poniedziałek, 24 kwietnia 2017

53.

Jeśli dodaję ten rozdział, to znaczy, że RACZEJ wróciłam z opowiadaniem :) 
Jednak to nie będzie Mały Maraton, bo nie jestem w stanie go zrobić.

Ten rozdział jest dość krótki w porównaniu z poprzednimi, ale zaczęłam go już jakiś czas temu i po prostu chciałam go jakoś zakończyć. Zdziwiło mnie to, że nagle naszła mnie ochota na pisanie i mam wrażenie, że znowu zaczynam się wkręcać w historię Nialla i Destiny.

Trzymajcie kciuki za kolejny rozdział, który być może pojawi się w przyszły weekend ;) 

Miłego czytania! xxx
____________________________________________




*Destiny*

Przez resztę czteroosobowej imprezy starałam się unikać rozmowy z Horanem. Nie chciałam psuć sobie humoru, bo już wystarczająco mnie zezłościł. Liam i Cindy postanowili zostać na noc, więc przygotowałam im miejsce do spania. Co prawda, to Payne wylądował na podłodze, ale z własnego wyboru, natomiast przyjaciółka zajęła moje łóżko. Jeszcze nie wymyśliłam, gdzie ja mogłabym spocząć, ale byłam w trakcie ciężkiego procesu myślowego. Jak wiadomo, blondyn musiał wrócić do siebie.
- Dobranoc, Niall - wymamrotała Cin, wtulając się w poduszkę.
Payne pomachała na pożegnanie i zawinął się w kołdrę. Jako jedyna stałam jeszcze na środku pokoju, obserwując poczynania całej reszty.
- Możemy pogadać? - zapytał Niall.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że mówił do mnie. Zmarszczyłam czoło zdezorientowana i popatrzyłam na niego jak na niezrównoważonego psychicznie.
- Do mnie mówisz? - Wskazałam palcem swoją osobę.
Skinął głową, trzymając dłoń na klamce. Podjęłam szybką decyzję i skinęłam głową, godząc się. Razem opuściliśmy pomieszczenie, a chłopak rzucił pozostałym szybkie "dobranoc". Z racji, że wybiła trzecia w nocy, dom był zupełnie cichy i przerażający. Dlatego tez postanowiliśmy przenieść się do kuchni.
- Mam nadzieję, że nikomu nie zachce się pić - mruknęłam pod nosem, bardziej do siebie niż do niego.
Niall oparł się tyłem o blat, a ja zatrzymałam się w wejściu. Skrzyżowałam ramiona na piersi i przybrałam obojętny wyraz twarzy. Był całkowicie przeciwny temu, co czułam w środku. Cóż... Było tak przez większość czasu ostatnio.
- O czym chciałeś porozmawiać? - Uniosłam brwi fałszywie zaciekawiona.
- O nas.
- Dobrze wiesz, że nie ma żadnego "nas". - Wzruszyłam zniechęcona ramionami.
- Destiny... - westchnął i mocno zacisnął powieki.
Przygryzłam wargę, żeby powstrzymać się od złośliwości. Byłam zbyt zmęczona na ciągłe kłótnie. Chciałam spokoju i bezpieczeństwa, ale on nie mógł mi tego dać.
Zwyczajnie nie chciał mi tego dać.
- Chce mi się spać, więc przejdź do rzeczy - odparłam chłodno.
Niall wystawił dłoń w moim kierunku, ale pokręciłam głową.
- Podejdź - rzucił ze spokojem.
Moja odpowiedź była prosta...
- Nie.
Zmrużył oczy zdezorientowany.
- Dlaczego?
- Nie chcę, żebyś przejął nade mną kontrolę. Doskonale wiesz, co zrobić, żebym była bezbronna. Dzięki dopasowaniu masz mnie w garści. Nie potrafię nad sobą panować, a ty potrafisz to wykorzystać.
- Nie prawda. - Pokręcił głową zrezygnowany.
- Doskonale wiesz, że to prawda i tym razem to się nie wydarzy. - Zaśmiałam się gorzko. Odrobinę zbyt gorzko. - Nie będę tą, którą będziesz mógł sobie pomiatać. Miałeś czas, żeby się zdecydować czy chcesz ze mną czegoś więcej. Do niczego cię nie zmuszałam i cierpliwie czekałam na ruch z twojej strony. Jak zwykle wszystko się popsuło i już poświęcę się, mówiąc, że to moja wina.
Skrzywił się, jakbym naprawdę go skrzywdziła.
Zrobiłam to?
- To nie tak.
- A jak? - Prychnęłam ironicznie.
Niall zacisnął zęby i wsunął palce obu dłoni we włosy. Zamknął na chwilę oczy, a kiedy je otworzył wstrzymałam oddech.
- Pragnę cię mieć przy sobie, rozumiesz? - Wydusił z trudem. - Nie wiem, co to dokładnie oznacza i z czym się wiąże, ale cholernie cię potrzebuję. Każdy kolejny dzień kłótni i unikania sprawia, że opadam z sił i jakichkolwiek chęci do życia. Nie zauważyłaś tego? Aż tak bardzo mnie nienawidzisz?
Otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć, ale zaskoczona nie mogłam wydać z siebie żadnego słowa. Mój Alfa właśnie wyznał, że prawdopodobnie czuje to samo. Albo chociaż jakąś część tego, co ja do niego. Odczytałam tylko jak bardzo miał splątane myśli, więc mogłam się zorientować.
- Ja... - Zacięłam się.
Zamknął mi usta. Nie wiedziałam, co mogłam powiedzieć.
- Przecież chciałaś to usłyszeć, prawda? Chciałaś usłyszeć, to co noszę w sobie od dłuższego czasu.
Pod wpływem uczuć, które nagle mnie ogarnęły zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech.
- Dziękuję - wyszeptałam niepewnie. - Naprawdę dziękuję.
Nastąpiła niezręczna chwila ciszy.
- Za co? - odezwał się, marszcząc czoło.
W tym momencie zabrakło mi pewności, co do słów, które miałam wypowiedzieć. Nie byłam typem osoby, który ujawniał wszystkie swoje myśli. Uczucia wolałam zachować dla siebie, żeby nikt nie mógł wykorzystać ich przeciwko mnie.
- Za przywrócenie mi nadziei, Niall. Za ten jebany promyczek nadziei.
Jego reakcją na moje słowa było zrobienie kilku kroków przed siebie. W ten sposób znalazł się tuż przy mnie.
- Przestaniemy się unikać? - Zapytał zmęczony.
Podniosłam wzrok na jego twarz i przygryzłam wargę, zastanawiając się. Żadne z nas nie wiedziało, co mogło czekać nas jutro. Czułam w kościach, że zbliżał się moment konfrontacji z naszym wrogiem. Wiedziałam, że miało to nastąpić.
Czy powinniśmy coś zaczynać w obliczu tragedii, która mogłaby się wydarzyć?
- Myślę, że możemy spróbować się dogadać - odparłam z lekkim uśmiechem.
Napięcie między naszymi ciałami było nie do zniesienia i Niall walczył z nim tak samo, jak ja.
- W porządku. - Wyprostował się dumnie.  - A teraz lepiej chodźmy się położyć.
Odwrócił się na pięcie, ale zanim przekroczył próg, zatrzymało go moje chrząknięcie.
- Um... Niall. - Skrzywiłam się, wracając do rzeczywistości.
Popatrzył na mnie przez ramię pytającym wzrokiem.
- Tak?
- Ja zostaję w salonie. Cindy zajęła moje łóżko - przypomniałam.
Blondyn w sekundę wrócił na swoje poprzednie miejsce i mocno mnie przytulił. Zrobiło mi się niezmiernie lekko i ciepło na sercu, więc bez wahania oddałam gest.
- Przepraszam, musiałem cię chociaż dotknąć. - Zrobił krok w tył.
- Rozumiem. - Uśmiechnęłam się zażenowana.
Patrzyliśmy się na siebie przez kilka sekund, aż w końcu popychana więzią przyciągnęłam go do siebie i mocno pocałowałam. Silnie pragnienie chciało utrzymać mnie w takiej pozycji już na wieczność, ale zdrowy rozum sprawił, że niechętnie się odsunęłam.
- O kurwa - Horan wydusił prawie bezgłośnie. - Znaczy... O kurcze.
Zagryzłam wargę, żeby ukryć zadowolenie i popchnęłam go delikatnie w kierunku wyjścia. Minutę później każde z nas leżało w swoim łóżku. Moje myśli zatrzymywały się tylko na jednym.
Niebieskie oczy.
Czarujący uśmiech.
Ale najważniejsze...
Skrywane głęboko najcieplejsze serce, jakie można spotkać.

***

30 GRUDNIA 2017r.
*Destiny*

- Chyba zwariuję - wymamrotałam, kręcąc się po domu jak szalona.
Od wczorajszego popołudnia próbowałam skomponować całe moje przebranie na jutrzejszą zabawę u Cindy. Zaczęłam się szykować, jak tylko pożegnałam się z zakochanymi. Nawet nie bardzo miałam czas, żeby coś zjeść.
- Córeczko! - Mama zawołała z głębi domu.
- Tak? - Wydarłam się.
- Przyjdź do mnie!
Wywróciłam oczami o zawlokłam swoje cztery litery do rodzicielki, która aktualnie miała ten sam problem, co ja.
- Musisz pomóc mi wybrać dodatki. - Usłyszałam, jak tylko przekroczyłam próg sypialni rodziców.
Mama krzątała się nerwowo, próbując nie wywalić wszystkich rzeczy na podłogę w poszukiwaniu tej jedynej i pasującej. Z tego, co wiedziałam, nie mieli motywu przewodniego, ale jak na kobietę przystało, mama chciała wyglądać oszałamiająco.
- Czego dusza pragnie? - Zapytałam z szerokim uśmiechem.
- Nie stój tak, tylko weź się za szukanie kolczyków do tego naszyjnika. - Machnęła ręką gdzieś w kierunku łóżka i zanurzyła się do połowy w szafie.
- Tak jest, kapitanie - prychnęłam rozbawiona.
Po godzinie dyskusji i ciągłych zmian udało nam się dopasować wszystko w najmniejszym szczególe.
- Dziękuję, córeczko - powiedziała mama z błogim spokojem na twarzy. - Co ja bym bez ciebie zrobiła?
- Pewnie nic dobrego - zażartowałam.
- Ty już naszykowana na jutro? - Uniosła brwi zaciekawiona.
- Niestety, ale musiałam przerwać przygotowania, bo pewna cudowna kobieta potrzebowała mojej pomocy.
Rodzicielka pokręciła głową i odetchnęła ciężko. Wróciłam do swojego pokoju, gdzie zastałam nikogo innego, jak Nialla. Leżał swobodnie na łóżku z rękoma podłożonymi pod głowę.
- Musisz mnie tak nachodzić? - Zmarszczyłam czoło, nie potrafiąc zrozumieć jego dziwnego zachowania.
Znaliśmy się już dość długo, ale dalej nie mogłam przywyknąć.
- Ciebie też miło widzieć - prychnął sarkastycznie.
- Widzieliśmy się już dzisiaj.
- Przelotnie, kiedy wpadłaś do kuchni po kawę. - Wywrócił oczami. - Czy ty w ogóle coś jadłaś od wczorajszego obiadu?
Odwróciłam wzrok, nie odpowiadając. Oczywiście, że nic nie zjadłam. Nie miałam czasu.
- Destiny...
To był poważny ton.
Zbyt poważny.
- Słucham? - Uśmiechnęłam się dziecinnie, licząc na zmiękczenie jego serca.
- Mam jedno pytanie.
Uniosłam brew, zachęcając go do kontynuowania.
- Połamał ci ktoś kiedyś wszystkie kości? - Zmrużył na mnie oczy i podniósł się do siadu.
- Czy to jest groźba?
- Pytanie.
- Nikt mi nigdy nic nie złamał - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Musiałam włożyć ogromnie dużo wysiłku w to, żeby utrzymać powagę. Stanowcza postawa Nialla bardzo mnie rozbawiła. Był taki kochany, kiedy się martwił.
- Jeśli w tej chwili nie pójdziesz zrobić sobie jedzenia, to obiecuję ci, że to się zmieni - powiedział, podchodząc.
Nawet się nie cofałam. Nie było sensu, bo i tak by mnie złapał.
- Naprawdę? - Zapytałam głupio.
- Nie drażnij się ze mną - ostrzegł.
- Kiedy ja uwielbiam to robić - jęknęłam.
Horan przyglądał mi się przez chwilę, po czym położył dłonie na moich policzkach i zniżył się tak, żeby zrównać nasze oczy.
- Za chwilę tego pożałujesz - wyszeptał.
- Kolejna groźba - rzuciłam i pokręciłam głową, udając niedowierzanie.
- Koniec tego - warknął pod nosem.
Zanim się obejrzałam, blondyn złapał mnie w pasie i jednym ruchem rzucił na łóżko. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się tego spodziewałam. Zaskoczył mnie totalnie.
- Niall - zaśmiałam się. - Co ty wyprawiasz?
Chłopak oparł kolano na brzegu łóżka, a obie dłonie umieścił po bokach mojej głowy i wpatrywał się w moje oczy.
- Kocham cię.
W tamtym momencie moje serce przestało na sekundę bić. Byłam pewna, że umarłam. Jednak zanim zdążyłam się odezwać, Niall kontynuował.
- "Kocham cię", to za słabe słowa, żeby określić to, co do ciebie czuję. Cholernie ciężko określić mi własne uczucia, co doprowadza mnie do szaleństwa. Odkąd usłyszałem przed uczelnią, że mnie kochasz poczułem, że mam tak samo. W sensie, że to nie jest tylko cholerne dopasowanie. Słowo "kocham" jest niewystarczające i akurat tego jestem pewien.
- Niall, ja... - zacięłam się. - O Boże.
Co miałam powiedzieć? Wyraził dokładnie to, co siedziało mi w głowie. Na głos nie brzmiało tak absurdalnie, jak mi się wydawało.
- Nie musisz nic mówić. - Pokręcił głową. - Musiałem to z siebie w końcu wyrzucić.
Odsunął się i usiadł na końcu łóżka ze spuszczoną głową. Różnież dźwignęłam się do siadu, splatając ze zdenerwowania palce dłoni.
- Właśnie to chciałeś mi powiedzieć w ostatnim czasie?
Przytaknął głową, ale w dalszym ciągu nie nawiązał ze mną kontaktu wzrokowego.
- Niall?
- Hm?
- Spójrz na mnie - poprosiłam.
- Masz mnie za idiotę, prawda? - prychnął ironicznie.
Wiedziałam, że tak mógł o sobie myśleć. Dla faceta użeranie się z uczuciami nie jest niczym łatwym.
- Absolutnie - odparłam spokojnie. - Wręcz przeciwnie, w końcu wiem, co czujesz. Dziękuję, że w końcu się otworzyłeś. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
Dopiero teraz odetchnęłam z ulgą. Dopiero teraz to do mnie dotarło.
Blondyn powoli podniósł głowę, wlepiając we mnie smutne oczy. Na sam widok zakuło mnie serce.
- Przestań - wymamrotałam.
Bez wahania przysunęłam się i objęłam go najmocniej jak potrafiłam. Kilka sekund później poczułam, jak jego ramiona oplatają moje ciało.
Czy już byłam w niebie?
- Czuję się zajebiście. - Usłyszałam jego przytłumiony głos.
Uśmiechnęłam się i odchyliłam głowę, żeby móc spojrzeć mu w twarz.
- Czyli to oznacza, że...
- Tak, zdecydowanie - przerwał mi.
- Ale jesteś pewien?
- Jak nigdy w życiu. - Posłał mi szeroki uśmiech. - Jednak myślę, że powinno to wyglądać bardziej oficjalnie.
Delikatnie odsunął się ode mnie i odchrząknął. Przyglądałam mu się uważnie, nie mogąc oderwać od niego oczu.
Był moim światem.
- Destiny, czy zechcesz zostać moją dziewczyną? - Zapytał z powagą.
Potrząsnęłam głową, żeby odgonić rozbawienie i wyprostowałam plecy.
- Z ogromną chęcią, Niall - odpowiedziałam.
Chłopak złapał mnie w ramiona, przez co oboje wylądowaliśmy na materacu.
- W końcu pierdolona ulga - jęknął, chowając nos w moją szyję.
Nie odezwałam się. Nie chciałam przerywać tak pięknej chwili.
Czekałam na to tak długo.
Stęskniłam się za taką wersją Nialla i chwilami bez problemów.
Za jego uśmiechem, dotykiem, głosem, przytulaniem...
Cholernie tęskniłam za nim całym.

Udało się...
W końcu byłam szczęśliwa.



1 komentarz:

  1. O matko boska!!!!! AaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Nie wiem jak opisać moje szczęście. Na ten moment czekałam całe życie! Oni są razem! Nie mogę w to uwierzyć! Nie masz nawet pojęcia jak się cieszę, że wróciłaś do pisania!!! Moja radość nie zna granic! Jak to przeczytałam zaczęłam krzyczeć, aż moja siostra zaczęła się na mnie dziwnie patrzeć! :D Dziękuje dziękuje dziękuje dziękuje dziękuje dziękuje dziękuje dziękuje. To moje ulubione fanfiction. Liczę na rozwinięcie się tego opowiadania, bo nie przeżyłabym gdyby to miało się zaraz kończyć. Musisz napisać co najmniej 100 rozdziałów! Nie odpuszczę Ci tego ;-) już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Życzę mega dużo weny i ogrom czasu na pisanie! Kocham i czekam <3

    OdpowiedzUsuń