sobota, 8 lipca 2017

63.




*Niall*

Nie chciałem przyjść na spotkanie z matką Destiny, więc ona przyszła do mnie. Dyrektorka przyprowadziła ją do mojego pokoju, w którym chciałem się ukryć. Właśnie stałem z nią twarzą w twarz, ale nie wpuściłem jej do środka.
- Szukałyśmy cię, Niall - odezwała się dyrektorka, kręcąc głową z dezaprobatą.
- Witaj - powiedziała pani Smith, ku mojemu zaskoczeniu.
Zmrużyłem oczy i przyjrzałem się kobiecie, do której Destiny była bardzo podobna. Szukałem w jej wzroku skruchy, ale bez skutku.
- Wciąż trzymam się swojej decyzji, żegnam - burknąłem i złapałem za drzwi, żeby zamknąć je przed ich wścibskimi nosami.
Praktycznie mi się udało, ale w ostatniej sekundzie obie panie użyły rąk, żeby mnie powstrzymać. Odepchnęły drzwi, które z hukiem uderzyły o ścianę, tym samym otwierając się na całą szerokość. Wściekły zacisnąłem zęby i niespokojnie czekałem na rozwój sytuacji.
- Muszę z tobą porozmawiać, Niall - powiedziała pani Smith neutralnym głosem. - To naprawdę ważne.
Wahałem się. Moja ciekawska strona była silna i praktycznie zmusiła mnie do wpuszczenia kobiety do środka.
- Chodzi o Destiny - dodała.
Zamarłem.
- Słucham? - Warknąłem odrobinę za głośno.
- Wysłuchaj mnie, proszę.
Zamknąłem na chwilę oczy, żeby doprowadzić serce do w miarę możliwie wolnego bicia, bo aktualnie galopowało jak szalone. Reagowało tak na każdą wzmiankę o mojej utraconej miłości.
- Dobrze - zgodziłem się.
Dyrektorka skinęła lekko głową i zostawiła nas samych. Wpuściłem mamę Desti do środka i wskazałem na krzesło.
- Proszę sobie usiąść.
Kobieta niezręcznie zajęła miejsce, a ja usiadłem na swoim łóżku na przeciwko niej.
- Zamieniam się w słuch - rzuciłem sucho.
Nie umknęło mi chwilowe zawahanie oraz cień strachu, który przemknął przez jej twarz. Wyczułem przyspieszone bisie jej serca i nierówny oddech. Zapewne stresowała się moją ewentualną reakcją na to, co chciała wyjawić.
- Destiny wybudzono ze śpiączki kilka dni temu - powiedziała wyraźnie, patrząc mi prosto w oczy.
Powstrzymałem chęć zerwania się na nogi i zmuszenia jej, żeby zabrała mnie do ukochanej.
- Jest bardzo osłabiona, ale z każdym dniem organizm pracuje coraz lepiej - kontynuowała. - Generalnie lekarze należący do Rady twierdzą, że powinna dojść do siebie najdłużej w ciągu najbliższego miesiąca.
- Cieszę się, że z Destiny jest wszystko w porządku, ale nie pociesza mnie fakt, że sam nie mogę tego sprawdzić - syknąłem zły.
Bardzo starałem się nad sobą panować, żeby nie zrobić nic głupiego, ale pragnienie było zbyt silne.
- Nie do końca wszystko jest w porządku, jak to określiłeś. - Spuściła wzrok i splotła dłonie leżące na jej kolanach. - Jeszcze nie odkryto, co dokładnie wstrzyknięto Destiny, przez co nie wiadomo jakie szkody wywarło na jej nieludzkiej naturze. Lekarze z Rady obawiają się, że mogła częściowo albo nawet całkowicie stracić swoje zdolności.
- Ale... - zająknąłem się, lekko panikując. - To już pewne?
Obawiałem się najgorszego.
- Jeszcze nie, ale jest bardzo prawdopodobne.
- Nie pytała o mnie? - Zmarszczyłem czoło.
Pani Smith nagle zamilkła i odwróciła wzrok. Wtedy zacząłem spodziewać się najgorszego.
- Chcę z nią porozmawiać - zażądałem, zrywając się na równe nogi.
- Niall, ja...
- Muszę ją zobaczyć.
- Ale...
- Kocham ją, do cholery! - Wrzasnąłem.
Kobieta otworzyła usta w szoku, nie wiedząc jak zareagować na tak nagłe wyznanie z mojej strony. Sam tak zareagowałem, kiedy w końcu to sobie uświadomiłem.
- Nie umiem bez niej funkcjonować. Czy to tak ciężko zrozumieć? - Ciągnąłem dalej. - Każdy dzień jest istną męczarnią, przez co mam ochotę się powiesić. Nie wyobrażałem sobie, że będzie mi to sprawiało aż tak straszny ból. Niestety powoli tracę cierpliwość i siły. Jeśli nie pozwolicie mi się z nią zobaczyć, to...
- Ona nie pamięta nic sprzed śpiączki - przerwała mi.
Poczułem się, jakbym dostał w głowę czymś ciężkim. Świat jakby się zatrzymał, a mi zabrakło powietrza.
- Nic? - Ledwo wydusiłem.
Mama Destiny pokręciła głową, próbując powstrzymać łzy, które cisnęły jej się do oczu.
- Nie pamięta tego, co doprowadziło ją do takiego stanu. Jedyne co kojarzy, to tylko wczesne dzieciństwo. Podobno jest szansa, że wspomnienia do niej wrócą, ale wszyscy z Rady podejrzewają, że właśnie na takim efekcie zależało Dyrektorowi. Specjalnie namieszał jej w głowie...
- Chciał mnie zniszczyć przez odebranie najważniejszej osoby w życiu - powiedziałem szeptem, gapiąc się w przestrzeń.
W tamtym momencie zrozumiałem, że już nic nie trzymało mnie przy życiu.

***

NARRATOR

Odkąd kobieta wyszła oboje siedzieli przy kuchennym stole i szczerze rozmawiali. Ojciec opowiedział jej wszystko, co pamiętał i w co został wtajemniczony przez grupę młodych. Chciał, żeby pamięć jego córki wróciła. Wiedział, że jeśli nie nastąpi to w najbliższym czasie, to Rada będzie miała problem ze swoim przyszłym przywódcą, którym był Niall Horan.
- Wszystko mi się miesza, tato. - Destiny pokręciła głową.
Bardzo starała się przywołać jakiekolwiek wspomnienia, ale starania spełzły na niczym.
- Nic nie wydaje ci się znajome? - Zapytał mężczyzna z nadzieją.
- Nie - westchnęła ciężko.
- Nawet imiona?
- Kompletnie nic - mruknęła smętnie. - Chociaż imię "Cindy" bardzo mi się podoba. Żałuję, że nie poznaję tej dziewczyny. Naprawdę jest moją przyjaciółką?
- Najlepszą - przyznał z lekkim uśmiechem. - Nie odstępowałyście się na krok.
W oczach Destiny pojawiły się łzy. Tak bardzo pragnęła przypomnieć sobie własne życie, ale nie miała na to żadnego wpływu.
- Tato, a... - zaczęła niepewnie.
- Tak? - Pan Smith uniósł brwi w oczekiwaniu.
- A ten cały Nate?
- Niall - poprawił.
- Właśnie on. - Wyprostowała się nagle, jakby wpadła na pomysł. - Czy mogłabym się z nim zobaczyć?
Zanim ojciec zdążył wyrazić swoje niezdecydowanie i obawy, dziewczyna zdecydowała się kontynuować.
- Może wtedy mój mózg zacząłby wracać do czasu sprzed śpiączki, skoro ten chłopak był dla mnie taki ważny? Zaciekawiłeś mnie tymi wszystkimi opowieściami.
- Nie jestem pewien czy to dobry pomysł, Destiny.
- Tato, proszę - przerwała mu. - Nie mamy innego wyjścia.
- Muszę się zastanowić, wybacz - rzucił i wyszedł z pomieszczenia.
Ta cała sytuacja go przerastała. Nie sądził, że kiedykolwiek coś złego dotknie jego rodziny. Miał dylemat, czy pozwolić na spotkanie dwojga młodych, czy lepiej dać możliwość całkowitego wyleczenia się córce.
Dziewczyna oniemiała i z głową pełną nowych informacji udała się do swojego niewielkiego pokoju, żeby odpocząć. Leżenie na łóżku skończyło się snem, w którym pojawił się tajemniczy blondyn z niebieskimi oczami.
Nagle zapragnęła go odnaleźć.

1 komentarz:

  1. Bozee genialne !!! Mam nadzieje ze za nie dlugo odzyska pamiec I bedzie z niallem ! :D Kocham tego bloga I jeszcze raz zycze Ci duuuuuzo weny ! :) / pati

    OdpowiedzUsuń