sobota, 27 sierpnia 2016

52.



*Destiny*

W ekspresowym tempie uprzątnęłam cały bałagan, przez co prawie nie poznałam własnego pokoju. Zmęczona odgarnęłam kosmyki włosów z twarzy  i naszykowałam ubranie na zmianę. Wiedząc, że reszta domowników jeszcze nie wróciła, postanowiłam w spokoju się wykąpać. Po dwudziestominutowym prysznicu owinęłam się ręcznikiem, a w drugi zawinęłam włosy. Przestudiowałam swoją twarz w lustrze, robiąc kilka głupich min i na koniec smarując ją kremem. Zadowolona i pachnąca wyszłam z łazienki.
- O nie - wydusiłam na wdechu, gdy moje oczy napotkały sylwetkę Nialla.
Zamykał drzwi od pokoju, w którym spał i patrzył w przeciwną stronę. Modliłam się, żeby mnie zignorował, bo pożądanie ciągle wisiało w powietrzu. Akurat dzisiaj przypadał ostatni dzień pełni.
Niestety moje modły zostały odrzucone.
- Desti. - Uśmiechnął się zadziornie, wbijając we mnie rozjarzone spojrzenie.
Spuściłam głowę i szybkim krokiem pokonałam odległość między łazienką a moim pokojem. Nie odważyłam się sprawdzić, gdzie się znajdował. Już miałam chwycić klamkę, kiedy...
- Uciekasz? - Duża dłoń spoczęła na moim brzuchu, zatrzymując mnie w pół kroku.
Zacisnęłam zęby, podejmując się próby kontrolowania własnego ciała.
Było cholernie ciężko.
- Muszę się ubrać - wymamrotałam ze wzrokiem wbitym w podłogę.
Niall dwoma palcami podniósł mój podbródek, kierując na siebie nasze oczy. Mruknął z aprobatą, więc wywnioskowałam, że moje tęczówki też zmieniły kolor.
- Wyglądasz seksownie w tak mocno niebieskich oczach. Uwielbiam je oglądać - powiedział i koniuszkiem języka oblizał dolną wargę.
Łapczywie wdychałam powietrze, bo czułam jakbym miała się udusić. Zaczęło mi się kręcić w głowie, ale zemdleć chciałam dopiero, kiedy przyciągnął mnie do swojego rozgrzanego ciała i splótł dłonie na moich plecach.
- Gdzieś w podświadomości pragnąłem zobaczyć cię w takim wydaniu. Nagą i bezbronną. - Mrugnął zaczepnie.
- Nie jestem naga, mam ręcznik - fuknęłam.
Zaśmiał się z mojej obrażonej miny, czym rozjuszył mnie jeszcze bardziej.
- Z łatwością mógłbym pozbyć się tego kawałka materiału. Dobrze o tym wiesz.
- Wolałabym się ubrać - odparłam speszona.
- Chyba musimy znaleźć jakiś kompromis.
Uniosłam brwi zdezorientowana.
- Co masz na myśli?
Rozluźniłam spięte ciało i położyłam dłonie na jego bicepsach. Zaufałam, że nie miał zamiaru znienacka pozbawić mnie okrycia.
- Nie chcę, żebyś się ubierała, ale ty chcesz. Z tego powodu musimy znaleźć opcję, która przypasuje obojgu - wyjaśnił z błyskiem w oku.
- Nie podoba mi się ten pomysł. - Pokręciłam głową z grymasem niezadowolenia.
Blondyn zjechał dłońmi na mój tyłek, ale nie ścisnął go tak, jak oczekiwałam. Kochałam kiedy mnie dotykał, wywołując w  moim ciele fale odczuć.
- Nie bądź sztywniarą - droczył się.
Odchrząknęłam i przełknęłam podniecenie, które bardzo chciało się ze mnie wydostać. Dla lepszego efektu odwróciłam wzrok, bo byłam bezbronna w starciu z jego pięknymi oczami. Już zapomniałam jak wyglądały te Prawdziwego Alfy i chętnie zobaczyłabym je jeszcze raz.
- Niedługo zjawią się Cindy z Liamem - powiedziałam.
Pragnęłam zmiany tematu, jak jeszcze nigdy przedtem. Byłam na granicy ulegnięcia temu przystojnemu, drażniącemu mnie chłopakowi, a to nie skończyłoby się dobrze.
- Naprawdę? - Zmarszczył czoło. - Liam nic mi nie powiedział.
- Rozmawiałeś z nim?
- Na temat imprezy. - Wzruszył ramionami.
Skinęłam głową, skazując nas na wypełnioną napięciem ciszę. Nie zmieniliśmy pozycji, ale nie spieszyło mi się do tego. Korzystałam z każdej okazji, w której mogłam poczuć się, jakbym była dla niego wyjątkowa. Był mistrzem w inscenizowaniu takich momentów między nami.
- Chciałbym cię mieć, ale wiem, że tego nie chcesz. Chciałbym cię mieć w sensie całkowitym. Całe twoje ciało, całą twoją duszę - powiedział nagle. - Chciałbym, żebyś mi się oddała.
Rozchyliłam usta zaskoczona i zaczęłam analizować całą jego twarz. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Ja zrobiłbym to samo - dodał i popatrzył na mnie wyczekująco.
Ale co ja miałam mu odpowiedzieć?
Że go kochałam?
Że szalałam z miłości?
Że go potrzebowałam?
- Myślisz, że to takie proste, prawda? - Uśmiechnęłam się smutno. - Ty chcesz mojego ciała. Chcesz zaspokojenia i błogości, jaką odczuwasz podczas naszego zbliżenia. Ja też lubię to uczucie. Rozumiem cię i wszystko by było w porządku, gdyby nie to, że... - przerwałam, bojąc się powiedzieć tego na głos.
- Że co? - Przechylił głowę na bok.
Wzięłam głęboki oddech, zbierając całą odwagę na jaką było mnie w tym momencie stać.
- Że ja pragnę czegoś więcej - wyszeptałam.
Niall zacisnął zęby i zabrał ręce z mojego ciała. Momentalnie poczułam chłód i nieprzyjemne uczucie osamotnienia. Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł. Lepiej by było, gdybym trzymała buzię na kłódkę.
On mnie nie kochał.
- Wybacz, nie powinnam była tego oczekiwać. - Pokręciłam głową, spuszczając wzrok. - Przecież to tylko dopasowanie i związane z nim pragnienie wzajemnej bliskości. Byłam głupia, myśląc, że połączyło nas coś więcej.
Horan nie odpowiedział, a ja zagryzłam wargę i zwinnym ruchem znalazłam się w pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i powoli usiadłam na łóżku.
Nie pozwoliłam sobie na płacz.
Musiałam być twarda.

***

W czasie wyjścia Nialla do sklepu po przekąski i napoje upewniłam się, że dom był gotowy na przyjęcie gości. Wybiła godzina osiemnasta, kiedy w progu pojawili się rodzice i pani Ellen. Michael wyszedł godzinę temu, usprawiedliwiając się ważnym spotkaniem. Zatrzymałam się w korytarzu z ramionami skrzyżowanymi na piersi.
- Córeczko. - Mama uśmiechnęła się najszerzej, jak tylko potrafiła.
- O której to się wraca do domu? - Zmrużyłam groźnie oczy.
Oczekiwałam wyjaśnień i solidnych argumentów. W końcu przez ich wyjście musiałam męczyć się ze sprzątaniem całkiem sama.
- Zakupy się przedłużyły, a potem poszliśmy na obiad, gdzie spotkaliśmy znajomych i tak jakoś się przedłużyło. - Kobieta machnęła dłonią lekceważąco.
Pokręciłam głową z dezaprobatą, a mama mrugnęła do mnie.
- Gdzie zgubiłaś mojego syna? - zapytała radośnie pani Horan.
- Wysłałam go do sklepu.
- Czegoś wam zabrakło? - Tata zmarszczył czoło zdziwiony.
- Tak, rodziców - zironizowałam.
Mama posłała mi spojrzenie, mówiące "nie żartuj sobie", więc westchnęłam i opuściłam ramiona wzdłuż ciała.
- Za chwilę przyjadą Cindy i Liam, więc Niall musiał zatroszczyć się o przekąski - wyjaśniłam dla świętego spokoju.
Cała trójka mruknęła z zadowoleniem i ignorując mnie weszli do salonu. Otworzyłam usta szeroko, nie mogąc się ruszyć. Czy moi rodzice zaczęli zachowywać się jak nastolatkowie? Bo takie odniosłam wrażenie.
- Już jestem. - Zanim ochłonęłam po konfrontacji z rodzicami, na progu pojawił się blondyn.
- Dobrze - odetchnęłam i wzięłam od niego jedną z reklamówek. - Co kupiłeś?
- Piwo.
- Co? - Wytrzeszczyłam oczy zszokowana.
- I tak procenty nam nie zagrażają, więc spokojnie. - Wywrócił oczami i minął mnie, udając się do kuchni.
Niedawne niemiłe zdarzenie odeszło w niepamięć. Wolałam nie dyskutować o naszych uczuciach. Nie chciałam się rozczarować. Poczłapałam za nim i razem rozłożyliśmy łakocie do odpowiednich naczyń. Piwa umieściliśmy w lodówce, żeby były gotowe na przybycie przyjaciół.
- Ile jeszcze zajmie im dotarcie tutaj? - Niall mruknął zirytowany.
Oparłam się tyłkiem o blat i wzruszyłam ramionami.
- Być może sesja obściskiwania im się przedłużyła - zażartowałam.
Niestety Horan odebrał to inaczej niż bym chciała.
- Sesja obściskiwania? - Uniósł brew i uśmiechnął się znacząco.
Postawił jeden krok w moją stronę, ale zatrzymałam go ruchem ręki.
- Nasi rodzice są w pomieszczeniu obok i mogą wejść w każdej chwili - stwierdziłam trzeźwo myśląca.
Jeszcze trzeźwo, bo było coraz bliżej. Moje racjonalne myślenie było zagrożone w jego towarzystwie.
- Odsuń się - syknęłam.
Panikowałam, bo dzieliło nas tylko pół kroku. Nawet z tej odległości mogłam poczuć ciepło jego ciała.
- Masz gorączkę? - zapytałam głupio.
- Nie, po prostu się napaliłem.
Zamilkłam zbita z tropu i odwróciłam głowę w bok. Czułam jego palący wzrok na moim ciele, ale nie czułam jego dotyku.
- Bardzo chcę cię pocałować. Normalnie tego pragnę, ale nie możemy teraz zacząć, bo doskonale wiesz, że nie skończyłoby się tylko na tym - powiedziałam z przekonaniem.
Zdziwiłam się tym, co wyszło z moich usta, ale nie mogłam cofnąć czasu. Miałam to na myśli i nie zamierzałam dopuścić do zbliżenia. Nie odezwał się, więc wróciłam na niego wzrokiem. Patrzył na mnie z półuśmieszkiem i nieznaną mi emocją w oczach. Wydawał się być miło zaskoczony, ale nie byłam w stu procentach pewna.
- No co? - Zrobiłam głupią minę.
Otworzył usta, żeby odpowiedzieć, ale...
- Destiny! - Usłyszeliśmy krzyk mojej matki. - Ktoś puka do drzwi! Otwórz!
Uniosłam oczy na sufit i wzięłam głęboki oddech. Zanim opuściłam pomieszczenie, szybko cmoknęłam usta chłopaka, zaskakując taką śmiałością samą siebie. Niestety nie zdążył się zrewanżować, bo pognałam na korytarz.
- Tęskniłam! - Cindy rzuciła mi się na szyję, jak tylko wpuściłam ich do środka.
Liam pokręciłam głową z uśmiechem, a ja udałam, że zaczęło mi brakować powietrza. Przyjaciółka uderzyła mnie w ramię i zrobiła obrażoną minę.
- Kocham cię. - Uśmiechnęłam się najsłodziej, jak umiałam.
To zmiękczyło jej wielkie serce. Wywróciła oczami i złapała Liama za łokieć, popychając go w moją stronę.
- Przywitaj się - mruknęła.
Chłopak niezręcznie wystawił dłoń, ale ja postanowiłam go zaskoczyć. Złapałam go w przyjacielskim uścisku, który od razu oddał. Odsunęłam się zadowolona i plecami wpadłam na coś, co z pewnością nie było ścianą.
- Powinienem być zazdrosny? - zapytał, mając w głosie nutkę goryczy.
Nie mógł mówić na poważnie.
Nie byliśmy razem.
Niestety moje serce podskoczyło z radości.
- Jest cała twoja. - Payne wycofał się z uniesionymi dłońmi.
- Nie jestem - bąknęłam cicho.
Nastało niezręczne milczenie, przez co poczułam się głupio. Już nie czułam Horana za plecami.
Odchrząknęłam i wskazałam gościom drogę do mojego lokum. Razem z Niallem zabraliśmy z kuchni przekąski i podążyliśmy za nimi. Szłam przed blondynem, czując jego spojrzenie na moim ciele. Gdybym mocno się postarała, mogłabym usłyszeć jego zbereźne myśli.
- Poczekaj - zatrzymał mnie na szczycie schodów i jednym susem pokonał dzieląca nas odległość.
- Co? - jęknęłam zniecierpliwiona.
Niall stanął tuż przede mną, wbijając spojrzenie w moją twarz. Widziałam, że bił się z myślami.
- Coś się stało? - zapytałam łagodnie.
Zmiękczyły mnie emocje, które zobaczyłam w jego oczach. Wydawał się być rozbity i niepewny. Był mistrzem w ukrywaniu uczuć, ale nie przede mną.
Byliśmy dopasowani i czytałam go na wskroś.
- Po prostu - zaczął, ale zamilkł. - Chciałem ci powiedzieć, że... - Odchrząknął i wziął głęboki oddech. - Myślałem nad nami ostatnio i doszedłem do wniosku, że ja...
- Ile można na was czekać? - Nagle głowa Cindy wyłoniła się zza futryny.
W tamtej sekundzie miałam ochotę udusić ją własnymi dłońmi. Przełknęłam krzyk, budujący się w moich strunach głosowych i zacisnęłam zęby.
Byłam wściekła.
- Już idziemy - syknęłam, dając jej jednoznaczne spojrzenie.
Dziewczyna zmarszczyła czoło i wzruszyła ramionami. Wróciła do pokoju, a ja ponownie skupiłam się na Horanie.
- Chciałeś coś powiedzieć - przypomniałam z lekkim uśmiechem.
- Tak. - Potrząsnął głową z zamkniętymi oczami. - Już nieistotne.
Wyminął mnie i dołączył do reszty. Rozchyliłam usta zawiedziona takim rozwojem wydarzeń. Niall był o krok od wyznania mi czegoś ważnego, ale się wycofał.
Znowu.

***

Cztery godziny później, razem z przyjaciółką, wylądowałam w kuchni, bo zabrakło nam smakołyków. Wypiliśmy po kilka piw, ale nikomu nie szumiało w głowie.
- Niemożliwe - Cindy wyszeptała konspiracyjnym szeptem, wytrzeszczając oczy. - Robisz sobie ze mnie głupie żarty.
- Mówię prawdę. - Uśmiechnęłam się pod nosem i wysypałam resztę ciasteczek do miski.
- Ale Niall? - Oparła się połową ciała na stole, chłonąc uważnie każde moje słowo.
- Tak, Cin - westchnęłam. - Niall Horan.
Przyjaciółka nie mogła uwierzyć, jak opowiedziałam jej przygodę o przymierzalni. Na jej wspomnienie robiło mi się gorąco i sama nie wierzyłam, że wydarzyło się coś tak nieodpowiedzialnego.
- Ale potem złapał cię w pasie i przytulił? - dopytywała.
Skinęłam głową i podałam jej naczynie. Zajęłam się wyjmowaniem kolejnych piw z lodówki. Zostało nam jeszcze po dwa, więc musiałam utrzymać w rękach osiem, zimnych butelek. Miałam nadzieję, że dotrę z nimi do pokoju.
- I ty myślisz, że nic do ciebie nie czuje? - Zmrużyła oczy podejrzliwie i się wyprostowała.
- Ciągle to zaznacza, więc nie mam innej opcji niż w to uwierzyć. - Wzruszyłam ramionami i skierowałam się na korytarz.
Dzielnie pokonałyśmy całą drogę, śmiejąc się z mało istotnych głupot.
- Ja i tak uważam, że Niall za tobą szaleje. Miłość się z niego wylewa - powiedziała Cindy w momencie, kiedy otworzyłam drzwi.
Chłopaki siedzieli na podłodze wśród poduch, które zebrałam z całego domu. Starałam się nie zwracać uwagi na okruchy i pojedyncze śmieci. Tym mogłam zając się jutro.
- Umarłem z głodu - wyjęczał Horan i wyrwał Cindy miskę.
Pokręciłam głową z niesmakiem i postawiłam piwa na biurku. Wręczyłam każdemu po jednym i dosiadłam się do utworzonego okręgu.
- Jaki temat poruszymy tym razem? - odezwał się Liam i położył dłoń na kolanie swojej ukochanej.
- Impreza noworoczna u Cin? - zaproponowałam z chytrym uśmiechem.
Koniecznie chciałam poznać więcej szczegółów.
- Nic wam nie powiem! - pisnęłam oburzona. - Zdradziłam wystarczająco dużo.
Każdy z nas spojrzał na nią smutnymi oczami, chcąc zmusić ją do mówienia. Dziewczyna zacisnęła usta i pokręciła głową. Zamknęła oczy, żeby nie reagować na nasze miny.
- Wydaje mi się, że nic nie zdziałamy - westchnęłam smutno.
- Musimy odpuścić - rzucił Liam i przyciągnął Cindy do siebie.
Przyjaciółka zaniosła się śmiechem, kiedy oboje wylądowali na porozrzucanych poduchach. Przyglądałam się ich słodkiemu zachowaniu, marząc żeby mnie też to kiedyś spotkało. Każdy powinien mieć szansę na bycie kochanym. Liczyłam, że moja miała się zdarzyć w przyszłości. Z rozmyślań wytrąciła mnie dłoń, którą Niall położył na moim udzie. Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami.
- O czym myślisz? - zapytał cicho.
Nie chciał zwrócić uwagi mizdrzących się zakochanych. Podejrzewałam, że i tak podsłuchiwali, więc przysunęłam się bliżej chłopaka.
- Chciałabym być taka szczęśliwa, jak oni - wyszeptałam mu prosto do ucha i wskazałam brodą parę przed nami.
- Nie jesteś szczęśliwa? - Zmarszczył czoło.
Przygryzłam wargę i pokręciłam głową. Spuściłam wzrok i zanim Niall mógł zareagować, Cindy krzyknęła moje imię.
- Co? - zaśmiałam się dla niepoznaki.
Nie musiała wiedzieć, że rozbolało mnie serce. Odsunęłam się na poprzednie miejsce i poprawiłam włosy.
- Ratuj! - pisnęła, kiedy Liam zaczął ją łaskotać.
- Chyba mam związane ręce, ups - odparłam niewinnie.
Payne puścił mi oczko i wstał, biorąc swoją dziewczynę na ramię. Wymaszerował z pokoju, a po chwili krzyki oburzenia mojej przyjaciółki ucichły. Nie chciałam wiedzieć, czym to było spowodowane. Skupiłam się na gęstej atmosferze między mną, a blondynem.
- Dlaczego zachowujesz dystans? - zapytał.
- To ty chciałeś mi coś powiedzieć, a potem zrezygnowałeś - odparłam obojętnie.
Przy tym chłopaku moje humory zmieniały się z minuty na minutę. W jednej chwili go kochałam, w drugiej chciałam go udusić.
- Dlatego jesteś zła?
- Nie jestem zła - mruknęłam, odwracając wzrok.
Niall westchnął ciężko i przeczesał dłonią włosy.
- Wiem, co jestem powodem twojego dziwnego zachowania wobec mnie - powiedział, a ja uważnie mu się przyjrzałam. - Chcesz czegoś, czego nie mogę ci dać.
- Nie możesz? - Uniosłam brwi zdziwiona. - Czy nie chcesz?
- Powinnaś rozumieć, że połączyła nas więź związana z dopasowaniem...
- Wiem, znam tą wymówkę na pamięć. Tylko to od ciebie słyszę. Nic poza dopasowaniem. Jasne, zrozumiałam - bąknęłam. - Możesz zapomnieć o tym, co usłyszałeś przed szkołą w dniu wyjazdu.
Podniosłam się na równe nogi i wycofałam, nie mogąc spojrzeć mu w oczy.
- Powiedziałaś, że mnie kochasz. - Wstał i zrobił krok ku mnie.
Wystawiłam rękę, żeby go zatrzymać. Nie byłam gotowa na jego bliskość.
- To mój problem, prawda? - Wzruszyłam ramionami, uśmiechając się smutno.
- Chciałbym...
- Nie - przerwałam mu. - Dość tego, jestem zmęczona. Zbliżasz się, żeby za chwilę uciec. Nie chcę takiej relacji. Jesteśmy sobie potrzebni fizycznie, wiem to. W końcu znajdę sposób, żeby ograniczyć nasz kontakt do minimum.
Niall pochylił głowę na bok i zmarszczył czoło zdezorientowany.
- Może wtedy uda mi się posklejać kruszące się serce - dodałam ciszej i wybiegłam z pokoju.

__________________________________________

MA-SA-KRA!
Długo mi zeszło, ale wierzcie, że naprawdę się staram!

6 komentarzy:

  1. Było warto czekać <3 szybciutko kolejny poproszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny! Naprawde zajebisty 😘 co wiecej moge powiedziec? Niall mnie wkurza... zdecydowanie ją kocha, ale coś mu sie w glówce popierdzieliło. 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo... coś czuje że niedługo wydarzy się coś większego😉 Myśle że Niall zrozumie że kocha Destiny i odważy się jej to powiedzieć❤ A tak w ogóle to suuuuper rozdział-jak zawsze😍😄Pozdrawiam i czekam na następny😜😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejuuu moje serce się łamie, kiedy czytam takie rozdziały :( chyba ze 3 razy ktoś wszedł Niallowi w słowo, a pewnie chciał powiedzieć coś o swoich uczuciach do Des ����

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu ina nie daje mu dojść do słowa???!!! Chce wiedzieć co on chciał jej powiedzieć!! Czekam na następny!!!

    Ps. Co powiesz na mały maraton??

    OdpowiedzUsuń