niedziela, 10 lipca 2016

42.

Niestety muszę przekazać Wam złą wiadomość...
Nie odzyskałam rozdziałów, które miałam napisane do przodu (aż 7!) i teraz będę musiała napisać je jeszcze raz. Dlatego też nie będą pojawiały się często. 
Musicie mnie zrozumieć <3 
Jak tylko nadrobię, to na pewno wynagrodzę Wam to czekanie MAŁYM MARATONEM :)

Trzymajcie się cieplutko! xxx
_____________________________________________________





11 GRUDNIA 2017r.
*Destiny*

Już za dwa tygodnie miała rozpocząć się przerwa świąteczna, której nie mogłam się doczekać. Im było bliżej, tym bardziej nie potrafiłam utrzymać wodzy nad emocjami. Wróciłam z wykładów wypompowana, jak stary balon. Przekroczyłam próg pokoju i ku mojemu zaskoczeniu, a może i nie do końca, moje łóżko zajmował Horan. Ręce miał podłożone pod głowę, a nogi skrzyżowane w kostkach. Wydawało się, jakby spał.
- W końcu jesteś - rzucił z wyrzutem i ziewnął.
Przetarł twarz i otworzył oczy, kierując wzrok prosto na mnie. Bez słowa odłożyłam książki na biurko i oparłam się tyłkiem o jego blat.
- Co ty tu robisz? - Skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej.
- Jakby nie robił tego od kilku dni - prychnął.
Rzeczywiście. Robił tak już od jakiegoś czasu, a mi to kompletnie nie przeszkadzało. Od ostatniego wydarzenia jeszcze bardziej pragnęłam spędzać z nim czas.
- Gdzie Cindy? - zapytałam, ignorując jego intensywne spojrzenie.
- Wspominała coś o jakimś projekcie, z którym zejdzie jej do wieczora. - Wzruszył ramionami.
Dochodziła druga po południu, więc prawdopodobnie byłam skazana na samotny obiad. Nie liczyłam na obecność Nialla, bo nie udawaliśmy pary. Robił, co chciał. Tak samo, jak ja. Głęboko w sercu liczyłam, że to kiedyś ulegnie zmianie.
- Co się tak patrzysz? Ubrudziłam się? - Zmarszczyłam czoło.
Gapił się na mnie, jakby chciał mnie zagryźć. Przeraziłam się w momencie, kiedy jego tęczówki zajarzyły się na niebiesko. Podniósł się tak, że opierał się tylko na jednym łokciu.
- Chodź do mnie. - Poklepał miejsce obok siebie.
- O nie, mój drogi. - Pokręciłam powoli głową. - Wiem, czego ode mnie chcesz, cwaniaczku.
- Naprawdę? - Mruknął z tym charakterystycznym uśmieszkiem.
- Mhm.
Podeszłam do szafki, żeby wybrać wygodniejsze ubrania, niż szkolny mundurek. Zastanawiałam się dłużej niż powinnam, ale wyjątkowo nie mogłam się skupić. Miłym zaskoczeniem były dwie dłonie, oplatające mnie w talii. Uśmiechnęłam się pod nosem i celowo nie zareagowałam.
- Destiny - wyszeptał, chcąc wypaść kusząco.
Nie musiał próbować. Kusił mnie na każdym kroku, a ja coraz mniej się opierałam.
- Hm?
Oparł brodę na moim ramieniu i wtulił policzek w moją skroń. Przymknęłam oczy i uniosłam dłoń, żeby wpleść palce w blond włosy chłopaka. Zamruczał, kiedy użyłam paznokci, drapiąc jego skórę.
- Tak jest dobrze - mruknął tuż przy moim uchu i lekko je pocałował.
- Jest idealnie - przyznałam.
Odwróciłam się zwinnie, bo nie mogłam dłużej zwlekać. Chciałam połączyć nasze usta i przeciągnąć pieszczotę ile bym tylko mogła. Kochałam go całować.
Kochałam go dotykać.
Kochałam go.
- Uciekasz mi? - zapytał zdezorientowany moim ruchem.
Pokręciłam głową z niewinnym uśmieszkiem, złapałam go dłonią za kark i przyciągnęłam do siebie. Bez wahania zaatakowałam jego wargi, a Niall od razu zaczął współpracować. Po chwili odłączył się ode mnie z głośnym cmoknięciem i spojrzał mi prosto w świecące oczy. Nasze tęczówki w tym momencie idealnie do siebie pasowały. Nie odezwał się ani słowem. Utonęłam w jego spojrzeniu, a on bezczelnie zsunął dłonie na moje pośladki i zacisnął palce. Uśmiechnął się zadziornie, a wtedy drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły.
- Destiny, nie widziałaś może mo... - Odskoczyliśmy od siebie, a dziewczyna zamarła. - Ojej, wybaczcie.
Sytuacja musiała wyglądać komicznie, bo w międzyczasie uderzyłam się głową o szafkę. Skrzywiłam się i speszona sięgnęłam po ubrania na zmianę i zniknęłam w łazience. Słyszałam przytłumioną rozmowę i śmiech, ale nic nie zrozumiałam. Przebrałam się, poprawiłam włosy, sprawdziłam makijaż i byłam gotowa do ponownej konfrontacji z Horanem. Weszłam do pokoju, gdzie zastałam radosnego Nialla, siedzącego na brzegu łóżka.
- Co ci tak wesoło? - Uniosłam brwi.
Wrzuciłam mundurek do szafy bez składania, więc byłam świadoma ponownego prasowania. Jednak teraz nie to było najważniejsze.
- Cindy myślała, że się pieprzyliśmy - prychnął śmiechem.
- Co? - Wytrzeszczyłam oczy.
Niall zrobił głupią minę w odpowiedzi, co zmusiło mnie do wstrzymania śmiechu. Wzięłam głębszy oddech i zdecydowanym krokiem znalazłam się przed chłopakiem. Bez pytania wpakowałam mu się na kolana okrakiem.
- Co ty...? - Zmarszczył czoło zdezorientowany.
- Moja przyjaciółka myślała, że się pieprzyliśmy, tak? - Uniosłam jedną brew zaczepnie.
Palcem musnęłam jego szczękę, a potem szyję.
- Dokładnie - odparła pewniej, kiedy zorientował się, w co grałam.- Śmieszne, nie?
Pchnęłam go tak, że upadł plecami na materac i sama się nad nim pochyliłam. Położyłam dłonie na torsie Nialla i boleśnie powoli zbliżyłam usta do jego ucha.
- Nie moglibyśmy tego zrobić, prawda? - wyszeptałam, po czym bezceremonialnie polizałam płatek ucha.
Tym samym wywołałam cichy jęk u chłopaka. Mocniej zacisnął dłonie na moich biodrach, a ja się wyprostowałam.
- Nigdy w życiu - odparł lekko drżącym głosem.
- Przecież my nawet się nie lubimy. - Skrzywiłam się w grymasie.
Niall przeniósł dłonie na moje uda i zaczął je delikatnie pocierać dosłownie samymi opuszkami palców. Moje ciało zalała gęsia skórka. Miałam wrażliwe ciało już od dziecka, ale zazwyczaj reagowałam śmiechem. W tej sytuacji poczułam pobudzenie, a nie rozbawienie.
- Mmm. - Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę w tył.
- Lubisz to? - zapytał zdziwiony i na chwilę zaprzestał ruchów.
- Mam delikatną skórę - odpowiedziałam cicho.
Byłam wytrącona z równowagi i jedynym, na czym chciałam się skupić, były jego palce. Ucieszyłam się jeszcze bardziej, kiedy kontynuował pieszczotę.
- Musisz przestać, bo się podniecę - wymamrotałam, kręcąc się niespokojnie.
- Na to liczę.
Gwałtownie otworzyłam oczy i strząsnęłam jego ręce. Nie chciałam przerywać toru tej "zabawy", ale wpadłam na genialny pomysł.
- Co? - Uniósł brwi.
Dźwignął się do siadu i objął mnie ramionami w talii.
- Podjęłam dorosłą decyzję - oznajmiłam.
Posłał mi pytające spojrzenie, więc kontynuowałam.
- Musisz iść.
Prychnął śmiechem, który urzekł mnie na kilka sekund, ale szybko się otrząsnęłam. Musiałam coś załatwić, a on nie mógł o tym wiedzieć.
- Żartujesz, prawda? - chciał się upewnić, widząc moją powagę.
- Nie.
- Nie wyjdę.
- Słucham? - Zdziwiłam się.
Przytulił mnie jeszcze mocniej i złożył krótki pocałunek na moim obojczyku.
- Po prostu. Chcę być z tobą, w twoim pokoju, żeby móc cię słuchać, a potem całować.
Zaskoczona takimi słowami, nie wiedziałam jak zareagować. Chciał ze mną być...
- Bardzo, ale to bardzo mi przykro - zaczęłam, spuszczając wzrok. - Ale musisz już iść.
Niechętnie wygramoliłam się z jego objęć i podeszłam do wyjścia. Horan powoli poszedł za mną, a jak tylko zjawił się tuż obok, otworzyłam drzwi. Zrobiłam szeroki gest ręką, żeby zachęcić go do opuszczenia pomieszczenia.
- Jesteś pewna? - Zmrużył na mnie oczy.
Skinęłam głową i uśmiechnęłam się najszerzej, jak tylko umiałam. Niall westchnął i zniżył się tak, że był kilka centymetrów od moich warg. Przymknęłam oczy i wysunęłam brodę, ale wtedy blondyn z cwanym uśmiechem się wyprostował.
- Do zobaczenia - rzucił na odchodne.
Zezłoszczona zatrzasnęłam drzwi i nawet z łóżka mogłam słyszeć jego zwycięski śmiech. Musiałam go zignorować i zająć się układaniem planu doskonałego.

***

- No odbierz w końcu - wymamrotałam pod nosem.
Od piętnastu minut próbowałam dodzwonić się do któregoś z rodziców, ale ciągle odnosiłam porażkę. Miałam po dziurki w nosie tego nieznośnego pikania w słuchawce i byłam naprawdę zła. Co mogło być tak ważnego, że nie odbierali od jedynej córki?
- Słucham? - Usłyszałam po kolejnym już sygnale.
- Mama?
- A do kogo dzwoniłaś? - zapytała rozbawiona.
- Już sama nie wiem, jaki numer wybrałam - wymamrotałam i podrapałam się po karku.
- Co potrzebujesz, moja córeczko? - zapytała.
W tle usłyszałam zamykanie drzwi i westchnięcie.
- Czy ty dopiero wróciłaś z pracy? - Zmarszczyłam czoło.
- Tak, kochanie.
- Czy tata jest poważny? Dlaczego pozwala ci tyle pracować? Mam z nim porozmawiać? - Zasypałam ją pytaniami.
- Spokojnie, dam sobie radę.
- Na pewno?
- Nie jest niczemu winny - zaśmiała się.
- Jasne - prychnęłam.
- Lepiej powiedz, co sprawiło, że dzwonisz do mnie o dziewiątej wieczorem - zręcznie zmieniła temat.
Spanikowałam i straciłam pewność siebie.
- Stęskniłam się? - Wymyśliłam na szybko.
- Jasne córeczko, a teraz poproszę prawdziwy powód.
Mama zawsze wiedziała, kiedy kłamałam, a ja do skutku próbowałam ją omotać.
- Wpadłam na pewien pomysł - rzuciłam na wdechu.
- Szczegóły?
- Zawsze chciałaś święta w większym gronie, prawda?
- Skończ te podchody, Destiny. Jestem zmęczona - powiedziała z powagą.
Przełknęłam ciężko ślinę i szybko zebrałam myśli.
- Chciałam zaprosić Nialla i jego mamę na święta do nas - wypaliłam, jakby te słowa parzyły mnie w język.
- Dlaczego? - zdziwiła się.
- Jakiś czas temu rozmawiałam z Niallem i powiedział mi, że mają kłopoty finansowe, więc wywnioskowałam, że ich święta mogłyby wyglądać bardziej ubogo. Jestem w jakiś sposób z nimi związana i chciałabym, żeby te święta spędzili jak najlepiej.
- Nie wiem, co na to ojciec - westchnęła.
- Mamo - przeciągnęłam ostatnią literę prosząco.
- Porozmawiam z nim. - Domyśliłam się, że pokręciła głową. - Co ze spaniem? Wiesz, że Michael wraca.
- Pokój gościnny jest wolny - rzuciłam z uśmiechem.
Byłam bliżej celu, niż myślałam. Mama była wrażliwa na czyjeś potrzeby, a cieszyła się już w szczególności, kiedy to ja wykazywałam się inicjatywą.
- Jest również zabałaganiony - przypomniała.
- Wystarczy trochę go ogarnąć, nic wielkiego - mruknęłam i machnęłam dłonią lekceważąco.
Przez chwilę na linii zapanowała cisza. W duchu modliłam się, żebym uzyskała zgodę. Polubiłam spędzanie czasu z Horanem i myślałam, że on nie będzie miał nic przeciwko temu.
- Porozmawiam z ojcem - powiedziała w końcu.
- Ale zgadzasz się?
Z napięcia aż podkurczyłam palce u stóp.
- Zgadzam - westchnęła ciężko, a ja pisnęłam.
Usłyszałam zmęczony śmiech mamy, co wywołało mój chichot.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - Skakałam po pokoju.
Radość wydobywała się ze mnie ogromnymi ilościami. Miałam szansę na ulepszenie więzi z blondynem.
- Chwileczkę, młoda damo - uspokoiła mnie, więc od razu się zatrzymałam.
- Słucham cię, mamo.
- Żebyśmy się zrozumiały... Nie chcę, żadnych kłopotów pod moim dachem.
- Co masz na myśli? - Potarłam czoło palcami.
- Ciebie, Nialla i wasze dopasowanie. Nikt z nas nie wie, na co was stać, więc nie chcemy ryzykować. Macie uważać i ma być bezpiecznie.
- Nie musisz mi tłumaczyć, jak małemu dziecku. Jestem dorosła - przypomniałam i wywróciłam oczami.
Całe szczęście, że nie widziała wszystkich moich grymasów, bo dostałabym porządny wykład na temat kultury i zachowanie wobec starszych, a tym bardziej rodziców.
- Wierzę w twój rozsądek - zaśmiała się.
Otworzyłam szeroko usta, przez chwilę nic nie mówiąc.
- Dobranoc - odparłam z lekkim oburzeniem.
- Śpij dobrze, córeczko.
Rozłączyłam się i w ciszy świętowałam swój mały sukces.

***

Wymyta wróciłam do pokoju. Zostało już tylko godzina do północy, a mojej przyjaciółki jak nie było, tak nie ma. Zaczęłam się martwić. Co jeśli zatrzymał ją któryś z dyżurnych wykładowców?
- Jestem - usłyszałam, jak tylko drzwi od pokoju się otworzyły.
- Myślałam, że cię porwali - odparłam z pretensją.
Położyłam dłonie na biodrach i zrobiłam groźną minę. Musiałam wyglądać komicznie w piżamie i puchatych kapciach.
- Nie mogliśmy się pożegnać- przyznała speszona i podeszła do łóżka.
Nie widziałam jej twarzy, ale doskonale wiedziałam, że się zawstydziła.
- Wybaczam - westchnęłam teatralnie.
Cindy zaśmiała się i pokręciła głową. Usiadłam na brzegu łóżka i zrzuciłam ciapy. Ostatni raz sprawdziłam telefon i z uśmiechem położyłam się pod kołdrę.
- Głupio wyszło wtedy po wykładach - odezwała się nagle.
Zmarszczyłam czoło wybita z własnych myśli.
- Chodzi mi o to, że wam przeszkodziłam - dodała, kiedy nie zareagowałam.
- A, to. - Klepnęłam się dłonią w czoło.
- Widzę, że całkiem dobrze się wam układa - powiedziała sugestywnie.
Zacisnęłam powieki i zakryłam twarz dłonią.
- Nic nie powiesz? - żartowała.
- Bez komentarza - wymamrotałam.
Miała uciechę z mojego zawstydzenia. Odgryzła się za to, że ja zrobiłam jej to wcześniej.
- Wymyśliłam coś i potrzebuję twojego zdania - zmieniłam temat, czym momentalnie zainteresowałam przyjaciółkę.
Szybko zajęła miejsce na swoim łóżku, skrzyżowała nogi i wlepiła we mnie spojrzenie.
- Zamieniam się w słuch. - Wyczułam w jej głosie podekscytowanie.
- Mam zamiar zaprosić Nialla i jego mamę na święta.
- Zapytałaś go o zdanie?
Tym głupim pytaniem zgasiła mój entuzjazm.
- Dzięki za wsparcie - zironizowałam.
- Po prosty myślę logicznie. Wiesz, jaki jest Niall...
Westchnęłam i przygryzłam wargę.
- Skąd pewność, że się zgodzi? - zapytała.
- Nie wiem, Cindy. Sądziłam, że to wspaniały pomysł, skoro zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem.
- Zastanów się nad tym.
- Myślisz, że to za dużo? - Skrzywiłam się.
Cindy wzruszyła ramionami, posyłając mi współczujące spojrzenie.
- Trudno - wyszeptałam.
Odwróciłam się plecami do dziewczyny i zamknęłam oczy. W głowie miałam jej słowa. Nie byłam w stanie przestać myśleć o możliwości odrzucenia. Co jeśli Niall nie chciał tego co ja? Może potrzebował mnie tylko ze względu na odczuwane pragnienie?

Chyba za bardzo się rozpędziłam.

6 komentarzy:

  1. O gad damn. Tyle czekałam i jestem po prostu zakochana. Destiny ma wspanialy pomysl i miejmy nadzieje ze Nialler sie zgodzi. Uwielbiam ich 😍 Czekam z niecierpliwoscia na kolejny 💕

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorry że tak późno ale jak już wiesz nie wszyscy mają wakacje. :/
    bardzo ci współczuję tego zepsutego komputera. Mnie osobiście strasznie denerwuje wykonywanie tej samej roboty jeszcze raz. Szczególnie jak chodzi o pisanie - zawsze mam wrażenie że wyszło gorzej niż poprzednio. Mam tylko nadzieję że ten brak zapasu cię za bardzo nie opóźni bo twoje opowiadanie ewidentnie wymiata. Jesteś jedną z tych blogerek przy których spokojnie sobie czytam i się tym delektuje bez obawy że zaraz z czymś przesadzisz i mi się odechce.
    Wielkie brawa dla tej pani!
    Rozdzialik jak najbardziej bardzo spoko XD Jestem baaardzo ciekawa jak to wyjdzie z tym pomysłem Des.
    Czekam na kolejny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ponownego pisania masz rację...
      to najgorsza rzecz!
      Miałam wszystko dokładnie zaplanowane, a teraz głowię się, co i gdzie powinno być. Mam wrażenie, że o połowie rzeczy zapomniałam, co strasznie działa mi na nerwy.
      Staram się jak mogę, żeby nadrobić to, co straciłam ;)

      Dziękuję za piękne słowa! <3

      Usuń
  3. Ale cudowny rozdział!!Kocham twoje opowiadanie<3 Przykro mi z powodu komputera bo to pewnie ciężka praca żeby napisać tyle rozdziałów ale dasz sobie rade.Pozdrawiam<3 weronika...

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział ! ;) Wpadniesz do mnie ? Dopiero zaczynam pisać opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko wygospodaruję trochę wolnego czasu ;)

      Usuń