poniedziałek, 4 lipca 2016

40.




14 LISTOPADA 2017r.
*Destiny*

Od pierwszego wykładu, na którym byłam padnięta, liczyłam na spotkanie Nialla. Podobało mi się spędzanie z nim czasu mimo tego, że czasami był sarkastyczny i niemiły. Starał się być dobry i to mnie cieszyło.
- Co ty taka rozanielona? - Cindy przyjrzała mi się podejrzliwie.
Dosłownie zdążyłyśmy zając miejsca na sali. Do końca zostało jeszcze tylko trzy wykłady, a potem trening. Nie mogłam się doczekać.
Tak, to był sarkazm.
Padałam z nóg i marzyłam tylko o ciepłym łóżeczku.
- Wyspałam się - skłamałam.
- Znalazłaś wygodniejsze łóżko gdzieś indziej? - Uniosła brew.
Domyśliła się, że nie było mnie w nocy w pokoju... Otworzyłam usta, żeby się usprawiedliwić, ale stwierdziłam, ze jednak nie było sensu tego robić. Zapomniałam, że też była wilkołakiem.
- Nie wyczułam rano twojego zapachu, a gdybyś całą noc była w swoim łóżku, to wyczułabym go bez problemu - dodała z pretensją. - Destiny Smith, masz mi coś do powiedzenia?
- Patrz, profesor już jest. - Odwróciłam się przodem do wykładowcy i udałam, że uważnie go słuchałam.
Obie wiedziałyśmy, że eliksiry mnie nie obchodziły. Jednak musiałam zdobyć czas na wymyślenie odpowiedniego usprawiedliwienia za ostatnią noc.
- Nie wywiniesz mi się - szepnęła złowrogo, robiąc minę zimnej suki.
Definitywnie będę miała kłopoty.

***

- Więc? - zapytała jak tylko przekroczyłyśmy prób pokoju, wracając po sytym obiedzie.
- Trzeba się przygotować na trening - jęknęłam.
- Nie denerwuj mnie, Des - syknęła i pociągnęła mnie za łokieć, żeby na nią spojrzała.
- O co ci chodzi? - Uniosłam brwi.
- Ty już dobrze wiesz, o co.
- Cindy - westchnęłam. - Wszystko w porządku.
- Nie o to pytałam - zdenerwowała się. - Dlaczego przez całą noc byłaś poza pokojem? I gdzie w ogóle byłaś? Nie wiem, czy chcę wiedzieć z kim.
- Lepiej usiądź - ostrzegłam, krzywiąc się.
- Mam się bać? - Wytrzeszczyła oczy i powoli opuściła tyłek na brzeg swojego łóżka.
- Sama to ocenisz - stwierdziłam i zaczęłam swoją opowieść dotyczącą ostatniej nocy.
Opowiedziałam jej wszystko od porwania mnie przez Nialla do dostarczenia mnie pod pokój i nasze dziwne pożegnanie.
- Wow - wydusiła na bezdechu.
- Aż tak źle wypadło? - Zmarszczyłam nos.
Przyjaciółka pokręciła głową i uśmiechnęła się szeroko.
- Wręcz przeciwnie.
- Naprawdę? - zdziwiłam się.
- Mhm.
Na samo wspomnienie uśmiech sam wpływał mi na usta. Tak samo było teraz. Szczerzyłam się jak głupia, stojąc na środku pokoju.
- Twój Niall wraca - stwierdziła Cindy i klasnęła w dłonie.
- Mój - wyszeptałam, jakbym próbowała przyzwyczaić się do tego słowa.
- Tak strasznie się cieszę! - pisnęła.
- Nie zapeszaj. - Wskazałam na nią palcem. - Dopiero jesteśmy w fazie starań.
- Musze powiedzieć Liamowi! - zawołała uradowana i pobiegła do drzwi.
Zatrzymała się gwałtownie z dłonią na klamce i spojrzała na mnie przez ramię.
- Wybaczam twoją nieobecność w nocy. - Mrugnęła i zniknęła na korytarzu.
Opadłam na łóżko i zamknęłam oczy. Nie mogłam przestać się uśmiechać.
Czy rzeczywiście wszystko wracało do normy?
- Nie przeszkadzam? - usłyszałam znajomy głos, więc wróciłam do siadu.
Zaprzeczyłam głową, widząc blondyna opartego o futrynę drzwi.
- Wejdź - zachęciłam. - Co cię do mnie sprowadza?
- Pomyślałem, że zabiorę cię na trening - odparł i wzruszył ramionami. - Gotowa?
- To już?! - spanikowałam i zerwałam się na równe nogi.
- Za piętnaście minut mamy zbiórkę na sali.
- O mamusiu - jęknęłam i z prędkością światła zebrałam odpowiednie rzeczy i przygotowałam się w łazience.
Wyrobiłam się w siedem minut.
- Jestem - wydusiłam zmęczona. - Możemy iść.
Niall przepuścił mnie w drzwiach, żeby za chwilę wyrównać ze mną krok.
- Jak się czujesz? - zapytał, spoglądając na mnie katem oka.
- Zadziwiająco dobrze - odpowiedziałam szczerze.
- Ja też - przyznał, uśmiechając się lekko.
Zrobiło mi się gorąco na wspomnienie naszego zachowania sprzed kilkunastu godzin. Gdybym mogła, zdecydowanie cofnęłabym się do tamtej chwili.
- Pospieszmy się. - Spojrzałam na wielki zegar wiszący na klatce schodowej. - Mamy pięć minut.
Chłopak przysunął się bliżej i wierzchem dłoni dotknął mojej. Spanikowana nie wiedziałam, co zrobić. Niall małym palcem zaczepił o mój i tak zostawił. Tak jak kiedyś... Poczułam się wyjątkowo dobrze z nim u boku. Nie potrafiłam dokładniej opisać uczucia, które mną zawładnęło.  Lubiłam go w wydaniu tym bardziej uczuciowym.

***

Trening zakończył się powodzeniem. W końcu udało się dziewczynom wygrać z chłopakami w piłkę nożną. Byłam kapitanem, więc byłam bardzo zadowolona.
- Gratuluję - rzucił trener z obojętną miną i zaklaskał kilka razy.
Dygnęłam jak panienka z dobrego domu i z wypiętą piersią ruszyłam do szatni. Dziewczyny śmiały się i przytulały mnie.
- Udało nam się dokopać samcom! - krzyknęła jedna z koleżanek.
- Tak! - przyznała reszta chórem.
Pokręciłam głową na ich dziecinne zachowanie i przebrałam się w normalne ubrania.
- Nie czekaj na mnie. - Cindy szturchnęła mnie w żebro.
- Liam? - zapytałam, poruszając jednoznacznie brwiami.
- Tak, ale to nie będzie to, o czym pomyślałaś, ty zbereźnico. - Wystawiła język i zmarszczyła nos.
- Jasne, jasne - westchnęłam. - Niech ci będzie, że jestem nieświadoma tego, co wyprawiacie na osobności.
- Jesteś zboczona - oburzyła się.
- Jestem dojrzała i nie reaguję jak nastolatka na normalne sprawy fizjologiczne człowieka, jak seks.
- Nie będziemy uprawiać seksu - powiedziała wyraźnie, czym zwróciła uwagę kilku koleżanek.
Uniosłam ręce w geście poddania, posyłając jej niewinny uśmiech. Cindy bąknęła coś pod nosem i ostentacyjnie opuściła pomieszczenie.  I tyle ją widziałam.
Do samej kolacji siedziałam w pokoju sama. Zjadłam lekką sałatkę, pożegnałam się z zakochaną parą i wyszłam, bo wiedziałam, ze i tak mieli spędzać razem czas. Cindy postanowiła zdradzić mi ich plany, aby spędzić razem noc. Oczywiście w tajemnicy przed wszystkimi.
Nie miałam nic przeciwko.
- Destiny. - Niall podbiegł do mnie, kiedy postawiłam stopę na pierwszym schodku.
- Co tam?
- Chciałem porozmawiać - rzucił i pociągnął mnie za rękę, prowadząc nas na górę.
W dalszym ciągu nie przyzwyczaiłam się do jego dotykania mnie. Nadal nieznacznie krzywił się przy każdym zetknięciu ze mną, ale podobno nie łączyło się to z tak dużym bólem, jak wcześniej.
- Okey. - Zmarszczyłam czoło zdezorientowana. - Byłeś na kolacji?
- Nie.
- Niall - rzuciłam karcącym tonem i zatrzymałam się w połowie drogi do mojego pokoju.
Wyrwałam dłoń z jego uścisku, więc odwrócił się i wywrócił oczami.
- Co? - zapytał i westchnął przesadnie.
Skrzyżowałam ramiona na piersi, rażąc go spojrzeniem.
- Musisz jeść, wiesz o tym? - Uniosłam brew.
- Wiem, mamo - mruknął. - Nie byłem głodny. Chodź już.
- Coś się stało? - zaniepokoiłam się, kiedy dostrzegłam jego rozbiegane spojrzenie.
- Nie. Skąd taki pomysł?
- Więc, o co chodzi?
- Możemy przejść do twojego pokoju? - jęknął i nerwowo przeczesał włosy palcami.
Skinęłam ostrożnie głową i go wyminęłam, żeby iść pierwsza. Wpuściłam go do pomieszczenia, oczekując wyjaśnień. Cóż... Nie doczekałam się.
Niall zamknął za sobą drzwi z niemałym trzaśnięciem i od razu do mnie podszedł, co kompletnie mnie zaskoczyło. Zanim zdążyłam zareagować byłam przyparta tyłkiem do biurka.
- Co ty...? - wydusiłam, opierając dłonie na blacie mebla.
Pokręcił głową, złapał mnie za talię i podniósł tak, że usiadłam na biurku.
- Niall! - oburzyłam się na jego bardzo samcze zachowanie.
- Shh. - Przystawił mi palec do ust.
Wytrzeszczyłam oczy i czekałam na rozwój wydarzeń.
- Czekałem na ten moment cały pieprzony dzień - warknął.
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co mu się właściwie stało?
- Za każdym razem, kiedy na ciebie spojrzałem, miałem ochotę zaciągnąć cię w mało widoczne miejsce i mocno pocałować. Tak, żebyś zapamiętała to do końca życia - kontynuował. - Dzisiaj rano coś się we mnie obudziło, Destiny. Coś się, kurwa, uwolniło i za cholerę nie potrafię nad tym dłużej panować.
- Pożądanie - wyszeptałam zszokowana jego śmiałym wyznaniem.
- Co?
- To pożądanie, Niall - odparłam głośniej i wyraźniej.
- No, kurwa, w końcu - warknął i złączył nasze usta.
To była najbardziej magiczna chwila w moim całym, pieprzonym życiu. Tak, taka z jednorożcami, tęczą i brokatem. Od początku przypominałam sobie jak miękkie były jego wargi oraz ich słodki smak. Przesadzałam?
Być może. Jednak nikt, kto nie znał dopasowania nie mógł mnie pouczać. My odczuwaliśmy takie rzeczy inaczej... Bardziej. Cholera, nie chciałam, żeby to dotarło do końca. Tak bardzo za nim tęskniłam.
- Zabijasz mnie, Horan - jęknęłam, kiedy przysunął mnie bliżej siebie.
Położyłam dłonie na jego karku i delikatnie bawiłam się jego włosami. Pocałunek stał się namiętny i pełen pożądania. Oboje byliśmy siebie spragnieni i nic nie było w stanie nas zatrzymać. Blondyn pociągnął mnie do góry, przez co oplotłam nogami jego biodra i pozwoliłam przenieść się na łóżko. Chłopak zawisnął nade mną, opierając się na rękach po bokach mojej głowy.
- Nie boli cię, prawda? - zmartwiłam się.
Dziwił mnie jego brak pohamowania względem mnie.
- Nic, a nic.
- Udało ci się - powiedziałam z dumą i opuszkami palców pogładziłam jego policzek. - Pokonałeś to.
- Nam się udało - poprawił mnie.
Wtedy stało się coś, czego najmniej się spodziewałam. Na moich oczach jego tęczówki zmieniły kolor z żółtego na intensywnie niebieskie. Świeciły dawnym blaskiem.
- Twoje oczy - wydusiłam bez oddechu. - Są niebieskie.
- Zmieniły się? - zapytał zdziwiony.
Pokiwałam głową potwierdzająco i mogłam obserwować, jak na twarz Nialla wpływał coraz większy uśmiech.
- Tęskniłam za tym - wyznałam.
- Za czym? - Pochylił się i dotknął ustami mój policzek, a potem przeniósł się na szyję.
- Za twoimi wilczymi niebieskimi oczami, za twoim uśmiechem, za twoim ciętym językiem, za twoją głupotą i sarkazmem - wyliczałam. - Jednak głównie tęskniłam za tobą. Za tym prawdziwym tobą. Za tym, którego poznałam w klubie. Za tym, który doprowadzał mnie na granice cierpliwości. Za tym, który sprawił, ze zaczęłam postrzegać świat inaczej.
Niall oderwał się od mojej skóry i popatrzył mi głęboko w oczy. Objęłam dłońmi jego twarz i odwzajemniłam spojrzenie.
- Oszalałem - mruknął z niedowierzaniem.
Zachichotałam, nie wiedząc, co odpowiedzieć.  Przygryzł wargę, a ja zadrżałam.
- Przez ciebie i dla ciebie - dodał.
Na chwilę przestałam oddychać, a twarz mnie paliła. Spokojnie mogłam usłyszeć swoje serce, które galopowało. Czy on właśnie dał mi znać, że coś do mnie czuł?
Czy ja śniłam?
- Pocałuj mnie - poprosiłam i nie mogłam ukryć podniecenia.
- Z miłą chęcią.
Jego usta wylądowały na moich i nie potrzebowałam niczego więcej. Przestraszyłam się trochę jego syknięcia, ale nie pozwolił mi nic powiedzieć. Zatraciliśmy się w pieszczocie pełnej doznań, które stały nam się prawie obce przez ostatnie wydarzenia.

***

- Idź sobie, już cię nie lubię - burknęłam i skrzyżowałam ramiona na piersi, siadając po turecku.
Od godziny Niall śmiał się tak bardzo, ze prawie stracił oddech. Mogłam trzymać buzię na kłódkę
- Oj Destiny - wydusił, tarzając się po łóżku.
- Wyjdź - syknęłam.
Nie zareagował i próbował rozmasować bolący od śmiechu brzuch.
- Nie chcę cię tutaj - warknęłam złą i zsunęłam się, żeby stanąć na równych nogach.
Podeszłam do drzwi i złapałam za klamkę.
- Albo ty wyjdziesz, albo ja - zagroziłam, uważnie go obserwując.
Nie rozumiałam, co go tak rozśmieszyło.
- Nie mogę uwierzyć, że ty... Ale, jak? - prychnął i znowu zaczął się śmiać. - Chciałbym zobaczyć ciebie jako dziecko, które próbuje sikać jak pies. To musiało wyglądać epicko! Masz jakieś zdjęcie?
Zdradziłam mu tajemnicę z dzieciństwa, a on bezczelnie zaczął się naśmiewać. Wkurzona wyszłam z pokoju, trzaskając drzwiami. Nie obchodziło mnie, czy za mną wybiegnie czy nie. Zwyczajnie nie miałam ochoty oglądać jego czerwonej z rozbawienia twarzy. Działał mi na nerwy.
- Przestań już - usłyszałam z daleka, ale się nie zatrzymałam.
Podniosłam rękę i pokazałam za siebie środkowy palec.
- Daj spokój, Destiny - westchnął.
Wciąż słyszałam rozbawienie w jego głosie.
- Wal się - rzuciłam przez ramię i zbiegłam po schodach.
Tak, obraziłam się. Nie powinien tak zareagować.
Pobiegłam do stołówki i usiadłam przy jednym ze stolików. Z racji, ze kolacja skończyła się jakieś dwie godziny temu, pomieszczenie było puste. Ostało się kilka butelek wody, wiec zgarnęłam jedną i rozłożyłam się wygodnie, kładąc stopy na krzesełku obok.
- Jesteś głupia, jeśli myślałaś, że cię nie znajdę - wydyszał Niall, zatrzymując się w progu.
- Wcale tak nie myślałam, bo nie uciekałam. - Wzruszyłam ramionami.
Uciekałam.
- Jasne - prychnął i oparł się ramieniem o futrynę.
Uniosłam brwi na jego zachowanie.
- Potrzebujesz czegoś?
- Będziesz się boczyć? - zdziwił się, jakbym pokazała mu małpę na monocyklu.
- Obchodzi cię to?
- Co cię ugryzło?
- Nic.
Westchnął ciężko i przetarł twarz dłońmi.
- Już wiem. - Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Co? - Zmarszczyłam czoło.
- Okres.
Zamarłam z zażenowania. Jakim cudem, to wiedział? Jeszcze mi się nie zaczął, więc nie mógł wyczuć... Tak, to dalej było obrzydliwe, ale możliwe. Wilkołaczy węch i te sprawy.
- Nie pytaj jak, ale się domyśliłem - odpowiedział na moje niezadane pytanie.
- Okey - mruknęłam i wypiłam pół butelki wody.
Obserwowaliśmy się w milczeniu. Nie mogłam dłużej wytrzymać, więc wstałam i minęłam go w drzwiach, wychodząc. Złapał mnie za łokieć i zatrzymał. Spojrzałam na niego groźnie.
- Daj spokój - jęknął, krzywiąc się.
Wyszarpnęłam się z jego uścisku i wróciłam do pokoju. Szedł za mną, ale na szczycie schodów skręcił w część męską.
I dobrze.

***

Od trzydziestu minut leżałam w łóżku przygotowana do snu.
- Jestem - Ucieszona Cindy wsunęła się przez niewielką szparę w drzwiach do środka.
- Co ty taka cichociemna? - zażartowałam.
- Dzisiejszy opiekun przyłapał mnie na powrocie z pokoju Liama i tak jakoś... - wyjaśniła z rozbawieniem.
- Miałaś spędzić z nim noc.
- Niall wszystko zepsuł - bąknęła z grymasem na twarzy.
Pokręciłam głową litościwie. Moja przykładna przyjaciółka zaczynała się staczać. To ja byłam już grzeczniejsza.
- Jak się udała randka? - zapytała w trakcie rozczesywania włosów.
- Jaka randka? - zapytała mimo, ze wiedziałam, co miała na myśli.
- Destiny - rzuciła ostrzegawczo.
- Nijak - bąknęłam. - Poza tym, to nie była randka.
- Mi nie wmówisz, więc nie zmyślaj - westchnęła i zniknęła w łazience.
Nie zdążyłam pozbierać myśli, a ona już była z powrotem.
- No? - pospieszyła.
Usiadła na brzegu swojego łóżka i przyjrzała mi się wyczekująco.
- Wyjaśniliśmy sobie pewne sprawy i tyle. - Pominęłam kilka faktów, jak ślinienie sobie twarzy.
- Wyczuwam bicie twojego serca. - Uśmiechnęła się przebiegle. - Było coś więcej.
- Dlaczego moja przyjaciółka musi być wilkołakiem? - jęknęłam głośno, a Cindy zareagowała śmiechem.
- Nikt inny by z tobą nie wytrzymał - odparła z sarkazmem.
- Dobra, już - westchnęłam i zacisnęłam powieki.
- Słucham uważnie. - Wyszczerzyła się i skupiła całą uwagę na mnie.
-  Całowaliśmy się - przyznałam cicho, zakrywając twarz dłońmi.
- Co?! - krzyknęła i wytrzeszczyła oczy. - Żartujesz sobie ze mnie?!
- Nie krzycz - zaśmiałam się. - Mówię prawdę.
- O kurwa.
- Proszę państwa, moja przyjaciółka własnie przeklęła pierwszy raz od pierwszej klasy liceum - powiedziałam poważnie i zaklaskałam kilka razy.
Cindy wywrócił na mnie oczami i skrzyżowała ramiona na piersi.
- Było ostro? - zapytała, jakby nigdy nic.
- I kto tu jest zboczony? - pisnęłam.
- Wiedziałam, ze do tego dojdzie. Prędzej, czy później - odparła z dumą.
- Dobranoc.
Przerwałam tą niezręczną rozmowę i zakryłam się kołdrą, odwracając plecami do dziewczyny. Przyjaciółka zaśmiała się pod nosem na moje zachowanie.
- Miłych snów - rzuciła, a ja mogłam się domyśleć, co dokładnie miała na myśli, mówiąc to.
Chciała, żebym śniła o NIM.

Taki też miałam zamiar.

3 komentarze:

  1. Wooooow....To było MEGA!!!Jak ty to robisz,że jak zaczne czytać to nie ma siły abym nie skończyła? Takiego rozwoju akcji się nie spodziewałam! Jestem pod wrażeniem! Pokochałam to opowiadanie od pierwszego zdania<3 Proszę....Dodaj szybko następny nie mogę się doczekać!! Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana najpierw odpowiem na Twój wcześniejszy komentarz skierowany do mnie. Komentowanie Twojego opowiadania jest dla mnie ogromną przyjemnością. Poza tym jestem osobą ,która jeżeli ma coś do powiedzenia to mówi i ,gdy tego nie zrobi to czuje jakiś niedosyt. Także zawsze mówię i piszę to co myślę. Wiem jak to jest pisać opowiadanie i jaką motywacją są komentarze od nawet Anonimów typu "fajny Ci wyszedł ten rozdział" ,a jak dużą są te ,gdzie ktoś poświęca czas by wyrazić subiektywną i długą opinię. :D
    No ,a przechodząc do rozdziału to co ja mam Ci powiedzieć? Zawsze piszę to samo bo no cóż nie mam się do czego przyczepić. Opowiadanie się rozkręciło i mam nadzieję ,że kończąc to wymyślisz jeszcze lepsze i cudowniejsze opowiadanie na poziomie Jessie i Zayna ,albo wyżej. Bo mimo ,że to nie jest Twoje najlepsze opowiadanie (moim zdaniem) jest i tak na bardzo wysokim poziomie patrząc na styl pisania, błędy których nie ma ,a jak są to ich nie zauważam i ogólnie na to jaki nastrój posiada każde Twoje opowiadanie. Bo chyba nie sztuką jest pisać ,a sztuką jest wywoływać emocję nawet głupim "Poczułam zazdrość widząc bla bla bla..." xd No także chyba nie będę przedłużać. Wszystko jak zwykle cudowne i dopracowane!
    Pozdrawiam i nie mogę się doczekać następnego.
    PS... JEDYNE DO CZEGO SIĘ MOGĘ PRZYCZEPIĆ TO ZAKOŃCZENIA W TAKICH MOMENTACH!

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuper!!! Rozdział jest cudowny..Jak zawsze<3 To opowiadanie ma się nigdy nie skończyć! Czekam na następny!!

    OdpowiedzUsuń