wtorek, 2 maja 2017

55.

I mamy kolejny!

Miłego czytania misiaki! xx
______________________________________________




*Destiny*

Za wszelką cenę próbowałam zostać w pionowej pozycji, co okazało się niezwykle trudne w tym stanie. Co mnie spotkało?
Otóż pod sam koniec imprezy założyłam się z kilkoma starymi znajomymi, że przebije ich w piciu kolejki shotów, co było kompletną głupotą. Wiedziałam, że za chwilę alkohol mnie puści, bo z natury wilkołak nie może się opić jak normalny człowiek. Jednak przyjęłam na raz zbyt dużo, żeby nie dać po sobie poznać, że cokolwiek piłam.
Dawka była uderzeniowa.
Wypiłam wszystko w przeciwieństwie do kolegów, dlatego potrzebowałam powietrza.
- Chodź. - Ktoś złapał mnie za łokieć i poprowadził na zewnątrz.
Zmarszczyłam czoło, myśląc intensywnie. To zdecydowanie był facet, ale nie poznałam głosu.
- Liam? - wymamrotałam.
- Nie - zaśmiała się ta osoba, a ja powstrzymałam się od panikowania.
To z pewnością nie był Niall. Wyczułabym go.
- Ale...
- Spokojnie, mała - przerwał mi.
Dotarliśmy na ławkę niedaleko wejścia, na której z ulgą spoczęłam. Za bardzo kręciło mi się w głowie, żebym mogła znaleźć i rozpoznać mojego "bohatera". Musiałam wyglądać komicznie, będąc w taki stroju i w tak okropnym stanie.
- Gdzie jest Niall? - wybełkotałam.
- Po co ci on?
Wstrzymałam oddech na to głupie pytanie. On był mi potrzebny do życia.
- Kim jesteś?
Chłopak stał tuż obok mnie i palił papierosa, ale przez rażące mnie światło nie mogłam go rozpoznać.
- Nie poznajesz mnie?
- Jestem kurewsko pijana - zauważyłam i czknęłam bez jakiejkolwiek gracji.
- Proszę, proszę - zaśmiał się krótko. - Ułożona panna Destiny przesadziła z alkoholem.
- Wal się - warknęłam. - Zawołaj Nialla.
Przestało mi się podobać jego towarzystwo. Chciałam wrócić w ramiona Horana.
- Dawno się nie widzieliśmy. Zniknęłaś i nikt nie miał pojęcia gdzie.
Poczułam pierwsze oznaki, że alkohol ustępował z mojego organizmu. Było zbyt niebezpieczne, żebym dalej tkwiła tutaj z tym kolesiem, bo zorientowałby się, że wytrzeźwiałam za szybko.
- Idę do Cindy - mruknęłam.
Zrobiłabym to, co postanowiłam, ale nim dźwignęłam się do pozycji stojącej, mój pseudo bohater pchnął mnie na poprzednie miejsce. Chciałam zaprotestować, ale byłam zbyt zszokowana.
- Nie dotykaj jej. - Usłyszałam po mojej drugiej stronie.
Wzrokiem napotkałam znajomą sylwetkę i odetchnęłam z ulgą.
- Cindy. - Uśmiechnęłam się, kiedy usiadła obok mnie.
- Czego od niej chcesz? - Zignorowała mnie, posyłające groźne spojrzenie chłopakowi.
- Pomogłem jej wydostać się z budynku i przypilnowałem.
Przyjaciółka prychnęła ironicznie, powstrzymując wybuchnięcie śmiechem.
- Uwierzyłabym, gdybym cię nie znała.
Koleś wypuścił dym z usta i zdeptał niedopałek.
- Ciągle pytała o jakiegoś Nialla, czy jakoś tak - mruknął obojętnie.
- To jej facet - wyjaśniła Cin.
Pseudo bohater zaniósł się śmiechem.
- Czyżby rozbawiła cię ta informacja? - W końcu usłyszałam upragniony głos.
Wyprostowałam plecy i się pochyliłam. Dopiero teraz dostrzegłam blondyna i stojącego przed nim nieznajomego. Był niższy od Horana o pół głowy i ustawił się plecami w moją stronę. Wiedziałam, że mój mężczyzna i tak miał przewagę.
- Ty jesteś jej chłopakiem?
- Oczywiście, a ty jesteś tutaj zbędny - odparł luźno Niall.
Cindy objęła ręką moje ramiona i przytuliła.
- Zaraz wytrzeźwieję - szepnęłam jej na ucho. - Zabierz mnie stąd.
Obie podniosłyśmy się z ławki i dziewczyna otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale przeszkodził jej głos blondyna.
- Spierdalaj od mojej kobiety - rzucił nonszalancko.
Całkiem jakby przed chwilą nie użył wulgaryzmu.
- Bo co?
- Przestanę być miły. - Wzruszył ramionami i przechylił głowę na bok.
Nieznajomy chciał zaprotestować, ale Niall złapał go za ramię i powoli zaczął zaciskać palce.
- Kurwa - przeklął tamten. - Zostaw mnie, koleś.
- Odczepisz się?
- Tak, kurwa, ała - syknął.
Sekundę później straciliśmy go z oczu.
Niall przyciągnął mnie do siebie i zmartwiony popatrzył mi w oczy.
- Wszystko w porządku? Nic ci nie zrobił?
- Nie. - Pokręciłam głową. - Dziękuję.
Chłopak przytulił mnie, opierając usta na moim czole.
- Wszystko dla mojej księżniczki - wyszeptał. - A teraz zabierzmy cię stąd, zanim goście się zorientują.

***

Dotarliśmy do mojego domu, jakieś trzydzieści minut później. Towarzystwo zaczęło się rozchodzić, jak tylko Cindy dała znać, że wystarczy tego szaleństwa. Wtedy było grubo po trzeciej nad ranem, teraz dochodziła piąta.
- Więcej nie tknę alkoholu - mruknęłam i złapałam się za głowę.
Nie sądziłam, że będę miała kaca. Byłam pewna, że takiej istoty jak
- Masz szczęście, że wytrzeźwienie zajęło ci tylko niecałą godzinę.
Posłałam Horanowi sarkastyczną minę, a on uniósł ręce.
- Dobra, już nic nie mówię - zaśmiał się i otworzył nam drzwi.
W domu było cicho. Zajrzałam do salonu, ale nikogo nie zlokalizowałam.
- Ciekawe, o której skończyli się bawić - wyszeptałam, kierując się do swojego pokoju.
Niall zawahał się, ale w końcu podążył za mną. Na to w duchu liczyłam.
- Zostaniesz ze mną? - zapytałam, kiedy dotarliśmy pod mój pokój.
Chłopak skinął głową, wpatrując mi się w oczy. Zawstydzona pochyliłam głowę i wprowadziłam go do środka. Odłożyłam torebkę i buty, a następnie próbowałam sięgnąć do wstążki na plecach, żeby uwolnić się ze stroju.
- Niall? - odezwałam się, wiedząc że sama nie dam rady.
- Hm? - Uniósł brew.
Był w trakcie rozpinania koszulki, co na chwileczkę przytłumiło mój mózg i jego racjonalne działanie.
- Pomóc ci? - zapytał, kiedy milczałam.
Pokiwałam głową oszołomiona, nie mogąc zdobyć się na znalezienie normalnych słów. Przez cały wieczór czułam w klatce coś na kształt pożądania, ale było o wiele silniejsze niż to związane z dopasowaniem. Nie mogłam skupić się na niczym innym, bo w głowie miałam tylko blondyna.
- Odwróć się - poprosił zniecierpliwiony.
Wstrzymałam oddech, kiedy jego palce zetknęły się z moją skórą. Tym razem legalniei do woli napawałam się kontaktem naszych ciał.
Niespodziewanie przeszył mnie silny dreszcz.
- Zimno ci? - Niall zwinnie rozplątał taśmę, a ja poczułam jak sukienka lekko zsunęła się z moich ramion.
Powoli odwróciłam się przodem do chłopaka i ciężko przełknęłam ślinę. Potrzebowałam wody, straszliwie zaschło mi w gardle.
- Nie - wymamrotałam słabo.
Odchrząknęłam, słysząc swój wkurzający, piskliwy głosik. Coś się między nami działo, a ja nie do końca byłam świadoma, co to takiego. Horan stał już bez koszulki, dzięki czemu widziałam, jak gwałtownie oddychał, a każdy z mięśni jego torsu mocno się napinał.
- Też to czujesz? - zapytałam szeptem.
- Tak, zdecydowanie.
Słuchając instynktu, przysunęłam się bliżej chłopaka i objęłam go za szyję. Niall powoli pozbył się sukienki, która zatrzymała mi się na biodrach, nie spotykając się z moim protestem.
Pragnęłam go.
Bardziej niż kiedykolwiek.
- Jesteś pewna? - wyszeptał, zniżając się do poziomu moich obojczyków.
Oboje wiedzieliśmy, co wkrótce miało się wydarzyć. Zadrżałam ponownie, kiedy jego usta zetknęły się z moją skórą.
- Nigdy nie byłam bardziej pewna - odparłam z przymkniętymi oczami.
Poddałam mu się w całości i nie zamierzałam rezygnować. Byłam pewna, że między nami pojawiły się widoczne iskry. Powietrze stało się ciężkie, a świat zdawał się nie funkcjonować poza nami.
Powoli ujęłam jego twarz w dłonie i odsunęłam się na tyle, żeby widzieć jego cudownie iskrzące się oczy.
- Musimy być cicho - przypomniałam, zachowując resztki rozsądku.
Mama byłaby ze mnie dumna.
- Oczywiście - zgodził się z zadziornym uśmieszkiem.
Głos blondyna był przepełniony napięciem, co obudziło we mnie nową falę uczuć i pragnienia. Niespodziewanie w ciągu sekundy znalazłam się na łóżku. Niall zawisł tuż nade mną.
- Nie mogę obiecać, że będę grzeczny - wyszeptał konspiracyjnie.
Zachichotałam i klepnęłam go w klatkę.
- Będziesz musiał się postarać. - Zagryzłam wargę, powstrzymując się od oblizania warg.
Horan kciukiem musnął moją żuchwę, posyłając wgłąb mnie kolejną dawkę dreszczy.
- Zróbmy teraz coś z rzeczy pod tytułem "nie powinniśmy tego robić" - zaproponował z cwaniackim uśmieszkiem godnym samego Nialla Horana.
- Ja chcę tylko żebyś był szczęśliwy. - Moja odpowiedź spotkała się ze zdezorientowaną miną chłopaka, więc uśmiechnęłam się szeroko. - I nagi - dodałam.
Dwa razy nie musiałam mu powtarzać.

Przeżyłam pierwszy raz z cudownym mężczyzną i nie żałowałam niczego.

***

1 STYCZNIA 2018r.
*Niall*

Kiedy otworzyłem oczy ona nadal spała. Wyglądała bardzo uroczo z rozczochranymi włosami i ledwie widocznym uśmiechem zadowolenia na ustach.
Byłam piękna.
Była moja.
- Dzień dobry - wyszeptałem, widząc jak zaczęła się przeciągać.
- Hej - mruknęła ochryple i uśmiechnęła się szeroko.
Destiny dźwignęła się na łokciach i zakryła twarz dłoni. Zgadywałem, że próbowała się rozbudzić i wrócić do rzeczywistości.
- Wyspana?
Popatrzyła na mnie, jak na wariata i pokręciła głową.
- Jestem bardziej zmęczona niż wypoczęta - wymamrotała, próbując ukryć rumieniec. - A to wszystko przez ciebie.
- Uwierz mi, że chciałem dobrze. - Zrobiłem minę smutnego psa. - Mam nadzieję, że się udało.
- I to jak - wypaliła bez namysłu.
Dziewczyna natychmiast zanurkowała głową pod poduszkę i krzyknęła cicho.
- Chodź do mnie - zaśmiałem się.
Kochałem jej dziwne zachowania.
- Wyjdź - wymamrotała ledwie zrozumiale.
- Dlaczego? - oburzyłem się teatralnie. - Przecież nic złego nie zrobiłem.
Desti westchnęła głośno i usiadła na łóżku. Miała zarumienioną twarz i zaspane oczy, ale i tak nie mogłem oderwać od niej wzroku.
- Przestań mnie zawstydzać. - Zmarszczyła czoło i rzuciła we mnie poduszką, która trafiła mnie prosto w twarz.
Przesadziła.
- O kochana, to był zły ruch. - Pokręciłem powoli głową i zmrużyłem oczy. - Musisz za to zapłacić.
Dziewczyna pisnęła i niezgrabnie próbowała wyplątać się z kołdry, ale byłem szybszy. Przyciągnąłem ją za kostkę i zablokowałem jej dłonie, a resztę ciała pokryłem swoim. Miałem ją w garści.
- Co teraz? - droczyłem się.
- Pójdę zrobić ci śniadanie? - zaproponowała, licząc na szybkie ułaskawienie.
Zastanowiłem się nad kuszącą opcją, ale zgoda byłaby zbyt łatwym rozwiązaniem. Pochyliłem się do jej ucha.
- Chciałbym coś innego -wyszeptałem.
Zadrżała i zacisnęła zęby. Uwielbiałem sposób w jaki reagowało na mnie jej ciało. Byłem pewien, że to nie tylko sprawka dopasowania.
Pragnęła mnie tak samo bardzo, jak ja jej.
- A może... - zaczęła, intensywnie rozglądając się po pomieszczeniu.
Zmarszczyłem czoło zdezorientowany i powiodłem za jej wzrokiem. Zanim się obejrzałem, Destiny wykręciła się w taki sposób, że zepchnęła mnie z łóżka na podłogę. Nie miałem pojęcia, jak to zrobiła i dlaczego jej na to pozwoliłem.
- Trzymaj się! - krzyknęła i wybiegła z pokoju.

*Destiny*

Oglądając się za ramię, biegłam aż dotarłam do progu salonu. Pochyliłam się, żeby złapać oddech, po czym powoli wyprostowałam plecy. To, co zobaczyłam, kompletnie wmurowało mnie w podłogę...
- O mój Boże - wymamrotałam prawie bezgłośnie i zakryłam usta dłonią.

Cały salon wyglądał jakby przeszło przez niego tornado.

3 komentarze:

  1. Omg! Ohm! Nowy rozdział!!! Nie wierzę! Oni to zrobili! Są razem! Kochają się! Są szczęśliwi! Nagle hapdkendosb! Nie baw się w Polsat! Kobieto ja tu umieram ze stresu! Co tam się stało?? Mega wielkie dzięki, że wciąż piszesz! Umieram z niecierpliwości! Liczę, że kolejny rozdział pojawi się szybko! Życzę ogrom weny i czasu na pisanie! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ciesze się ze wróciłaś do pisania tego bloga ���� Czekam na następny❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo. Czekam na next.❤�� Bardzo się cieszę ,że powróciłaś do pisania tego ff��

    OdpowiedzUsuń