czwartek, 28 lipca 2016

47.

JESTEEEEEM!!!!!
______________________________________________




*Destiny*

Nie udało mu się.
Nie uległam.
Pchnęłam jego ramię z całej siły. Uniósł brwi zdziwiony moją determinacją i uśmiechnął się jednym kącikiem ust.
- Odsuń się - powiedziałam opanowanym głosem.
- Zmuś mnie.
Przyjęłam wyzwanie.
- Z miłą chęcią.
Zirytowana warknęłam pod nosem i z największą mocą moich mięśni trąciłam jego ramię. Udało mi się zrobić to na tyle skutecznie, że się zachwiał. Zadowolona uniosłam dumnie głowę i pomaszerowałam przed siebie. Na własne nieszczęście wyczułam, że szedł kilka kroków za mną. Bez słowa stanęłam przed pokojem dla gości i otworzyłam drzwi.
- Tutaj będziecie spać przez cały pobyt - powiedziałam obojętnie.
Niall nawet nie zajrzał do środka. Nie spuścił wzroku z mojej twarzy, więc odwróciłam się na pięcie, chcąc zniknąć w znajomych czterech ścianach. Złapałam za klamkę i spojrzałam przez ramię.
- Nie zaprosisz mnie? - Uniósł jedną brew zaczepnie.
Wywróciłam oczami i w milczeniu zajęliśmy mój pokój. Stanęłam przy oknie, opierając tyłek o parapet, a Horan zajął brzeg łóżka.
- Co słychać? - zapytał i rozejrzał się dookoła. - Ładny pokój.
- Serio? - prychnęłam.
Posłał mi pytające i odrobinę zaskoczone spojrzenie, więc westchnęłam ze zniecierpliwieniem.
- Będziesz się zachowywał, jakby nic się nie stało? - odparłam.
Nie mogłam powstrzymać złości, którą emanowałam. Była tam też tęsknota i pragnienie, ale zdecydowałam się to zignorować.
- Pora odpuścić. - Wzruszył ramionami.
Zaczęłam śmiać się, jak opętana. Jak on mógł mówić takie rzeczy?
- Padło ci na mózg? - wydusiłam między spazmami śmiechu.
- Destiny... - westchnął i pokręcił głową. - Zachowujmy się, jak dorośli.
Oparł łokcie na kolanach i wlepił we mnie całkowicie poważne spojrzenie.
- Chyba sobie żartujesz - zironizowałam. - Zachowałeś się, jak ostatni dupek, a teraz oczekujesz, że zaspokoję twoje pragnienie, bo pstrykniesz palcami?
- Przecież cierpisz.
- Nie wykorzystuj tego przeciwko mnie! - oburzyłam się. - To nie twoja sprawa.
- Ciszej - rzucił, krzywiąc się.
Popatrzyłam na drzwi, jakby ktoś miał za chwilę wejść.
- Nie uciszaj mnie - wymamrotałam.
- I oczywiście, że to moja sprawa.
- Jakoś kilka dni temu wcale cię nie obchodziły moje odczucia. Malia przesłoniła ci cały świat. - Gotowałam się z gniewu i bezradności.
Pragnęłam, żeby jak najszybciej opuścił to pomieszczenie i dał mi spokój. Nie miałam siły na ciągłe kłótnie.
- Daj temu płynąć. I tak długo nie wytrzymasz - stwierdził pewny siebie.
- Nie, Niall. - Pokręciłam głową. - Tym razem mocno przesadziłeś. Nie miałeś prawa traktować mnie lepiej, a potem nagle odrzucić i kompletnie się odciąć. Wybrałeś ją, więc nie oczekuj, że ja wybiorę ciebie.
Zamilkł i spuścił wzrok na podłogę. Wyczułam, że bił się z własnymi myślami. Ogólnie nagle zmarkotniał, a jego serce podwoiło pracę.
- Nie wytrzymam zbyt długo - przyznał cicho.
Zmarszczyłam czoło zdezorientowana jego zmianami nastroju i przestąpiłam z nogi na nogę. Przez chwilę byłam skłonna odpuścić i zapomnieć.
- Z każdym dniem jest coraz gorzej, nie wspominając już o zbliżającej się pełni - dodał.
Zdusiłam w samym zarodku chęć przytulenia go i podarowania ulgi nam obojgu. Musiałam być twarda, a on wreszcie musiał dostać nauczkę.
- Wyjdź - odparłam chłodno, będąc suką.
Przeniósł na mnie zdziwione oczy i zamarł.
- Co?
- Słyszałeś.
- Ale...
- Wyjdź - powtórzyłam.
- Nie wytrzymasz tego. Nie dasz rady - warknął.
Momentalnie jego ciało spięło się i wyprostowało w bojowej postawie. Tracił samokontrolę, ale potrafiłam się go bać.
- Widocznie nie znasz moich możliwości - odpowiedziałam spokojnie.
Nie musiał mieć świadomości, że odczuwany przeze mnie ból był coraz gorszy. Bałam się, że to uczucie mogło złamać mnie w każdej chwili. Traciłam kontrolę nad własnym organizmem, który lgnął do Alfy. Zdecydowanym krokiem podeszłam do drzwi i otworzyłam je na całą szerokość. Popatrzyłam wyczekująco na chłopaka, aż w końcu podniósł się i powoli do mnie podszedł.
- Destiny...
- Nigdy nie jest za późno, żeby dowiedzieć się, czego tak naprawdę chcesz - wyszeptałam, unikając jego oczu.
Wyszedł, a ja zamknęłam drzwi z galopującym sercem. Niall wywoływał we mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Pragnęłam go w najbardziej desperacki sposób i pozwoliłam to sobie okazać poprzez jedną łzę, która spłynęła po moim policzku.

***

- Nie zrobię tego, mamo - odparłam oburzona.
- Kochanie - zaczęła. - Wiem, co aktualnie przechodzicie, ale to nie zmienia faktu, że nie możecie kręcić nam się pod nogami.
- Dlaczego się nade mną znęcasz? - jęknęłam na granicy płaczu.
- Przesadzasz. - Pogłaskała mnie po głowie.
Zacisnęłam pięści, rażąc kobietę spojrzeniem.
- Proszę cię, mamo - wyszeptałam.
- To ja cię proszę. - Pokręciła głową. - Jesteś silna i dasz sobie radę. Wiem, że potrafisz to zrobić.
Otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć, ale nie zdążyłam.
- Zrób to dla mnie - dodała i pocałowała mnie w policzek.
Opuściła kuchnię, a ja oparłam się rękoma na blacie. Zamknęłam oczy i powoli policzyłam do dziesięciu.
- Dlaczego jesteś taka spięta? - Usłyszałam za sobą.
Powoli się odwróciłam i napotkałam męską sylwetkę.
- Cześć, Mike - mruknęłam smętnie.
- Pokłóciłaś się z mamą? - Zmarszczył czoło, uważnie lutrując mnie wzrokiem.
- Nie.
- Więc?
Przetarłam twarz dłonią i popatrzyłam mu oczy. Nie musiałam nic mówić.
- To on, prawda?
Skinęłam głową prawie niedostrzegalnie.
- Jesteśmy...
- Dopasowani - dokończył za mnie. - Tak, wiem.
- Skąd? - Uniosłam brwi.
- Tata konsultował się ze mną przy kilku sprawach i mówił mi o was na bieżąco - wyjaśnił  i zajął miejsce przy stole.
- Dlaczego miałby zwracać się z tym właśnie do ciebie?
- Bo sam doświadczyłem tego, co wy przechodzicie teraz.
Szczęka opadła mi do podłogi, kiedy dotarły do mnie jego słowa. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?
- Co takiego? - zdziwiłam się.
- Moje dopasowanie nie jest aż tak silne, jak wasze, ale silniejsze niż to klasyczne.
Mówił o tym tak swobodnie...
- Czy ty masz dziewczynę? Udało wam się? Jaka jest? - Zmrużyłam na niego oczy, oczekując szczegółów.
Brat wstał i bez słowa przyciągnął mnie do siebie. Objęłam go niepewnie, bo mnie zdezorientował.
- Dacie radę - powiedział ciszej, unikając odpowiedzi. - Skoro jest źle, to kiedyś musi być dobrze. W końcu nosisz nazwisko Smith.
Zamknęłam oczy, mocniej wtulając nos w jego klatkę.
- Wiesz, Michael... - zaczęłam i zadarłam głowę, żeby mieć widok na jego twarz.
- Podziękujesz mi później - przerwał i mrugnął zaczepnie. - Muszę spadać.
Z cichym westchnięciem zrobiłam krok w tył i patrzyłam, jak mnie opuszcza. Nie mogłam uwierzyć, że dzieliło nas pięć lat różnicy. Czasami wydawał się taki dziecinny, ale innym razem potrafił powiedzieć coś tak mądrego, że mnie zatykało.

***

Kilka głębokich oddechów i byłam gotowa stawić mu czoła. Tuż po obiedzie Niall zamknął się w pokoju, a mama ponagliła mnie morderczym spojrzeniem, więc oto stałam tu, gdzie nie chciałam być. Zapukałam i nie czekając na odpowiedź zajrzałam do środka. Blondyn siedział na łóżku i przeglądał telefon. Gdzieś w podświadomości miałam nadzieję zobaczyć jego goły tors, ale widocznie to nie był ten moment.
- Niall - rzuciłam i odchrząknęłam. - Mama kazała mi wziąć cię na spacer.
Nie mogłam jej przetłumaczyć, że widział okolicę milion razy podczas pobytu u nas w wakacje. Uparła się, że powinien zobaczyć "piękny, zimowy krajobraz miasta".
- Hm? - mruknął, nie zaszczycając mnie spojrzeniem.
- Idziesz?
Skończył przewijać coś na ekranie komórki, odłożył ją na stolik i przeniósł znudzony wzrok na moją twarz.
- Co się stało, że chcesz spędzić ze mną czas? - zapytał, nie szczędząc sarkazmu.
Och, to teraz on był tym obrażonym?Bardzo dorosłe zachowanie, jak na dwadzieścia dwa lata.
- Zostałam zmuszona. - Posłałam mu fałszywie słodki uśmieszek.
Przez dłuższą chwilę przewiercał mnie zaciekawionym spojrzeniem, więc odpuściłam. Mi nie zależało, a przynajmniej tak sobie wmawiałam.
- Nie, to nie - bąknęłam i zaczęłam się wycofywać.
- Zaczekaj.
Wiedziałam, że się zdecyduje. Czułam to i praktycznie byłam pewna. Miałam wrażenie, jakbym znała go na wylot.
- Pospiesz się - rzuciłam i skierowałam się do wyjścia.
Szedł za mną, jak posłuszny piesek.
- Desti, kochanie! - zawołała mama, a ja zatrzymałam się gwałtownie i wykrzywiłam twarz w bólu.
Użyła zdrobnienia, którego nienawidziłam. Przypominało mi też moją zmarłą, ukochaną babcię. Tylko ona mogła mnie tak nazywać
- Mamo! - jęknęłam głośno.
Niall prychnął pod nosem, a ja obdarzyłam go morderczym spojrzeniem i zajrzałam do salonu.
- Zrobiłaś to - syknęłam, mrużąc groźnie oczy.
Kobieta machnęła dłonią lekceważąco, a pani Ellen uśmiechnęła się pod nosem, obserwując naszą wymianę zdań.
- Czego potrzebujesz? - westchnęłam ciężko.
- Sprawdzałam, czy wykonałaś moją prośbę. - Uśmiechnęła się najsłodziej, jak umiała.
- Właśnie zamierzałam. - Wywróciłam oczami. - Ale po tym, jak mnie nazwałaś chyba się wycofam.
- Córeczko - zaśmiała się.
- Przecież wiesz, że nie chcę żeby ktokolwiek tak na mnie mówił - wymamrotałam obrażona.
Mama posłała mi całusa w powietrzu i pomachała, co jednoznacznie oznaczało koniec rozmowy. Wróciłam do czekającego blondyna i założyłam buty. Ubraliśmy się w cieplejsze rzeczy, bo zima nie miała litości. Akurat w dzień świąt panował okropny mróz, przy którym nawet wilcze ciepło ledwo dawało radę.
- Gdzie mnie zaprowadzisz? - zapytał, jak tylko wyszliśmy na zewnątrz.
Poprawiłam czapkę, naciągając ją bardziej na czoło. Od zawsze miewałam problemy z zatokami i okropnym katarem, jak tylko przestawałam być ostrożna.
- Przejdziemy się w dół ulicy, poudajesz, że zachwycasz się zimowym krajobrazem i wrócimy, żeby przygotować się do kolacji wigilijnej.
- Genialny plan. - Zrównał krok ze mną, więc szliśmy ramię w ramię. - Może jakieś ustronne miejsce?
Zignorowałam jego próby zdenerwowania mnie. Obrał to sobie na cel, a ja zamierzałam mu przeszkodzić. Cisza przedłużyła się do dziesięciu minut. Nie wytrzymałam.
- Dlaczego taki jesteś? - zapytała z pretensją, patrząc przed siebie.
W kieszeniach kurtki miałam schowane zaciśnięte pięści.
- Jaki? - odparł głupio.
- Dobrze wiesz, co mam na myśli - odparłam. - Jesteśmy dopasowani, więc nie udawaj, że przez caly ten czas nie czytasz mnie na wylot.
- Przynajmniej próbowałem udawać, żebyś nie czuła się głupio - zaśmiał się.
Pokręciłam głową, powstrzymując wybuch. Byłam na ulicy, w miejscu publicznym. Musiałam zachowywać się jak człowiek z mózgiem.
- Wariuję od tego wszystkiego - wyszeptałam i stanęłam.
Niall obejrzał się przez ramię, mierząc mnie zdziwionym wzrokiem.
- Idziemy?
- Nie, mam dość. Przeszła mi ochota na dalsze spacerowanie w twoim towarzystwie. - Odwróciłam się na pięcie z zamiarem powrotu do domu.
Zachowywałam się, jak rozwydrzona nastolatka, ale to było poza moją kontrolą. Panikowałam, kiedy był blisko mnie i wkurzanie się było moim jedynym ratunkiem. Inaczej zatraciłabym się w jego bliskości, bo cholernie jej potrzebowałam. Niestety byłam zbyt uparta, żeby mu wybaczyć. Niall przyciągał mnie do siebie nieznośnie mocno. Bałam się o najbliższą pełnię, która wypadała na jutrzejszą noc.
- Destiny! - zawołał, a chwilę później poczułam uścisk na łokciu.
Szarpnął mną tak, że stanęłam do niego przodem. Zamknęłam powieki, żeby dwie sekundy później spojrzeć mu prosto w oczy.
- Co znowu? - Uniosłam brwi.
Mogłam śmiało stwierdzić, że byłam znudzona. Powtarzaliśmy ten schemat ciągle i ciągle. Miłe chwile, przeszkoda, a potem konflikt. Nie byliśmy w stanie sami poradzić sobie z tak silnym dopasowaniem. Niestety nikt inny nie mógł ingerować, bo i tak nic by to nie dało.
- Po co to utrudniasz? - Zmarszczył czoło, jakby był zdezorientowany.
- Ja?
- Tak, ty.
- Chyba coś ci się pomyliło. - Wyrwałam rękę z jego uchwytu. - To ty popełniłeś błąd.
- Robisz się nudna - prychnął sarkastycznie.
Zamurowało mnie. Konkretnie nie wiedziałam, co powiedzieć.
- No co tak patrzysz? - Uniósł brwi, jakby rozbawiony. - Ciągle powtarzasz, że popełniłem błąd. Nie jestem głupi, zrozumiałem za pierwszym razem. Możemy pominąć dalsze sprzeczki i przejść do tego, czego oboje potrzebujemy?
Zaczęłam szybciej oddychać, czując jak moje ciało pragnęło jego dotyku. Stał zdecydowanie za blisko. Jedyne na co było mnie stać, to pokręcenie głową.
- Nie bądź taka, Desti - rzucił z uśmiechem cwaniaka.
To mnie otrzeźwiło.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić - warknęłam, wbijając palec wskazujący w jego klatkę piersiową.
- Urocze. - Uśmiechnął się jak obłąkany.
- Wal się. - Wywróciłam oczami.
- Czuję, jak bardzo mnie chcesz.
Zdecydowałam się powiedzieć coś, co miało go zranić. Tak samo, jak mnie zraniło oglądanie go z nią.
- Tylko moje ciało cię pragnie - odparłam gorzko.
Zamilkł, a ja chciałam nacieszyć się zwycięstwem. Zacisnął szczękę i wbił we mnie spojrzenie, które emanowało czymś nie do odczytania. Nigdy nie patrzył na mnie w ten sposób.
- Przekonajmy się - wymamrotał pod nosem i złapał mnie za kark, przyciągając do siebie.
Nim zdążyłam zareagować, mocno połączył nasze usta. Chciałam się odepchnąć, uwolnić i jeszcze raz dać mu nauczkę.
Nie mogłam.
Ciało nie współpracowało z mózgiem, który wrzeszczał coś o racjonalnym zachowaniu. Przestałam ze sobą walczyć dopiero, kiedy Niall objął mnie drugą ręką w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Zatopiłam się w uldze i błogości, jaką poczułam, dlatego bez wahania odwzajemniłam gest.
Chciałam go znienawidzić, bo był dupkiem. Chciałam, żeby przestał wprowadzać zamęt w moje życie i w moje uczucia.
Jednak z drugiej strony...

Ciężko jest nie zakochać się w kimś, kto widział wszystkie twoje oblicza i mimo to został,

ciężko jest nie zakochać się w kimś, kto rozumie cię jak nikt inny,

ciężko jest nie zakochać się w kimś, kto pokazał ci wyjątkowy sposób patrzenia na świat, 

ciężko jest nie zakochać się w kimś, kto pozwalał ci poczuć, że żyjesz,

niestety nic nie boli bardziej niż zawiedzenie się na osobie, o której myślałeś, że nigdy cię nie zrani.




3 komentarze:

  1. O MÓJ BOŻE. Czytałam to i patrzyłam na sam dół nie chcąc zobaczyć końca. Wydaję mi się, że masz coraz krótsze rozdziały jednak to jest znikomy problem. Jestem zakochana w tym opowiadaniu. Też bym nie wybaczyła facetowi tak szybko czegoś takiego 😂 no ale cholera... chce wiecej wiecej i wiecej. Jestes cudowna i masz cudowne pomysły!
    Pozdrawiam xd

    OdpowiedzUsuń
  2. O Matkoo! Nie ma słów żeby określić jak kocham to opowiadanie!Pełnia niedługo i będzie się działo!! Pisz szybciutko<3 Czekam na next i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuper!Chce kolejny!! Z kąd ty bierzesz tyle pomysłów?<3 Czekam na następny! Życze weny<3

    OdpowiedzUsuń