał je raz w jedną, raz w drugą stronę. Nie wiem, jak to zrobił, ale miał gorące palce.
- Lepiej?
Pokiwałam głową z uśmiechem.
- Dlaczego nie zrobiłeś tego od razu?
- Dałem ci kurtkę. - Skrzywił się.
- Faceci. - Pokręciłam głową litościwie.
Przygryzł wargę i wlepił we mnie swoje świecące żółte oczy, co oznaczało, że używał wilczego wzroku. Nie mogłam oderwać od nich spojrzenia.
- Dlaczego nie są niebieskie? - zapytałam, jak w hipnozie.
- Nie wiem, ale to nie jest normalne. Zgodnie z historią, skoro mam Omegę, to powinny być błyszczące i niebieskie. Po porwaniu świecą się tylko na żółto.
- Co z oczami Alfy?
- Nie potrafię sprawdzić. Nie nauczyłem się ich wywoływać.
- Zepsuli to, co kochałam najbardziej - wyznałam, niewiele myśląc.
O kurwa.
- Kochałaś? - Wytrzeszczył oczy i zesztywniał.
- Ja, nie... To znaczy wiesz... - motałam się. - Miałam na myśli, że bardzo mi się podobały.
Skakałam w duchu z radości, że było cholernie ciemno, bo mogłam nie martwić się o moją czerwoną twarz.
- Dlaczego nie włączysz wilczego wzroku? - zapytał, zmieniając temat.
- No tak. - Klepnęłam się w czoło.
Zacisnęłam powieki, a kiedy je otworzyłam mogłam idealnie zobaczyć twarz chłopaka.
- Już - rzuciłam zadowolona. - Moje są niebieskie?
- Tak. - Niall uśmiechnął się jednym kącikiem ust i zeskanował mnie od góry do dołu.
Jego ręce nie przerywały kontaktu z moją skórą.
- Chyba powinniśmy wracać - powiedział nagle, czym wytrącił mnie z zamyślenia.
A raczej podziwiania jego urody z bliska. Był cholernie pociągający.
- Dobrze mi tutaj z tobą - odparłam kompletnie szczerze.
Chciałam, żeby to wiedział.  Chciałam, żeby wiedział, że był dla mnie ważny mimo tego, co się stało.
- Marzniesz coraz bardziej i nie jestem w stanie cię właściwie ogrzać.
Miał zbolałą minę, jakby czuł się źle z tego powodu.
Martwił się.
- Jest okey - wyszeptałam, przysuwając się bliżej, chociaż miałam wrażenie, ze bardziej się nie dało.
- Uważaj - mruknął.
Zmarszczyłam czoło, nie wiedząc, co miał na myśli. Dopiero kiedy poruszył biodrami, zrozumiałam, ze naruszyłam jego strefę prywatną. Mianowicie jednym pośladkiem dotykałam jego przyjaciela.
- Przepraszam. - Odsunęłam się jak oparzona, przez co spadłam na zimne deski.
Znaczy tak rzeczywiście ich nie dotknęłam, bo Niall w ostatniej chwili mnie złapał mnie, więc zatrzymałam się na krawędzi jego kolan.
- Co ty byś beze mnie zrobiła - westchnął przesadnie i wstał, biorąc mnie jak pannę młodą.
- Gdybyś tylko wiedział, co się ze mną działo, jak ciebie nie było - posmutniałam. - Chyba byś się załamał, gdybyś mnie wtedy zobaczył.
Horan się spiął, przez co poczułam się naprawdę winna. Nie powinnam była poruszać tego tematu. Rozłąkę przeżył tak samo ciężko, jak ja. Nie mogłam go winić.
- Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało - powiedziałam ze skruchą, kiedy się nie odezwał.
W ciszy pokonał odległość między altanką a szkołą. Słońce powoli wschodziło, więc wywnioskowałam, ze było wcześnie rano. Super... Zapowiadały się ciekawe wykłady.
Blondyn odstawił mnie na podłogę przed drzwiami pokoju i został.
- Chyba chciałabym ci podziękować - bąknęłam niepewnie.
- Chyba? - Uniósł brwi.
- Na początku miałam ochotę przywalić ci w twarz, ale potem było całkiem miło i w sumie, to mi się podobało. I tak nie mogłam spać, więc dobrze, że wpadłeś. Dziękuję za spędzenie ze mną czasu. - Patrzyłam mu prosto w oczy.
- To ja dziękuję.
- Za co?
- Za cierpliwość.
Momentalnie zmiękłam. Zrobiło mi się ciepło, a nogi miałam jak z waty. Jego wzrok był wszystkim czego pragnęłam, bo widziałam w nim wszystko, czego potrzebowałam.
- Wiem, że nawaliłem - dodał z widocznym smutkiem.
- Powiedziałam ci, że to nie twoja wina.
Pokręcił głową, jakby chciał odepchnąć moje słowa.
- Śpij dobrze - rzucił i podrapał się kark.
Staliśmy, nie wiedząc jak się pożegnać.
- Przytulisz mnie? - zapytałam, pokonując wstyd.
Zamknął oczy i rozłożył ramiona, w które się wtuliłam. Na chwilę zamarł, ale potem jego duże dłonie ułożył na dole moich pleców. Oparłam policzek o tors chłopaka i też zamknęłam powieki.
- Dlaczego nie może być łatwiej? - zapytał cicho.
Zrobił to, nie oczekując odpowiedzi, bo nikt nie mógłby mu jej dać.
- Staram się - mówił dalej. - Naprawdę. Ale to nie jest takie proste. To cholerstwo mimo wszystko mnie blokuje. Dobrze, że czekasz, bo chyba bym sam zwariował, a tak to wiem, że mam dla kogo to przezwyciężać.
Jego słowa sprawiły, że się wzruszyłam. Rzadko się przede mną otwierał. Nie lubił mówić o o sobie, albo swoich uczuciach. Krył się i dusił emocje.
- Zawsze będę dla ciebie - odpowiedziałam spokojnie. - W końcu nie bez powodu to ja jestem twoją Omegą. Mnie z natury ciężko się pozbyć. Jestem upierdliwa.
Niall odetchnął głęboko, a kiedy na niego spojrzałam, uśmiechał się.
- Rób to częściej - poprosiłam.
Otworzyło oczy i przeniósł zdezorientowany wzrok na mnie.
- Czyli co? - Zmarszczył czoło.
- Uśmiechaj się.
Uniósł brwi w zaskoczeniu.
- Uśmiechaj się dla mnie - powtórzyłam pewniej i zrobiłam mały krok w tył, nie chcąc go osaczać.
Obdarzył mnie spojrzeniem, którego nie zdołałam odczytać. Wyciągnął rękę i delikatnie dotknął moich warg.
- Dla ciebie wszystko - powiedział cicho.
I po prostu sobie poszedł, zostawiając mnie oniemiałą pod drzwiami pokoju.

-----------------------------------------------------

KOMENTUJCIE!
KOMENTUJCIE!
KOMENTUJCIE!

Bo kocham Wasze komentarze!!!!!!! <3

7 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaa...Dziewczyno! to nie było zajebiste! To było ZAJEBISTE DO BÓLU!!! Chyba nigdy mi się nie znudzi czytanie twojego opowiadania!!! Nigdy nie spotkałam tak utalentowanej osoby jak ty! Masz dar do pisania!! Przez cały ten rozdział byłam jak zahipnotyzowana! Tym razem dostajesz odemnie Nobla w dziedzinie najlepszej autorki ff! Pozdrawiam i czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaaaaaa... DZIĘKUJĘ!!!!!!
      Szczerze się jak mysz do sera, czytając twój komentarz <3
      Takie słowa dają mocnego kopa do dalszego pisania i bardzo Ci za nie dziękuję! :)

      Odbieram Nobla i pozdrawiam rodziców oraz najwspanialszych czytelników <3 <3 <3

      Usuń
  2. Jejuu Ale super rozdział! Cudownie ci wyszedł! Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam!
    Ostatnio nie komentowałam ;( Poprawki poprawek z matmy i fizyki i Niemca mnie zatrzymały (#wszystko w obcym języku)
    Ale teraz już jestem i oczywiście będę komentować :D
    Pogadam na kolana i wielbię cię za to jak często dodajesz!!! Mogę pisać po 15 komentarzy pod każdym rozdziałem jak ci to pomoże :D (nie, nie mogę... utargujemy do 5 póki nie pozaliczam testów, ok?)
    (Odnośnie drobnej korekty: mam wrażenie czy Niall wyniósł ją tam kompletnie bez sensu...?)
    Kooocham twojego bloga! Mój ewidentny nr. 1! Kompletnie ZAJEBISTY rozdział! Twoje umiejętności są niesamowite! Idealna ilość opisów, dialogów i akcji, a to jak opisujesz ich uczucia jest niesamowite! Poprostu przepiękne, realne, wyczuwalne... Wooow.
    Popieram koleżankę wyżej co co wręczyła Nobla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Niall wyniósł ją tam kompletnie bez sensu :) Po prostu chciał z nią spędzić trochę czasu, a że czasami jest dziwny, to tak jakoś wyszło xD

      Dziękuję za przemiłe słowa! <3

      Usuń
  4. Kochana!
    Przepraszam ,przepraszam ,przepraszam ,że nie komentowałam. Ale tak jak już może wiesz byłam nad jeziorem i z internetem był duży problem. Nadrobiłam Twoje rozdziały i stwierdzam ,że są po prostu c u d o w n e . Nie mogę uwierzyć jak Ty to robisz... Gdy czytam to opowiadanie to czuję się tak jak bohaterowie ,nawet Ci których nie lubię xd. Chciałabym też podziękować Ci za polecenie mojego bloga ,bo zapomniałam zrobić tego wcześniej. Kochana jesteś <3
    Z niecierpliwością czekam na kolejny i jeszcze raz przepraszam za zwłokę z komentarzami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę, żebyś wiedziała, że twoje komentowanie mojego opowiadania nie jest ABSOLUTNIE obowiązkowe! :)
      Ale mimo wszystko dziękuję <3 Niue czuj się zobowiązana do zostawiania komentarzy. Rób to z własnej woli, jeśli tylko chcesz :*

      Usuń