niedziela, 7 sierpnia 2016

49.

TAM TAM TAAAAAM!

Musicie mnie niesamowicie kochać, bo pisze jak szalona i mam mnóstwo pomysłów!

Dziękuję, że jesteście! xxx
____________________________________




*Destiny*

Od obiadu Niall nie wychodził z pokoju, który zajął po przyjeździe. Nie mogłam powiedzieć, że się nie martwiłam. Tej nocy miała wypaść pełnia, więc bałam się o nas oboje. Zauważyłam już wcześniej, że nie mógł znaleźć sobie miejsca i był nad wyraz zirytowany. Rzadko do kogo się odzywał i zaciskał szczękę, jak tylko pojawiałam się w zasięgu jego wzroku.
- Destiny? - tata zwrócił moją uwagę na siebie.
Od jakiegoś czasu tępo wpatrywałam się w ekran telewizora. Moje myśli były kompletnie gdzie indziej.
- Tak? - Spojrzałam na niego i uniosłam brwi.
- Sprawdzałaś co u Nialla?
Pokręciłam głową w odpowiedzi. Spodziewałam się, że w końcu ktoś zechciałby wkroczyć na ten temat.
- Może powinnaś...
- Nie, tato - westchnęłam i potarłam dłonią czoło.
- Dlaczego? - Zmrużył oczy wyraźnie zdezorientowany. - Zauważyłem, że wasze relacje się pogorszyły, ale myślałem, że i tak się o niego troszczysz. Jest twoim Alfą, nie możesz go tak po prostu z tym zostawić. Dzisiejsza pełnia będzie silniejsza, niż wszystkie poprzednie.
- Myślałam, że ona działa w ten sposób tylko na nas - odparłam zdziwiona.
- Zapewne nie, ale uważam, że pełnia próbuje wam coś przekazać. Jest silna, ale nie każdy odczuje to tak, jak ci do których jest skierowana.
Michael powiedział podobnie, czyli coś w tym było.
- Myślisz, że próbuje nas połączyć? Jakby, no wiesz... Jako parę? - zapytałam ostrożnie.
- Być może. - Wzruszył ramionami i odetchnął ciężko. - Rada nie spotkała się z takim przypadkiem dopasowania, jak wasz już od wielu, wielu lat. Staramy się was pilnować, żeby móc wkroczyć w razie potrzeby, ale to wy tutaj trzymacie stery.
Tyle odpowiedzialności w czymś takim. Dlaczego padło akurat na mnie? Popełniłam jakiś grzech? Może w poprzednim wcieleniu byłam jakimś psychopatą.
- Ellen poszła do Nialla. - Mama weszła do salonu z dłoni położonymi na biodrach.
Cicho wypuściłam powietrze, które zgromadziło się we mnie od nadmiaru napięcia. Dobrze, że nam przerwała, bo nie wiem czy wytrzymałabym psychicznie. Za dużo odpowiedzialności w tych kilku ojcowskich słowach.
- Długo tam jest? - zapytałam cicho, odwracając twarz do mamy.
- Jakąś godzinę.
Zacisnęłam powieki, zebrałam się w sobie i wstałam z kanapy.
- Co robisz? - Tata zmarszczył czoło, obserwując moje poczynania.
- Idę do siebie - rzuciłam i żwawym krokiem opuściłam pomieszczenie.
Nie zdążyłam dojść do swojego pokoju, kiedy moje uszy zlokalizowały podwyższone głosy. Zwolniłam i niegrzecznie podsłuchałam, jak Niall kłócił się ze swoją mamą. Przystanęłam przy drzwiach od pokoju gościnnego i nastawiłam uszu.
- Wyjeżdżamy - warknął Horan.
- Synku, nie możemy tego zrobić. Obiecałam, że zostaniemy do Nowego Roku - odparła kobieta.
Do Nowego Roku? Czemu ja nic o tym nie wiedziałam? Nikt nie zapytał mnie o zdanie.
- Nie wytrzymam dłużej - jęknął z bólem w głosie.
- Skarbie...
- Mamo - westchnął. - Mówiłem ci, że ona mi nie pomoże. Po prostu muszę się oddalić. Nie mogę znieść jej widoku, skoro nie mogę się do niej zbliżyć. To mnie zabije.
Z zapartym tchem czekałam na odpowiedź pani Ellen, ale zamiast tego powietrze przeciął przerażający krzyk cierpienia. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi na całą szerokość. Wyszłam na dziewczynę bez manier, ale miałam to gdzieś. Moje oczy zastały spanikowaną mamę Horana i zgiętego w pół blondyna. Ramionami objął swoją klatkę piersiową. Dopiero kiedy odchrząknęłam, pani Ellen zwróciła na mnie uwagę.
- Destiny? - wydusiła w szoku.
Na kilometr można było wyczuć, jak bardzo się bała. Nie miała pojęcia, co dolegało jej jedynemu synowi.
Ja wiedziałam.
- Pomogę mu - wyszeptałam i na chwilę spuściłam wzrok.
Nie byłam pewna swojej decyzji, ale nie mogłam zostawić go w takim stanie.
- Jesteś pewna? - Zbliżyła się i położyła dłoń na moim ramieniu.
Skinęłam głową i przesunęłam się, żeby mogła opuścić pokój. Zdążyła jeszcze posłać mi pocieszający uśmiech. Zamknęłam za nią drzwi i powoli zmniejszyłam odległość między mną a chłopakiem.
- Idź sobie - syknął ze wzrokiem wbitym w podłogę.
Nawet nie potrafił się wyprostować. Trzymałam go samego zbyt długo, ale gdybym tylko wiedziała...
- Potrzebujesz mojej pomocy - odparłam spokojnie, nie chcąc wszczynać jakiejkolwiek kłótni.
- Nie.
Zacisnęłam zęby i zdecydowanym krokiem znalazłam się tuż przed nim. Wyprostował się powoli, ale nie spojrzał mi w oczy. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok.
- Nie utrudniaj - westchnęłam.
- Chcesz pokazać mi swoją litość? - zironizował. - Nie potrzebuję jej.
- Chcę ci pomóc - powtórzyłam twardo.
- Już nie udajesz obrażonej? Przecież cię odrzuciłem dla innej. Wkurwiłaś się, a i tak nie byliśmy razem. Nie jesteśmy i zapewne nie będziemy.
Zabolało mnie. Nie musiał tak dobitnie tego powtarzać, bo jego słowa raniły moje zakochane serce.
Zebrałam się w sobie i dłońmi przytrzymałam jego głowę, kładąc je na policzkach. Zmusiłam Nialla, żeby na mnie popatrzył.
- Przestań zgrywać cholernego dupka i współpracuj - warknęłam, tracąc cierpliwość. - Mi też nie jest łatwo.
- Wydawało mi się, że beze mnie idealnie radziłaś sobie z pełnią.
Nie odpowiedziałam, a on odepchnął moje ręce i zrobił krok w tył. Samice wilkołaka cierpiały nieustannie po rozłączeniu od dopasowanego Alfy, ale to samiec przyjmował po czasie największy cios. Musieliśmy tego doświadczyć, żeby się nauczyć.
- Dlaczego mnie odpychasz, skoro tak bardzo cierpisz? - Przechyliłam głowę na bok, nie spuszczając z niego wzroku.
Złapał się za głowę i lekko pociągnął za włosy. Wymamrotał coś pod nosem i z prędkością światła złapał mnie w talii, używając obu rąk i przyciągnął do siebie. Zaskoczona zachłysnęłam się powietrzem i wsparłam dłonie o jego tors. Nasze twarze dzieliła znikoma odległość, przez co nie mogłam się skupić.
- Tym razem czuję, że potrzebuję czegoś więcej - powiedział cicho.
- Więcej? - Oblizałam wyschnięte wargi.
- Więcej niż pocałunku.
Wstrzymałam powietrze, próbując zebrać myśli. Znaleźliśmy się w trudnym położenia, a ja musiałam być tą, która myślała logicznie.
- Teraz też cię boli? - zapytałam, chcąc zwrócić rozmowę na inny tor, niż nasze zbliżenie.
- Mniej, ale... - urwał.
- Co?
- Nawet jeśli bym chciał, nie potrafię wypuścić cię z objęć - przyznał, a jego oczy zlokalizowały moje usta.
Pod wpływem siedzących we mnie emocji położyłam dłoń na jego szyi i przyciągnęłam go do pocałunku, który oddał bez wahania. Z każdym ruchem coraz bardziej się pogłębiał. Nie narzekałam, bo właśnie tego potrzebowałam.
Potrzebowałam mojego Alfy.
- Jaka ja byłam głupia - wydusiłam, między pocałunkami.
- Hm? - Oparł swoje czoło o moje, nie otwierając oczu.
Delikatnie przesunęłam rękę na jego policzek i tam zostawiłam.
- Skazałam nas na cierpienie z powodu jakiejś nic nie ważnej dziewczyny. Nie możemy ominąć dopasowania, a ja jak idiotka myślałam, że uda mi się to przezwyciężyć. Chciałam się od ciebie odizolować.
- Nie możesz. - Pokręcił głową z lekkim uśmiechem i kciukiem dotknął mojej dolnej wargi. - Umarłbym bez ciebie.
Skrzywił się i jęknął. Złożyłam całusa na obojczyku blondyna i tak utworzyłam ścieżkę, aż do żuchwy. Niall oddychał ciężko i niestabilnie, więc chciałam to jakoś załagodzić.
- Mówiłem ci, że potrzebuję więcej - wyszeptał, odsuwając się ode mnie.
Usiadł na łóżku i załamany schował twarz w dłoniach. Potrzebował mojego ciała, ale nie chciał zmuszać mnie do zbliżenia. To było bardzo szlachetne z jego strony i niesamowicie go za to ceniłam.
- Dajmy dopasowaniu to, czego pragnie - odparłam, grając pewną siebie.
W środku trzęsłam się, jak galareta. Horan podniósł głowę i obdarzył mnie zdziwionym spojrzeniem.
- Mówisz poważnie? - Zmarszczył czoło.
Bez pytania usiadłam mu okrakiem na kolanach i jednym ruchem pozbyłam się swojej bluzki. Jak na faceta przystało, uważnie zeskanował moja klatkę piersiową, a następnie zatrzymał się na oczach.
Jego tęczówki się jarzyły, więc moje na pewno też.
- Des... - zaczął, ale urwał, kiedy położyłam mu palec na ustach.
- Tęskniłam za twoimi świecącymi oczami - przyznałam szczerze.
To co się między nami działo było nagłe i nieprzemyślane. Jak za dotknięciem różdżki zapomniałam o gniewaniu się i pozwoliłam, żeby dopasowanie przejęło moje czyny. Pragnęłam, żeby jego cierpienie ustało. Nie byłam bezduszna, żeby patrzeć jak się męczył. Żałowałam, że wcześniej byłam zaślepiona zazdrością i złością. Był dla mnie ważny i bolało mnie, to co aktualnie przechodził. W tej chwili nie mogłam być egoistką.
- Zaraz zwariuję - wymamrotał i złapał za dół swojej koszulki.
Ściągnął ją i rzucił na podłogę za mną. Owinął ramiona wokół mnie i mocno przyciągnął do siebie. Czułam emanujące z jego ciała gorąco. Odniosłam wrażenie, jakby miał mnie oparzyć.
- Masz gorączkę. - Skrzywiłam się, kładąc dłoń na jego rozgrzanym czole.
- Potrzebuję cię, Destiny.
Przełknęłam uczucie, które próbowało wydostać się na zewnątrz i pochyliłam się, żeby go pocałować. Zastanawiałam się, jak udało mi się tak długo uciekać od jego ust. Dopiero teraz zrozumiałam, co traciłam. W miarę pogłębiania pieszczoty Niall położył się na łóżku, ciągnąc mnie za sobą. Czułam się wyśmienicie w jego objęciach. To było moje miejsce na ziemi.
Ku mojemu zaskoczeniu Horan przekręcił nas tak, że to on znalazł się nade mną. Nie zmniejszyliśmy intensywności całowania, bo zwyczajnie nie potrafiliśmy. Lgnęliśmy do siebie, jak ćmy do ognia. Nie byłam pewna, czy ktokolwiek mógłby nas rozdzielić.
- Kurwa - syknął Niall nagle i schował twarz w zgięciu mojej szyi, zaciskając palce na mojej talii.
Wystraszyłam się, bo temperatura jego ciała momentalnie wzrosła. Odchyliłam go i przesunęłam się wyżej łóżka, żeby położyć się na poduszce. Blondyn zmarszczył czoło, obserwując mnie. Posłała mu uśmiech, którym chciałam go zachęcić do dołączenia do mnie. Byłam gotowa dać mu to, czego potrzebował.
Musiałam mu pomóc.
- Wiesz, że... - zaczął, ale uniosłam dłoń, dając mu znać, żeby zamilkł.
- Po prostu to zrób - wyszeptałam niepewnie.
Niall zawahał się, ale w końcu zawisnął nade mną, opierając się na dłoniach. Delikatnie musnął moje usta i się wycofał. Ze zdziwieniem patrzyłam na jego poczynania. Drżał i nierównomiernie oddychał, ale zrezygnował z całowania. Zacisnął szczękę, co oznaczało, że naprawdę cierpiał. Powoli ułożył się tak, że jego głowa spoczęła blisko mojej szyi. Gdybym odwróciła głowę w bok, ustami dotknęłabym jego czoła.
- Bądź ze mną - mruknął cicho z zamkniętymi oczami.
Jedną z dłoni położył mi na brzuchu, przez co dostałam dreszczy. Nasza pozycja pozwoliła mi jedną ręką objąć jego szyje i wsunąć palce we włosy chłopaka. Zdecydowałam się na przeczesywanie ich i lekkie masowanie skóry głowy. Odetchnął, jakby mu ulżyło, a na moich ustach pojawił się mały uśmiech. Drugą dłoń położyłam na ręce Horana, okrywającej mój brzuch. Zszokował mnie, kiedy splótł nasze palce, nie zmieniając ich położenia. Poczułam w sercu, coś czego nie powinnam. To nie było ukłucie bólu.

To była miłość.

***

Przebudziłam się, bo poczułam za sobą niespokojne ruchy Horana. Mamrotał coś pod nosem i kręcił głową. W trakcie snu nasza pozycja zmieniła się tak, że odsunęliśmy się od siebie, śpiąc na dwóch końcach łóżka. Nie miałam na to wpływu.
- Niall - odezwałam się i odchrząknęłam.
Przetarłam zaspane oczy, uświadamiając sobie, że ciągle znajdowałam się w pokoju gościnnym. Nawet nie zmartwiłam się tym, gdzie mogłaby spać pani Ellen, a powinnam. Zapewne było już za późno, ale i tak zanotowałam sobie w głowie, żeby ją przeprosić.
- Niall. - Szturchnęłam go, kiedy nie zareagował.
Gwałtownie zerwał się do siadu i gorączkowo rozejrzał po pomieszczeniu. Wreszcie jego rozjarzone oczy trafiły na mnie.
- Destiny - odetchnął, jakby z ulgą.
- Co się dzieje? - Użyłam wilczego wzroku, żeby móc zobaczyć jego zmarniałą twarz.
Opuścił głowę i przymknął powieki.
- Miałem koszmar - odparł i przeczesał dłonią włosy.
- Już w porządku?
Popatrzył na mnie i skinął głową prawie niezauważalnie. Zagryzłam wargę, nie wiedząc co powiedzieć. Przytłoczyła mnie intensywność jego wzroku.
- Mogłabyś zrobić to, co na początku? - zapytał ostrożnie.
Uniosłam brwi, zastanawiając się, co dokładnie miał na myśli.
- Pocałować cię?
- Nie.
Auć.
- Przytul mnie.
Zadrżałam, słysząc prośbę, o której nigdy bym nie pomyślała. Bez dłuższego zwlekania położyłam się na poduszce bliżej chłopaka i czekałam. Niall ułożył się w takiej samej pozycji, jak wtedy i odetchnął głęboko. Był gorący, ale nie parzył.
- Ciągle cię boli? - wyszeptałam z ustami przy jego czole.
- Czuję dyskomfort, ale nie ból - odpowiedział, a jego wargi musnęły moją szyję.
Wstrzymałam oddech i zacisnęłam mięśnie brzucha. Jego dotyk na moim ciele było czuć tak wspaniale...
- To dobrze - ziewnęłam.
Oczy same zaczęły mi się zamykać. Unormowałam oddech i powoli zapadałam w sen. Zadowolił mnie spokojne unoszenie się klatki piersiowej chłopaka.
- Jesteś jedynym, czego potrzebuję przy swoim boku - padło z ust Nialla, ale byłam zbyt zaspana, żeby jakkolwiek zareagować.

***

26 GRUDNIA 2017r.
*Destiny*

Obudziłam się dość wcześnie, jak na mnie. Ucieszyłam się, że Niall leżał tuż obok, a nie na mnie, bo inaczej nie udałoby mi się wyjść z pokoju. Zdecydowałam się go zostawić, spał całkiem spokojnie i przez resztę nocy nic go nie dręczyło. Niestety temperatura, która mu towarzyszyła, nie chciała spadać. Ubrałam się w bluzkę, którą poprzedniego wieczoru tak chętnie zrzuciłam i zahaczyłam o toaletę.
- Już wstałaś? - Mama uniosła brwi, jak tylko zobaczyła mnie w progu kuchni.
- Mhm - mruknęłam.
Podeszłam do kuchenki i nastawiłam wodę na kawę.
- Spałaś z nim - stwierdziła.
To nie miało być pytanie, Ona to wiedziała.
Oparłam się tyłkiem o blat i skrzyżowałam ramiona na piersi. Koniecznie musiałam się przebrać. nie czułam się dobrze we wczorajszych, pomiętych ubraniach.
- Tak, spałam z nim  - przyznałam, bo nie wiedziałam sensu, żeby kłamać.
Rodzice znali naszą sytuację, więc nie powinni się dziwić. Poza tym, nie byliśmy już dziećmi.
- Jak on się czuje? - zapytała zmartwiona.
Spodziewałam się pretensji, ale byłam wdzięczna, że takowych nie było.
- Myślę, że dobrze - westchnęłam ciężko.
- Dacie sobie radę?
- Myślę, że pierwsza noc pełni była najgorszą. Oby reszta poszła z górki. - Czajnik zaczął gwizdać, więc odwróciłam się plecami do rodzicielki.
- Gdzie spała pani Ellen? - zapytałam, zalewając kubek wrzątkiem.
Słyszałam, jak mama wstała od stołu i podeszła, wstawiając swój kubek do zlewu.
- Zajęła twoje łóżko. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko - odpowiedziała i uważnie patrzyła na moją twarz.
Posłałam jej zdziwione spojrzenie i się wyprostowałam.
- To jak zajęłam jej miejsce bez pytania. - Skrzywiłam się. - To działo się tak szybko, że na początku nie wiedziałam, co robić. Potem Niall usnął i już nie miałam szansy się uwolnić.
- Czyli to była prawda - mruknęła pod nosem, uśmiechając się lekko.
Zmarszczyłam czoło, zastanawiając się czy chodziło jej o to, o czym pomyślałam.
- Tata mówił ci o wiadomości, którą pełnia chce wam przekazać, prawda? - odparła zanim zapytałam.
Skinęłam głową, zostając cicho.
- Skoro udało ci się uśmierzyć jego ból przez samo zbliżenie, to wydaje mi się, że to prawda. Musicie być razem, bo inaczej zabije was dopasowanie i związane z nim pożądanie wzajemnej bliskości.
- Jak to możliwe? - wydusiłam zszokowana.
Ciężko było mi przyjąć taką wiadomość. Cały czas mieliśmy jakieś konflikty, więc jak mielibyśmy być blisko?
- Nie mam pojęcia, kochanie. - Z czułością pogłaskała mnie po włosach. - A teraz muszę iść, bo pani Ellen czeka na mnie w salonie. Mamy iść na zakupy, żeby mieć co przygotować na Nowy Rok.
- Na co? - Uniosłam brew i położyłam dłonie na biodrach. - Czemu ja nic nie wiem?
Nie pasowało mi do niej takie zachowanie. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz uczestniczyła w jakiejkolwiek imprezie. Mama zaśmiała się i pocałowała mnie w skroń.
- Razem z tatą zaplanowaliśmy niewielkie przyjęcie z okazji Nowego Roku. Będzie kilku naszych znajomych, no i oczywiście mama Nialla - wyjaśniła i wyszła w pośpiechu.
Wzięłam głęboki wdech i opuściłam ręce z bezsilności. Moja własna mama wyrządzała imprezę, a ja użerałam się z problemami sercowymi. Nie tak to powinno wyglądać. Koniecznie musiałam skontaktować się z Cindy. Przygotowałam sobie śniadanie i usiadłam przy stole. Byłam tak głodna, że pochłonęłam wszystko w kilka minut. W pokoju szybko zmieniłam ubrania i wróciłam do kuchni. Włączyłam radio i zaczęłam zmywać naczynia. Prawie pusty dom i dość wczesna godzina zmotywowały mnie do podśpiewywania pod nosem i małych ruchów tanecznych.
Chciałabym zobaczyć swoją przerażoną minę, kiedy ciepłe ręce dotknęły moich boków.
- Dzień dobry - wyszeptał prosto do mojego ucha.
Zagryzłam wargę i wytarłam ręce. Odwróciłam się przodem do niespodziewanego gościa i wypuściłam wstrzymywany oddech.
- Hej - odpowiedziałam, czując jak się rumienię. - Jak się czujesz?
- Jestem osłabiony, ale przynajmniej nie boli tak, jak wczoraj.
Wzrok Nialla zatrzymał się na moich ustach, więc trochę spanikowałam. Momentalnie oblało mnie gorąco, co przypomniało mi o sprawdzeniu jego temperatury. Złapałam go za głowę i stanęłam na palcach, żeby przyłożyć wargi do jego czoła.
- Jesteś rozpalony. - Wróciłam do normalnego poziomu i popatrzyłam mu prosto w oczy.
Zmarszczyłam czoło, nie znając dokładnej przyczyny reakcji organizmu Horana.
- Może to skutek silnej pełni. - Wzruszył ramionami, jakby to mu wcale nie przeszkadzało.
- Twoje ciało praktycznie mnie parzy, a do tego jesteś bez koszulki - zironizowałam i wywróciłam oczami.
Uśmiechnął się jak cwaniak i mrugnął zaczepnie.
- Takiego mnie zostawiłaś.
Westchnęłam i pokręciłam głową. Jakim cudem znaleźliśmy się w takiej sytuacji? Dopiero co darliśmy koty, a teraz on przytulał mnie w kuchni.
- Zaraz umrę z gorąca - jęknęłam i odepchnęłam go od siebie.
Zaśmiał się i zanim się zorientowałam złapał mnie za tył głowy i przyciągnął do pocałunku. Zaskoczona oddałam gest dopiero po chwili. Rozpłynęłam się, jak za każdym razem. Moje serce wiwatowało, a mięśnie brzucha zacisnęły się w supeł. Byłam w niebie.
On był moim niebem.

Nic nie mogłam poradzić na to, że się w nim zakochałam.

4 komentarze:

  1. Oh jak słodko <3 świetny rozdział, cieszy mnie że masz dużo pomysłów i czekam z niecierpliwością na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeejciu! Tak się ciesze że masz wene bo umieram z niecierpliwości<3 Rozdział taaaki cudowny!!! Pozdrawiam cię cieplutko<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!! Kocham twoje opowiadanie<3 Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  4. W dwa dni przeczytałam wszystkie rozdziały i powiem jedno zakochałam się i nie mogę się doczekać co będzie dalej :)
    Ps. Ogarnij Horana bo przykronmi jak patrzę na cierpiącą Des bo Horanek nieznany w imię zachować się jak facet i wyznać co czuję

    OdpowiedzUsuń