środa, 13 lipca 2016

43.

I mamy kolejny!
Wybaczcie, że idzie mi to tak wolno, ale naprawdę się staram :(
Jestem zagubiona i próbuję jeszcze raz wszystko sobie poukładać, więc proszę o wyrozumiałość.

Miłego czytania! xxx

P.S. Kocham Was za te wszystkie miłe słowa! <3
________________________________________________




12 GRUDNIA 2017r.
*Destiny*

Obudziłam się i wyłączyłam wydzierający się budzik. Okropnie żałowałam, że nie położyłam się dużo wcześniej. Spuściłam nogi na podłogę i przetarłam oczy. Łóżko obok było puste i zaścielane. No tak... Czego miałam się spodziewać?
- Czy ja już nikogo nie obchodzę? - jęknęłam i poczłapałam do łazienki.
Przygotowałam się na spotkanie ze światem i trochę bardziej obudzona wróciłam do pokoju. Zaczęłam porządkować łóżko, kiedy Cindy weszła do pokoju. Znaczy domyśliłam się, że to była ona, bo kto miałby odwiedzać mnie o tej porze? Nikogo nie zapraszałam.
- Chyba musimy porozmawiać, koleżanko - westchnęłam ciężko i poprawiłam róg kołdry.
Odwróciłam się i doznałam szoku.
- O czym, kolego? - To nie była moja przyjaciółka.
- Co ty tu robisz o tej godzinie? - Uniosłam wysoko brwi.
Niall stał w swojej przystojnej okazałości i gapił się na mnie z szerokim uśmiechem. Włożył dłonie do kieszeni spodni i zagryzł wargę.
- Poczułem taką potrzebę, więc przyszedłem. - Wzruszył ramionami.
Och.
- Naprawdę? - Zawstydziłam się.
Zignorowałam fakt, że kierowało nim dopasowanie. Cieszyłam się, że był.
- Mhm.
Podszedł i pochylił się do mojej twarzy. Nie dotykał mnie żadną częścią ciała, a ja i tak umierałam z zachwytu.
- Stęskniłem się - wyszeptał.
Kierowana emocjami buszującymi wewnątrz mnie, zarzuciłam mu ręce na szyję i przysunęłam się bliżej.
- Co to za zachowanie, panienko? - zapytał poważnie, prostując się.
Tym ruchem sprawił, że patrzył na mnie z góry. Nie był dużo wyższy, ale spokojnie mogłabym przy nim nosić dziesięciocentymetrowe szpilki.
Uwielbiałam buty na obcasie!
- Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę się oprzeć. - Uśmiechnęłam się niewinnie.
- Nie wiem, czy będę w stanie wybaczyć.
Kochał się droczyć, a ja kochałam jego.
- W taki razie... - zaczęłam, zsuwając dłonie po jego torsie. - Nic tu po tobie.
Zabrałam ręce i zrobiłam krok w tył.
- Co? - zmarszczył czoło zdezorientowany.
Wyciągnął rękę, żeby mnie złapać, ale zwinnie się wywinęłam.
- Słyszałeś.
Niall patrzył na mnie przez chwilę, jakby myślał nad czymś poważnym. Nawet potarł palcami brodę.
- Idź już, bo spóźnię się na wykłady - jęknęłam.
Oczywiście, że nie chciałam, żeby wychodził, ale mogłam go trochę wyprowadzić z równowagi. Kto miał mi zabronić? Chociaż w ten sposób byłam z nim i wstrzymywałam więź. Bałam się zrobić coś, czego on by nie chciał. Nie przeżyłabym gdyby się ode mnie odwrócił.
- Chyba sobie żartujesz - warknął groźnie i momentalnie znalazł się tuż przede mną.
Mój biust był przyciśnięty do jego klatki, a jego ramię owinęło moją talię.
- Panie Horan! - oburzyłam się teatralnie i zakryłam usta dłonią.
Pokręcił głową z uśmieszkiem, który przyprawiał mnie o dreszcze i schylił się, żeby pocałować mnie w obojczyk. Odetchnęłam i zamknęłam oczy. Horan był nadzwyczaj delikatny i dokładny. Powoli zaznaczył ustami ścieżkę obojczyka do ucha.
- Może pójdziemy na wagary? - wyszeptał.
Jęknęłam, kiedy pocałował mnie w ucho. Wyprostował się, ale nie odsunął. Obdarzył mnie intensywnym spojrzeniem jarzących się oczu.
- Nic z tego - odparłam smętnie.
Chciałam z nim być, ale nie mogłam opuszczać szkoły. Marzyłam, żeby się tutaj dostać, więc nie mogłam nikomu podpaść.
- Jesteś pewna? - Uniósł jedną brew.
Zawahałam się, ale skinęłam głową, a wtedy chłopak poderwał mnie do góry i rzucił na łóżko. Pisnęłam z zaskoczenia i miałam na niego nakrzyczeć, ale zostałam powstrzymana. Niall zaatakował moje wargi, nie dając mi dojść do słowa. Wierciłam się, żeby tylko ze mnie zszedł, ale nic mi to nie dało.
- Niall, głupku - wymamrotałam między całusami.
- Shhh... - Wsadził mi dłoń pod spódniczkę i zostawił ją na udzie.
Zadrżałam, kiedy poruszył palcami i zaczęłam ciężej oddychać. Nakręciłam się i nie byłam pewna, co do pójścia na pierwszy wykład. W końcu nie wyrzuciliby mnie przez "złe samopoczucie", prawda?
Złapałam Horana za koszulkę i zacisnęłam palce. Chciałam go bliżej, ale już bardziej się nie dało.
- Wystarczy tego dobrego - rzucił i cmoknął moje usta ostatni raz.
Odsunął się, stając przy łóżku. Patrzyłam na niego oszołomiona, nie wiedząc co powiedzieć. Koniecznie musiałam unormować oddech.
- No wstawaj - ponaglił.
Wyciągnął rękę, którą chwyciłam i pomógł mi stanąć na nogi. Poprawiłam mundurek i potrząsnęłam głową.
- Co się właściwie wydarzyło? - wymamrotałam.
W odpowiedzi usłyszałam szczery śmiech blondyna. Przerzucił rękę przez moje ramiona i przyciągnął mnie do swojego boku.
- Musimy iść na wykłady. - Mrugnął zaczepnie.
A ja po prostu umarłam na zawał serca przez czułość, jaką potrafił okazać.

15 GRUDNIA 2017r.
*Destiny*

Wykłady dłużyły mi się, jak nigdy. Od momentu zasiania we mnie wątpliwości przez przyjaciółkę w temacie świąt, unikałam rozmowy z Niallem. Obawiałam się odrzucenia. Zwlekałam, jak tylko mogłam, więc minęło już kilka dni.
- Gdzie się tak spieszysz? - Usłyszałam za plecami.
Od razu poznałam głos, więc z uśmiechem odwróciłam się do kolegi.
- Miło cię widzieć, Will.
- Mnie również bardzo miło. - Puścił do mnie oczko.
Wskazałam brodą na korytarz przed nami i ścisnęłam mocniej książki, które trzymałam przy piersi.
- Idziemy? - zapytałam.
Skinął głową i zajął miejsce tuż przy moim ramieniu. Powoli przemierzaliśmy korytarz, wymieniając się uwagami na mało ważne tematy. Przy Willu czułam się swobodnie i nie musiałam nic udawać, a tym bardziej uważać na to, co mówiłam. Był jedynym chłopakiem, z którym miałam aż tak dobry kontakt.
Tak, nawet z Niallem takiego nie miałam. Potrafiliśmy rozmawiać, ale coraz częściej gościło między nami silne pragnienie.
- Dobrze mu się trafiło - powiedział nagle.
Zmarszczyłam czoło, posyłając mu zdezorientowane spojrzenie.
- Mógłbyś jaśniej?
- Mama na myśli Nialla - wyjaśnił, patrząc przed siebie.
- Kontynuuj - poprosiłam, będąc ciekawą.
Miał coś do powiedzenia, a ja chciałam się tego dowiedzieć.
- Jesteś ładna, inteligentna i czasami naprawdę zabawna.
Szturchnęłam go łokciem w żebra, na co zareagował głośnym śmiechem. Kilka osób zwróciło na nas swoją uwagę i pokręciło głowami. Czasami ludzie byli po prostu zbyt sztywni.
- Dzięki - prychnęłam i zrobiłam poważną minę.
Która wcale poważna nie była, bo wyszedł mi komiczny grymas. Uraził mnie, a ja chciałam to jakoś okazać. Póki co, nie umiałam się na niego gniewać dłużej niż pięć sekund.
- Ale serio - spoważniał. - Jest głupkiem, jeśli jeszcze nie padł przed tobą na kolana i nie wyznał ci miłości. Niech się pospieszy, bo widzę, że tracisz nadzieję i siły. Jesteście dopasowani, więc nie widzę przeszkód na wspaniałe wspólne życie.
Dlaczego on musiał być taki spostrzegawczy? to było przerażające.
- Nie przesadzaj. - Machnęłam dłonią lekceważąco.
Zarumieniłam się, ale postanowiłam to zignorować.
- Jestem pewien, że za tobą szaleje, ale sam jeszcze tego nie wie. Jeśli w porę tego nie odkryje, to zgarnę mu cię sprzed nosa i mówię to całkowicie poważnie.
Zachłysnęłam się powietrzem i stanęłam w miejscu.
Co on właśnie powiedział?
- Spokojnie, Destiny - zaśmiał się i złapał mnie za łokieć. - Nie musisz się niczym martwić. Chodź, zaprowadzę cię na kolejny wykład.
Oniemiała dałam pociągnąć się przez korytarz, co jakiś czas potrącając innych ramieniem.

***

Zebrałam się w sobie i od razu po ostatni wykładzie wpadłam do pokoju. W pośpiechu przebrałam się z mundurka i rozejrzałam po pomieszczeniu. Cindy znowu nie było. Potrzebowałam jej, a ona znikała i wracała tylko na sen. Nie podobało mi się to, ale teraz miałam ważniejszą rzecz do załatwienia.
Chwilę później stałam pod znajomymi drzwiami i w momencie, kiedy miałam zapukać one się otworzyły. Napotkałam zaskoczoną twarz Horana, więc opuściłam dłoń.
- Hej - przywitałam się cicho z niemrawym uśmiechem.
- Hej - rzucił i zmarszczył czoło.
- Chciałam pogadać - uprzedziłam jego pytanie.
Chłopak gestem ręki pokazał, żebym weszła i przepuścił mnie w drzwiach, które potem zamknął. Podszedł do swojego biurka i oparł się o nie tyłem. Ja zajęłam brzeg łóżka Liama.
- O co chodzi? - zapytał, pocierając brodę palcem.
Wyglądał na zirytowanego moja obecnością.
- Bo wiesz... - zaczęłam i się zacięłam.
- No?
- Jest taka sprawa...
Nie wiedziałam, jak to z siebie wydusić. Kompletnie zabrakło mi słów, a przecież wcześniej układałam tą wypowiedź milion razy. Tak na wszelki wypadek. Jak widać nic mi to nie dało.
- Destiny, jeśli nic mi nie powiesz, to z przykrością cię informuję, że muszę coś załatwić i nie mam czasu na twoje podchody.
Auć.
- Nie musisz być uszczypliwy - mruknęłam.
Nie odpowiedział, a ja odchrząknęłam, wzięłam głęboki wdech i na chwilę zamknęłam oczy.
- Już mówię. - Popatrzyłam na niego. Miał zmęczone oczy i obojętny wyraz twarzy. - Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o świętach?
Skinął głową, po czym przechylił ją na jedną stronę.
- Wpadłam na pewien pomysł - kontynuowałam. - Tak sobie pomyślałam, żeby zaprosić ciebie i twoją mamę na święta do nas.
- Słucham? - Uniósł wysoko brwi.
Dobrze, że chociaż nie zaczął krzyczeć.
- Rozmawiałam z moją mamą i się zgodziła, więc teraz decyzja należy do was - podsumowałam.
- Dlaczego wcześniej tego ze mną nie skonsultowałaś? - Zmrużył oczy i skrzyżował ramiona na piersi.
- Sądziłam, że się ucieszysz - odparłam speszona. - Przecież ostatnio tak dużo czasu spędziliśmy razem i było naprawdę dobrze.
- To nie ma nic do rzeczy - rzucił ironicznie.
Skuliłam się w sobie i nic nie powiedziałam. Chciałam zrobić coś, co pomogłoby nam obojgu, ale widocznie mój instynkt zawiódł.
- Nie chcesz spędzać ze mną czasu? - zapytałam cicho, zbierając się na odwagę.
Onieśmielał mnie, kiedy był zdenerwowany i używał obojętnego wzroku.
- Powiedziałem to? - Zmarszczył czoło.
- Nie.
- Więc nie dopowiadaj sobie czegoś, co nie padło z moich ust.
Spuściłam głowę i zagryzłam wargę.
- Powinnaś już iść, spieszę się - przerwał niezręczną ciszę.
Natychmiast wstałam na proste nogi i podeszłam do drzwi. Posłałam mu smutne spojrzenie, żeby zorientował się, jak podziałała na mnie jego reakcja. Zapewne to wiedział już wcześniej, bo wyczuwał moje emocje. Widocznie nic sobie z tego nie robił.
Liczyłam, że mnie zatrzyma, kiedy nacisnęłam klamkę...
Nie zrobił tego.
Wyszłam.

***

- Myślisz, że wyznali sobie miłość? - Usłyszałam zza drzwi głos Liama.
- Oboje są strasznie uparci, więc wątpię - odparła smętnie. - Nie rozumiem, po co im te podchody. Czy tylko oni nie widzą tego, co ich łączy?
- Nie ma pojęcia. Niall nie rozmawia ze mną na ten temat.
Siedziałam przy biurku i próbowałam skupić się na materiałach, które chciałam nadrobić wcześniej, żeby mieć wolny weekend. Drzwi się otworzyła, a próg przekroczyła zakochana para. Udałam, że byłam pochłonięta kartkami, w rzeczywistości perfidnie podsłuchując.
- Nie będę przeszkadzał - rzucił chłopak.
- Nie przeszkadzasz - powiedziała z radością Cindy.
- Destiny się uczy.
Siedziałam cicho i nie zamierzałam włączać się do rozmowy. Dziewczyna miała ze mną na pieńku, a nie chciałam kłócić się przy jej ukochanym.
- No dobrze - westchnęła.
Pożegnali się całusem, a potem Liam zniknął za drzwiami.
- Co słychać u mojej kochanej przyjaciółki? - Po pokoju rozniósł się dźwięczny głos mojej lokatorki.
Wzięłam głębszy wdech i krzesłem odwróciłam się w jej kierunku.
- Miło, że sobie o mnie przypomniałaś - zironizowałam.
- O co ci chodzi? - Zmarszczyła czoło i opadła tyłkiem na łóżko.
- Mi? O nic. Przecież ciągle ze mną jesteś. - Wzruszyłam ramionami ze sztucznym uśmiechem.
- Jeśli masz jakiś problem, to mi o tym powiedz - powiedziała groźnie.
To ja powinnam się wkurzać!
- Żebyś wiedziała, że mam! - krzyknęłam, ale szybko zreflektowałam i zdecydowałam, że nie chciałabym zainteresowania reszty piętra.
Cindy skrzyżowała ramiona na piersi i popatrzyła na mnie wyczekująco.
- Chodzi o to, że od kilku dni masz mnie w dupie. Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy? Nie chodzi mi o głupie, przymusowe gadki przy śniadaniu. Jeśli znudziło ci się moje towarzystwo, to trzeba było mnie o tym uprzedzić. Miło by było. Potrzebowałam cię, potrzebowałam wsparcia, ale ciebie nie było. Nie raz na ciebie czekałam, ale wracałaś akurat, kiedy zasypiałam. To jest problem, o który mi chodzi.
Skończyłam, łapiąc się za głowę i zamykając oczy. Byłam zbyt zmęczona, ale musiałam to w końcu załatwić.
- Kocham go - wydusiła zdumiona.
- Wcześniej też go kochałaś, ale nie byłaś z nim non stop.
- Nie możesz być zła o moje zakochanie.
- Mogę o nie spędzanie ze mną czasu. - Wstałam gwałtownie, tak samo jak Cin. - Jestem twoją przyjaciółką, do cholery.
- Destiny...
Wtedy do pokoju wpadł nikt inny, jak Niall Horan.
- Destiny, ja... Przeszkodziłem? - Skrzywił się, napotykając moją wściekłą minę.
Żadna z nas nie odpowiedziała, więc sam wywnioskował.
- Już sobie idę - wymamrotał, ale ja zmieniłam zdanie.
- Zaczekaj - westchnęłam.
Rzuciłam przyjaciółce ostatnie, zawiedzione spojrzenie i wyszłam za Niallem na korytarz. W ciszy zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się na stołówkę. Blondyn zajął jeden ze stolików, a ja poszłam do barku po sok dla siebie i dla niego.
- Co tam się stało? - zapytał z głupim uśmiechem, odbierając ode mnie butelkę.
Usadowiłam się na krześle i wyprostowałam nogi.
- Interesuje cię to? - westchnęłam ciężko i odkręciłam butelkę.
Horan nie odpowiedział, więc wzięłam kilka łyków. Nie przerwałam kontaktu wzrokowego.
- Przyszedłem w innej sprawie - odparł, a potem upił pół butelki.
- Jakiej? - Wyprostowałam się zaciekawiona.
- Co do świąt... - zaczął. - Rozmawiałem z mamą.
- Naprawdę? - pisnęłam zaskoczona.
Nie kontrolowałam szerokiego uśmiechu, który wkradł mi się na usta.
- Tak i przyjęła zaproszenie.
Otworzyłam szeroko usta, żeby za chwilę je zakryć. Byłam tak zaskoczona, że zapomniałam wziąć oddechu.
- Oddychaj - zaśmiał się z mojej reakcji.
- Tak się cieszę - odetchnęłam. - Zobaczysz, że święta będą super.
- Nie powiedziałem, że ja się zgodziłem. - Posłał mi cwaniacki uśmieszek.
- Jak to? - Uniosłam brwi w zdziwieniu.
Wzruszył ramionami i podrapał się po karku.
- Normalnie. Jesteś słabo przekonująca.
Zagryzłam wargę, myśląc intensywnie. Słabo przekonująca, tak?
- Postaram się, żebyś zmienił zdanie - rzuciłam niewinnie.
Oparłam łokcie o blat i pochyliłam się nad stolikiem. Niall miał idealny widok na moje piersi. Gapił się przez chwilę, a potem odchrząknął i spojrzał mi prosto w oczy.
- Nadal nic. - Pokręcił głową.
- Cóż... - Wyprostowałam się i powoli podeszłam do siedzącego chłopaka.
Nie pytając o pozwolenie, wpakowałam mu się na kolana okrakiem i położyłam dłonie na jego ramionach.
- Muszę się bardziej postarać - dodałam cicho.
Skinął głową i przełknął ciężko ślinę. Wpatrywał się w moje tęczówki, które jarzyły się tak samo, jak jego. Z małym uśmiechem podsunęłam się wyżej, a Niall westchnął.
- Destiny - ostrzegł i zacisnął usta.
Doskonale wiedziałam, o co mu chodziło. Miał problem w tym, że usadowiłam się prosto na jego przyjacielu. Zrobiłam to celowo i nie zamierzałam przestać.
- Słucham? - Przechyliłam głowę na jedną stronę i znowu się poruszyłam.
Warknął pod nosem, złapał mnie za kark i przyciągnął do swoich ust. Oddałam pocałunek z taką samą zachłannością, jak on. Naparałm sobą jeszcze bardziej, przez co Horan zacisnął palce na moich biodrach. Nagle oderwałam się od chłopaka i stanęłam na równych nogach.
- Ej - oburzył się.
Miał niewyraźne spojrzenie i był rozbity przez nagłą intensywność między nami.
- Więcej mogę ci ofiarować tylko w zaciszu mojego domu. - Mrugnęłam do niego i poprawiłam koszulkę.
Pokręcił głową z zamkniętymi oczami i powoli wstał z krzesła. Nie ruszyłam się z miejsca, kiedy podszedł i objął mnie w talii. Położył dłoń na moim policzku i kciukiem delikatnie dotknął dolnej wargi.
- Przekonałaś mnie - wyszeptał.
Bez ostrzeżenia wtuliłam się w jego tors i uśmiechnęłam się.
- Cieszę się - odparłam cicho.
- Wiesz co? - zapytał, a ja mruknęłam, żeby kontynuował. - Lubię kiedy jesteś słodka i urocza, ale kurewsko mnie kręcisz, kiedy jesteś suką.
Wstrzymałam oddech i z galopującym sercem napawałam się wspólną chwilą. Modliłam się, żeby było ich więcej.

4 komentarze:

  1. Fangirl!!! Nestiny moment!!! Przykro mi z powodu komputera, znam ten ból... już nie moge się doczekać kokejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  2. Godzina 5.15 ,a ja nie moge spac wiec co robie? No jaaasne... Mowilam ,ze to kocham? Uwielbiam Nastiny moments i uwielbiam wszystko co tam sie dzieje. Ostatnie zdanie mnie rozwaliło. Uwielbiam to jak tworzysz. Życzę weny i mam nadzieję ,że wszystko pójdzie po Twojej myśli.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  3. O Matko!!!! Ale boski rozdział!! Jak ja kocham to twoje opowiadanie<3 Pozdrawiam i proszę o coś o pełni ;) Jeżeli można<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie pełnia, spokojnie :)

      Usuń